11.05.2015

Chcesz zacząć trenować? Nie popełnij tych błędów cz. I

Wiem, że część moich czytelniczek jest mocno ogarnięta w temacie treningu siłowego i treningu w ogóle. Niemniej jednak na mojego bloga trafia coraz więcej dziewczyn, które chcą przejść na żelazną stronę mocy albo chociaż zrobić coś ze swoim ciałem. To właśnie dla nich piszę tego posta - przeczytajcie i przemyślcie zanim pójdziecie tą drogą, którą poszło wiele blogerek łącznie ze mną i uczcie się na moich (albo naszych) błędach :)



1. Układanie planu treningowego i żywieniowego na własną rękę

To jest coś, co ja uważam za jedną z najgorszych rzeczy. Chcesz obciąć włosy - idziesz do fryzjera. Chcesz mieć makijaż na ślub - idziesz do makijażystki. Chcesz wyleczyć zęba - idziesz do dentysty. Może każdą z tych czynności dałoby się zrobić samemu, ale czy efekt też byłby tak samo dobry?

To fakt, że trenerzy jak i fryzjerzy są różni. Możemy trafić na złego albo na dobrego. Już kiedyś nakręciłam film o tym, po czym poznać dobrego trenera personalnego (klik). Poza tym polecałabym podejrzeć jak sam trenuje i jak się odżywia. Jak wygląda też by nie zaszkodziło - jeśli chodzi zgarbiony i nie ma ani grama mięśnia to znaczy, że coś jest nie tak.

Uwierzcie mi, że tu nie chodzi tylko o to, że nie macie wiedzy i doświadczenia. Chodzi też o to, że druga osoba patrzy na nas obiektywnie i widzi rzeczy, których my sami nie dostrzegamy. Pytacie się mnie czy Natalia z FITlovin układała mi plan. Odpowiadam tak i nie - dietę ułożyłam sama i zapytałam się czy jest ok, plan treningowy układała ona, ale po mocnych uzgodnieniach ze mną (można powiedzieć, że połowa ćwiczeń w nim to moja zasługa). To wszystko nie dlatego, że ja nie umiem takiego planu ułożyć, ale dlatego, że po pierwsze nauczyłam się więcej wymieniając z nią poglądy, a po drugie ona doradziła mi też co dla mnie by było najlepsze. Nie potrzebuję kontaktu 24/h, rozmawiam o postępach raz na tydzień albo dwa i tyle. Spójrzcie na zawodników każdego sportu w tym sylwetkowych - każdy z nich ma trenera mimo, że większość z nich jest trenerami. Takie życie.


2. Trening dzielony po kilku tygodniach treningów

Trening dzielony jest dla zaawansowanych a co najmniej średniozaawansowanych. Jeśli trener da nam go wcześniej znaczy, że uważa, że sobie poradzimy. Niemniej jednak pchanie się samemu w dzielenie na różne partie najczęściej kończy się tym, że wygląda się jak zgarbiony disco pumper albo jak człowiek który nigdy nie robił nóg albo jeszcze gorzej... Niestety o wiele łatwiej jest się nabawić dysproporcji w treningu dzielonym niż całlego ciała. Ja wiem, że może trening całego ciała nie da Wam od razu widocznego bicepsa albo skosów na brzuchu, ale wcale nikt nie powiedział, że trening dzielony od razu by to dał.


3. Jak największy ciężar na każdym treningu

Ten błąd popełniłam ja i popełnia go bardzo dużo początkujących amatorów sportów siłowych i sylwetkowych. Ćwiczenia złożone jak przysiady, martwy ciąg, wyciskanie na klatkę, wiosłowanie i żołnierskie są jak sama nazwa mówi ćwiczeniami złożonymi. Żeby je poprawnie wykonać trzeba zwracać uwagę na wiele elementów jednocześnie a i to nie znaczy, że robimy je dobrze, bo teorii ich wykonania jest co najmniej kilka. Siłowanie się na jak największy ciężar ani nie da nam o wiele lepszej sylwetki ani nie poprawi techniki. Na początku wchodzenia w świat treningów progres i tak jest niewiarygodny więc nie ma sensu go przyspieszać. Nie zrozumcie mnie źle - ciężar dokładać trzeba. Ale nie tak żeby robić przysiady plecami zamiast nogami (mój błąd z którym walczę do tej pory i już prawie wygrałam!) albo żołnierskie nogami zamiast barkami. Ci, którzy są cierpliwi i systematyczni i tak podniosą więcej niż kiedykolwiek sądzili. Ja marzyłam o 100kg w martwym ciągu na raz, a teraz po ponad półtora roku regularnych treningów robię 5 serii z tym ciężarem (jeśli chcecie zobaczyć to klik do filmu z treningu).


