17.05.2013

Fitspiracje kłamią

Co zrobić jeśli nie ma się czasu i pomysłu na notkę? Wrzucić fitspirację! I czytać komentarze "wow! ale mnie zmotywowałaś", "mam dwa razy więcej ochoty do ćwiczeń", "ona potrafiła to ja też", ... . I dalej prowadzić bloga i pisać o tym jak to zgrzeszyłam albo jak nie mam siły/czasu iść na trening. Ale też będę taka jak ona. Może w dwa razy dłuższym czasie. Może z dwa razy większym obwodem. Ale będę.

Zanim przeczytacie tego posta, serdecznie Was zapraszam do zapoznania się ze zdaniem Agnieszki na ten temat, bo to właśnie ona mnie zainspirowała. Może Was to zszokować lub nie - ja się w 100% z nią zgadzam.

Fakt, lubię oglądać zdjęcia wysportowanych dziewczyn. Idealnie wpasowują się w moje poczucie estetyki i pokazują rzeczy, których (może?) nigdy nie będę miała. Właśnie te zdjęcia zdobywają najwięcej "lajków" na fejsie, przyciągają najwięcej czytelników i... robią największą dziurę w głowie. Po co się właściwie je ogląda?

Może jestem w stanie palcach jednej ręki policzyć osoby, które takie zdjęcie zmotywowało. A może nie. Jednak jestem w stanie wymienić o wiele więcej dziewczyn (i mężczyzn), którzy po wpatrywaniu się w takie obrazki stracili wiarę w trening i nigdy więcej nie poszli na siłownię.

Zastanawialiście się kiedyś, co obiecują takie zdjęcia? Jakiś skończony czas, szybką przemianę, ciało, którego sami nie będziemy mieli, bo mamy inne predyspozycje, budżet, pracę, kulturę, żywienie i trzy miliardy innych rzeczy. Czemu nikt się nie zachwyca kobietami, które uprawiają zawodowo sport i mają swoją figurę przez ciężką i długotrwałą pracę? Czemu nikt nie chce słyszeć o metamorfozach w kilka lat podczas których ludzie się łamią, wracają do starych nawyków i odbijają od dnia? I czemu w końcu patrzy się na cudze tyłki jak możecie patrzeć na swój? Ciężko o dwa lustra? ;)

W obecnym świecie wszyscy dążą do perfekcjonizmu, fotoszopują zdjęcia, poprawiają filmy, robią operacje plastyczne. Tylko wszyscy ci ludzie na prywatnych zdjęciach, bez obróbki i sztabu specjalistów wyglądają normalnie. Jak Ty lub ja. I mają takie same problemy - czy zjęść pączka, czy zrobić trening... Raz jedzą mniej raz więcej, raz skręcą sobie nogę, pójdą na imprezę. W większości fitspiracje mają sztab ludzi, który ich trzyma za rączki i nóżki i pomaga im w "niegrzeszeniu". Ale przecież grzech to pojęcie względne, czyż nie? Sama Zuzka mówi, że nie ma super pięknych nóg i zadziwiająco często je (zdrowe) bomby kaloryczne. Też jest człowiekiem.

Gosia plażowiczka ;)

Na dowód pokazuję Wam moje zdjęcie w najgorszej formie - po imprezie, 4 godzinach snu, cieście, najedzona, opuchnięta, przed okresem. Ale co jest najważniejsze? Nadal akceptuję siebie.

Piękne ciało a tym bardziej ciało "takie jak ona" nie sprawi, że nagle zaakceptujemy siebie, że powiemy "jestem taka jak chcę" albo "będę o siebie walczyć". Akceptacja i walka o siebie zaczyną się wtedy, kiedy jesteśmy w stanie na siebie patrzeć w lustrze, ale też wtedy, kiedy zdajemy sobie sprawę z naszych wad i wiemy nad czym (i z czym) pracujemy. Tego nie powie nam żadne zdjęcie, żaden filmik. To możemy powiedzieć sobie tylko my i lustro. No i szczerzy przyjaciele, ale o nich kiedy indziej.

64 komentarze :

  1. Ja nie patrzę na metamorfozy, walczę o siebie w swoim tempie i mam gdzieś ile mi to zajmie bo nie nastawiam się na szybki efekt, ale zmianę swojego stylu życiu.

