08.09.2013

Zmiany w mojej diecie

Zapomniałam napisać tego w poprzednim poście, ale z całego serca dziękuję Wam za wszystkie ciepłe słowa pod postem o przeprowadzce! To bardzo miłe mieć takich czytelników, aż zaniemówiłam czytając komentarze. Ze mną wszystko w porządku, już rozpakowana i postaram się pisać co najmniej dwa razy w tygodniu. Praktyka pokaże, czy dotrzymałam słowa.

Tymczasem wróćmy do jedzenia. Jakiś czas temu zmieniłam swoją dietę. Nie ze względów sylwetkowych (chociaż poprawa sylwetki jest u mnie rzeczą pożądaną i jest szansa, że to jej pomoże), ale ze względów zdrowotnych. Pisałam już wiele razy, że mam problemy z układem pokarmowym. Nie mogę jeść np. jabłek, cytryn, pić soku pomarańczowegona pusty żołądek itd. Po konsultacji z MS z bloga Tłuste Życie postanowiłam skierować się bardziej w stronę paleo. Nie wiem, czy kiedykolwiek dam radę być paleo i stosować jej rady w pełni, ale póki co widzę poprawę i zobaczymy, jak będzie dalej. W razie potrzeby i kolejnych ograniczeń, będę zdawać relację.

Kilka tygodni temu zaczełam od stopniowego ograniczania zbóż. Teraz wyeliminowałam z diety wszelkie zboża (owsianka, żyto, mąka itd. a nawet ryż, kasza i quinoa) oraz staram się drastycznie ograniczyć nabiał. Oprócz tego nie jem przetworzonych produktów, słodyczny, czyli standard. Dieta ta dotyczy około 80-90% mojego jadłospisu, reszta zarezerwowana jest na grzechy. Nie liczę kalorii ani makro, jem wtedy, kiedy jestem głodna i kończę jeść, jak się najem.


Pierwszym zauważalnym efektem tej diety jest bardziej płaski brzuch. Dosłownie po tygodniu mój brzuch wyglądał inaczej - zeszła cała opuchlizna, którą wcześniej miałam. Oprócz tego widzę efekt psychologiczny. Próbując non stop liczyć makro i się kontrolować, doszłam do etapu, w którym obsesyjnie myślałam o jedzeniu. Jadłam za dużo i kompulsywnie, a w rezultacie czego przytyłam, czego efekt mogliście zobaczyć np. tutaj. Teraz (jeśli sytuacja się zmieni, to dam znać) nie myślę, co i kiedy mam zjeść, nie mam zabójczych napadów głodu. Czy przytyję, czy schudnę też okaże się w kolejnych tygodniach/miesiącach. A także sprawdzę, jak taka dieta ma się do ćwiczeń, bo najpóźniej za tydzień chcę rozpocząć treningi.


Co do wad, oczywiście jest ich kilka. Będąc w restauracji albo chcąc zjeść na mieście, ciężko znaleźć coś bez zbóż i nabiału jednocześnie. Wzrosły też moje wydatki na jedzenie. Trzeba ciut więcej przygotowywać w domu. No i ten smak świeżego pieczywa z masłem... Ech, przypominam go sobie tylko raz na jakiś czas. :(


Nie traktujcie tego jako porady. Nie wszyscy mają takie problemy jak ja. Jeśli Wasz organizm działa dobrze, to nie rezygnujcie z tego, co jecie. Jeśli zależy Wam tylko na sylwetce, to można zastosować metodę Warszawskiego Koksa - liczyć makro i jeść wszystko, co Wam się podoba. Jeśli natomiast uważacie, że taki tryb życia jest niezdrowy, to możecie posłuchać chłopaków z The Lean Machines (i wielu innych) i jeść dużo warzyw, chudego mięsa, ryb i produktów uznawanych za "czyste jedzenie", bo takim jedzeniem trudno nabić za dużo kalorii. Ja optuję za tym drugim.

