22.02.2015

Dlaczego nie ma uniwersalnej poprawnej techniki wykonywania ćwiczeń?

Im dłużej trenuję siłowo, tym bliżej mi do przemyśleń, że wcale takie łatwe to nie jest. Pierwsze pół roku to było takie machanie ciężarami. Żadnych rażących błędów nie robiłam, ale rezultatów wielkich nie miałam i czucia mięśniowego także. Potem wydawało mi się, że wiem już dużo, a i tak zdarzyło mi się przysiad podnieść plecami czy nie dopiąć bicepsa gdy go ćwiczyłam.



Generalnie każdy trening i każde nowe (i stare) ćwiczenie uczy mnie na nowo na co powinnam zwracać uwagę. Za każdym razem znajdzie się szczegół, który robię źle, albo który mogłabym robić lepiej. Uczę się wszystkiego sama, dokładnie czytając atlas kulturystyczny, fora, oglądając filmiki profesjonalistów i zapamiętując najwięcej jak mogę.

Wiecie, technika wykonywania ćwiczeń teoretycznie jest jedna. Każdy trener wie (albo powinien wiedzieć) jak wykonać poprawny przysiad, martwy ciąg czy inne ćwiczenia. Potrafi wymienić rażące błędy i popatrzeć, czy Wy ich czasem nie robicie. No, ale to by było na tyle. Nikt nie ma czucia waszych mieśni. Nikt nie widzi, czy macie słynne połączenie "mięsień-mózg" i czy jest ono aktywne w każdym powtórzeniu. Czy może myślicie o waszej pracy wiosłując sobie przed lustrem albo o tym kiedy w końcu zniknie Wasza oponka.

Zauważyłam to sama u siebie. Przykładając się do każdego powtórzenia widzę, że mięśnie lepiej się pompują, siła przychodzi szybciej a powtórzenia idą łatwiej. Widzę, że nagle stałam się szersza i ledwo mieszczę plecy w moje (i tak dosyc duże) siatkarskie podkoszulki. Widzę, że nawet bicepsa coś ruszyło i moja ręka dziecka może w przyszłości nabierze kształtów. Widzę, że 100kg w martwym ciągu to wcale nie jest moja górna granica. Czasami musiałam zejść z ciężaru, żeby poprawić technikę, ale dzięki temu wrócę do niego wiedząc, że ćwiczę lepiej i że moja siła wzrosła.

Oprócz tego jest jeszcze jeden aspekt. Każdy z nas ma inną budowę ciała, inną mobilność, koordynację. O ile moja koordynacja jest dobra, to mobilność była gorzej niż żenująca. Koordynacja cechuje np. większość osób grających w siatkówkę - znane ćwiczenie to odbijanie piłki nad sobą podczas przechodzenia przez różne przeszkody i mówienia - trzeba jednocześnie robić trzy rzeczy. Natomiast mobilność... po pierwsze jest słaba genetycznie a po drugie nigdy nie pilnowałam rozciągania i skurczyłam się jeszcze bardziej. Przez to muszę robić przysiady na krążkach i po każdym treningu walczyć, żeby dotknąć palców u stóp stojąc.

Niektórzy mają krótsze nogi, inni krzywe plecy. Nie ma idealnej i jedynej recepty na super poprawne zrobienie dalego ćwiczenia. Po to na siłowniach są lustra a w internecie opisy jakie dokładnie mięśnie mamy ćwiczyć, żeby umieć je dopasować pod siebie. Jednemu będą przy przysiadzie wystawać kolana przed palce, bo ma za długą kość udową, a inny będzie potrzebował rozkroku w martwym ciągu. Trzeba poznać technikę i błędy, ale trzeba też poznać siebie. Ćwiczcie z głową, zostawcie telefon w szatni (ja coraz częściej zostawiam!), oczyśćcie głowę z myśli. Trening to czas dla Was i waszego ciała.