    Ps. Masz fajne ciałko takie nażarte, niewyspane i przed okresem. :P

    OdpowiedzUsuń
  2. Ahaha dlatego ja omijam wszystko co kątem oka wygląda mi na jakąś fitspiracje, nie oglądam galerii 'wysportowane dziewczyny' na kwejku. W sumie jedyne co oglądam z takich rzeczy to laski, które wrzuca niebieskoszara na fejsie, a one i tak mi psują humor skutecznie, na szczęście na co raz krócej. I przede wszystkim - nie sugeruje sie tym.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jeja nie wiedziałam że mój fejs kogoś demotywuje :D

      Usuń
    2. Hę? Agnieszka napisała wyżej, że ją motywuję, a ja po prostu na zdjęcia nie patrzę albo patrzę i zapominam. Wątpię, żebyś kogoś demotywowała.

      Usuń
    3. Nie demotywuje, tyłki które pokazujesz mi sie podobają, ale i tak wzdycham zawsze, kiedy to mój bedziesz tam pokazywać ;p

      Usuń
    4. Chodziło mi o to psucie humoru Twojego, Aga :D Lecisz z treningiem i wyślij mi foty na priv :D:D

      Usuń
    5. Aga dla Ciebie to ja nawet wyjątek zrobięi Twój tylek na fejsa wrzucę :D

      Usuń
  3. U mnie firspiracje sprawiły tylko tyle, że... miałam moment, że zaczęłam się wstydzić swojego ciała!
    Wiem, że wyglądam lepiej niż jeszcze pół roku... i co z tego, skoro nie wyglądam tak spektakularnie, jak laski na zdjęciach? Na szczęście przeszło mi już to, a wyretuszowane fotki omijam szerokim łukiem :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Święta prawda! Ja sama jestem dla siebie inspiracją - patrzę w lustro i widzę piękne ciało, które może być jeszcze lepsze, i jeszcze, i jeszcze... To i fakt, że jestem coraz silniejsza i potrafię dzięki temu zrobić więcej, motywuje mnie tysiąc razy bardziej niż zbiory cudzych zdjęć :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Najwięcej lajków to ma zawsze dobre i piękne jedzenie :D

    Są takie momenty, gdy wysportowane dziewczyny działają na mnie źle, ale lubię je oglądać ;)

    Zdrowe bomby kaloryczne to moja specjalność :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Moja też, właśnie jem ciasto owsiane... Omnomnom...

      Usuń
    2. Pół murzyna z fasoli - done ;]

      Usuń
    3. ja tak samo :) ale trochę więcej niż pół ...i jeszcze chcę ,jest pyszne :)

      Usuń
  6. A mnie twoje zdjęcie właśnie motywuje! Takie motywuje mnie bardziej niż te wychudzone dziewczyny z sześciopakiem! Skłania mnie bardziej do pokochania swojego ciała niż życia wbrew sobie. Masz przecudowny bruch, jesteś wysportowana, ale nie jesteś "skinny". I taką Cię uwielbiam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Anonimki i takie miłe komentarze? Świat się kończy... ;)

      Szczerze, to jestem w lekkim szoku i dziękuję bardzo.

      Usuń
    2. Miłego Anonima trzeba szanować, zdarza się 1 na tysiąc :p

      Usuń
  7. Uwielbiam twojego bloga, jak dla mnie to najlepszy fitblog! Bo masz ludzka twarz i ludzkie, prawdziwe podejscie. Jestes normalna dziewczyna, starasz prowadzic sie zdrowy tryb zycia z glowa. Ja patrze na te fitblogi, gdzie ktos pisze megatraumatyczny post bo zjadl ciastko to ekhm plakac mi sie chce. Ty masz to zdrowe fajne podejscie, nie jestes zwariowana i nie masz fiola w druga strone. Co ten post wlasnie potwierdza! Lubie twoj tok myslenia i inteligencje. Jestesmy tylko ludzmi, nikt z nas nigdy nie bedzie idealny czytez perfekcyjny....a to media i fitspiracje staraja sie kreowac....
    Ah to jest twoja nieciekawa forma, nie serio zazdroszcze i gratuluje, jak dla mnie wygladasz super!
    Poza tym gratuluje rowniez odwagi, bo twoje fotki sa zawsze takie przejrzyste, haha nie kryjesz sie w ciemnych pomieszczeniach i zlym oswietleniu(jak inne blogerki), tylko podajesz wszystko na tacy tak jak jest! I chwala ci za to!
    Pozdrawism jzm!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję, patrz mój komentarz wyżej :)

