15.03.2015

Czy poprawiać ludzi na siłowni?

Wydaje mi się, że wspominałam już o tym temacie kilka razy na blogu jak i na mediach społecznościowych, ale nie mogę się oprzeć uczuciu, że należy mu się osobny post. Byłam wczoraj na siłowni. Widziałam dziewczynę, która robią przysiady pięknie chybotała się do przodu i do tyłu. Zauważyłam ją przypadkiem, bo robiłam swoje ćwiczenie akurat bardzo blisko niej (jakoś za bardzo skupiona jestem na swoim treningu, żeby obserwować wszystko, co się wokół mnie dzieje - widzę tylko urywkami kto co robi). I tutaj zawsze w mojej głowie rodzi się pytanie - podchodzić i poprawiać czy nie?



Od razu powiem, że wczoraj podeszłam. Powiedziałam, co uważam, dziewczyna zmieniła podkładki pod buty (miała zbyt wysokie) i jeszcze mi podziękowała po zrobionej serii. Nie atakowałam jej ani też nie chciałam mówić 100 rad naraz. Nie znam żadnego początkującego, który z miejsca wykonałby idealnie przysiad ze sztangą. Jednak wierzę, że każda rada i każda mała zmiana prowadzi ku lepszemu.

Prawda jednak jest taka, że podchodzę albo bardzo rzadko albo wcale. Nie wiem, ale wydaje mi się, że dziwne to jest jakieś wtrącać się do czyjegoś treningu. Pół biedy jeśli osoba ćwiczy sama i widać, że zaczyna. Jeśli tak bardzo kaleczy jak wczoraj to rzeczywiście podejście jest może i dobrym pomysłem. Jeśli jednak trener źle pokazuje dane ćwiczenie (widziałam nie raz!) albo jeśli ćwiczy grupka wzajemnej adoracji udowadniając sobie kto więcej założy na sztangę to odpuszczam.

Każdy jest człowiekiem dorosłym (przynajmniej większość osób na siłowni). Ma swój mózg i chyba wie (ciężkie to do wymyślenia nie jest), że mały błąd przy dużym ciężarze może powodować ogromne konsekwencje. Nie mam żadnego wykształcenia trenerskiego (jak skończę studia intensywnie myślę nad kursem - póki co nie mam ani środków ani czasu), więc czasami zastanawiam się czy moje podejście do kogoś jest w ogóle uzadnione (bo kim ja tak w ogóle jestem?). Wiem wystarczająco aby zauważyć błędy w podstawowych ćwiczeniach (i odzywam się tylko gdy jestem pewna, że mam rację), ale nie wiem czy jest to wystarczająco dla ćwiczących. Szczególnie jak macham sobie np. bicepsa a podchodzę do robiących przysiady. Słyszałam od paru dziewczyn, że chętnie podchodzą do nich karki, które radzą im rzeczy dosyć dalekie od prawdy (a potem trafiają one do moich wiadomości i ja je weryfikuję :)).

Jak to wygląda na Waszych siłowniach? Podchodzicie? A może ktoś podszedł do Was?

19 komentarzy :

  1. Ja bym chciała, żeby ktoś do mnie podszedł i podpowiedział :) Z wieloma ćwiczeniami mam problem, powoli staram się doskonalić swoją technikę, ale przyznam że idzie mi to bardzo powoli. Z kolei na mojej siłowni brak profesjonalnego trenera, który dobrze by doradził ćwiczącym, są głownie osoby prowadzące jakieś tam formy aerobiku....

    OdpowiedzUsuń
  2. Gdybyś do mnie podeszła (albo każda inna osoba, która mówiłaby sensnownie i miałabym odczucie, że zna się na temacie), to byłabym wdzięczna i ewentualnie zweryfikowałabym informację w domu. Jednak fakt, że ktoś chce mi pomóc i jednocześnie przyczynia się do tego, że nie robię sobie krzywdy, to miły gest. Niestety każdy z nas ma inny charakter, więc jedna osoba odbierze to jako dobrą radę a ktoś inny może odebrać jako krytykę itp.

