14.05.2015

Chcesz zacząć trenować? Nie popełnij tych błędów cz. II


W poniedziałek zapoczątkowałam serię o błędach, które większość początkujących popełnia zabierając się za treningi. Dzisiaj zapraszam Was na drugą część, a kolejne będę pisać z Waszym udziałem!



5. Za mało jedzenia

Niestety zdecydowana większość kobiet je za mało i bardzo mnie to smuci. Na dodatek wiele z nich jeszcze się dziwi "bo kiedyś to działało" i ma strach przed dodaniem większej ilości jedzenia. Jest to dla mnie niezrozumiałe, bo w jaki sposób mamy dostarczyć organizmowy mikroelementów aby dobrze funkcjonował jeśli nic nie jemy? Bez dobrze funkcjonującego organizmu nie mamy prawa schudnąć i potem głodówka powoduje odkładanie tłuszczu zamiast pięknej sylwetki.

I mając na myśli głodówkę nie mówię o 500-1000kcal. 1200kcal to głodówka. 1400 też, a często nawet 1500.



6. Odżywki białkowe i mało odżywcze posiłki

To się odnosi do tego co wyżej. Wiele osób nie dość, że je za mało to je jeszcze samo pieczywo ewentualnie z paroma plastrami szynki, trochę mięsa z sałatką na obiad plus dwa plastry pomidora na kanapkę... 500g warzyw to minimum w codziennej diecie a dla tych trawiących fruktozę powinny się znaleźć w niej też owoce. Oprócz tego węglowodany i tłuszcze, które umożliwiają nam utrzymanie w porządku gospodarki hormonalnej. Odżywka białkowa? Na początku jest moim zdaniem zbędna. Jest tyle możliwości pozyskania białka, że wydawanie na nią pieniędzy po prostu się nie opłaca. Najpierw trzeba zmienić nawyki jedzeniowe i sposób gotowania oraz robienia zakupów.


7. Zmiana z zera do bohatera

Wywalenie wszystkiego z szafek, jedzenie nagle pięciu czystych posiłków gdy wcześniej jadło się jeden, rozpoczęcie od 5 treningów w tygodniu gdy wczęśniej nawet na wuefie największym wysiłkiem było dostarczenie zwolnienia to klasyka gatunku. Niestety im bardziej gwałtowne zmiany tym cięższe są one do utrzymania. Przy ciągłym bombardowaniu nas różnymi rodzajami odżywiania i perfekcjonizmem ciężko jest w niego nie popaść, ale ja naprawdę bym to odradzała. Sama z moją bardzo okrojoną dietą nie jestem dobrym przykładem, ale nie mówię tutaj o osobach z tak mocnymi ograniczeniami zdrowotnymi jak ja.

Jeśli chcecie zmienić pracę i z kierownika sklepu chcielibyście zmienić się w mechanika samochodowego nie da rady zrobić tego z dnia na dzień. Tak samo nie da się z dnia na dzień zmienić całego swojego podejścia do życia, sportu i odżywiania. Lepiej powoli, ale żeby się nie zniechęcić.


8. Zniechęcenie

To się odnosi do punktu wyżej. Każda osoba, bawet najbardziej kochająca sport ma czasami go dosyć. Co ja robię gdy mam dosyć? Nie trenuję. Jest to najlepsze rozwiązanie, jednak nie dla początkujących, bo u nich najczęściej do treningu wraca się po miesiącu, dwóch albo nigdy. Jeśli nie masz ochoty na trening możesz przełożyć go na jutro albo na wieczór, ale swoją minimalną tygodniową ilość treningów postaraj się wykonać.


9. Uprawianie na siłę jednej dyscypliny

Ciężary to nie jest jedyna słuszna droga. Nie ma na tym świecie rzeczy, która byłaby dobra dla wszystkich osób. Jeśli chodzicie na siłownię już miesiąc czy dwa i mimo wszystko uważacie, że to najgorsze zło świata, to spróbujcie czegoś innego. Jest tyle pięknych sportów, że warto znaleźć coś, co przyniesie nam radość. Motywacja i jej znalezienie to jedna sprawa a zmuszanie druga. Nie warto się zmuszać długofalowo.