      Usuń
  8. po złamaniu prawej ręki (nadal się zbieram po półrocznym paraliżu ręki od łokcia w dół, a już prowadzę zajęcia, tai zuch na d zuchy ;)) nadrabiałam lewą. Teraz lewa też nieźle pisze- dlatego: podpisuję się obiema, prawą i lewą pod tym postem.
    Miłego!

    OdpowiedzUsuń
  9. Lubię patrzeć na inspiracje, ale nie na zdjęcia Przed i Po, tylko pojedyncze foty wysportowanych, prowadzących zdrowy tryb życia (choć kto to wie) dziewczyn.
    Jednak sama też stwierdzam, że to chore, bo przez to widzę więcej niedoskonałości u siebie, nie akceptuje się, bo nie wyglądam tak jak te ze zdjęcia, a przecież bym chciała i się staram...

    OdpowiedzUsuń
  10. nie sugeruje się, nie oglądam inspiracji fit, dlaczego? jestem kobietą po porodzie, a ciało kobiety po porodzie tak bardzo się zmienia,że nawet nie zamierzam się inspirować pannami które nie wypluły z siebie dziecka, tak wiem jest pewien odsetek kobiet które po porodzie wyglądają dalej tak fit jak przed zajściem chociażby nasza blogerka niebiesko-szara. :)
    o wiele bardziej własnie motywują mnie filmy,zdjęcia kobiet które mają dzieci i ćwiczą.

    ps. moja córka to też Gosia :)
    ps 2. musisz mieć niezły tyłek :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mam kawał tyłka powiedziałabym. Gosie są fajne ;)

      Usuń
  11. Bardzo lubię Cię czytać :) Świetne masz pióro :)
    Z tekstem całkowicie się zgadzam :) I świetnie wyglądasz:)
    Jeżeli chodzi o mnie to takie perfect zdjęcia idealnych dziewczyn wywołują we mnie uczucie wkurzenia na samą siebie (że tyle żrę (bo jem to nie jest adekwatne słowo:P) ) i mam postanowienie mocne jak głaz, że od dzisiaj koniec, basta! Przestaję tyle jesć, zaczynam ćwiczyć, czuję się zmotywowana... przez ile? 15 minut.. :P po czym znów ląduję przy lodówce z rozpaczy :P
    pozdrawiam :*

    OdpowiedzUsuń
  12. masz sporo racji... Lubię oglądać zdjęcia wysportowanych dziewczyn, ale to nie one motywują mnie do działania. Najbardziej motywują mnie fotki kobiet, które stworzyły coś z "niczego" i np. schudły kilkadziesiąt kilogramów lub doprowadziły swoje ciało do idealnej formy po kilku ciążach. Myślę sobie: "Skoro jej się udało, to ja też dam radę!". A Zuzka, Ewa? One zawsze były ładne, zgrabne, jędrne i wysportowane...

    OdpowiedzUsuń
  13. Bardzo mi było to potrzebne !Dziś właśnie miałam chwile zwątpienia które wzięły się z tego, że nasyciwszy oczy takimi zdjęciami doszłam do wniosku że przez 2 miesiące ciężkiej pracy nie osiągnęłam nic. Dziękuję, dzięki Tobie czuję się lepiej. Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  14. W sumie to fakt, zachwycamy się pięknymi dziewczynami ze zdjęć, a sportowców i ich ciał nie darzymy takimi zachwytami :)
    Lubię oglądać zdjęcia wysportowanych dziewczyn, lecz zdaję sobie sprawę,że ja tak nie muszę wyglądać, każdy ma inne uwarunkowanie genetyczne, nie możemy wyglądać identycznie:) Mimo to nie załamuję rąk:)
    Lecz przewodnia myśl to samoakceptacja :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O ,a ja właśnie uwielbiam patrzeć na ciała sportowców i odkąd sama macham żelastwem doceniam fakt ile pracy kosztowało ich wypracowanie takich sylwetek (w sposób szczególny jaram się ciemnoskórymi sprinterami i sprinterkami <3 ,ci to mają warunki :) )

      Usuń
    2. :) bo to piękne ciała są, podzielam opinię.

