16.03.2014

Fit nie znaczy zdrowe

Pisałam już kilka razy na temat moich poglądów dotyczących fitspiracji czy dążenia do sylwetki rodem z zawodów sylwetkowych. Ostatnio jestem w coraz większym szoku, bo obsweruję kolejny trend. Wszystko, co jest #fit jest również #healthy. Czyżby?

Photo by petechons / CC BY

Zaczęło się chyba od epidemii otyłości w dzisiejszych czasach. Masowo rozpoczęto namawiać ludzi do odchudzania, ponieważ otyłość może być przyczyną wielu chorób, na czele z chorobami serca i układu krążenia. O tym wiedzą wszyscy. Szybko dało się tutaj zauważyć nowe pole do zarobku - dla trenerów, właścicieli siłowni, producentów ekologicznej żywności, dietetyków i diet. Potem doszły do tego sprzęt sportowy oraz odzież a nawet gadżety elektroniczne i aplikacje wspomagające kontrolę postępów. W międzyczasie w gazetach i telewizji rozpoczęto trend kobiety umięśnionej zamiast wychudzonej albo puszystej. Internet bombarduje nas (fotoszopowanymi) kaloryferami na brzuchach pań oraz umięśnionymi bicepsami. Z uznanego za zdrowy przedziału tkanki tłuszczowej między 20 a 25% przemysł pokierował nas w stronę poniżej 18%. Nie widzę w tym wiele złego, bo i ja należę do grupy osób, które lubią umięśnione kobiety. Serio, uważam, że lepszy męski, żylasty six pack niż piękny "kobiecy" płaski brzuszek bez grama mięśnia, który i tak obwiśnie za 5 lat. Niemniej jednak zbyt odtłuszczone dziewczyny nie powinny być wzorem do naśladowania dla przeciętnej Kowalskiej, ale o tym później.

W międzyczasie pod ten trend podczepili się producenci suplementów, ale i nie tylko. Zaczęto wmawiać ludziom, że tak niski poziom tkanki tłuszczowej jest zdrowy. Wszystko, gdzie na zdjęciu jest kurczak, brokuł, masło orzechowe, płatki owsiane, odżywka białkowa z aspartamem i mlekiem 0% (!) oraz kobieta w kolorowym topie ma hasztag #healthy. No jakim cudem ja się pytam? Jednym z głównych wskaźników zdrowia kobiety jest jej płodność. Do płodności potrzeba tłuszczu, szczególnie tego w okolicach bioder. Czy wiecie, że wiele zawodniczek dyscyplin sylwetkowych nie ma okresu? Czy takie coś jest zdrowe?

Nie piszę tego posta, bo chcę się usprawiedliwić, że mój duży tyłek jest fajny. Nie jest. Chcę Wam uświadomić, że nie wszystko co fajnie wygląda takie rzeczywiście jest. Sama dążę do kompromisu powiędzy swoim zdrowiem (psychicznym i fizycznym) a także sylwetką. Póki co sylwetka jest jeszcze daleka od kompromisu i jestem w stanie poświęcić trochę zdrowia na to, żeby lepiej wyglądać i przez to lepiej czuć się psychicznie. Jednak to zawsze jest jakiś rachunek zysków i strat.

Z wielką ciekawością i podziwem śledzę przygotowania Karoliny do debiutów bikini fitness. Podziwiam ją, bo wiem, że samej byłoby mi ciężko wytrwać w takim rygorze i wiem, że nie obyłoby się kosztem mojego zdrowia. Karolina już miesiąc przed zawodami osiągnęła idealną (według mnie) figurę. Zauważcie, ile pracy i ile wyrzeczeń ją to kosztuje. Ona podjęła tę decyzję i się jej trzyma za co ją szczerze podziwiam. Jednak nie łudźmy się, że zejście do tak niskiego poziomu tkanki tłuszczowej bez suplementów oraz kotroli trenera i dietetyka jest możliwe. Oprócz tego, to wcale nie jest zdrowe. Ta granica zdrowia jest inna dla każdego organizmu, ale całkowite odtłuszczenie na pewno odbije się na zdrowiu.