18 komentarzy :

  1. Bardzo fajny post. Sama ćwiczę już jakiś czas (chyba 1,5 roku - ale ten czas zleciał...), a dopiero teraz tak naprawdę zaczynam wyczuwać pewne ćwiczenia, typu martwy ciąg itd. Niby technicznie wszystko było zawsze elegancko i dobrze, a jednak... Dużo w tym prawdy, co mówisz. :)

    Nie wiem, natomiast, jakim cudem robisz 100 kg w martwym... mój rekord to chyba 70 kg i to już jakiś czas temu było, gdy dbałam o ilość białka w diecie itd. Jedno, co mnie denerwuje trochę w podnoszeniu ciężarów, to to, że nikt nie mówi o tym, ile tak naprawdę SAM WAŻY. Jeśli ktoś waży 70 kg to podniesienie w martwym nawet 70 kg nie powinno stanowić większego problemu po krótkim czasie ćwiczeń (z uwagi na więcej mięśni, oczywiście tłuszczu też, ale MIEŚNI TEŻ). Ja ważę chyba poniżej 60 kg (coś około 55.5-57) i jak dla mnie 70 w martwym, to już było sporo...

    Trochę do końca nie rozumiem Twojego podejścia z waleniem ciężarami na maksa ile się da, jest progressive overload i w ogóle... ale co to ma do funkcjonalności takiej życiowej? Ok, podniesiesz więcej zakupów i przeniesiesz sofę, ale... czy sama siebie podciągniesz, czy zrobisz jakieś trudne pompki z wykorzystaniem własnego ciała? Nie wiem jak Ty, ale ja raczej nie będę w stanie na kazdym etapie swojego zycia być w stanie uczęszczać na siłownię i dla mnie ważna jest też funkcjonalność treningów.

    Tak też myślałam o tym, co napisałam... ćwiczę 1,5 roku, a w martwym nie wychodzę poza 60 kg od kilku miesięcy... co to za trening, ja się pytam xD? Jaki w tym sens :D?

    Uff, ale się rozpisałam... no nic, jak już coś napiszę to przynajmniej dużo ;p

    OdpowiedzUsuń
  2. Nie ćwiczę na maksa ile się da :) ćwiczę na tyle, na ile pozwala mi ciało. Ja to po prostu lubię. Lubię bić rekordy, przekraczać granice. Taki charakter. To samo robię w życiu. Niewiele ludzi rozumie po co męczę się na studiach po niemiecku, czemu chciałam celowo mieszkać sama i przez to jest mi o wiele ciężej niż w Polsce. Ja wyznaczam sobie cele i do nich dążę a czy to jest w życiu przydatne czy nie to inna sprawa :)

    Co do wagi to piszę od czasu do czasu, że ważę w granicach 75-78kg więc nie ma się co dziwić, że i 100kg podniosę :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Ciekawy post. Całkowicie się z Tobą zgadzam w tej kwestii!

    OdpowiedzUsuń
  4. Owca von Kotaszka22 lutego 2015 18:55

    Tez dopiero od niedawna myślę gdy ćwiczę ;) i jest postęp!

    OdpowiedzUsuń
  5. Ja przez budowę nie umiem robić np. przysiadów na maszynie Smitha. No za pierona nie umiem mieć pionowo pleców, muszę się pochylić :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Mam to samo! Siedzę teraz, oglądam filmiki na Youtube i zastanawiam się, co robię źle. Tak poza tym, to myślałam, że jestem jedyna z tym mankamentem :P
    Mam nadzieję, że to jednak nie wina budowy ciała (której nie zmienię), tylko złej techniki, jakichś nabytych nawyków przy robieniu przysiadu z normalną sztangą czy może blokady umysłowej - no nie wiem. Ale będę próbować dalej ;)

    OdpowiedzUsuń
  7. Ja wiem, że to mało wnoszący komentarz...ale aż musiałam sobie twoją pupę z zoomować na tym zdjęciu :O Kim Kardashian! Ja z mam koszmarne problemy z mobilnością, których chyba nigdy nie zlikwiduję, bo to trochę reakcja mojego organizmu na nadmiernie wiotkie stawy. Im bardziej się rozciągam, tym bardziej jestem spięta. Jest próg powyżej którego nie jestem wstanie przeskoczyć. Niestety poprawny przysiad nie mieści się w moim zakresie. Więc kombinuję. Mogę zrobić ciężkie MC, przysiady zastęuję wykrokami i bułgarami. Dla przyzwoitości mam jedną serię przysiadu z push press (bo mnie blokuje na lekkich obciążeniach) i i tak podkładam krążki. Może sobie fitblogerko kup buty powelifterskie, co? Polskie nie kosztują drogo, a zawsze to bardziej profesjonalne i bezpieczne, niż krążki, kiedy dźwigasz kilkadziesiąt kilo.