      Usuń
  15. Zgadzam się w zupełności. Swoją drogą ćwiczę od trzech lat, a ostatnio dostaję anonimowe komentarze o treści "spasłaś się" itp. Świat schodzi na psy...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No nie gadaj, że się nie spasłaś ;) ja tam od zawsze jestem babochłop :D

      Usuń
  16. Fitspiracje mogą być pomocne, ale tylko w przypadku mądrych ludzi mających już wyznaczone cele i całą pakę zapału. Dla innych, jak już napisałaś, będzie to tylko dodatkowa przeszkoda.

    OdpowiedzUsuń
  17. hej ho, od jakiegos czasu obserwuje Twojego bloga, kobieto jestem pod wrazeniem, po raz drugi z ust mi wyjelas co juz dawno chcialam powiedziec, pierwszy raz jak napisalas JAK JA SIĘ CIESZĘ, ŻE NIE MUSZĘ ĆWICZYĆ, od dwoch lat siedze w UK i od dwoch lat wysluchuje jak to zdrowo (normalnie) sie odzywiam, tzw rabbit food i czemu jezeli mam np salatke to nie ocieka ona majonezem... raz nawet zdarzylo sie ze ktos mnie zapytal czy nie mam pieniedzy na kupny luch (frytki albo pizza albo pasta) bo akurat mialam zupe w sloiku i kanapke z ciecierzycy, albo odmawiajac mega kawalka ciasta czekoladowego musze sluchac stekan jak to Panie czuja sie winne w moim towarzystwie, bo ja za slodyczami nie przepadam. Co do sportu to jest ze mna codziennie, jakis czas temu zaczelam sledzic treningi silowe Twoje i Tygryska oraz pare innych blogow (eat clean... rowniez :) poza tym co robie w domu, wieczorami trenuje taekwondo i krav mage i ponownie slucham czemu ja sie tyle "mecze" przeciez jestem szczupla i zdrowo jem... na szczescie osoby mi najblizsze rozumieja ze to moje hobby, a mama wrecz dopinguje, sporo razy slyszalam od chudych dziewczyn "ja nie musze cwiczyc bo jestem szczupla i jem co chce" najblizszy przyklad moja wspolokatorka, jednak chyba ostanio cos ja tknelo i kupila karnet na silownie i stwierdzila ze chce byc bardziej fit bo dyszy jak wchodzi na trzecie pietro :)a co do fitinspiracji, subskrybowalam pare fit blogow na facebooku, jednakze pare z nich po prostu odlaczylam bo juz nie mogalam zniesc setki golych brzuchow na main pagu, no ile mozna, a jak chce popatrzyc na przemiany i poczytac jak do tego doszly/li i jak trening mialy ulozony to ide na bodybuilding.com, ale tam przynajmniej szczerze modelki fitness mowia ze od zawsze by w sporcie czy to siatkowka czy chearleading ale po drodze gdzies sie "zgubily" skonczyly szkole zaszly w ciaze, albo inne zmiany w zyciu spowodowaly zerwanie ze sportem, na ogol powrot do formy zajal im tez kupe czasu i szczerze mowiac to bardziej do mnie trafia niz seria zdjec golych tylkow i brzuchow i komentarzy oh jaki ladny ciekawe ile jej to zajelo... Dziewczyny z fitblogow jestescie super i ciesze sie ze was znalazlam O! :) Pozdrawiam
    Agata

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Szkoda, że nie można lajkować komentarzy :)

      Usuń
    2. :) doddam, ze raz mialam zabawna sytuacje zwiazana z golymi brzuchami,pewnego pieknego popoludnia przeglagalam facebooka a moj kolega z biura spytal sie mnie czy ja jakies strony porno subskrybuje bo zawsze tyle nagich lasek na mojej stronie sie pojawia ;D

      Usuń
    3. Agata :D
      moja ściana wygląda tak samo, jakbym innej orientacji była ;)

