14.12.2014

Wstydzisz się swojego ciała?


Trenuje od kilkunastu ładnych lat. Najpierw tenis, potem siatkówka, w międzyczasie zdarzały mi się epizody na różnych zawodach. Od niedawna (w porównaniu do innych sportów) siłownia. Trenowałam głownie w Polsce, ale też dosyć długo w Niemczech. Czy widzę różnicę? Ogromną. I wcale nie chodzi mi tutaj o sam trening. A dokładnie o to, co po tym treningu się dzieje. 




Pamietam treningi w liceum, gdzie przebierałyśmy się z powrotem w ciuchy z całego dnia i szłyśmy do domu tam się wykapać. Fakt, naszych pryszniców nie można było nazwać idealnymi i nawet nie wiem czy leciała w nich ciepła woda. Może to by mogło wytłumaczyć nasze zachowanie, ale tak było na wszystkich halach. Nawet tych najnowocześniejszych, z pięknymi łazienkami.

Wiem, może trochę przesadzam. Czasem się któraś po treningu kąpała. Szło się wtedy w bieliźnie pod dzielone prysznice i tam tak ustawiało żeby nikt nie widział tego co pod tą bielizą było. Nawet przebierając stanik na sportowy większość dziewczyn wypracowało taką metodę żeby nie zostać bez stanika nawet na moment a jak już to tyłem do całej szatni. I to nie tylko w szkole, nie tylko na wuefie. Takie sytuacje widziałam wszędzie - na basenach gdy myłyśmy się w strojach, na siłowniach i po zawodach różnej maści. Nie miałam z resztą nic przeciwko. Przyzwyczaiłam się do tego i sama tak robiłam przez całe gimnazjum, szkołę średnią i studia.

Ale też nie do końca. W międzyczasie zdarzyło mi się grać w niemieckim klubie a pózniej chodzić na niemieckie siłownie. To, co tam zobaczyłam na początku mnie zszokowało. Każda dziewczyna po treningu latała goła, pod prysznicem dziewczyny rozmawiały ze sobą nago a nikt z niczyjego ciała się nie śmiał. Już pomijam to, że Niemki goiły sobie pod prysznicem nogi i pachy, ale i nie tylko.

Zaczęłam się zastanawiać o co w ogóle tutaj chodzi i czemu tak jest. Wiem, że zawodowi sportowcy w Polsce (albo z pogranicza zawodowstwa) zachowują się mniej więcej tak jak to poznałam w Niemczech, bo nie mają czasu na chodzenie do domu dwa razy dziennie żeby tam w samotności się umyć. Nie wiem też czy na przestrzeni lat coś się wsród polskich nastolatek zmieniło. Niemniej jednak powiem szczerze, że nie musiałam się długo zastanawiać, żeby dojść do wniosku, że bardziej mi się podoba "prysznicowa swoboda".

I nie chodzi o to, że lubię sobie popatrzeć na cycki albo że żal mi wody w domu. Chodzi mi o to, że ludzkie ciało jest czymś naturalnym. Każdy widzi swoje ciało od dziecka i ciała innych ludzi się od swojego mało różnią. Niby chcemy być wychowywani bez kompleksów i w akceptacji tego, co mamy do dyspozycji, a kultura nie pozwala nam ściągnąć w szatni stanika, bo ktoś się może krzywo spojrzeć.* Uważam, że przyzwyczajenie się do widoku innych osób tej samej płci dobrze by zrobiło polskim nastolatkom. Regularnie dostaję maile o braku akceptacji swojego ciała. Może nawinie wierzę w to, że dzięki temu malutkiemu kroczkowi wiele z tych dziewczyn uwierzyło by, że nikt się z ich ciała nie śmieje i większość kobiet bez ubrań wygląda podobnie - każdy ma swoje wady i nie chodzi o to, by się na nich skupiać, ale je zaakceptować i nad nimi pracować.

Dziewczyny!** Jak jest u Was z prysznicem po treningu?