    OdpowiedzUsuń
  8. Ja sobie wypraszam, mam nieco więcej mięśni niż Kim ;)


    Kiedyś mi przeszła myśl odnośnie tych butów, ale potem poszła, muszę do niej wrócić i się zastanowić nad tym. Dzięki :)

    OdpowiedzUsuń
  9. Hej na twoj blok trafilam wczoraj... dobrze sie go czyta 😉 moge zapytac gdzie w niemczech mieszkasz?

    OdpowiedzUsuń
  10. Nebeskaa Natalia23 lutego 2015 12:30

    zgadzam się! sama u siebie zauważyłam, że muszę dopasowywać niektóre ćwiczenia pod siebie, najważniejsze to dobrze poznać swoje ciało :)

    OdpowiedzUsuń
  11. hej ;) też zawsze myślałam, że mam problem z mobilnością i wiem, że pewnie dużo osób wam to mówi ale dajcie sobie szanse, jednym rozciąganie daje szybsze a innym wolniejsze efekty, ale możecie np wybrać jakąś sekfencje rozciągającą i stosować ją po każdym treningu, 10 minut, jedna partia ciała (np nogi) można się zaskoczyć ile może się zmienić w 2 tygodnie ;D wiadomo, każdy lubi co innego, jedni lubią to palące uczucie w mieśniach, inny (np ja) wolą bół w ścięgnach ;D

    OdpowiedzUsuń
  12. Trener mi mówił, że to kwestia proporcji długości tułowia i nóg - jednni umieją na maszynie Smitha, a na wolnych ciężarach nie, a ja ze sztangą robię przysiad poprawie a na Smitha nie zrobię. Są też tacy, który pewnie zrobią przysiad ze sztangą do góry nogami, kwestia budowy (ironia of course) :D

    OdpowiedzUsuń
  13. Tyle, że ścięgien w ogóle się nie powinno rozciągać. Stretch jest w głowie, a nie w stawach. Najlepsze rozciągające pozy są takie, kiedy stawy są ugięte, a naciągasz sam mięsień (vide nie prostowanie nóg przy skłonach do kolan). Naderwane więzadło regeneruje się wieki, bo jest słabo ukrwione- nie warto. A to się zareklamuję, czyli czym jest rozciąganie: - https://fitnessfactoids.wordpress.com/?s=stretch&submit=Szukaj

    Ja ufam mojemu ciału - to napięcie mięśni, które mam, nie jest bezcelowe - to właśnie kompensacja słabych więzadeł. Mogę próbować z tym walczyć - tylko po co? Żeby zrobić ATG? Trochę to nie warte zachodu.

    OdpowiedzUsuń
  14. Dajcie mi tydzień, nauczę się :P
    A tak serio to smuteczek trochę, bo raczej 35+-kilogramowej sztangi sobie na barki nie zarzucę...

    OdpowiedzUsuń
  15. Gosia ironia górą :D
    A tak na serio to przeczytałam to na jakimś forum, jak zaczynałam ćwiczyć. Dziewczyna wrzuciła filmik jak robi przysiad i prosiła o wskazówki i podpowiedź czy dobrze go wykonuje i jakaś ciocia dobra rada jej odpisała, że jak to nie umie przysiadu dobrze wykonać, ona to nawet na rękach potrafi ;) Nie wnikam ale z pomocą Photoshopa może uda mi się to wyobrazić hahaha :D

    OdpowiedzUsuń
  16. Ja się zatrzymałam na 40kg, ale po chorobie forma mocno spadła :(

    OdpowiedzUsuń

Każdy komentarz jest dla mnie cenny, dziękuję!