4. Za dużo kardio, za mało siłowni

Czy kardio spala tłuszcz? Spala. Czy poprawia wydolność serca? Poprawia. Odpowiedź twierdząca na te dwa pytania wystarczy żeby wrzucić do planu cztery treningi kardio i ewentualnie uzupełnić je 1-2 treningami siłowymi... zupełnie bez sensu. Większa ilość mięśni też "spala tłuszcz" i pozwala o wiele lepiej wyglądać niż mała ilość mięśni po spaleniu tłuszczu. Dlatego kardio powinno się traktować jako rzecz uzupełniającą trening siłowy a nie odwrotnie. Zbyt duże ilości kardio mogą wpływać negatywnie chociażby na tarczycę i wręcz zaburzać spalanie tłuszczu. Pamiętajcie - wszystko modyfikuje się dietą.


5. Bez nadwagi będę zdrowa

Uwierzcie mi, że najpiękniejsza sylwetka nic Wam nie da jeśli nie będziecie się dobrze czuć. Wiele osób myśli, że dla zdrowia wystarczy nie mieć nadwagi. Popatrze w takim razie ile osób bez nadwagi trafia do lekarza albo cierpi na schorzenia, które utrudniają im codzienne życie. Wiele z nich można naprawić poprzez dobre odżywanie. Inne takie jak wady postawy przez trening. Często gdy organizm zaczyna dobrze działać sam zaczyna chudnąć albo przynajmniej tego nie utrudnia. Mając upragnione zdrowie łatwiej jest też utrzymać upragnioną sylwetkę.


Postanowiłam w tym momencie przerwać posta i zaprosić na drugą jego część w czwartek. Początkujący i tak mają pewnie "łeb jak garnek" od nadmiaru informacji, czemu ja się wcale nie dziwię. Piszcie na dole, jakie błędy Wy popełniliście - część z nich może już była, może będzie w drugiej części, a może wspólnie napiszemy trzecią część? Byłoby super - najciekawsze komentarze (może z moimi dopiskami jeśli sama przeżyłam :)) wrzucę do kolejnych postów z tej serii!

14 komentarzy :

  1. Ja zwykle jestem zbyt narwana. Obojętnie, czego się nie złapię, chcę być od razu najlepsza i to się tyczy także sportu. A że wiadomo, że najlepszym nie da się być ot tak sobie i nie od razu, to w przeszłości często się zniechęcałam. Tak na przykład porzuciłam koszykówkę, bo choć grałam dobrze i byłam nawet kapitanem drużyny, to zbyt wiele porażek zniechęcało. Co prawda wtedy byłam dzieckiem, które jak najbardziej miało prawo się z tego powodu zniechęcić (po przychodzeniu do domu zapłakanym po każdym meczu, bo znowu nie wygraliśmy), to z perspektywy czasu wiem, że mogłam się wtedy tak nie przejmować i po prostu dalej robić to, co lubię. Narwana dalej jestem, ale nauczyłam się ćwiczyć dla własnej przyjemności - ruszam się dlatego, że to lubię, więc nie muszę przecież z automatu dążyć do tego, żeby wieść prym w grupie, choć miło usłyszeć pochwałę od trenera, w końcu po coś zapiernicza się jak ten mały samochodzik ;) No ale to raczej nie tyczy się wszystkich początkujących, tylko tych, którzy niekoniecznie dobrze wykorzystują ambicje, jak i ja :D
    Wydaje mi się, że każdy z nas i tak najwięcej uczy się na własnych błędach. Trzeba czasu, by nabrać pokory i ogłady ;) Bo choć Ty napiszesz, jakich błędów nie popełniać, na pewno znajdzie się ktoś, kto stwierdzi, że jego to nie dotyczy i będzie robił po swojemu, dopóki się nie nauczy i nie dotrze do niego, że ktoś tam kiedyś jednak miał rację. Wielu oczywiście skorzysta, ale zapewne wiesz, o jakim typie ludzi piszę ;)