      Usuń
  18. Małgorzato! Jesteś mistrzem za ten wpis!
    I piękna fit kobietka z Ciebie:)

    OdpowiedzUsuń
  19. a mnie właśnie te 'fit motywacje' motywują ;) na te ociekające fotoszopem obrazki wyginających się, muskularnych dziewczyn raczej nie zwracam uwagi, ale uwielbiam przemiany "before & after". i nie ważne, czy to zdjęcie blogerki, czy jakiś "no-name" z internetu. i nie interesuje mnie czas, w jakim przemiana została dokonana ani generalnie nie dązę do uzyskania sylwetki jak z tego obrazka, po prostu motywuje mnie to, bo widzę, że "o, a jednak można" i "wow, ćwiczenie rzeczywiście daje efekty, więc i u mnie też". a czas? czas jest nieważny, nie spieszy mi się :D myślę, że to generalnie zależy od osobowości, niektórzy się zniechęcają, ale to nie reguła jak widzisz:P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Niestety po 3 latach wypruwania z siebie flaków, jak widzisz, że jakaś niby stała sie fitneską w ciągu jednego roku, to szlag cie trafia i krew zalewa. Tylko t mnie demtywuje i zniecheca zazwyczaj. A na inne fit laski moge sobie patrzec do woli, ani mnie to ziębi ani grzeje.

      Usuń
    2. racja, ale to zależy do czego kto dąży. To, że ktoś ma lepsze (szybsze) efekty może znaczyć: 1. więcej (lepiej) ćwiczy 2. lepiej się odżywia 3. ma lepsze predyspozycje. Ja z natury jestem typowym ektomorfikiem, i wątpię, żebym "prawdziwej" muskulatury dorobiła się w tym dziesięcioleciu :P po prostu to akceptuję i nie spinam się nad wyraz :)

      Usuń
    3. Dobrze, że Cię motywują, bo każdy może mieć inne zdanie.

      Z trzema powyższymi punktami się nie zgadzam, bo jest tyle czynników wpływających na nasze treningi i wygląd, że nie można tego tak generalizowac. Np. sytuacja materialna, praca, zdrowie, wypadki losowe, środowisko, wychowanie i mnóstwo innych.

      Aga a co do Ciebie, to mnie to nie zniechęca ani nie zachęca. Moje ciało, moje życie.

      Usuń
    4. to co wymieniałaś ma bezpośredni wpływ na te 3 punkty wymienione przeze mnie. Praca -> często brak czasu -> rzadsze treningi. Choroba -> przerwa w treningach. wypadek - to samo. kiepska sytuacja materialna -> mniej bogata dieta, jedzenie gorszej jakości. Wszystko się w pewien sposób do tego sprowadza. Oczywiście mówimy o osobach, które chcą trenować, a nie tych z wiecznym leniem i słabą motywacją.

      Usuń
    5. Jasne, że ma wpływ, nie zawsze bezpośredni - zła sytuacja materialna -> dużo stresu -> nagromadzenie kortyzolu -> brzydki brzuch i opona; choroba -> zła gospodarka hormonalna -> zaburzone efekty treningu. Będę stawiać na swoim - fitspiracje w takich przypadkach i większości innych słabo pomagają. Porównywanie się to najczęściej słaba motywacja. Jeśli na Ciebie działa - cieszę się. Na mnie słabo.

      Usuń
    6. Dziewczyny!
      odkąd zainteresowałam się ćwiczeniami i zdrowym żywieniem (lejdis sfd :D, choć jest to ekstremalne w porównaniu do mojej przeszłości: wpieprzania czipsów w stresie i próbuję powoli zmieniać nawyki) dowiaduję się coraz więcej o tej oponce :/ ja ją mam odkąd pamiętam, kiedy byłam młoda zmarł ktoś mi bliski i zaczęłam strasznie żreć słodyczy i fast foody i opona się pojawiła 100 razy większa niż zazwyczaj. Swoją drogą dobiłam się dukanem 2 lata temu - schudłam koło 10 kg, 8 wróciło i większość poszło w brzuch ;((