Będę starała się relacjonować, czy zmiana diety wniosła coś pozytywnego, jeśli chodzi o moje zdrowie. Jestem ciekawa, w jaki sposób Wy się odżywiacie. Koniecznie napiszcie mi w komentarzach! :)

41 komentarzy :

  1. Kurcze, ja okrutnie w dietach obsysam. Zaczęłam od zminimalizowania słodyczy i suszonych owoców (huśtawka cukru we krwi, to coś co dbaniu o linię nie służy, a ja pewnych rzeczy zwyczajnie nie umiem zjeść mało; wizualnie małe porcje to też coś sprawia, że czuję się niedojedzona...) i staram się jeść "regularniej". Jabłek i cytrusów nie jadam, bo mój żołądek ich nie toleruje, generalnie po owocach, poza bananem i arbuzem, nie dzieje się dobrze. Pozostają mi warzywa i mięso, bez którego żyć nie mogę, no i produkty nabiałowe bezlaktozowe.
    Mam dość wybredny żołądek, ale to nie dramat, a to źródło kulinarnych odkryć!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ale jesteśmy podobne. Mało na talerzu to dla mnie nie jedzenie. Po powyższych eliminacjach też zastanawiam się nad zminimalizowaniem/wykluczeniem owoców, szczególnie tych suszonych.

      Tylko banan i arbuz? Masakra, ja więcej trochę mogę.

      Usuń
    2. Może i mogę, tzn na pewno przeżyję, ale już wiem, że każdy cytrus, jabłko, gruszka, to ból brzucha i nieprzyjemności ;> więc mimo tego, że jabłka uwielbiam, nie jem ich już od dawna- czasem gdy wpadniemy do Polski albo w Niemczech się połaszczę na jakieś cudo, to potem bluźnierstwa nie schodzą mi z ust przez kilka godzin. Arbuz i banan są bezpiecznie, o! ananas też jest w miarę znośny, ale znośny to właściwe słowo...
      A te porcje to moja zmora- jedzenie regularnie i mało drażni mnie, jak wiecznie głodujące zwierze. Traktuję to jako teasery, a nie posiłki i paradoksalnie czuję się przejedzona. Skomplikowane ;)

      Największą moją zmorą jest zakazanie sobie- odstawienie zupełne tego co lubię, więc eliminując to czego nie tolerują i pozwalając sobie czasem na dajmy na to m&m'sy mogę żyć/ ćwiczyć tak intensywnie jak lubię.

      Mam w ogóle wrażenie, że my dość podobne jesteśmy gabarytowo.

      Usuń
  2. Ja od jakiegoś czasu stosuję semiwegetarianizm i jestem bardzo zadowolona. Czuję się lepiej, ale niestety nie zauważyłam jeszcze zmian w wyglądzie :(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Semiwegetarianizm też nie jest najłatwiejszy w wyjściach na miasto :) Byłam dwa lata ichtiwegetarianką i nie zauważyłam żadnych zmian w moim wyglądzie.

      Usuń
    2. Też przeszłam na semiwegetarianizm i czuję się cudownie- nie liczę za zmiany w wyglądzie- bo mnie bardziej chodzi o zdrowie.

      Usuń
  3. Zaciekawiłaś mnie tą dietą, ale bardziej z tego względu, że w większości źródeł, na które natrafiłam, przeczytałam, że duże spożycie mięsa jest niezdrowe (np. "Recepta na zdrowe życie", E.A. Taub). Przejrzałam ten wpis na blogu "Tłuste życie" i powiem Ci szczerze, że zaczynam mieć powoli mętlik w głowie.

    Poza tym, życzę Ci powodzenia, tam w Niemczech:) Miałam okazję poznać Cię osobiście kilka lat temu, bo studiowałyśmy razem jakiś czas na PPT :) Aga

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kiedyś przez dwa lata nie jadłam mięsa, tylko same ryby. Moje zdrowie było takie samo jak wtedy, kiedy jadłam mięso. MS poleciła mi zrobić prawdziwą dietę "uzdrawiającą" - tylko mięso i niektóre warzywa, wszystko gotowane itd. Nie wiadomo, ile by to trwało. Póki co, nie czuję się na siłach, żeby aż tak restrykcyjnie podejść do tematu odżywiania. Może dlatego, że póki co się nie pogarsza, a polepsza.

      Jeśli jednak uważasz, że mięso jest niezdrowe (zgodzę się z tym, że mięso sklepowe jest słabe, nafaszerowane antybiotykami i innymi świństwami), to wydaje mi się, że istnieje coś takiego jak wegetariańskie paleo.

      Na studiach za wiele dziewczyn nie było, więc pamiętam obie Agnieszki ;) Masz kręcone czy proste włosy? I w ogóle jak wpadłaś na mojego blogaska?

