13.04.2015

Opowiem Wam historię

Opowiem Wam historię. Na dobranoc.



Jestem królową przypadkowych dziwnych sytuacji, wiem o tym. Jeszcze niedawno pytałam się Was czy poprawiać ludzi na siłowni (klik). Dzisiaj do mnie podeszła jedna osoba. I być może będę jej dożywotnio wdzięczna, że podeszła i zmieniła moje życie. A może nie.

Robię trzecią serię przysiadów. Podchodzi do mnie pan w średnim wieku o mocno zrobionej klacie i szerokich plecach, dobrej formie, ale nie jakiejś spektakularnej. Mówi austrackim niemieckim, który ledwo rozumiem, żebym sobie kupiła w aptece selen bo mi strzykają kolana i będzie tylko gorzej. Ja mówię, że przecież mogą strzykać z różnych przyczyn np. bąbelki powietrza itd. On mówi "Ale nie u ciebie. Uwierz mi, też jestem profesjonalistą. Wygrałem mistrzostwa Europy." Po czwartej serii podchodzi do mnie i pokazuje na telefonie swoje zdjęcia. Co prawda nie z mistrzostw, ale w takiej formie, że mógłby po tygodniu wyjść na scenę.

Rozmawiamy dalej. Mówi, że mi chętnie pomoże. Pytam go czy mogę redukować z moim zdrowiem. Mówi, że miał podobne problemy i radzi mi kupić aminokwasy. Pytam czy nie jem za dużo. Mówi, że prawdopodobnie za mało (!). Że powinnam sprawdzić swoje trawienie. Że nauczy mnie jak mam obliczyć zapotrzebowanie (niezależnie od wzrostu, biorąc pod uwagę tyko wagę o.O). Mówi, że moja technika jest bardzo dobra. Że mam dobre szerokie barki i nadawałabym się do zawodów. Pyta czy mam charakter, potem stwierdza, że pewnie mam.

Potem asekuruje mnie (i jednego zawodnika kulturystyki) przy wyciskaniu na płaskiej. W międzyczasie trenuje młodego chłopaka (barki). Pokazuje mi ćwiczenie na tył barku, które bije na głowę wszystkie, które do tej pory robiłam. Pokazuje specjalną formę rozpiętek. Uczy mnie dwóch rodzajów francuskiego na triceps. Po 6 seriach średnio mam siłę trzymać kierownicę. Na koniec wymieniamy się numerami telefonów i mówi, że pomoże mi w treningu i diecie. Ale chce mnie nauczyć, żebym potem i ja mogła uczyć innych.

Wiecie, ja wiem, że jestem łatwowierna. Do czasu, zazwyczaj do pierwszego złapanego kłamstwa. Mimo to pan żadnych błędów nie zrobił (oprócz jednej chwiejnej sprawy uchwytu przy tricepsie, gdzie parę osób się o to spiera). Jednak jeśli ktoś chce mi pomóc, nie widzę powodu, żeby go unikać. Pan powiedział nawet, że może mnie na scenę da się wyprowadzić. Dziwne uczucie, gdy ktoś do ciebie podchodzi i mówi, że jesteś dobry w tym co robisz. Tak po prostu. Nie wiem czy go jeszcze zobaczę, ale pewnie tak. Narazie trzymam kalorie i trening od Natalii. Co będzie zobaczymy.

Co zrobilibyście na moim miejscu? Spróbowalibyście dać sobie pomóc i przyjąc zupełnie inną taktykę niż ta do tej pory, czy bylibyście sceptyczni? To historia na dobranoc, możecie mi skomentować też jutro. Ja przez noc też przemyślę sprawę. Jutro superserie na biceps :)

31 komentarzy :

  1. Projekt-matka-polka13 kwietnia 2015 22:09

    Gosia, kto nie próbuje ten nie żyje. Próbuj, testuj.

