25.05.2015

Moja redukcja - dalsze zmiany i ogłoszenie

Niestety życie czasami weryfikuje nasze plany, więc i ja muszę zweryfikować moje plany redukcyjne. Za półtora tygodnia robię jedną z rzeczy, na które długo czekałam (będzie wszystko na blogu i YouTube!) a za dwa i pół spełniam marzenie... W półtora tygodnia nie osiągnę formy życia, ale mogę zrzucić trochę wody i postaram się to zrobić.



Niestety w ostatnich tygodniach moja dieta była bardzo słaba. Kaloryczność zbyt wysoka lub dobra (zależnia od dnia), ale zbyt dużo batonów proteinowych, odżywek, stresu, pracy, a za mało snu, dobrego odżywiania, treningu i wypoczynku. W zeszłym tygodniu miałam tylko jeden trening i turniej, bo się rozchorowałam. Nie liczyłam kalorii, bo spaliłam wagę (klik do zdjęcia :D) i takie tam. Dlatego czas znowu powrócić na lepszy tor i wyciągnąć z tej redukcji to, co najlepsze, bo później będę mogłą ją kontynuować dopiero w lipcu.

Zmian wielkich (albo żadnych?) w ciele nie widzę, może poza plecami, które widnieją na zdjęciu. Moje oko zweryfikują pewnie zdjęcia poglądowe, które zrobię za dwa tygodnie (albo trzy). Przeważnie jestem zbyt krytyczna wobec siebie i nie chcę zapeszać, dlatego nie zrobię tego też teraz.

Zastanawiałam się nad jakąś rotacją, wejściem nawet na low carb w dni nietreningowe, ale prawdę mówiąc nie mam jak... W tym tygodniu czeka mnie ponownie dużo treningów oraz jeden turniej, dlatego obniżanie węgli w jeden dzień i to jeszcze przed turniejem, gdy się powinnam ładować, nie ma dla mnie sensu. Postanowiłam więc przyciąć kalorie do 2000 z rozkładem białka/tłuszcz/węgle 140/70/204. Tak będę jadła od dzisiaj do czwartku, a w piątek ponownie ładowanie i w sobotę na turnieju bez liczenia oraz duuuuużo węglowodanów (i mało tłuszczu zapewne). Taka strategia sprawdziła się mianowicie w zeszym tygodniu, kiedy to turniej bez większej walki oraz zmęczenia wygrałyśmy (klik do relacji jedzeniowej).

Mam jeszcze jedno małe (albo dla mnie raczej duże :)) ogłoszenie. Zrobiłam rozeznanie i mianowicie w Niemczech nie muszę mieć oficjalnych uprawnień, aby móc doradzać ludziom w diecie i treningach (jeśli ktoś słyszał co innego dajcie znać, ale wątpię ;) chociaż uprawnienia tak czy inaczej w przyszłości zrobię, tylko póki co nie wyrabiam czasowo). Jako, że mieszkam tutaj i moja firma też będzie tutaj, wszystkie chętne do współpracy masochistki (i masochistów również) serdecznie zapraszam do kontaktu: poprzez mail, facebook, instagram lub youtube. Jeśli będzie to leżało w moich kompetencjach to ułożę plan i dietę a nawet udzielę wsparcia motywacyjnego i coachingu 24h na dobę :)

15 komentarzy :

  1. Yay! Chcę być pierwszym pacjentem :D

    OdpowiedzUsuń
  2. A Ciebie też zapraszam na priv :)

    OdpowiedzUsuń
  3. A, jak nie pierwsza, to nie chcę. A serio to zbieram się do ogarnięcia treningu, jeśli uznam, że przyda mi się pomoc, to się zgłoszę do pani trener :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Spełnianie marzeń jest fantastyczne! 😀

    OdpowiedzUsuń
  5. Z chęcią skorzystałabym z Twojej wiedzy, ale bardziej jeśli chodzi o ćwiczenia na siłowni. Co do diety to jakoś sobie radzę choć nie ukrywam wskazówki sie przydadzą ;-)

    OdpowiedzUsuń
  6. super pomysł ^^ jak już się ze wszystkiego wyleczę to na pewno się zgłoszę ^^

    OdpowiedzUsuń
  7. Powodzenia w prowadzeniu swojej firmy :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Cieszę się i życzę dużo klientów (jako freiberuflich?) a potem kto wie co dalej... :)

    OdpowiedzUsuń
  9. Adrian Naumowicz5 czerwca 2015 13:15

    Cześć, na Twój blog wpadłem całkiem przypadkiem
    (fitblogerka.pl). Chciałem się z Tobą
    skontaktować ponieważ chcę docenić Twoją pracę i wypromować Twój blog także u
    nas. Prowadzę przeglądarkę blogów www.przeglądarkablogów.pl
    Proszę o kontakt e-mailowy blog@przegladarkablogow.pl jeżeli jesteś
    zainteresowana trafić do nas do blogu tygodnia - poinstruuje co dalej:).
    Pozdrawiam serdecznie
    Adrian Naumowicz

    OdpowiedzUsuń
  10. Fajnieeee! Weź pokaż siebie wszystkim. Otwórzy kanał na YT albo WikiVid. Pierwsze wiadomo. Drugie to platforma edukacyjna. Polecam wejść we vlogosferę.

    OdpowiedzUsuń
  11. Komunikacja na YouTube to teraz podstawa w kontaktach z przyszłymi klientami... warto się tam pokazać....

    OdpowiedzUsuń
  12. Mateusz Zawierucha10 czerwca 2015 18:08

    Nie można się poddawać 10dni to dużo czasu by pozbyć się wody i troszkę wyostrzyć, jak masz czas latać z bańką wody zrób hydrolizę

    OdpowiedzUsuń
  13. długo siedzisz w Niemczech? ja od tygodnia tu jestem... zaczynam swoją przygodę z idealną sylwetką ;) założyłam wczoraj bloga, ale nie bardzo go jeszcze ogarniam... Przy okazji mam pytanie do Ciebie: słyszałam, że po tutejszym jedzeniu nawet jak jesz to samo co w Polsce to możesz utyć kilka kilogramów ze względu na to, że jedzenie jest mocno przetworzone.. to prawda? co o tym myślisz? pozdrawiam ;) http://tysiacdni.blog.pl/

    OdpowiedzUsuń

Każdy komentarz jest dla mnie cenny, dziękuję!