      Usuń
    2. Proste ;P A na Twojego bloga wpadłam już rok temu i podczytuję go sobie regularnie. Jak go znalazłam? Chyba komentowałaś coś na innym blogu i zdjęcie przy nicku wydało mi się dziwnie znajome:) Dalej już było łatwo:)

      Co do diety, na razie trzymam się umiaru we wszystkim i tego, żeby jedzenie było jak najmniej przetworzone.

      Naprawdę podziwiam Cię za wszystko, za to kim jesteś i co udało Ci się osiągnąć:) Ja od dłuższego czasu, planuje zacząć biegać, ale z marnym skutkiem. Mam zamiar zacząć po obronie (trzymaj kciuki we wtorek :)) i uporządkować też wiele innych spraw, na które nie miałam czasu.

      Jeszcze raz ciepło pozdrawiam i trzymam kciuki za Ciebie:)

      Usuń
    3. Moja droga, nie ma za co podziwiać, bo nic wielkiego nie osiągnęłam i zapewne w najbliższym czasie nie osiągnę. :) Ludzi takich jak ja są miliony. Jednak dzięki, bardzo mi miło czytać takie słowa. :)

      Trzymam, trzymam. Koniec pewnego etapu i początek poważnego życia - jak miałoby się nie udać? ;)

      Usuń
    4. Aha! No i oczywiście - nie planuj sportu tylko zacznij. :) Sama nie trenuję już 3 tygodnie i widzę jak łatwo popaść w "od jutra", ale nie można się poddać. Po obronie możesz pójść biegać - tak w nagrodę ;)

      Usuń
  4. Duzo dobrego czytalam o paleo, ale nie wiem, czy dalabym rade. Mam nadzieje, ze wszystko sie u Ciebie szybko ustabilizuje i czekam na update'y jak ta dieta na Ciebie dziala :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Prowadzisz super bloga. Czekam na wpis z Twoim tygodniowym jadłospisem.
    Ja też miałam problemy żołądkowe, jelitowe i ogólnie z trawieniem i pomogła mi dieta oczyszczająca warzywno -owocowa dr Ewy Dąbrowskiej. Przed dietą nie mogłam jeść chleba, makaronów, surowych jabłek (nawet soku) i wielu innych rzeczy ponieważ mój żołądek wariował. Po 4 tygodniach diety w zeszłym roku czułam się świetnie i do tej pory problemy trawienne nie wróciły.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki! :) Taki wpis niestety nie wiem, kiedy się pojawi. :(

      Nie znam tej diety, poczytam.

      Usuń
  6. Dietka bardzo dobra jak widać, zapraszam na ABS wyzwanie:)

    OdpowiedzUsuń
  7. Co do obsesji z liczeniem makro i kcal to się zgadzam. Powoli zaczyna mnie to męczyć i faktycznie staje się obsesją, cały czas myślę o jedzeniu, kaloriach, makro.. Wcześniej po prostu ograniczałam jedzenie, jadłam zdrowiej i schudłam 10 kg, a teraz, gdy wszystko liczę (mam 110 g białka, 130 węgli i 50 tłuszczu co daje ok. 1450 kcal dziennie)zaczęłam nabierać ciała. Strasznie mnie to wkurza bo mimo intensywnych treningów (w tygodniu :3 siłowe, 2 interwały, 1 cardio, każdy po ok.1 h) centymetrów przybywa. Nie mam pojęcia czemu tak się dzieje (myślałam, że to może przez nabiał w diecie, ale go też wykluczyłam i bez zmian)..

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. 1450kcal?! Ile Ty masz wzrostu?

      Usuń
    2. Nie za bardzo sobie obcięłaś? Aga ma 158 bodajże i wyliczła 1650. http://makebodyhealthier.blogspot.de/2013/08/zmian-ciag-dalszy.html

      Próbowałaś cheat day albo nawet week, żeby "nawpieprzać" się jak możesz i przywrócić metabolizm?

