03.05.2015

Miesiąc na redukcji - zmiany i plany


Dzisiaj mija mniej więcej miesiąc od kiedy jestem na redukcji. 1 maja zrobiłam pomiary i zdjęcia, na których podstawie razem z Natalią podjęłyśmy decyzję o kolejnych krokach. Będą zmiany w diecie i mała zmiana w treningu.


Jak wiecie, do tej pory byłam na 2300kcal rozkład BTW 140/80/255. W większość dni udawało mi się rzeczywiście ten rozkład utrzymać. Byłam na kilku wyjazdach służbowych i na dwóch się nie udało. Po lekkim szacowaniu wyszło mi, że nieco przekroczyłam kcal, więc kolejne dwa dni jadłam po 2000. Oprócz tego zdarza mi się podbijać tłuszcze kosztem węgli (dochodzę czasami do 100g dziennie), ale kaloryczność pozostaje ta sama. Nie liczę wszystkiego co do grama - w pracy szacuję ziemniaki i tłuszcz. W domu natomiast staram się być skrupulatna.

Jeśli chodzi o trening, to ciągle jest progres. W przysiadach mały i powolny. Bardzo mocno pracuję nad poprawą techniki. Na nogi robię tylko przysiady i martwy ciąg, więc to oczywiste, że siła nie będzie tak szybko rosła. Trenuję 4 razy w tygodniu siłowo oraz 0-2 razy gram w plażówkę. Innych aerobów raczej nie robię (zrobiłam raz i może jeszcze kiedyś się zdarzy na wyjazdach).

Może Wy nie widzicie zmian, ja natomiast widzę. Z tyłka zeszło mnóstwo cellulitu, poza tym jest dla mnie ogromny progres w rękach (bodajże od stycznia +3cm w bicepsie!!). Niemniej jednak schodzi powoli, więc przechodzę na głodówkę :D Ustaliłam z Natalią obcięcie węgli o 25g, czyli po długim weekendzie wchodzę na rozkład 2200kcal BTW 140/80/230. Tym razem zobaczę czy szybciej coś ruszy i może będę reagować już co dwa tygodnie skoro ciało przyzwyczaiło się do stałej kaloryczności. Jeśli chodzi o trening, to wywalamy żołnierskie - niestety od siatki i ćwiczeń na klatkę barki poszły do przodu a żołnierskie tylko to pogarsza. Jeszcze się zastanawiam na co to zmienię. Teraz przejdźmy do reszty zdjęć:



  Oraz tabelka z wymiarami:





Jeśli chciecie pooglądać moje jadłospisy, to staram się część ładnie wyliczonych wrzucać (klik). Mój progres treningowy znajdziecie natomiast tutaj.

Po raz kolejny z całego serca dziękuję Wam za wsparcie. Redukuję dla siebie i dlatego, że dobrze się czuję i samopoczucie przestało mi wystarczać. Niemniej jednak efekty pokazuję na blogu, żeby walczyć z dietetykami przepisującymi diety 1200-1500kcal, pokazać, że trening siłowy nie oznacza męskości, że trzeba i można jeść żeby schudnać. Żebyście przy wyborze trenera czy dietetyka zwracali uwagę nie tylko na papier, ale na zaangażowanie, pasję, stan wiedzy. Bo można wiele rzeczy zrobić samemu, ale druga osoba patrzy na nas obiektywnie i widzi o wiele więcej niż my sami. No i jak zwykle - że mimo pracy, studiów i magisterki oraz drugiego etatu w postaci bloga i YouTube można trenować i można łączyć pasję z życiem. Satysfakcja jest nieziemska.

20 komentarzy :

  1. zmiana minimalna, ale jest :) gratki Gosia, bardzo mi się podoba, że pokazujesz taki sposób, walcząc z durnymi dietetykami :)
    Natalia ułożyła Ci do tego świetny plan! Tobie też graty, wiesz co robisz :)

    OdpowiedzUsuń
  2. z-pasja-zycie.blogspot.com3 maja 2015 18:10

    widac ze cialko sie ujedrnilo i pupa sie podniosla

    OdpowiedzUsuń
  3. Ładnie! Trzymam kciuki za dalszy progres :)

    OdpowiedzUsuń
  4. www.joannahasnik.wordpress.com3 maja 2015 20:15

    Moim skromnym zdaniem 1,8-2g węgli, 1g tłuszczu i 2g białka na kilogram ciała dają najlepszą redukcję ;-) Ale widać różnicę, więc powodzenia dalej!

    OdpowiedzUsuń
  5. clever_ librarian3 maja 2015 22:30

    Widać efekty szczególnie w okolicy od biustu do ud. W sensie za pupę. Hmmm, to prawie całość? :) Haha, czyżby w domyśle był mój przypadek? Dieta 1200! :D:D A tu trzeba żreć 1500... ;)

    OdpowiedzUsuń
  6. clever_ librarian3 maja 2015 22:32

    Widać efekty szczególnie w okolicy od biustu do ud. W sensie za pupę. Hmmm, to prawie całość? :) Haha, czyżby w domyśle był mój przypadek? Dieta 1200! :D:D A tu trzeba żreć 1500... ;))

    OdpowiedzUsuń
  7. Nie bede miała takiej samej kaloryczności przez cała redukcje przeciez :) zaczelam od wysokich kcal i predzej czy pozniej dojdę do Twoich, chociaż 2g białka na kg masy ciała nie zjem nigdy, chyba ze schudnę z 10-15kg ;)

    OdpowiedzUsuń
  8. No tak, każdy czytelnik inspiruje, a wkurw jest najlepszą inspiracją :) żryj te 1500 i ucz się od mistrzów (czyli mnie i Natalii) jak żreć ponad 2000kcal, bo Ciebie też to czeka :D

    OdpowiedzUsuń
  9. clever_ librarian3 maja 2015 22:38

    Od trzech dni tylko o żarciu myślę. Dobrze, że jutro do pracy... Zanim zaczęłam czytać twojego bloga i cię słuchać myślałam, że 2000 to górnicy żrą :P

    OdpowiedzUsuń
  10. Savannah Grey4 maja 2015 11:21

    Oj Gosia, Gosia... jak na moje oko z takim płaściutkim brzuchem i genialnie odstającym tyłkiem wyglądasz fenomenalnie. Powodzenia w redukcji (mimo że w zasadzie jej wcale nie potrzebujesz) :) PS. podpisuję się pod ostatnim akapitem wszystkimi kończynami!

    OdpowiedzUsuń
  11. Super ^^ na pupce widać najbardziej ^^ ale muszę przyznać że pupkę zawsze obserwuje bo zazdroszczę niemiłosiernie ^^ ;d trzymam kciuki ^^

    OdpowiedzUsuń
  12. Ile masz wzrostu?

    OdpowiedzUsuń
  13. sferakomfortu4 maja 2015 21:24

    Zmiana jest widoczna "gołym okiem" ;) Gratuluję!

    OdpowiedzUsuń
  14. Nebeskaa Natalia5 maja 2015 15:51

    widać efekty! powodzenia i trzymam kciuki :)

    OdpowiedzUsuń
  15. Widać różnicę! Zwłaszcza w okolicy ud i pośladków :) ja wrzuciłam rok temu taki mały progres, którego bylam mega dumna, a ludzie mnie zhejtowali haha :P

    OdpowiedzUsuń
  16. Zmiana widoczna - gratki :)

    OdpowiedzUsuń
  17. Właśnie natrafiliśmy na Twojego bloga, są postępy! kibicujemy!

    OdpowiedzUsuń

Każdy komentarz jest dla mnie cenny, dziękuję!