Co chcę Wam powiedzieć? Jestem jak najbardziej za treningami, zdrowym odżywianiem i mięśniami. Mówię nie schodzeniu do najniższego możliwego poziomu tłuszczu i wmawianiu wszystkim, że to jest super zdrowe. Jak zawsze - umiar i rozsądek! :)

40 komentarzy :

  1. Całkowite odtłuszczenie prowadzi do chorób nowotworowych. To fakt nr.1. Z okresem to prawda. Prawdziwe maniaczki fitness i większość instruktorek na problemy z okresem. Najzdrowszy tryb pracy to 7 godzin pracy biurowej ( z przerwami 5-15minutowymi po każdej pełnej godzinie pracy + lunch) oraz zdrowy wysiłek fizyczny - 1 h x 3 w tygodniu. Niestety w dzisiejszych "dziwnych" czasach ludzie już tego nie przestrzegają. "Kołnierzyki" muszą spuścić stress po pracy a dziewczyny są nadambitne i wzorują się na naszych "gwiazdach". Mamy coraz więcej kompleksów. i po co to wszystko? Dla CHWAŁY i KASY.

    OdpowiedzUsuń
  2. A dla mnie "fit" jest synonimem "healthy". Z tym, że wiążącej definicji tego drugiego pojęcia nigdzie nie znajdziemy, więc poglądy będą się różnić.

    Według mnie "fit" nie są sylwetki zawodniczek sportów sylwetkowych (choć podziwiam je za ogrom włożonej w przygotowania pracy i masę wyrzeczeń), ale takie jak Twoja, Natalii czy moja (skromnie mówiąc :P). Ciała wysportowane, dobrze odżywione i z bezpiecznym poziomem tkanki tłuszczowej.

    OdpowiedzUsuń
  3. Racja, całkowite odtłuszczenie organizmu jest niesamowicie niezdrowe dla naszego organizmu. Ja na szczęście nie doszłam jeszcze do bardzo niskiego poziomu (dziewczyny schodzą nawet do 6-7% bf, więc przy moich 11%- jestem "gruba"). I oczywiście nie ma się co łudzić, że taki poziom bf można osiągnąć bez suplementów, kontroli trenera, który z reguły jest również naszym dietetykiem.

    Dla mnie teraz najtrudniejszy okres- ostatni, najcięższy tydzień przez zawodami. Co później? Zobaczymy. Pewne plany są :)

    Na pewno chcę przybrać trochę tłuszczu, w końcu w tej chwili jestem na redukcji i to normalne, że tak to wszystko się zmieniło.

    OdpowiedzUsuń
  4. Właśnie wczoraj o tym rozmawiałyśmy z Karoliną :)

    Od pewnego poziomu przygotowania do zawodów nie są zdrowe. Tak samo z resztą jest ze sportowcami zawodowymi innych dyscyplin ;)

    OdpowiedzUsuń
  5. Mi ani trochę nie podoba się taka sylwetka, myślę że nie powinno się popadać w przesadę w żadną stronę :) a tak troszeczkę poza tematem, bardzo lubię twój styl pisania :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Prowadzisz jakiś dziennik? Chętnie bym obejrzała Twój trening i dietę :)


    No i dzięki, ja się strasznie cieszę, że czytają mnie różni ludzie łącznie z tymi trenującymi do zawodów :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Moja jest póki co z deka obtłuszczona a nie fit, ponoć i tak organizm może reagować na paleo, ale dzięki :))

    Tutaj właśnie się rozchodzi o rozumienie tego słowa, ale dostaję mnóstwo maili od dziewczyn lat 13-16, które ważą o wiele mniej niż ja a nadal narzekają, że są grube.