      Usuń
  8. Atabe-wymiary czesto zaczynaja rosnac na poczatk,gdy rozpoczyna sie przygode z intensywnymi cwiczeniami,nie poddawaj sie,przeciez nie obroslas w tluszcz przy takiej aktywnosci ! zmierz sie po miesiacu,poltorej,bedzie tylko lepiej :) Co do tematu-rezygnacja ze zboz i nabialu bylajedna z najlepszychw moim zyciu-ja milosniczka owsianek,twarozkow, ryzu,kaszyjaglanej,owocow.....a jednak,da sie-to jaksie czuje jest nie do opisania-jasne,sa trudnosci,na poczatku nie bylo idealnie ale to nie jest kolejna "dieta"tylkowybry,kazdegodnia,do konca zycia, sposob na zycie po prostu,ktory przeklada sie tez na inne sfery-czytajac zagraniczne blgi paleo mimowolnie chlonie sie tą drogętakiej naturalnosci w podejsciudo zycia,szczerosci, checi dbania o siebie(a nie obsesji liczenia- CENTYMETOW<KALORII< KILOGRAMOW),ktora miliony kobiet demtywuje kazdego dnia na calymswiecie :) no i myslenia nieszablonowego-obalenia mitow tj ,ze TRZEBA jesc co x godzin,ze KAZDY potrzebuje tyle i tyle wegli/bialka,wsluchania sie w swoje cialo- podejscia na przekor-ze na sniadanie mozna zjesc obiad a na kolacje deser ;p No,w kazdym razie dodam tylko,ze u mnie te najbardziej pozytywne efekty wyszlypookolo4 miesiacach,wiec potrzeba bylo wielu wyrzeczen,zmian w psychice(przede wszystkim!),zycze ci wytrwalosci,zdawaj relacje :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki za komentarz i cieszę się, że mam sojusznika :)

      Usuń
    2. ale ja nie zaczynam dopiero treningów,ćwiczę już rok (6 razy w tygodniu) więc organizm zdążył się przyzwyczaić... albo może i zmęczyć..

      Usuń
  9. Wow, dieta Paleo, którą nam powyżej przedstawiłaś wygląda wprost znakomicie ! Zazwyczaj nie fascynowały mnie żadne diety ani nic w tym stylu, lecz myślę że czas się przełamać i spróbować. Zobaczymy jak długo wytrwam, lecz póki co jestem w stu procentach zdeterminowana ;)

    OdpowiedzUsuń
  10. Też kiedyś miałam poważne problemy z przewodem pokarmowym, prawie nabawiłam się zespołu jelita drażliwego. W dużej mierze było to wynikiem stresu, ale i tak zmiana diety zauważalnie mi pomogła. Niestety nie obyło się bez farmakoterapii, jednak gdy leki się już skończyły dieta została i jest świetnie. Ciągłe bóle brzucha i inne jelitowe problemy zniknęły w 95%. Co to za dieta? Po prostu zdrowe odżywianie. Szczęśliwie nie musiałam rezygnować z żadnej grupy produktów, ale zdecydowanie odrzuciłam białe pieczywo i inne produkty robionych na bazie białej mąki, zamieniając je na te pełnoziarniste. Podobnie jest ze słodyczami. Uwielbiam je i czasem się skuszę, ale w zupełności moją potrzebę cukru satysfakcjonują cukry w naturalnej postaci, jak różnego rodzaju bakalie, owoce, miód.

    Tobie życzę powodzenia w tej diecie, żeby Twój organizm był z niej zadowolony :)

    PS Również prowadzę bloga, na razie zupełnie nieopierzony i trochę jeszcze pracy mnie przy nim czeka, ale zostawiam adres w podpisie, bo tematykę mamy podobną. Taka pasja :)

    OdpowiedzUsuń
  11. mnie paleo kusiło już od dłuższego czasu, głownie ze względów zdrowotnych, ale po prostu nie wyobrażam sobie do tego stopnia ograniczyć nabiału. chleb natomiast odstawiłam totalnie (raz na tydzien-dwa trafi się bułka pełnoziarnista) i bardzo sobie chwalę tą decyzję.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja też sobie nie wyobrażałam... Jak na początku studiów musiałam wywalić mleko z jadłospisu, to nie wiedziałam, co będę jadła na śniadanie po codziennych płatkach. Teraz powoli powoli ograniczałam nabiał. W zeszłym tygodniu nie jadłam w ogóle i żyję i wiem, że można. Zobaczymy jak długo :)

      Usuń
  12. chyba nie dałabym rady, uwielbiam owsiankę oraz nabiał, chleba nie jadam od dawna- czasem raz na pół roku zjem.

