29.04.2015

Jak wliczam do bilansu jedzenie poza domem? (i konkurs dla Was!)


W poprzednim wpisie pisałam Wam jak układam jadłospis tak, żeby zmieścić się w wyznaczonych makro. Jednak życie to życie i nie zawsze da się ugotować wszystko samemu. Dlatego dzisiaj będzie o tym jak ja wybieram dania, które jem w restauracjach i jak je wliczam do bilansu. No chyba, że cheat day to ten... wiecie :)



Moja sytuacja jest nieco utrudniona, ponieważ ja nie chcę jeść ani zbóż ani możliwie nabiału. Niemniej jednak nikt nie powiedział, że się nie da. Jeśli idę do restauracji, to staram się w miarę manifestować swoje zdanie i pójść chociaż do pizzerii gdzie podają sałatki, bo już nieraz zdarzyło się, że siedziałam ze szklanką wody albo herbatki :D Natomiast jeśli chcecie zamówić coś ze znajomymi dobrym wyborem będzie np. PizzaPortal.pl, gdzie macie największe skupisko online restauracji w Polsce. Właśnie na stronie trwa akcja "This is fit", która chce pokazać, że na tym portalu dostaniemy nie tylko pizzę, a każdy znajdzie coś dla siebie. Ja mam trzy moje osobiste typy, które zawsze zamawiam i potem staram się wmanewrować do bilansu.


1. Mięso z ziemniakami lub ryżem

 Sprawa jest prosta. Mięso to mięso. Najlepiej zamawiać z grilla lub gotowane, ewentualnie podsmażane. Bez panierki. Wliczam do niego przeważnie łyżkę do dwóch oleju, bo zawsze ktoś coś tam doda. Mięso mierzę dłonią - moja dłoń to około 200g. Nie będę zabierać linijki czy wagi, a dłoń mam zawsze przy sobie. Do tego ziemniaki. Można na sztuki, ja raczej to robię na oko. Wiem mniej więcej kiedy jestem syta po takiej dawce mięsa i potrafię powiedzieć ile było dodatków. Wiecie, 100g ziemniaków ma 60kcal więc jak się pomylicie nawet o 50g to się Wam jadłospis nie zawali. Warzyw z sałatki nie wliczam, sos każę sobie podać osobno i decyduję czy go użyję czy nie. Majonezowy raczej oddaję w dobre ręce. Przykładowo przeglądając menu restauracji na PizzaPortal.pl zdecydowałabym się na słodko-pikantnego kurczaka (klik) po uprzednim dopytaniu się czy na pewno nie miał styczności z panierką.


2. Sałatka

Powiedziałabym, że to lekka wariacja na temat tego co powyżej, tylko proporcje nieco inne. Mniej węglowodanów (chyba, że jecie pieczywo), więcej sosu, ale ryzyko, że mniej się najecie. Z sałatki wliczam mięso też "regułą dłoni". Sos proszę osobno i wliczam na łyżki - majonezowe albo olejowe. Jak zapomnę, to wliczam na oko - przeważnie ze 3-4 łyżki, zależnie od intencji kucharza. Pieczywo natomiast jest łatwo wliczyć - zważcie kilka razy w domu bułkę/bagietkę czy co tam dostajecie i będziecie mieli pogląd na sprawę. Na przykład taka sałatka z wątróbką (klik) - szarpałabym jak Rekso szynkę ;)


3. Sushi

Chyba jem najczęściej na mieście na najrzadziej wliczam. Generalnie musimy sobie zdać sprawę, że sushi nie jest dietetyczne. Tempury smażone na oleju to nie jest raczej dobry pomysł ani dla żołądka ani dla diety (ale mimo wszystko je kocham i jem prawie zawsze...). Chcąc wliczyć sushi szacuję ile może być w nim ryżu i ryby. Plus olej z tempury albo naleśnik, ale tutaj zaczynają się już komplikacje. Ja zakładam, że w jednej rolce jest około 40-60g ugotowanego ryżu, czyli 30-45 suchego. Ponadto jeden pasek ryby liczę mniej więcej jako 10 (w ekstremalnych przypadkach 15-20g). Jakieś sosy sojowe, imbiry i inne pierdoły mnie nie interesują. Ewentualnie słodki gęsty sos albo majonezowy, ale jak jem czysto staram się ich raczej nie brać. Ja najczęściej biorę jakiś zestaw z futomaki (np. set z grilla - klik), więc muszę doliczyć jeszcze jedną albo więcej łyżeczek serku philadelphia (co najmniej 10g, zależnie od ilości rolek).