*w dzisiejszych czasach niestety ci durniejsi mogą nawet zrobić zdjęcia czy nagrać film, a to wcale nie polepsza sprawy 
**o ile mi wiadomo mężczyźni nie mają takich problemów, ale mogę się mylić 

50 komentarzy :

  1. Nie wiem jak w gimnazjach czy liceach, bo już dawno ukończyłam, ale sytuacja zdecydowanie poprawiła się na siłowniach i basenach! Już nie trzeba robić wygibasów ze stanikiem/ręcznikiem/bógwieczym - można przebrać się normalnie :) a dla wstydliwych - przebieralnie (choć niewielu już z nich korzysta) - i świetnie!

    OdpowiedzUsuń
  2. To ja będę zaściankiem,okropną, nienowoczesną kobietą, ale wybrałam taką siłownię,która jest koło mojego bloku, żeby kąpać się w domu,bo nie wyobrażam sobie rozebrać się przed obcymi babami.Ale też jak one rozbierają się przy mnie,to jest to dla mnie niesmaczne.

    OdpowiedzUsuń
  3. Dla mnie to, że masz inny pogląd na sprawę nie znaczy od razu, że jesteś zaściankiem :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Zapisalam sie na silownie (w koncu!) i tez sie troche ta swoboda zdziwilam. Chociaz po wizytach w saunie to juz w sumie lajt. Szczerze - podoba mi sie to, bo ja tez nie mam jakis szczegolnych problemow z rozbieraniem (do czego wspomniane sauny rowniez sie przyczynily :) Ale rowniez mam silownie 5 minut od domu i ide tam juz przebrana, wracam wykapac sie u siebie bo nie chce mi sie tego wszystkiego ze soba nosic. Ale gdybym bezposrednio po silowni miala isc na jakies spotkanie i musialabym skorzystac z siownianego prysznica - czemu nie. Jeszcze skoro nogi mozna golic ;)

    OdpowiedzUsuń
  5. Też zauważyłam, że Polki są bardzo wstydliwe. Niemki natomiast są wyjątkowo pewne siebie w tej kwestii. Kiedyś znalazłam stronę z wyjątkowo skąpymi kostiumami kąpielowymi, gdzie można było wysłać swoje zdjęcie by zaprezentować się w zakupionym produkcie. Większość kobiet, które odważyło się wysłać swoje zdjęcie było narodowości niemieckiej. Ta garstka Polek, która wysłała tam swoje zdjęcia była wyjątkowo szczupła i zgrabna, natomiast większość Niemek daleko odbiegała od ideału figury. Wydaje mi się, że gdyby te kobiety dorastały w naszym pięknym kraju, nigdy nie odważyłyby się zaprezentować światu w tak skąpym stroju kąpielowym ;)



    Jest to pewna kwestia kulturowa, jesteśmy tak wychowani i nie przeszkadza mi to. Nie mam ochoty oglądać innych kobiet w stroju Ewy, więc nadmierne epatowanie nagością razi mnie i sama też nie paraduje nago w szatni. Może faktycznie oglądanie koleżanek nago pomogłoby polskim nastolatkom pozbyć się kompleksów, bo porównywały by się z realnymi wzorcami, a nie dziełami photoshopa ;)

    OdpowiedzUsuń
  6. Z tego co ja zdążyłam zaobserwować, to im więcej się trenuje tym bardziej człowiek akceptuje swoje ciało. Na siłowni często widziałam dwa typy kobiet - jedne uciekające do miejsca, gdzie mogą spokojnie i bez krępacji rozebrać się i inne, które bez oporów zdejmowały ciuchy przy reszcie. Pamiętam jak kilka lat temu przebierałam się w szatni z dziewczyną zawodowo uprawiająca lekkoatletykę - bez krępacji rozebrała się przy mnie, nie znając mnie praktycznie i pomaszerowała pod prysznic. Wtedy mnie to trochę zdziwiło. Dziś? Na pewno nie :) Kilka lat trenowania w formacji tanecznej z chłopakami, przebieranie się na szybko w kolejne stroje, często z ich pomocą, sprawiło, że przy kobietach czuję się swobodnie i wydaje mi się to bardziej naturalne. Ale wynika to też na pewno z tego, ze po prostu czuję się swoim ciele bardzo dobrze i jestem z niego zadowolona :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Ja się kąpię po basenie (na siłownię póki co nie mogę chodzić), ale jest dla mnie dyskomfortem, że inni na mnie patrzą (lub mogą popatrzeć). I w zasadzie nie chodzi o moje ciało, ale o to, że kąpiel jest dla mnie na tyle intymna, że nie chcę się nią dzielić ze społeczeństwem ;).