    http://projekt-matka-polka.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  2. Czasem całkowita zmiana jest potrzebna :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Dziwne uczucie... ale to bez wątpienia przyjemne uczucie, prawda? :) Co do samego "odczuwania" odnośnie tej sytuacji, na Twoim miejscu cieszyłabym się jak głupia, bo kto jak kto, ale akurat Ty jak najbardziej masz do tego prawo :) Na Twojego bloga zaglądam od dłuższego czasu, czasem skomentuję i widzę, że wszystko, co robisz, starasz się robić na 100%. Dbasz o technikę, o efektywność treningów. Nie miotasz się w tym wszystkim bezładnie, ćwiczysz bardzo świadomie, masz cel, mniej bądź bardziej wyraźny - na pewno chcesz zadbać o Twoje zdrowie, a przynajmniej ja mam takie subiektywne odczucie i tak to odbieram, czytając Twoje posty. Bije też od Ciebie szczerość i autentyczność w tym, co robisz. Nic więc dziwnego w tym, że ten pan na siłowni Cię zobaczył i zechciał udzielić Ci paru rad :) Wydaje mi się, że tacy ludzie jak on lubią wyłapywać takie ukryte perełki i nie mogą przejść obok nich obojętnie, bo aż ich skręca.
    Także będąc Tobą, byłabym cała w skowronkach, lecz na początku podeszłabym do całej tej sprawy nieco sceptycznie ;) To bardzo miłe, że zostałaś zauważona, ale tak naprawdę wszystko wyjdzie w praniu i z czasem, już po kilku spotkaniach z tymże panem (jeśli takowe dojdą do skutku) powinno się okazać, co by Wam mogło wyjść z takiej współpracy. Stąd nie rezygnowałabym od razu z jego pomocy, ale też za bardzo bym się tym nie ekscytowała. Jak już wspomniałam, czas pokaże i tak właściwie na obecną chwilę ciężko cokolwiek konkretnego powiedzieć.
    Niemniej mocno trzymam kciuki, żeby sprawy potoczyły się jak najlepiej :) Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  4. Powiem, że bym spróbowała... Zaintrygowała mnie ta historia :p Pan ma jakiś pomysł i przynajmniej częściowo rację. I to rzeczywiście dziwne, że sam się zaoferował, ale - może dlatego go nie odrzucaj ;) Jak Ci się nie spodoba, to będziesz mogła wrócić do planu Natalii.

    OdpowiedzUsuń
  5. Ja bym sproobwala :). Jestem osoba, ktora lubi pomagac i jesli tylko ktos pyta o rade to najchetniej przekazalabym mu cala wiedze, jaka posiadam :). Jednak jestem nieufna i jesli wyczuje falsz od razu sie zniechecam. Wiec probuj, a piszesz, ze jestes czujna, wiec bedziesz wiedziala kiedy cos jest nie tak :). Pozdrawiam :).

    OdpowiedzUsuń
  6. wiesz, może to zabrzmi trochę prostacko i materialistycznie, ale... masz pod nosem trenera ( w dodatku osobę doświadczoną co jest niesamowicie ważne) za free ;) byc moze na razie, nie wiem, nie wnikam, nie ważne.
    ja wierze w to, że można czytać,oglądać, dokształcać się i korzystać z porad randomowych trenerów, ale nic i nikt nie zabierze temu Panu lat pracy, wielu sukcesów (i pewnie też porażek), które sprawią że możesz sie od niego jedynie wiele nauczyć.
    powodzenia! mysle, że warto spróbować ;)

    OdpowiedzUsuń
  7. korzystaj Gosia!!! ale najpierw zapytaj co od ciebie oczekuje i ile jego czas kosztuje. zeby pozniej nie bylo niedomowien... mysle,ze on (jako spec za ktorego sie podaje) widzi w Tobie wiekszy potencjal niz Ty sama. Bo my sami siebie zawsze inaczej postrzegamy niz inni. Ale o tym wiemy. Kurka gdyby mnie takie typ zagadal chyba bym w gacie zrobila z radosci a jeszcze bardziej jakby sie okazalo, ze pomoglby mi za free i z czystego serca. fajna historia na dobranoc. wiecej takich hehehe :) zdaj relacje jesli pana spotkasz ponowinie. kto wie moze kiedys rzeczywiscie poprwadzi Ciebie w drodze na scene! Ja Ci tego zycze! dobranoc! Pozdr Ewa

    OdpowiedzUsuń
  8. A w jaki sposób masz sprawdzić trawienie? i czy napiszesz coś więcej o tym, co zaproponował Ci nowy naturopata?
    a tak poza tym to ja bym spróbowała ;)

    OdpowiedzUsuń
  9. kto nie ryzykuje ten nie ma! Zawsze warto spróbować :)

    OdpowiedzUsuń
  10. Takie rzeczy to nie przypadek, czasem przyciągamy ludzi podobnych do siebie nawet jeśli wydają się nam zupełnie inni niż my. Łap okazje, korzystaj z życia :*

    OdpowiedzUsuń
  11. jako psycholog i psychoterapeuta radzę - TAK TAK TAK :D

    OdpowiedzUsuń
  12. Wow! ale historia! być może rzeczywiście to Twoja szans od losu i głupotą byłoby jej nie wykorzystać!