    OdpowiedzUsuń
  8. Mi się podoba, ale to kwestia idywidualna. Dzięki, dajesz mi nadzieję, że osoba rozumiejąca tylko algebrę potrafi skonstruować zwartą i zrozumiałą wypowiedź :D To miłe :)

    OdpowiedzUsuń
  9. Bodybuildingisalifestyle16 marca 2014 21:33

    A co jesli ktos nie planuje dzieci? A sport jest dla niego calym zyciem? Ja nie potepniam, kazdy ma swoj wybor :)

    OdpowiedzUsuń
  10. Może być tak, że tym dziewczynom brakuje ćwiczeń - sama po sobie widzę, że moje uda rok temu uda teraz to zupełnie inna jakość, choć w centymetrach się zmieniło nawet na +. Dzięki temu myślenie o sobie się zmieniło - mimo prawie setki w biodrach nie obrażam swojej "tuszy" w myślach.

    OdpowiedzUsuń
  11. A jak myślicie, jaki bf% jest ok? I czy da się utrzymać bez strat na zdrowiu i psychice ok. 15%? Sama nie wiem jeszcze, do czego dążę, bo wychodzę z założenia bardzo bezstresowego: zobaczymy, co mi się uda i wtedy sięgnę ewentualnie po więcej. Na razie jestem na ok. 25%, chciałabym zejść do 20%, a co dalej...? :)

    OdpowiedzUsuń
  12. A czy ja potępiam?

    OdpowiedzUsuń
  13. Prawie setki? :D Ja mam 107 :)

    OdpowiedzUsuń
  14. Nie wiem, mi by pasowało 20 nawet :) Poniżej 18 zaczyna się już robić ryzykownie.

    OdpowiedzUsuń
  15. 98-99 się waha :D było mniej, ale dupa niechybnie zaczęła wystawać, co mnie bardzo cieszy. Trend wystający bardzo pożądany.

    OdpowiedzUsuń
  16. Jestem ciekawa, jak moje ciało będzie reagować, póki co myślę, że 20% zdecydowanie wystarczy. Fajne są takie obserwacje, w końcu się można nauczyć siebie.

    OdpowiedzUsuń
  17. bodybuildingisalifestyle16 marca 2014 23:04

    nie o to mi chodziło :) chciałam raczej wyrazić swoją opinię :P większość kulturystów dzieli rok na przygotowania do zawodów i off season, oczywiście zgadzam się, że nie jest to do końca "healthy", bo odwodnienie organizmu może być bardzo niebezpieczne, ale doświadczeni zawodowcy są bardzo dobrze przygotowani... dla mnie poziom 10BF jest jak najbardziej bezpieczny, gorzej już poniżej 8...

    OdpowiedzUsuń
  18. Alicja FitBody17 marca 2014 00:47

    zgadzam sie, ostatnio nawet komentowalam pod zdjeciem Dominiki Kanii, ze wyglada naprawde fajnie, ale koszt, zwlaszcza u kobiet, to zdrowie wlasnie. I tutaj odchodze od tego, czy ktos chce miec dzieci, czy nie, ale u kobiet hormony, to sprawa kluczowa, jesli chodzi o zdrowie i dobre samopoczucie. Zreszta... u mezczyzn tez zdarzaja sie sytuacje, kiedy po zawodach peka serce, ktore nie wytrzymalo wyczerpujacych treningow i sporej ilosci suplementow. Nie pochwalam tego. Nie mam zamiaru odtluszczac mojego brzucha, starczy, ze porzadnie cwicze, poprawiam swoja wydolnosc i czuje sie zdrowo. A zarabiam pieniadze w pracy :)

    OdpowiedzUsuń
  19. Agnieszka Szatkowska17 marca 2014 06:52

    Za każdym wielkim sukcesem kryję się zawsze jakieś szaleństwo. Dlatego własnie nie każda kobieta jest zawodniczką bikini fitness, bo większość albo chce mieć dzieci albo zwyczajnie nie daje rady fizycznie i psychicznie. Kaloryfer kaloryferem, ale takie wychudzenie jakie prezentują te zawodniczki nie jest zdrowe nie tylko ze względu na brak okresu. Na mężczyzn źle działa chociażby odwadnianie przed zawodami. Więc u kobiet, które maja dużo bardziej skomplikowaną i wrażliwą gospodarkę hormonalną, jest jeszcze gorzej.