    Choć szokiem było dla mnie, gdy raz na basenie zobaczyłam kartkę z prośbą o przebieranie się w przebieralni, bo od nauki anatomii jest biologia, a nie basen ;).

    OdpowiedzUsuń
  8. biegam i nie zauważyłam, żeby biegaczki jakoś specjalnie się wstydziły przebierać. wiadomo, że niektóre się zasłaniają a inne w ogóle. dokładnie jakie są proporcje nie wiem, bo się nie przyglądam specjalnie. ale myślę, że raczej w normie.

    OdpowiedzUsuń
  9. Nie mam nic przeciwko rozbieraniu innych i zgadzam się z poglądem, że to powinno być naturalne. Logicznie rzecz biorąc kąpanie się w bieliźnie jest dość bezsensowne. WF szkolny m.in. też dlatego był dla mnie nieznośny, bo nie było się jak wykąpać i czasem musieliśmy siedzieć zapoceni na lekcjach.

    Z drugiej strony często chodziłam/chodzę na zajęcia blisko domu, żeby uniknąć nie tylko kąpania, ale i przebierania. Niestety, niezależnie od wagi czy ilości treningów zawsze wyglądam specyficznie i bardzo daleko mi do jakiegokolwiek ideału, dlatego też zawsze się wstydziłam pokazywać.
    Bywało też, że męczyłam się w zwykłym staniku zamiast w sportowym, bo np. nie było gdzie się przebrać.

    Zazdroszczę Tobie i innym tego luzu i samoakceptacji. Sama mimo starości, jakoś za nic nie umiem tego w sobie odnaleźć.

    Faceci mają różnie natomiast z tego, co widzę. Jednak więcej luzu niż kobiety :)

    OdpowiedzUsuń
  10. nie wyobrażam sobie nie wziąć prysznicu po treningu na siłowni, prysznic to jedna z najprzyjemniejszych rzeczy po treningu :) przed nią to tylko jedzenie :D nie mam oporów, zeby się przebierać, nie wstydzę sie swojego ciała, choć nie jest idealne.

    OdpowiedzUsuń
  11. Bo nasza seksualność jest mocno złożonym problemem. Tak naprawdę na etapie nastolatka jest za późno, by pracować nad świadomością swojego ciała. Powinno się to zacząć już na etapie małego dziecka, które wpada do łazienki podczas brania prysznica przez rodziców i nie widzi ich zakrywających się zasłoną prysznicową, ale stojących normalnie i odpowiadających na pytania o swoje narządy płciowe.
    Dorośli myślą, że jak dziecko zobaczy ich gołych lub całującą się parę w telewizorze to wyrośnie na zboczeńca. Więc zakrywają się, chronią swoją nagość, a na filmach każą dziecku wychodzić lub też zmieniają w panice kanał. A potem dziecko koduje sobie w głowie, że nagość, bliskość, intymność to coś złego i odbija się to na późniejszym jego życiu, bo zadziałało prawo pierwszych skojarzeń.
    Nie wiem, jak wygląda wychowanie dzieci w Niemczech, ale wiem jak to jest w Polsce. Bocian przynosi dzieci lub rodzice znajdują je w kapuście. Nagość jest zła, świadomość własnego ciała jest zła, dotykanie się to już w ogóle grzech śmiertelny. Nie można winić za to nastolatków, ale ich rodziców. I wyciągać wnioski na przyszłość i własne dzieci wychować inaczej.
    Temat rzeka, o którym mogłabym pisać i pisać. ;)