    OdpowiedzUsuń
  13. Pewnie już wiesz jaką decyzję podejmiesz i pewnie jak pan mówił Ci miłe rzeczy to go weryfikowałaś i wiesz czy poczułaś niepokój czy też raczej bezpieczeńśtwo. Nasze wewnętrzne sygnały alarmowe są ważne w takich sytuacjach więc jeśli ich nie miałaś to już wszystko wiesz:-)

    OdpowiedzUsuń
  14. Ja bym skorzystała, niczym nie ryzykujesz. Jeśli wyłapiesz rzeczy które Ci się nie podobają zawsze możesz zrezygnować.


    Pozdrawiam
    Kama

    OdpowiedzUsuń
  15. Na Twoim miejscu nawet bym się nie zastanawiała. Wierzę że wszystko dzieje się w jakimś celu,a jeśli takie okazje się przytrafiają to warto z nich korzystać. To może być dla Ciebie fajne doświadczenie i nauka więc ryzykuj,żeby później nie żałować że nie spróbowałaś:-)

    Z moim trudnym przypadkiem to szczerze aż pozazdrościłam Ci takiego ''farta'' :D U mnie ostatnio żadne metody nie ruszają i ciągła stagnacja. Ani rotacje,ani manipulacja bilansem ani dodawanie cardio nie przyniosło efektu i chyba magika mi teraz trzeba żeby coś z tym zrobić:D

    OdpowiedzUsuń
  16. Facet może mieć racje, ale ja bym zrobiła sobie jeszcze jakieś badania - sprawdziłabym te kolana (ortopeda, prześwietlenia) coś w tym guście. Stawy strzykają z wielu przyczyn. Jeżeli robisz masę lub siłę ze znacznymi obciążeniami (Ty robisz) to warto wykonywać sobie okresowe badania. Skonsultuj się z ortopedą ale medycyny sportu. Taki specjalista ma nieraz większą wiedzę od klasycznego ortopedy. Ja tak zrobiłam z moimi kolankami i łkciem jakiś czas temu i teraz wychodze na prostą!

    OdpowiedzUsuń
  17. Ok ale błagam Cię zrób szczegółową dokumentację i PODZIEL SIĘ z nami na bieżąco! Może i uda Ci się zmienić życie większości z nas?
    Ja tylko na żarty mogę powiedzieć, że to może jakiś seryjny gwałciciel czy morderca który wyszukuje żółtodziobów za granicą w losowych siłowniach a potem ich wykorzystuje. xD o ile nie będziesz spotykać się z nim w domu tylko na siłowni to wszystko w porządku
    Ja nie mam szczęścia do takich osób, ale może właśnie dlatego trafił na Ciebie, blogerkę, byś przekazała kopalnie wiedzy większości z nas? :3

    OdpowiedzUsuń
  18. Wiesz, ale mnie nic nie boli a ból jednego kolana, który miałam półtora roku temu był przeciążeniowy i przeszedł po wzmocnieniu mięśni. Normalni ortopedzi i inni lekarze mówili, że to normalne, albo że mam jeść więcej żelatyny. Tyle.

    OdpowiedzUsuń
  19. Ja oczywiście jak zwykle pokerowa twarz, zero emocji i rzeczowa dyskusja :D To nie pierwszy raz zresztą, już jeden pan do mnie kiedyś zagadał, że powinnam zacząć zawodowo się zajmować sportem, ale pomocy nie oferował żadnej.

    OdpowiedzUsuń
  20. Trawienie najprostsze, jak mówiła mi też MS z tłustego życia - jesz buraka albo coś kolorowego i patrzysz za ile godzin wychodzi :) Wprawdzie część trenerów uważa, że nie ma to nic wspólnego z metabolizmem, ale można podejrzewać, że nie wszystko się wchłonie, jak jedzenie przelatuje przez układ pokarmowy zamiast wolno przez niego przechodzić.


    Nowy naturopata to nawet nie wiem czy naturopata... napiszę posta, może nawet w przyszłym tygodniu. Żadnej spersonalizowanej terapii obecnie nie mam, do pana chodziłam co tydzień, ale teraz już raz na dwa-trzy tygodnie. Poprawa jest.

    OdpowiedzUsuń
  21. Tak, weryfikowałam, chociaż jestem dosyć ufna na początku :)

    OdpowiedzUsuń
  22. Jeśli coś z tego wyjdzie to oczywiście zrobię. Na początku planuję kupić ten selen i aminokwasy i patrzeć czy trawienie lepsze i stawy. Pan jeszcze do mnie pytał w nocy czy żyję i kazał wziąć aspirynę na zakwasy :D Ale nie wzięłam, a dzisiaj zakwasy są dosyć mocne, po jedynie jednej serii na tył barku...


