26.07.2015

Każdy ma sixpack


Serio? Serio. Nie wiedziałaś? Nie wiedziałeś?



Już dawno dawno temu pisałam o chorej modzie na oglądanie innych kobiet i mężczyzn w internecie pod przykrywką motywowania się ich gołym tyłkiem (klik). Znaczy nie zrozumcie mnie źle - ja też śledzę wiele zawodniczek kulturystyki i modelek fitness. Ale dla mnie ich wygląd nie jest żadnym wyznacznikiem mojego i nie chcę wyglądać jak żadna z tych pań. Nie wmawiam sobie, że pracując, studiując, grając w siatkówkę i nie wyliczając sobie wszystkiego co do grama będę wyglądać jak ona. Poza tym po cholerę mam wyglądać jak ona? Dobrze się czuję jako ja.

Ale ja nie o tym. Oprócz tego wysypu rzeczywiście fajnych i wysportowanych ciał zauważyłam jakiś nowy wysyp... pań z sixpackami, które wyglądają jakby miały się przewrócić przy najmniejszym podmuchu wiatru. Ja rozumiem, że są różne gusta - w końcu jeszcze 10 lat temu była moda na modelki skinny fat (i dobrze, że się zmieniła, bo przynajmniej jestem w trendzie z moim tyłkiem ;)). Niemniej jednak cholera - sport, budowanie mięśni i ogólnie zdrowy tryb życia moim zdaniem lekko przeczy temu żeby ważyć 40 - 50kg.

Budowanie sylwetki nazywa się tak a nie inaczej, bo polega na rozwijaniu całego ciała czyli sylwetki właśnie. To, że ktoś się odtłuści i uwidoczni kratę mając nawet poniżej 10% tłuszczu (znam takie kobiety) mając jednocześnie nogi chude jak patyki, chude ręce a także zero mięśni na plecach, to nie znaczy, że ma fajną wysportowaną sylwetkę. Ani że jest zdrowy. Ani że trenuje. Poza tym, że albo ma nadczynność tarczycy albo się głodzi to w ogóle nic nie znaczy. Sixpack ma każdy - wiele zawodniczek bikini nie trenuje brzucha w ogóle bo nie ma po co. Po dobrej diecie krata wyjdzie prędzej czy później.

Co mnie martwi to to, że teraz oprócz obsesji krat na brzuchu i bicepsów idzie za nią kolejna - wystający (sylikonowy) tyłek, sixpack oraz chude ręce i nogi. Nawet jeśli dotykały one żelastwa, to chyba będąc na diecie głodówkowej. Co dwa tygodnie dostaję maila o tym jak wyszczuplić uda i wyrzeźbić brzuch. Tak, wiem, że są takie co mi zazdroszczą mojego genu pośladkowego (bo jedyne co robię to przysiady raz w tygodniu a i to się zmieni), ale nikt nie myśli o tym, że w udzie mam 66cm (no, może teraz 65 ;)). Popatrzcie zawodniczki z Brazylii - nie da się mieć wielkiego odstającego tyłka bez dużego uda. Albo inaczej - da się, ale pakując do niego sylikon. Za to da się mieć kratę na brzuchu i zero mięśni gdziekolwiek indziej na ciele.

Nie ma dla mnie sensu odchudzanie się tylko po to, żeby zobaczyć kostki na brzuchu. Nie tylko nie ma sensu, ale uważam, że może źle się skończyć dla zdrowia - nie tylko obsesją, ale nawet zanikiem miesiączki. Chudość dla mnie nie jest fit. Nawet jak ma sixpack.

2 komentarze :

  1. świetny wpis!!! moda na silikonowe tylki zaraz po cyckach :)
    a co do kraty... to ja mialam przed kontuzja 10% BF niestety zero miesnia na brzuchu, znaczy byly ale cienkie jak papier zero grubosci, wiec jestem zdania ze do tego tez potrzebny jest gen ;)
    bo jesli chodzi o mnie to akurat "grubosc" tylkoa jest a gorzej z krata ;)

    OdpowiedzUsuń
  2. W takim razie powinnaś zejść do 7% ;) a tak na serio, to jedna z moich klientek wpadła w panikę, bo na masie z 7% tłuszczu weszła na 10 bodajże.... Waga oczywiście 45kg. Więc wiesz :)

    OdpowiedzUsuń

Każdy komentarz jest dla mnie cenny, dziękuję!