    OdpowiedzUsuń
  12. Wydaje mi się, że w żadną stronę nie powinno się przesadzać. Miałam koleżankę, która w przedszkolu obnażała się i pokazywała innym dzieciom swoje części intymne. To też nie jest normalne zachowanie ;)
    Ja byłam od małego uświadamiana i oswojona z nagością, a mimo to jestem wstydliwą osobą i nie lubię się obnażać wśród obcych osób. Dodam, że nie mam problemu z seksualnością i rozbieraniem się kiedy sytuacja tego wymaga ;)

    OdpowiedzUsuń
  13. W zależności od miejsca wyglądało to inaczej- w Poznaniu na siłowni dziewczyny chodziły nago i jedynie moje koleżanki zasłaniały się przede mną gdy chodziłyśmy razem, Na basenie AWF w Poznaniu w szatni pełna swoboda. Natomiast na jednej z warszawskich silowni gdzie teraz chodzę wygląda to inaczej - nie widziałam jeszcze nigdy dziewczyny nawet w reczniku! Wydaje mi się, że w momencie kiedy przychodzą pracować nad ciałem, nie podobają się sobie i wstydzą się siebie. A niestety- spojrzenia innych potrafią tak zaboleć, że taka osoba może się już więcej na siłowni nie pojawić :( chociaz ja się nie zauwazylam aby ktokolwiek na siebie krzywo patrzyl- moze ktos czuje sie bardziej komfortowo biorąc kapiel w domu. Ciekawe z czego wynika taka róznica w krajach?
    Emilia

    OdpowiedzUsuń
  14. Pamiętam moje lata treningów i wyglądało to całkiem podobnie! Teraz po siłowni, czy basenie nie wyobrażam sobie "przenieść" prysznica do domu, ale np. po zumbie nie mam takiej możliwości i muszę to zrobić w domu.

    OdpowiedzUsuń
  15. W Polsce zawsze spotykałam się z chowaniem po kontach i zakrywaniem się. Ba! Renomowane siłownie zaczęły przeprojektowywać swoje szatnie dodając kilka przebieralni. Mimo wszystko pod prysznicem panie występowały z strojach kąpielowych. I tak jest do tej pory.
    Będąc jednak na rocznej wymianie w Holandii także przeżyłam szok, gdzie wszystkie kobietki chodziły jak je Pan Bóg stworzył. Na początku czułam się niezręcznie - szybko jednak dołączyłam do tej ogólnej swobody. Podobało mi się to strasznie, gdyż nikt nie zwracał na mnie uwagi. Czułam się dobrze w swoim ciele.
    W Polsce tego nie ma i wydaje mi się, że szybko nie będzie. To jest kwestia mentalności już.

    OdpowiedzUsuń
  16. Nebeskaa Natalia15 grudnia 2014 19:50

    naprawdę wspaniały wpis! przeczytałam go 3 razy ;) na siłowni bywa różnie, raz biegają laski nago, raz się zakryją, w szkole w szatni na wf też różnie bywa, wszystko zależy od danej osoby, ja przyznaję, że nie potrafię jakoś tak sobie stać półnaga i w ogóle, ale zauważyłam, że ostatnio coraz mniej mi to przeszkadza :D

    OdpowiedzUsuń
  17. Ja tam zawsze latam na golasa po szatni na siłowni. Smaruję się balsamem przy swojej szafce, a nie gdzieś po prysznicem. Zauważyłam, że mimo iż nikt się krzywo na mnie na patrzy, to jednak raczej nie nikt nie praktykuje moich zwyczajów. Nie wiem, czy to kwestia wstydu... Raczej wychowania. Wstydzić "można" się rozebrać przed partnerem, kimś kto, cię ocenia.. a nie przebierają się na siłowni. Takie jest moje zdanie

    OdpowiedzUsuń
  18. Agata Pacholska15 grudnia 2014 20:50

    Mi się też wydaje że takie zachowanie wynosi się po części z domu. U mnie w domu nie było problemu aby wejść do łazienki kiedy mama była pod prysznicem czy się ubierała. Zdarzało się, że tata siedział na kibelku i musiałam wejść do łazienki, pukałam, tata się zakrywał gazetą i nie było problemu. Już w dorosłym życiu nie jest problem aby przy tacie latać w staniku czy w majtkach. U mnie to nie problem może dlatego też, że od dziecka leczę się u kardiologa i na badaniach pokazuje cycki ;) Jak chodzę na basen to też pod prysznicem jestm nago i się tego nie wstydzę. Dla mnie to normalka! Tak samo nie ma dla mnie problemu jak widzę panów w saunie i mnie to nie krępuje! Moje facet się śmieje bo nawet jak się ubieram to zawsze cyckami do okna :P