    Pozdrawiam,
    Fit
    _________________________
    www.fashionbyfit.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  13. Mój chłopak przeszedł na paleolityczną dietę na początku roku (ze względów zdrowotnych) i muszę powiedzieć, że odkąd nie je nabiału ani żadnych zbóż jego układ pokarmowy nareszcie odsapnął i funkcjonuje jak powinien. Czy to łatwa dieta? Koszarna gdy wychodzimy na miasto. W "konwencjonalnych" sklepach bardzo mało produktów nadaje się do spożycia przez niego... no ale skoro taka cena dobrego zdrowia, to ja kłócić się nie będę! Sama trochę stosuję się do tej diety. Pieczywo już dawno odstawiłam, nabiału nie (jedynie mleko poszło w odstawkę), bo nie jestem aż taka mięsna i muszę nabijać moje białko w jakiś sposób (wiwat serkowi wiejskiemu!). Ogólnie to z jego perspektywy jest mu trudno przytyć (przecież najbardziej kaloryczne, najtańsze i najbardziej powszechne produkty w diecie przeciętnego człowieka to właśnie zboża!), a z mojej perspektywy? Łatwiej utrzymać wagę. Jednak jedząc za dużo i tak się przytyje, więc trzeba uważać na pułapkę myśleniową typu "skoro nie jem tych wszystkich węgli, to mogę jeść więcej innych produktów". Ja sama nie mam problemów z trawieniem tych produktów i dlatego czasem się skuszę na "niezdrowe". Ogólnie życzę Ci powodzenia na tej diecie i uwierzcie, ale to jest możliwe żyć i mieć się dobrze nie jedząc zbóż ani nawet nabiału :). Je się wtedy bardzo dużo warzyw, a to przecież one są największym źródłem witamin, składników odżywczych etc. Tak własnie się zastanawiałam czy nie zmieniłaś diety, bo widziałam te wszystkie zdjęcia posiłków i wyglądają one typowo paleo-like ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak myślałam, że ktoś zauważy :D Zanim coś obwieszczę, staram się ogarnąć temat, czy w ogóle wytrwam w danej decyzji.

      Usuń
  14. Ciekawa jestem efektów tej diety. Sama widzę po sobie, że stosowałam już dużo różnych dziwnych rzeczy ale efektów brak, tylko że ja jestem chora.

    Przyznam szczerze, że też mam plan wyeliminować nabiał oraz zboża, tylko ciężko jest mi się za to zabrać bo ostatnie 6-miesięcy to eliminacje jedzenia z mojego jadłospisu. Na chwilę zwolniła i odpuściłam na 2 tygodnie z ograniczeniami. Efekt tego jest taki, że nie przytyłam (sukces) ale nie jem dobrze. Potrafię rano zjeść śniadanie i potem długo długo nic. Gdyby jadła tak jak podpowiada mój organizm to jadłabym śniadanie i kolacja:P Więc niestety muszę się pilnować aby jeść więcej posiłków:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja czasami też jem dwa posiłki, ale najczęściej 3 (ewentualnie 4). Przestałam wierzyć w 5 posiłków, bo chodziłam wtedy wiecznie głodna.

      Usuń
    2. ja też od 2 tygodni jem 3 posiłki i czuję się dużo lepiej,szczególnie pod kątem psychicznym, bo kontrolowanie godzin posiłków i porcji było dla mnie utrapieniem. na dodatek śniadanie jem 4-5 h po obudzeniu,dopiero wtedy mam apetyt,wcześniej bierze mnie "ssący" głód,ale jednocześnie na nic nie mam ochoty,jak go przeczekam to mogłabym nie jeść pół dnia.jest to dla mnie komfortowe,bo posiłki nie sterują moim dniem,a jak już do nich przysiądę,to mogę zjeść tyle,aby mieć z tego satysfakcję :) widocznie nie spowolniło to mojego metabolizmu i nie jem za dużo,bo brzuch bardziej płaski a spodnie luźniejsze :) nie brzmi to rozsądnie,ale sprawdza się w praktyce,mam nadzieję,że tak już zostanie. pozdrawiam i życzę powodzenia:)

      Usuń
  15. Zauważyłam, że problemy z układem pokarmowym to dość częsta przypadłość u kobiet w młodym wieku, szczegolnie w ostatnim czasie. Wśród moich krewnych i znajomych jest już sporo osób chorująych na chorobę Crohna czy wrzodziejące zapalenie jelita grubego czy na problemy żołądkowe. Myślę, że obecne środowisko jest strasznie chorobotwórcze ale także jedzenie. Badałaś może jelita?