Wiecie, łatwiej do obliczeń i taniej byłoby jeść w domu. Ja jednak uważam, że poza oszczędnością czasu nie można dać się wykluczyć z życia towarzystkiego jako sportowiec amator. Nie jestem zawodowcem, żeby liczyć każdy gram i siedzieć w restauracji albo u znajomych z pudełeczkiem. Jeśli myślicie tak jak ja, przygotowałam dla Was mały konkurs. Mam do rozdania 15 bonów po 15zł do wykorzystania na PizzaPortal.pl (na zamówienie za co najmniej 30zł i tylko na dania kuchni Fit - to moja sprawka, żebyście czasem nie cheatowali jak ja tego nie robię ;)). Jeśli chcecie dostać taki bon, napiszcie w komentarzu co byście najchętniej zamówili oraz jakim sposobem (i czy w ogóle!) wliczalibyście to do bilansu. Najciekawsze i najbardziej życiowe odpowiedzi mogą liczyć na bon :) Na komentarze czekam przez najbliższe dwa tygodnie, do 13 maja 2015. Potem mailowo skontaktuję się ze zwycięzcami (dlatego pamiętajcie o poprawnym wpisaniu adresu mailowego w przeznaczone do tego pole w komentarzu!).

PS Nawet nie wiedziałam, że można już owsianki zamawiać (klik) :D Owsiankożercy jesteście uratowani :)

Wpis powstał w ramach współpracy z PizzaPortal.pl.

5 komentarzy :

  1. Ojjjj brałabym tatar z łososia z To Go Sushi! Łososia uwielbiam i zawsze czekam na niego w dzień, w którym mam zwiększoną ilość tłuszczy :-D mój wewnętrzny świr nie pozwala mi zjeść czegokolwiek bez ważenia, więc znając moje nawyki wygrzebałabym perfidnie łososia z zestawu i zważyła, a sosy (znając restauracje, nawet te 'fit'- z dodatkiem cukru lub majonezu) oddałabym współlokatorom- niech tyją! :-D

    OdpowiedzUsuń
  2. Nie mogę doczekać się kiedy skończy się moje AIP i znów będę mogła od czasu do czasu zajadać się shusi :)

    OdpowiedzUsuń
  3. No niestety...chętnie bym wzięła udział ale malo interesujących knajp z dobrym żarciem na tej stronie..a buuuu

    OdpowiedzUsuń
  4. Agnieszka Stańczyk29 kwietnia 2015 21:34

    Dla mnie najważniejszy jest zdrowy rozsądek. Na co dzień liczę kalorię, i czasem jest to dla mnie bardzo męczące. Nie wyobrażam sobie cały czas latać z wagą i wyliczać co do grama każdy kęs. Moja "dietetyczna" przeszłość nauczyła mnie, że dużo bardziej sprawdzają się takie pomiary jak łyżka, szklanka itp... Jeśli jem na mieście, z reguły staram się unikać smażonego, ciężkiego jedzenia. Myślę, że rozsądną alternatywą jest naleśnik nafaszerowany mięskiem i warzywami, albo jakieś sałatki (nawet z makaronem!). Staram się doliczać takie rzeczy do bilansu, oczywiście nie popadając w paranoję. Sama często przygotowuję sobie sałatki, więc widząc porcję podanego dania mogę oszacować na oko- plus minus 50-100 kcal jaka będzie jej kaloryczność. Poza tym, staram się jeść na mieście drugi, trzeci posiłek w ciągu dnia. Wtedy jeśli jem za dużo w restauracji, zjem mniejszą kolację. Chcę dobrze się odżywiać przez całe życie, a nie przez miesiąc, więc pozwalam sobie na wszystko- z umiarem oczywiście ;)

    OdpowiedzUsuń
  5. Fajny blog :p

    Zapraszam na post o mojej metamorfozie! :))

    http://ewadobrzyk.blogspot.com/2015/04/witam-welcome.html

    OdpowiedzUsuń

Każdy komentarz jest dla mnie cenny, dziękuję!