    OdpowiedzUsuń
  2. Podpisuję się rękami i nogami pod tym! Układanie samodzielnie treningu, rozpoczynanie od dzielonego i zwiększanie obciążenia przy słabej technice to ostatnio chyba częstsze błędy, niż nadmierne cardio ;)

    OdpowiedzUsuń
  3. Jest punkt o zniechęceniu w kolejnym poście, bardzo cenne uwagi - dodaję :)

    OdpowiedzUsuń
  4. po 2 latach treningu siłowego dalej często czuje się zielona i wspomagam się madrzejszymi głowami.

    OdpowiedzUsuń
  5. Nebeskaa Natalia11 maja 2015 19:13

    podpisuję się pod wszystkim :) i nie mogę nie wspomnieć, że masz boskie leginsy! :D

    OdpowiedzUsuń
  6. O to to,przerażające jak zobaczyłam co dziewczyny potrafią wyprawiać:/
    Sama wiele błędów popełniłam to fakt,ale ważne żeby się z nich uczyć,ale
    nie zawsze i nie każdy to robi i mimo wszystko cisną jak koń pod górę...

    OdpowiedzUsuń
  7. "każdy z nich ma trenera mimo, że większość z nich jest trenerami" kolejny raz mnie przekonałaś. Za najbliższą premię zamawiam trenera :) thx Oczywiście ze wszystkimi pozostałymi punktami podpisuję się rękami i nogami :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Cieszy mnie szczególnie pkt 5. Dobre zdrowie to skarb!

    OdpowiedzUsuń
  9. Agnieszka Baranowska12 maja 2015 18:33

    Ja tam grzywkę opierniczam sama :D i potem czekam aż odrośnie haha więc totalnie się zgadzam! Jak nie mam o czymś pojęcia to sama się za to nie biorę ;) Trenuję 2 lata i wciąż decyduję się czasami na trening FBW bo po pierwsze nie mam tyle czasu żeby robić split, a po drugie FBW to świetne wyjście do harmonijnego rozwoju sylwetki i kompletnie się tego nie wstydzę ;)


    www.FitBeast.pl

    OdpowiedzUsuń
  10. Nie mam trenera. Cwiczę tak jak wymyślę, jak wyczytam w internecie. Robię cardio, potem siłowe, potem znowu cardio. Nie wim czy to dobrze, ale dobrze mi z tym. Tak ok. 1,5 godz., 2 x w tygodniu. Nie tyję , mięśnie są. Ale mój dorosły syn powiedział, ze tearz to juz tylkomam formę trzymać, ona nie będzie lepsza , no bo tak już jest. Ale ćwiczę ,jeżdżę na rowerze ostanio sporo, nie biegam bo nie lubię. Dobrze powidziałaś, ze od za dużo cardio tarczyca siada, a ja mam haschimoto ( cholera, nie wiem jak się to pisze). Juz chyba nigdy nie uda mi się zbudowac takiej muskulatury , jak bym chciała. Ale patrząc na młodsze dziewczyny, oceniam sie nie najgorzej... Nigdy nie jest za późno, polecam...

    OdpowiedzUsuń
  11. Punkt czwarty + w ogóle wszystkiego za dużo. Po kilku latach robię to mądrzej i nawet tarczyca się naprawiła. :)

    OdpowiedzUsuń
  12. Ja pomimo zdrowego trybu życia i regularnych treningów mam problem z utratą chociażby kilograma, ale nie poddaję się :D

    Mój blog

    OdpowiedzUsuń
  13. Nie wiem, dlaczego, ale mam dziwne wrażenie, że obecnie każdy kto przychodzi na siłownię, robi trening dzielony. Jakaś nowa moda?

    OdpowiedzUsuń
  14. hej. co do punktu 1 masz rację, potrzebna jest taka osoba jak trener. Jutro sama zaczynam ćwiczyć z trenerem - zobaczymy jak będzie.

    OdpowiedzUsuń

Każdy komentarz jest dla mnie cenny, dziękuję!