    OdpowiedzUsuń
  19. Zarówno ja, jak i każdy kogo znam, nie chodził przy swoich dzieciach na golasa. W mojej rodzinie czegoś takiego nie było i jakoś nie wstydzę się intymności z moim partnerem. Nie mam ochoty oglądać innych, nagich osób bez mojej chęci, ani tym bardziej by moje dziecko było do tego zmuszone. Przełączyłam telewizję na kablówkę i o 20, na praktycznie każdym niemieckim kanale, autentycznie porno czy gołe cycki niekoniecznie urodziwych kobiet.
    Polki przynajmniej mają motywację, by dbać o siebie. Czy gdyby większość z nas nie miała praktycznie żadnego wstydu na plaży czy w szatni, to byłby dla nas jakikolwiek sens by stać się piękniejszą, by ćwiczyć, dbać o ciało i o to co jemy? Być może dlatego u nas, że zachowujemy chociaż odrobinę wstydu, jesteśmy uznawane za piękniejsze. Bo bierzemy pod uwagę naszą prezencję zewnętrzną. Moją jedyną motywacją do ćwiczeń jest mój wygląd i mieszczenie się w ładne ubrania, podobanie się chłopakowi, zdrowie w nieco mniej stopniu, bo dla zdrowia nie musiałabym aż tak się męczyć jak obecnie w celu zmiany ciała..
    Każdy ma prawo wychowywać swoje dzieci wedle ochoty, nie powinno się jednak przymuszać innych do wszechobecnego oglądania seksualności. To nie jest jedyny priorytet w życiu..

    OdpowiedzUsuń
  20. ja też dołączę do grona tych, które po prostu nie mają ochoty patrzeć na nagość innych osób i dlatego też własnej nie pokazują. może to ma coś wspólnego z głęboko zakorzenionym brakiem akceptacji dla swojego ciała, ale jakoś kompletnie mi to nie przeszkadza w tym przypadku ;-)
    z drugiej strony doskonale zdaję sobie sprawę, że gdybyśmy mogli oglądać na co dzień różne ciała - nie tylko młode, chude (w przypadku mężczyzn: z wyrzeźbione), i wyphotoshopowane, zrozumielibyśmy, że ciała są różne, i że o każde trzeba dbać, by dobrze nam służyło i pozwalało nam na realizację naszych celów, bo bez tego wiele nie wskóramy :)

    OdpowiedzUsuń
  21. ooo tak, jakze mnie to szokowalo na poczatku, kiedy tylko przeprowadzilam sie do Monachium i zaczelam chodzic na silownie. U mnie dodatkowym minusem bylo to, ze zawsze chodzilam na treningi z mama :D a zaraz po tym do sauny. ale jakos i do tego da sie przyzwyczaic. nie rozumiem jak mozna po trenigu ubrac sie calym spoconym i klejacym w ciuchy i isc do domu, ja zawsze po silowni musze nawet umyc glowe, zeby nie czuc sie brudna i smierdzaca :P

    OdpowiedzUsuń
  22. Oh.. skrepowanie nagosca jeszcze jestenw stanie zrozumiec. U mnie czesto bywalo ze laczylismy szatnie na trening.:chlopaki i dziewczynu.
    O to sie wtedy dzialo, bo wielki problem stanac tylem w bieliznie i sie przebrac. Ja bylam wrecz tepiona bo bdz skrepowaja sie przebieralam, moze dzwne ale nie mam z tym problemu. O prysznicach nie wspomne.. same babki w lazience a kazda sie chowa.
    Przeciez mamy to samo pod ubraniem ;)

    OdpowiedzUsuń
  23. Ja nie wstydzę się swojego ciała, ale po prostu nie mam ochoty, żeby oglądali je obcy ludzie.