      :( brzuch to moja mega słabość, nie jestem gruba, ale sflaczała i mam okropną, wielką fałdę pod pępkiem . Zmniejszyła mi się odkąd zaczęłam lepiej jeść i ćwiczyć z Jillian, ale ja już naprawdę nie wiem co z tym zrobić. Wszystkie czynniki o których wspominacie mnie dotyczą: zła sytuacja materialna -> dużo stresu -> nagromadzenie kortyzolu -> brzydki brzuch i opona :/

      generalnie co dalej? nie mam złudzeń, że mi zniknie w rok czy dwa w 100% i będę miała za 5 lat widoczny kaloryfer itp. bo nie będę miała, ale zależy mi na uzyskaniu jak najlepszych efektów :/

      Dziewczyny, heeelp. może jakaś notka dla kobiet z takimi kłopotami?
      pzdr
      Magdalena

      Usuń
  20. Masz rację, te ,,fitinspiracje" często tylko dołują.. przecież nikt nie jest idealny dlatego ja bardzo cenię dziewczyny które ćwiczą dla zdrowia nie dla figury.

    http://fireflyshearts.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  21. Częściowo się z Tobą zgadzam aczkolwiek wydaje mi się, że dużo zależy od człowieka. Dla mnie oglądanie ładnych wysportowanych sylwetek nie jest pretekstem do porównywania się z nimi. Jest w pewnym sensie celem, który chciałabym osiągnąć i który wiem, że mogę osiągnąć i naprawdę mnie to motywuje ale też nie staram się otaczać zdjęciami super hiper szczupłych laseczek, ich tyłków, brzuchów i cycków bo to nie ma sensu. Traktuję też to w sposób czysto "estetyczny", lubię patrzeć na dziewczyny, które są moim zdaniem ładne niezależnie od tego czy podoba mi się ich sylwetka, styl, ubiór, włosy, tatuaże czy cokolwiek innego. Podobno człowiekowi służy otaczanie się ładnymi rzeczami, które się mu podobają więc czemu nie mogą to być zdjęcia ładnych kobiet ? (: Tak czy inaczej uwielbiam Cię czytać i tak jak ktoś wcześniej napisał, też wolę odwiedzać blogi na których ktoś opisuje swoje treningi i starania i można zobaczyć tego efekty,

    OdpowiedzUsuń
  22. dziękuję za ten post. wiele razy przeglądałam różne fitspiracje, sama od kwietnia staram się regularnie ćwiczyć, a od 2 lat cierpię na bulimię. dla takich osób jak ja, fitspiracje są pewnym powodem do niepokoju - ja, mimo, że jestem szczupła i ćwiczę, widzę efekty, ale oczywiście nie takie jak na zdjęciach.
    pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  23. Niby prawda! Ale jak zawsze są wyjątki od reguły. Mnie takie dziewczyny wcale nie dobijają ani nie dołują, ale raczej motywują! Od razu mam ochotę i energię do działania, od razu biorę jabłko zamiast ciasteczek i piję wodę zamiast coli. To właśnie takie zdjęcia, dziewczyn, które mają świetne (apetyczne) ciało zmotywowały mnie i pomogły uwierzyć, przez co już mam 20 kilo mniej. Także każdy ma swoje metody i swoje motywacje :) Bardzo lubię do Ciebie zaglądać :)

    OdpowiedzUsuń
  24. Mnie zdjęcia "fitnessek" motywują :) Oczywiście nie te bardzo przerobione w fotoshopie ale takie normalne, filmy na YouTube również mnie motywują, ciało Zuzki mnie motywuje...itd. Osobiście lubię patrzeć na piękne, wysportowane ciała. Aczkolwiek zdaję sobie z tego sprawę, że nikt idealny nie jest, że te panie poza zawodami i bez napinania, aż takich mięśni nie mają.Wiem również, że ja nie będę tak nigdy wyglądać, ponieważ te panie ćwiczą dniami i nocami to jest ich zawód, zarabiają tym na życie i nie mogę się z nimi porównywać. Ale nie widzę nic złego w oglądaniu takich zdjęć jeśli kogoś to motywuję :)

    OdpowiedzUsuń
  25. Ja też zaliczam się do tych co lubią podpatrywać :) każdy jest inny, jednego takie zdjęcia denerwują, innego doprowadzają do deprechy,a mnie do działania! Do działania właśnie wtedy kiedy brakuje chęci do obiecanego samemu sobie treningu. Dopiję kawę i będę się brać za trening, który rozpoczęłam z Ewą (to moje pierwsze z nią doświadczenia - wesprzyjcie ;))