    Pozdrawiam gorąco

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Badałam :) Zaczęłam od lekarza a nie od diety.

      Usuń
  16. pale shmaleo :) po prostu trzeba jeść jedzenie, nie produkty...tak żeby być fair, większość ludzi z problemami trawiennymi poczuje się lepiej na paleo, chociażby przez wyłaczenie tak problematycznych zboz i nabialu...ale część poczuje się gorze, bo paleo to 100% naturalnego gęstego odżywczo jedzenia, które nie jest przetworzone więc wymaga od organizmu dużej zdolności trawiennej (jakiej sporo osób nie ma z różnych powodów). Przy powaznych problemach jak SIBO, wrzodziejace jelito czy Crohn to moze byc za malo.

    Czy srodowisko jest chorobotworcze...i tak i nie, bo wiele wkazuje,że hiopteza higieny jednak ma swoje racje, Brakuje nam pewnych mikroorganizmow, ktore kiedys byly stale obecne i potrzebne dla człowieka.

    Wiedziałam, że się skusisz na eliminację zboż :D Mam nadzieję, że odczujesz jeszcze więcej korzyści. Ale te porcje malutkie bardzo...chyba to nie są jedyne 2 posilki :) Czuje sie jak wszystkozerne prosie (no może nie wszystko:))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tu są posiłki gdy jem trzy albo cztery razy dziennie i nie ma wśród nich największego - obiadu. Dzisiaj zjadłam np. pół kurczaka na obiad, także spokojnie - nie Ty jedyna jesz duuuużo ;)

      A decyzja o eliminacji zbóż... Ciężka oj ciężka, ale widzę poprawę i nawet teraz, po zmianie kraju i dużym stresie, gdzie normalnie w takiej sytuacji problemy szły lawinowo, było tylko malutkie pogorszenie.

      Usuń
    2. U mnie kolacja jest największa, generalnie talerz tłustej zupy z warzywami, kawał mięcha, kawał kokosa i jakiś deserek. Muszę w końcu zmienić ten nawyk i jeść więcej w ciagu dnia, bo moja kolacja jest ok.3h przed snem i czasem ciężko to strawić :)No nadmiar jedzenia plus stres = większe boczki ;)

      Ale Twoje posiłki malutkie, tzn. warzyw mi brakuje, ale ja mam schizę w tym temacie (jem jakieś 2kg warzyw dziennie).

      Gosia, wiele osób donosi mi, jak genialnym krokiem było odstawienie zbóż. Osobiście tego nie odczułam, bo jadłam ich bardzo mało wcześniej, ale u większości efekty są zdumiewające, w kwestii trawienie i pracy mózgu zwłaszcza. Jak ktoś nie wierzy to dobrym eksperymemtem jest miesiąc paleo i miesiąc wege z wszystkimi zbożami, strączkami i co tam jeszcze. Kiedyś zrobię takie badanie :P

      Usuń
    3. Warzyw rzeczywiście nie jest najwięcej - jem około kilograma dziennie. Staram się więcej, ale nie mam jak gotować i szczerze mówiąc ciężko mi to w siebie wepchnąć. Ale będę zwiększać z całych sił :)

      Widziałam, że szukasz chodzących dowodów na rezultaty diety, jeśli przyniesie efekty za jakiś czas, to chętnie bym się wypowiedziała :)

      Usuń
    4. Daj znać koniecznie :)
      I gdzie ten precel no?

      Usuń
    5. Kilka postów dalej i nie jeden tylko dwa, z masłem! :D dokładnie w poście o cheat mealach :))

      Usuń
  17. Popieram to podejście. Zacząłem w grudniu i po jakimś czasie udało mi się przyzwyczaić do nowego stylu żywienia. Nie mam już w ogóle ciśnienia na słodycze, choć czasem zjem coś na zbożach, ale staram się omijać gluten.

    OdpowiedzUsuń

Każdy komentarz jest dla mnie cenny, dziękuję!