    OdpowiedzUsuń
  24. Akurat z siłowni wracam też spocona do domu i tam się myję, bo prysznice są płatne a samochodem jadę 2 minuty, nikt mnie wtedy nie wącha i w domku wskakuję w piżamkę i już :) Niemniej jednak raz (!) w Polsce zdarzyło mi się pójść na imprezę bez prysznica po treningu... Bez komentarza :D

    OdpowiedzUsuń
  25. Wydaje mi się, że "patrzenie na nagość innych osób" często siedzi w głowie. Ja tam niekoniecznie mocno oglądam inne kobiety pod prysznicem i niezbyt mnie interesuje w jakim stopniu one mnie oglądają. Jednak rozumiem o czym piszesz.

    OdpowiedzUsuń
  26. A kurde dla mnie ta sauna jest nie do przeżycia, nie chodzi mi o nagość tylko o to, że mi niedobrze jak mam siedzieć i się pocić obok obrzydliwego starego spoconego faceta. No po prostu jestem zbyt wrażliwa na zapachy i inne takie. Każdy ma coś swojego w temacie ;)

    OdpowiedzUsuń
  27. Można się wstydzić przed partnerem, ale czy to dobry partner który ocenia? On też musi swoje ściągnąć i lepiej pozostać na równym poziomie. Jeśli on uważa, że jest super a kobieta czuje się niżej (lub na odwrót) to coś jest nie tak.

    OdpowiedzUsuń
  28. Poruszyłaś kolejną ważną kwestię. Zdecydowana większość ludzi, których znam (ze mną włącznie do kiedyś) ma problem ściągnięcia stanika przed koleżanką, a łatwiej jej to przychodzi przed obcymi osobami nie mówiąc o (często obcych) partnerach. To będzie rzecz, której nigdy nie zrozumiem.

    OdpowiedzUsuń
  29. Może ja tu się wetnę, bo post nie traktował o seksualności i pisząc go nie myślałam o żadnych partnerach ani o niczym takim. Chodziło mi o samą akceptację ciała i zdjęcie ubrania gdy trzeba się umyć, bo w nim jest ciężko. Tyle. To samo się tyczy chodzenia po plaży zakrywając brzuch i inne takie. To wiąże się z seksualnością, ale nie o to nawiązanie mi chodziło.

    A to co piszesz o Polkach... Dla mnie to bzdura. Jesteśmy uznawane za piękniejsze według jakichś durnych stereotypów tak samo jak uznaje się, że kradniemy samochody. To Niemki uprawiają więcej sportu, lepiej się odżywiają i mają bardziej wysportowane ciała. Wystarczy popatrzeć na statystyki żeby zauważyć, że sport u polskich kobiet leży i kwiczy.

    OdpowiedzUsuń
  30. Ciężka sprawa jest z tą samoakceptacją, bo ja jestem też wychowana "po polsku" i jak pisałam sama trenowałam "w polskich warunkach", ale nie mam kompletnie z tym problemu. Niektóre kobiety muszą pracować na to latami a niektóre (tak jak ja) po prostu to mają).

    OdpowiedzUsuń
  31. Kąpiel jest intymna? A co powiesz na golenie narządów płciowych? :D

    OdpowiedzUsuń
  32. Źle napisałam... Chodziło mi o to, że można się wstydzić rozebrać przed partnerem lub kimś kto cię ocenia (dwa różne przypadki). Jasne, że ludzie chcąc nie chcą oceniają się na wzajem, ale z reguły uważamy, że nasi partnerzy są atrakcyjni. W końcu inaczej byśmy z nimi nie byli. Zgadzam się, że jeśli jedno czuję się gorzej, to coś jest nie tak,,,

    OdpowiedzUsuń
  33. Ja też nie znoszę starych albo tłustych gołych, spoconych facetów w saunie, zdecydowanie wolę jak się zakrywają ;) Moja oczy wtedy nie cierpią. Zauważyłam kiedyś pewną zależność - takie typy z reguły też niezwykle głośno stękają pod prysznicem, gdy polewają się zimną wodą po wyjściu z sauny... ;)