    OdpowiedzUsuń
  20. Bardzo fajny tekst, z ktorego czegos sie dowiedzialam nowego :-) bede do Ciebie zagladac. Pozdrawiam :-)

    OdpowiedzUsuń
  21. Szczerze mówiąc, jakbym była zawodowym sportowcem to bym się mniej martwiła o swoje zdrowie a bardziej o wyniki. I to nie tyczy się tylko sportów sylwetkowych, ale każden dyscypliny.

    OdpowiedzUsuń
  22. U mnie wystaje od dawna, teraz mogłaby sie ciut odtłuścić :D

    OdpowiedzUsuń
  23. Dokładnie - tekst fajny, ale z tytułem kiepsko wyszło, bo "fit" znaczy bycie w świetnej formie i zdrowiu, a te panie to już nie jest "fit" po prostu. Fit to w zasadzie ciut więcej niż tylko healthy, bo człowiek w kiepskiej kondycji może być jak najbardziej zdrowy, a fit oznacza dodatkowo sprawność fizyczną. Ale kulturyści w pewnym momencie chyba już nie są zdrowi, a i ich sprawność nie jest istotna, bo liczy się wygląd. Myślę zresztą, że raczej większym problemem są jednak laseczki, które dążą do chudości, a myślą, że są "fit" - tych jest zdecydowanie więcej niż osób interesujących się kulturystyką. A ich wiedza o potrzebach organizmu też z pewnością mniejsza.

    OdpowiedzUsuń
  24. Hej, to może podzielę się problemem jaki mam.
    Jestem osobą niską 156 cm, ważę około 48 kg (mam 23 lata). złapałam dietetyczki robiące pomiar tłuszczu w ciele takim małym urządzonkiem, które trzyma się przez chwilkę w dłoniach, wyszło 20.4% - wg ich tabelek mogłoby być nawet minimalnie mniej około 19% w moim wieku.
    Niestety tłuszcz w moim ciele nie odkłada się równomiernie i o ile mam bardzo szczupłą górę (65 cm w talii ) i dzięki ćwiczeniom i redukcji już dość szczupłe biodra (86,5 cm) o tyle wszystko wchodzi mi w uda. Robię ćwiczenia, ale to jak wiadomo musi potrwać,wymaga systematyczności owszem, ale przede wszystkim czasu. Mam w udzie 51 cm - wiem, dla wielu dziewczyn jest to marzenie, ale sylwetkowo moje uda są masywne i lekko nieproporcjonalne... Chudnąc w udach obniżę poziom tłuszczu w okolice 18%, czyli zejdę poniżej Twoim zdaniem wymienionego poziomu. Niemniej dobrze czuję się z resztą mojej sylwetki, moją wagą, a także wzrastającą sprawnością fizyczną - impas. Jakieś pomysły? ;) z góry dziękuję za pomoc :)

    OdpowiedzUsuń
  25. Pomysł 1: Rozbuduj górę. Pomysł 2: Zbadaj się? Jak masz dobry stan zdrowia i nie boisz się to schodź niżej z tłuszczem. To Twoje ciało :)

    OdpowiedzUsuń
  26. Właśnie tytuł ma na celu pokazanie co to znaczy fit. Dla każdego to słowo ma inne znaczenie a i zawodnicy określają się mianem fit i do tego healthy.