    OdpowiedzUsuń
  3. Znając moje miasto jakbym chciała komuś doradzić to zaraz spotkałabym się z ochrzanem. Ja za to każdą cenną wskazówkę traktowałabym jak złoto,bo lubię ciągle się uczyć a wiadomo że sami na siebie nie spojrzymy tak jak ktoś z boku:)

    OdpowiedzUsuń
  4. Według mnie pomoc w ten sposób jest w porządku i przeze mnie mile widziana :) Chociaż ostatnio, jak robiłam pompki, podszedł do mnie jakiś facet i powiedział, że powinnam zmienić ułożenie pleców. Zrobiłam więc dwie serie według jego zaleceń i...następnego dnia obudziłam się z bólem kręgosłupa w odcinku lędźwiowym :)

    Dopiero potem, jak ten facet zaczął za mną chodzić do każdej maszyny dając mi swoje "wskazówki", zorientowałam się, że jego chęci nie są do końca czyste :D
    Więc pomagajmy - ale wtedy, gdy wiemy, że potrafimy pomóc :))

    OdpowiedzUsuń
  5. Gdy zaczynałem swoją przygodę z siłownią, zdarzały mi się przypadki że ktoś mnie poprawiał. Przyjmowałem to z pokorą, jednak zawsze weryfikowałem to potem z trenerem na siłowni, lub w internecie ;) Samemu również zdarzało mi się zagadać do kogoś po to by doradzić mu jak prawidłowo wykonywać to ćwiczenie, o ile sam byłem przekonany że robi je źle. W efekcie zdarzało się że kilka dni potem taka osoba podchodziła do mnie i dziękowała mi za dobre rady :) Uważam więc że warto delikatnie zasugerować komuś poprawne wykonanie ćwiczenia, jeśli robi je źle. Przecież chodzi nam tylko o dobro tej osoby :) Pozdrawiam, A.

    OdpowiedzUsuń
  6. Hej, ja ostatnio na siłce widziałam kobiete, wyraźnie poczatkujaca, na pewnej maszynie przy wyciskaniu, gdzie nie nalezy prostowac kompletnie łokci tylko zostawiać je lekko ugięte by nie przeciażać stawòw... Długo się zastanawiałam czy podejść do niej i...darowałam sobie... Może innym razem sie odważe ;) Do mnie jeszcze nigdy nikt nie podszedły by mnie poprawiać. I szczerze mowiąc nie chiałabym tego nawet. No chyba, ze byłby to Dwane "The Rock" Johnson albo inny facet jego pokroju ;) hehe Jedyne co zostało mi zaoferowane to wspòlne ćwiczenie z grupką kolesi :/ Pozdr Ewa

    OdpowiedzUsuń
  7. Ja nie podchodzę, bo uznaję, że jeszcze wiem za mało, żeby kogokolwiek poprawiać, a mitów i faktów jest tyle, ze wiem, że będę musiała uczyć się wszystkiego przez kilka najbliższych miesięcy. Co do siebie samej- jak ktoś mnie poprawia to weryfikuję jego wygląd, jeżeli wygląda dobrze to znaczy, że zna się na rzeczy, bo jakoś sobie na to zapracował :) ta sama zasada, jeżeli jestem wkurzona, ze nie do końca wiem czy robię dobrze i chcę się od kogoś czegoś dowiedzieć

    OdpowiedzUsuń
  8. Nie zgadzam się :) w zeszłym miesiącu byłam na siłowni z kolegą, ktory wyglada jakby miał wyjsc na scenę za kilka tygodni a nie robi ani przysiadów ani martwego a uginanie na bicepsy robił źle... :)

    OdpowiedzUsuń
  9. Powiem szczerze, że takie błędy nie są tragiczne. Ważniejsze jest trzymanie ściągniętych łopatek i praca sama klatka. To znaczy rownież zależy jaki ciężar ona bierze. Jeśli była początkująca, to powinna za jakis czas zajarzyc do którego momentu prostować :)

    OdpowiedzUsuń
  10. O widzisz takiego przypadku to ja nie miałam ;)

    OdpowiedzUsuń
  11. Zrób filmiki z ćwiczeniami i podeślij, może coś zauważę :)

    OdpowiedzUsuń
  12. Ja nie nigdy nie poprawiałam nieznajomych, ale koleżanki, które ze mną ćwiczyły uczyłam poprawnej techniki. Nie lubię, jak ktoś do mnie podchodzi i się wymądrza, co i jak powinnam robić, choć nie zna moich planów treningowych etc. Nie interesuje mnie, jak ćwiczą inni, nawet jeśli robią coś źle.