    OdpowiedzUsuń
  34. A czy seksualność to nie jest też akceptacja własnego ciała? Jak ktoś ma je zaakceptować skoro od zawsze uważane było za coś zdrożnego i trzeba było je zakrywać? I walce nie chodziło mi o bieganie nago przed dziećmi czy sadzanie ich przed filmem pornograficznym. Choć zapewne znudziłyby je po minucie, bo nie wiedzą co to jest i z czym to się je i zdecydowanie ciekawsze są ich zabawki.
    Wszystko siedzi w naszych głowach i nie bierze się to znikąd. Jakby tak usiąść i porządnie pomyśleć okaże się, że są to zaszłości z dzieciństwa właśnie, nad którymi możemy tylko pracować i pracować i zacząć wierzyć w siebie.

    OdpowiedzUsuń
  35. Nawet nie próbuję sobie wyobrażać ;). Ktoś golący się mi nie przeszkadza, ale ja bym nie dała rady :D.


    Zastanawiam się czy intymność kąpieli to już jest konserwatyzm czy jeszcze nie :D. Tak filozoficznie tylko, bo poglądu raczej nie zmienię ;].

    OdpowiedzUsuń
  36. Wydaje mi się, że to jest powiązane z tym, że na opinii bliskich bardziej nam zależy niż na opinii obcych osób. I jeśli ktoś swojego ciała nie akceptuje, to je zakrywa przed bliskimi, żeby nie "razić". Sama tak trochę mam i u mnie to tak działa :).

    OdpowiedzUsuń
  37. A może właśnie dlatego ludzie w szatniach się nie rozbierają? Bo czują się oceniani? :)

    OdpowiedzUsuń
  38. Ze mną było tak: gdy zaczynałam swoją przygodę z siłownią ponad dwa lata temu oczywiście po treningu myłam się w domu. Tak było przez mniej więcej pierwsze 3 tygodnie. Ale potem stwierdziłam: po co? I zaczęłam korzystać z łazienki na siłowni (w której nawiasem mówiąc prysznic ma dużo lepsze ciśnienie niż mój domowy - więc gdy to odkryłam wybór stał się prosty). Skoro już się myję na siłce, to szkoda mi czasu na jakieś podchody z chowaniem się za ręczniczkiem i po łazience chodzę na golasa. I mam w nosie co inne o mnie myślą.

    OdpowiedzUsuń
  39. ritaraga.blogspot.com18 grudnia 2014 12:55

    Mam wrażenie, że pokutuje taka głęboko zakorzeniona "katolicka mentalność" - pojęcie, że nie wypada pokazywać ciała, a szczególnie się nim cieszyć. To przykre i moim zdaniem powoduje jeszcze więcej kompleksów oraz poczucia winy...
    Obecnie mam szansę obserwować "zachowania pod prysznicem" w Japonii, i jest tu tak, jak opisujesz Niemcy itp - brak skrępowania, naturalność w byciu nagą. Niektóre z Polek, z którymi tu jestem (również ja) dobrze się czują z takim stanem rzeczy i wyzbyłyśmy się tych "polskich" krępacji, jednak niektóre nie potrafią się przełamać i nadal zasłaniają się, czym mogą... przykry to widok, taki brak akceptacji swojego własnego ciała...

    OdpowiedzUsuń
  40. Lekkoatletki chowają się po kątach właśnie tak, jak opisałaś. W tym też i ja. Teraz jest trochę lepiej, bo na siłowni śmigam pod prysznic, ale wszystkie kobiety zawsze są opatulone po brodę i kostki w ręczniki. :)

    OdpowiedzUsuń
  41. A ja nie lubię zwłaszcza na basenie, tych kobiet w wieku 50 plus, z biustem u kolan..ktore paraduja tam i z powrotem gole.. Ok, niech sie kazdy kapie jak chce, chociaz wolalabym żeby były zasłonki,ale ręcznikiem to juz się można zakryć idąc po szatni :)

    OdpowiedzUsuń
  42. Zdecydowanie wolę polskie zachowania i nie tylko te pod prysznicem. Nie musimy tak bez końca wzorować się na zachodzie, jeszcze w dodatku na Niemcach.