    A te żarty to moje myśli odnośnie każdej osoby, którą spotykam... :)

    OdpowiedzUsuń
  23. Może zainteresuje Cię nowość kulinarno-restauracyjna w Warszawie.
    Już od poniedziałku (20.04) do niedzieli (26.04) w Warszawie, Krakowie, Wrocławiu,
    Poznaniu i Trójmieście zacznie się pierwszy ogólnopolski festiwal
    restauracyjny Apetyt na miasto. Najlepsze restauracje przygotują
    specjalne trzydaniowe menu obiadowe, które uczestnicy akcji będą
    mogli zamówić już za 39 zł (po kupieniu vouchera na stronie
    apetytnamiasto.pl, który umożliwia inne, dodatkowe zniżki). To
    wspaniała okazja, by poznać popisy najlepszych szefów kuchni w
    przystępnej cenie!

    Zapraszamy!

    OdpowiedzUsuń
  24. Rany, taki człowiek na siłowni to skarb! Mam nadzieję że będziesz z nim współpracować, warto spróbować, wydaje się, że ma sporo oleju w głowie. Zdawaj relację co i jak! :)

    OdpowiedzUsuń
  25. Gosiu, wiem, że dawniej zmagałaś się z częstymi bólami brzucha. Dzięki Twojemu wpisowi( półtora roku temu?) zrozumiałam, że moim problemem jest gluten. Odstawiłam- bóle minęły jak ręką odjął. Ale pozostał pewien problem. Dawniej czułam dyskomfort spowodowany negatywnymi skutkami spożycia glutenu( nagle musiałam iść do toalety, brzuch był wzdęty itp.) i po odstawieniu tego alergenu pozostał lęk( strach, zaniepokojenie?) przed tym, że będę źle się czuła poza domem. Czy możesz mi powiedzieć, jak radziłaś sobie, kiedy bolał Cię brzuch a byłaś np. w pracy lub ze znajomymi? Teraz w każdej sytuacji, w której muszę zachować zimną krew, czuję ból brzucha, czasem muszę iść do toalety, a nie zawsze mogę to zrobić. Czeka mnie ważne wydarzenie(matura), nie chcę mieć biegunki lub innych problemów. Dodam, że takie dolegliwości pojawiają się jedynie w czasie silnego stresu, na pewno nie jest to wynik problemów z żołądkiem lub jelitami. Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
  26. Musiałam się nad tym zastanowić... :) tak z grubsza widzę dwa sposoby: ładuję sobie tyle zajęć, że o tym zapominam i nabieram zaufania do siebie. Na poczatku gdy przeżyłam tydzień bez tabletek był to sukces, potem kolejny a potem jest coraz łatwiej :) wiesz, do tej pory raz na jakis czas sa dni gdy źle sie czuje. Gdy jest bardzo źle wracam do domu, w innych przypadkach jakoś sobie z tym radzę.... Po tylu latach inaczej odczuwam ból w okolicach brzucha niż wiekszosc ludzi.

    OdpowiedzUsuń
  27. Największym stresem jest dla mnie to, że kiedy czuję ból, to wpadam w panikę- co jeśli będę musiała biec do łazienki? A jak nie wytrzymam i się skompromituję?( sama niepotrzebnie się nakręcam) Oczywiście nic takiego nie miało nigdy miejsca, ale wielokrotnie zrobiłam coś w sposób o wiele gorszy niż gdybym robiła to bez bolącego brzucha. Mam nadzieję, że ja też jakoś sobie poradzę, nie chcę faszerować się stoperanem przed egzaminami( jak na razie tylko raz zdarzyło mi się wziąć tę tabletkę). Dziękuję za odpowiedź i proszę o trzymanie kciuków w przyszłym miesiącu:)

    OdpowiedzUsuń
  28. Ja bym się zgodziła , przecież zawsze mozesz podziekowac i wrocic do swojego planu. Masz szczescie :-)

    OdpowiedzUsuń
  29. Ja bym się zgodziła. Chociażby z ciekawości. Każda pomoc jest dobra ;) Przecież nic nie stoi na przeszkodzie żeby się potem ewentualnie wycofać ;)

    OdpowiedzUsuń
  30. Dietetyk Ania13 maja 2015 15:06

    Z okazji trzeba korzystac bo nie zdarzają się często :)


    przy okazji polecam zajrzec

    OdpowiedzUsuń

Każdy komentarz jest dla mnie cenny, dziękuję!