    OdpowiedzUsuń
  27. górę próbuję rozbudować ćwiczeniami :) mam w takim razie jeszcze pytanie: ile kcal powinnam jeść , aby już nie schudnąć, ale też nie zmasować się? (ćwiczę 3x/week siłownia FBW)

    OdpowiedzUsuń
  28. Nebeskaa Natalia17 marca 2014 11:26

    zgadzam się, że fit nie zawsze znaczy zdrowe, całkowite odtłuszczenie organizmu nie jest zdrowe, ale każdy ma prawo decydować sam o swoim ciele :) jednak sama także bym nie wytrwała w takim rygorze

    OdpowiedzUsuń
  29. Nie jestem wróżką ;) Jeśli teraz chudniesz to podwyższaj kaloryczność tygodniowo o 100kcal (albo nawet 50 jak się boisz szoku) i patrz co się dzieje. Jak się ciało ustabilizuje to zostań na tej kaloryczności :)

    OdpowiedzUsuń
  30. Według mnie "fit" to JEST "Healthy", tylko nie takie fit, ja na zdjęciu wyżej. Wysportowane ciało jest fajne do momentu, kiedy bez zobaczenia twarzy można stwierdzić, czy to kobieta czy mężczyzna.

    OdpowiedzUsuń
  31. Bodybuildingisalifestyle17 marca 2014 16:52

    Dokladnie tak ;) zgadzam sie w 100% ;) dla samego dobrego wygladu chyba nie warto...

    OdpowiedzUsuń
  32. Suplementy są naprawdę jedynie motorem napędowym dla rynku farmacji. Często to po prostu witaminy bez żadnego dodatkowego działania, lub nawet placebo. Reklamuje się je masowo motywując je tym, że dzisiejsza dieta jest uboga w składniki odżywcze (co jest nieprawdą). Zapraszam do poczytania mojego spojrzenia na temat: http://bit.ly/1onmnus

    OdpowiedzUsuń
  33. W sumie dobry temat poruszasz ale ja się zgadzam z tym, że fit to jakby samo w sobie już healthy. To na zdjęciach to trochę overfit :P
    Ale dzięki za pokazanie bloga Karoliny!

    OdpowiedzUsuń
  34. Julliet Monroe6 kwietnia 2014 12:50

    zgadzam się z Tobą, fajnie jest jak kobieta ma smukłe i umieśnione ciało ale bez przesady :( podziwiam te kobiety, które biorą udział w zawodach kulturystycznych ale ja sama nie chciałabym mieć takiego ciała, nie jest to kobiece według mnie :(

    OdpowiedzUsuń
  35. żyjęnasportowo18 kwietnia 2014 23:14

    jeżeli chodzi o kobiety tego typu - jest to ich pasja więc niech robia to dalej :)

    OdpowiedzUsuń
  36. O matko, ale maszkary wynalazlas... ;)

    OdpowiedzUsuń
  37. oj, potrzebny był mi dzisiaj taki tekst, dzięki :)

    OdpowiedzUsuń
  38. Nie przesadzajmy - nie dla wszystkich. Zawodniczki bikinii fitness schodzą poniżej 10 i żyją :)

    OdpowiedzUsuń
  39. Poniżej 18% tłuszczu jest sytuacją śmiertelną. Tak czytałam na Tłustym Życiu.

    OdpowiedzUsuń
  40. Sama już jakiś czas temu zjechałam do niskiego poziomu tkanki tłuszczowej a teraz muszę go jeszcze bardziej zmniejszyć (zawody). Na tą chwilę moja jedyna ''dolegliwość'' to brak okresu.
    Muszę też uzupełniać witaminy i suplementy syntetycznie (brak możliwości jedzenia owoców i niektórych warzyw).
    Sylwetka na tą chwilę jest moim priorytetem, ale na pewno nie zrobię niczego kosztem utraty zdrowia. Zwykłym (fit) kobietom nie radzę zjeżdżać do bardzo niskiego % tkanki tłuszczowej.

    Post jak zawsze przydatny, uwielbiam Twojego bloga!

    OdpowiedzUsuń

Każdy komentarz jest dla mnie cenny, dziękuję!