    OdpowiedzUsuń
  13. Ja chętnie przyjęłabym radę nie denerwowałabym się jakby ktoś zwrócił mi uwagę na coś co robię źle. Ale kiedyś zwróciłam uwagę dziewczynie, która bardzo bardzo mocno garbiła plecy przy martwym ciągu.Wzięła spory ciężar, a techniki brak. Więc powiedziałam, żeby spróbowała z mniejszym ciężarem bo robi koci grzbiet, a ona wyskoczyła do mnie z paszczą, że trener jej nie zwrócił uwagi więc mam się zająć swoim treningiem :D od tamtej pory nie pouczam innych.

    OdpowiedzUsuń
  14. a jak widzisz, że ktoś zapomniał zabrać siatki z zakupami to reagujesz, czy wychodzisz z założenia, że nie Twoja sprawa i może chciał je sobie zostawić? ;)


    moim zdaniem powinno się reagować. w końcu tutaj chodzi nie tylko o efekty treningu, ale o zdrowie. jeżeli jesteś pewna swojej wiedzy powinnaś się nią podzielić. a osoba sama zdecyduje czy posłuchać Twojej rady czy olać.

    OdpowiedzUsuń
  15. Przecież technika ćwiczeń nie zależy od planu treningowego :)

    OdpowiedzUsuń
  16. I tak, i nie. Podam w takim razie konkretny przykład - podciągnie. Staram się robić jak najwięcej powtórzeń w 3 seriach, bez żadnych pomocy. Moim celem jest siła. W ostatnich powtórzeniach podciągnięcia nie są poprawne :) podnoszę wyżej nogi, nie wypinam klatki do przodu... etc.. I zawsze znajdzie się ktoś kto powie, że jak będę robić tyle samo powtórzeń na maszynie z odciążeniem, to będę mieć lepszy efekt. Tak, może plecy będą lepiej wyglądały, ale to nie jest mój cel. Podciągam się już o dwóch lat w ten sposób i cały czas mam progres. Zgodzę się, że zła technika, dajmy na to w przysiadzie, może wyrządzić krzywdę.
    Pisząc o tym wymądrzaniu, nie miałam na myśli tylko techniki, ale ogólne mądrości mężczyzn w stylu: "ty jesteś kobietą, więc nic nie wiesz o przerzucaniu żelastwa" :)

    OdpowiedzUsuń
  17. Ja jeszcze nigdy nie odważyłam się pójść na siłownię - zawsze wybierałam jako aktywność sportową jakieś zajęcia grupowe z muzyką, na przykład zumbę. Ostatnio jednak siłownia coraz bardziej mnie kusi, bo po prostu marzy mi się, że będę w stanie w miarę swobodnie podnieść swojego psa (każda motywacja dobra, czyż nie?;)). Wciąż mam w sobie przed siłownią jakiś taki lęk i zastanawiam się, jakbym zareagowała, gdyby ktoś do mnie podszedł i mnie poprawił. Przypuszczam, że wiele zależałoby od zachowania tej osoby - nie chodzi o jej wygląd, o to, czy widać na niej efekty trenignów, czy nie, ale o sposób, w jaki starałaby się przekazać swoje uwagi. Na pewno długi wykład i mądrzenie się byłyby dla mnie zniechęcające, ale krótki, podany z uśmiechem komunikat przyjęłabym z wdzięcznością (chociaż na początku pewnie wpadłabym w lekką panikę).

    OdpowiedzUsuń
  18. A masz może jakieś porady, jak nauczyć się martwego ciągu? Męczę i męczę i nadal nie potrafię go wykonać...

    OdpowiedzUsuń
  19. PODCHODZIĆ! ja sama chciałabym wiedzieć co robię źle i móc to udoskonalić :)

    OdpowiedzUsuń

Każdy komentarz jest dla mnie cenny, dziękuję!