Niemniej jednak zapytacie pewnie czemu ja polecam najczęściej ciężary. Prawda jest taka, że dla większości ludzi, którzy chcą mieć ładną sylwetkę i dobrą postawę jest to najlepsze i najskuteczniejsze rozwiązanie.


10. Spoglądanie w lustro co dwa dni

To robi chyba każdy, ale to nie znaczy, że jest to dobre. Nie zbudujemy bicepsa w tydzień i tak samo nie schudniemy 10kg w miesiąc. Sama się łapię na tym, że im dłużej trwa redukcja i im częściej patrzę w lustro tym bardziej mam wrażenie żem grubsza i nic się nie rusza. Potem jednak robię zdjęcie i pomiar i ooooo... niespodzianka! Najpierw trzeba pokochać sport i znaleźć na niego miejsce w życiu, to samo z odżywianiem a efekty przyjdą jako wynik naszej ciężkiej (albo lżejszej ;)) pracy.



Tak więc tyle błędów jestem w stanie sobie teraz przypomnieć. Piszcie w komentarzach o swoich typach i porażkach treningowych oraz żywieniowych - chętnie poczytam i wkleję do kolejnego posta jako ostrzeżenie! :)

7 komentarzy :

  1. Zbyt częsta zmiana treningów siłowych w przypadku, gdy liczymy na konkretne efekty tego jednego, a rzucamy go dla innego po dwóch tygodniach, czyli gdy jeszcze nie było możliwości sprawdzenia jak działa :)

    OdpowiedzUsuń
  2. potwierdzam. na sobie :) jestem typem który lubi ciągle urozmaicenie i często po miesiącu juz coś zmieniam,ale....coraz bardziej staram się trzymać się systematyczności i widzę efekty.

    jako fanka ping pongów jak to moja siostra mówi,polecam kettle. kettle.leczą ludzi z różnych dolegliwości i są zdrowe :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Tak, o ile nie wykonujesz swingu pod okiem pseudo trenera z osiedlowej siłki ;) Miesiąc na siłowni i widziałam biedne laski, które pewnie myślą, że to zakwasy, a ich kręgosłupy wołają o zaprzestanie i pomoc...

    OdpowiedzUsuń
  4. prawda. jakiś czas temu robiłam z koleżanką trning w domu i zaproponowałam na koniec parę swingow....nooo zobacylam jak to robi i myślałam, że padne.
    oczywiście ja również panem i Bogiem w tym nie jestem ,ale słucham uważnie filmów z Angelą u podrzucam filmy z techniką.
    sama zresztą wiesz, że i do ciebie uderzałam z poradami.
    poprawiłam ją. "aaaaaa to się tak to robi.ale ja i tak sama tego juz nie zrobię.pierdole "-eh...

    OdpowiedzUsuń
  5. Ja jakoś z tym patrzeniem w lustro przeszłam na drugą stronę mocy :D na tyle polubiłam swoje ciało, że czy trochę w te czy wewte, czy ten bicek urósł czy nie to patrzę i uznaję, że spoko, źle nie jest, na płacz mi się nie zbiera :P ale to prawda, ze na początku takiego podejścia raczej nie ma, bo człowiek po to coś zmienia, żeby się ruszyło :) a drugim podobnym błędem jest maniakalne patrzenie na wagę moim zdaniem

    OdpowiedzUsuń
  6. Bardzo mi się podoba Twój komentarz do błędu numer 6. Wiele osób uprawienia sportu rozpoczyna od wizyty w sklepie z odżywkami...

    OdpowiedzUsuń
  7. Pamiętam jak na początku nie mogłam uwierzyć w to, że aż tyle mogę jeść na redukcji :D jak każdy myślałam, że mało jeść - dużo ćwiczyć i będę fitneską :D o ja naiwna :D

    OdpowiedzUsuń

Każdy komentarz jest dla mnie cenny, dziękuję!