    OdpowiedzUsuń
  26. a ja tam czasem lubię popatrzeć, na fajne tyłki z fitspiracji, ale o wiele częściej wolę podnieść swój tyłek iść pobiegać i wtedy przejrzeć się w lustrze bo po takim bieganiu jest jędrny jak nigdy dotąd:)

    OdpowiedzUsuń
  27. zazdroszczę samoakceptacji! to jest najwazniejsze! tak naprawdę to sukces ;) mnie akrat fitspiracje motywują, bo mówię sobie o nie! ja też mogę wyglądać podobnie i biorę się do pracy, ale każdy ma inaczej, jak ze wszystkim. Ale akurat zgadzam się z tym, że to jest trochę beznadziejne, że wiele osób nie mając pomysłu na posta, wrzuca piękne zdjęcia z google, i co? no jak bede chciała to pooglądać nie muszę wchodzić na bloga, włacze sobie google i mam! wchodząc na blogi szukam pomysłów, inspiracji i efektów. A najbardziej fascynują mnie wszytskie pyszne potrawy i piękne zdjęcia jedzenia <3

    OdpowiedzUsuń
  28. Podpisuję się pod tym postem nogami i rękami! Mnie taki zdjęcie demotywują, bo siedzę tylko przed kompem i marnuje na nie czas i sobie mówię "też chce być taka" - moim zdaniem to totalna demotywacja!! lepiej jest spojrzeć w lustro, zrobić zdjęcie ciała z każdej strony, zaznaczyć co chciałabym zmienić i małymi kroczkami po kolei eliminować niechciane partie. Może ktoś sobie pomyśli : "fajnie się jej pisze takie coś". Ale wiem to po sobie, tak właśnie robię i to działa!! http://fasterbetternicer.blogspot.co.uk/2013/05/a6w-dzien-ostatni-oraz-3-popularne-mity.html

    OdpowiedzUsuń
  29. jeśli to jest twoja najgorsza forma to nie wiem jaka jest najlepsza wyglądasz świetnie. nie będę Ci słodzić że pod wpływem twoich wpisów nagle stał się cud i zaczęłam być fit. Ale dało mi do myślenia gdy zaczęłam czytać twoje wpisy o akceptacji swojego ciała, również pisanie z Ewą pomogło oczyścić myśli i zebrać wszystko do 'kupy" dajesz z siebie na tym blogu kawał serducha i ciężkiej pracy, wielkie brava za Twój wysiłek :)

    OdpowiedzUsuń
  30. zapomniałam się podpisać Marta M :)

    OdpowiedzUsuń
  31. Mądrze gadasz, ja patrząc na takie "inspiracje" i zdjęcia "przed i po" to jeszcze bardziej się dołuję myśląc, że mi to się na pewno nie uda. Chciałabym schudnąć, ale nie mogę się zmotywować ;<

    OdpowiedzUsuń
  32. jej bardzo madry wpis:) swieta prawda.
    fit inspiracje,maja perfekcyjna figure juz na starcie:p ja mam tak jak ty, szersze uda i nie wiem co bym miala zrobic,zeby mi sie zmniejszyly,bo od cwiczen ode jeszcze rosna;p czlowiek sie patrzy i patrzy a nigdy nie bedzie idealny. najwazniejsze to,zeby siebie zaakcpetowac i podobac sie sobie;)
    pozdrawiam,
    Roksana

    OdpowiedzUsuń
  33. Katarzyna Schuderla5 czerwca 2014 08:24

    Jak widze fitinspiracje to mysle sobie ze ja nigdy nie bede tak wygladac. Mam figure taka jak ty, i raczej nie ludze sie ze nawet po 2 czy 5 latach treningow bede miala w biodrach 90 i sixpacka. Jak sie uda to zmniejsze troche oponke na brzuchu, wyszczupleje ciutke i bede bardziej fit.
    Takie zdjecia ani mnie nie motywuja ani nie demotywuja - poprostu superszczupla umiesniona laska - good for her :)

    OdpowiedzUsuń

Każdy komentarz jest dla mnie cenny, dziękuję!