    OdpowiedzUsuń
  43. jestem nastolatką, u mnie w klubie sportowym nie było nigdy z tym problemu, dziewczyny myły się razem i nie było to niczym dziwnym - bo i po co czekać na prysznic 15 minut aż umyje się koleżanka, jak można wskoczyć we dwie do łazienki ;).

    OdpowiedzUsuń
  44. Tak mężczyźni nie mają takich problemów. Ostatnio dziwiłam się mojemu chłopakowi, że po zawodach szedł się myć, a nie czekał aż pójdzie do domu, a on odparł" Precież to jest normalne". Faktycznie nigdy o tym nie myślałam, ale ja po prostu mam ogromnym problem z akceptacją swojego ciała- wypukły tyłek, grube, umięśnione uda i brak biustu, nawet jak ludzie mi mówią , że mam fajną figurę- odpowiadam "głupi/a jesteś, chyba jesteś ślepy". Czas najwyższy zmienić mentalność, ale droga do akceptacji jest bardzo ciężka i pełna przeszkód, zwłaszcza w świecie, w którym media lansują wyidealizowane ciała pięknych modelek, choć piękno to pojęcie względne, dzisiejsze media dążą do tego, żeby każdy wierzył,że kanon piękna jest tylko jeden.

    OdpowiedzUsuń
  45. Własne ciało należy akceptować takim, jakim jest! Trzeba wiedzieć co można zmienić, a co jest po prostu nieodłączną częścią nas. Na stronie http://pramed.pl/ znalazłam specjalistę, który pomógł mi zacząć zmieniać to, co się da :)

    OdpowiedzUsuń
  46. muszę się dołączyć do tej dyskusji... Sama również trenowałam wiele sportów: piłka nożna, siatkówka, koszykówka, ręczna, taekwondo i nigdy, ale to nigdy nie widziałam dziewczyny nagiej. Przeżyłam szok dopiero parę lat później, kiedy będąc na studiach poszłam na trening do klubu fitness. Laski ganiały jak je pan Bóg stworzył. Skoro im to nie przeszkadzało to mi tym bardziej, ale sama bym się nie rozebrała. To nie jest kwestia wychowania, ale zasady. Wiem, że moje ciało nie różni się niczym od koleżanki obok, ale ja traktuję je jako "świętość" do której ma dostęp jedynie mężczyzna z którym jestem. Możecie mnie uznać za jakiegoś fanatycznego katola, ale ja jestem po prostu osobą bardzo wstydliwą i nigdy nikt mnie nie przekona do rozebrania się w publicznej łazience...

    OdpowiedzUsuń
  47. Jak zwykle z opóźnieniem. :P Ale ja się zgadza, i nie chodzi tutaj o względy ideologiczne (nagość jest zła, cycki są złe, o waginie nie wspominając), tylko praktyczne! Każdy, kto chociaż raz po basenie balansował na jednej nodze, zębami trzymał ręcznik, prawą ręką wciągał rurki na wilgotny tyłek, a lewą rozpaczliwie łapał się szafki zgodzi się ze mną, że byłoby zdecydowanie wygodniej zdjąć z siebie mokry kostium, wytrzeć się i ubrać jak człowiek. Zresztą już mnie irytuje ta polska pruderyjność, akurat nie mam nic lepszego do roboty w szatni, niż gapić się na cudze piersi.

    OdpowiedzUsuń
  48. Ja tańczyłam przez 5 lat w formacjach tanecznych, uczestniczylam w warsztatach, konwencjach fitness... dla ludzi "ze środowiska" ciało to naturalna rzecz. Taniec rozwija otwartość na dotyk -nieseksualny -ale taki ludzki, naturalny, przyjacielski dotyk -jeśli wiecie co mam na myśli:) i uczy patrzeć na ciało pozytywnie i bez niezdrowych emocji. Przydała by się jakaś rewolucja na lekcjach w-f'u..;) Super blog! motywujesz i skłaniasz do przemyśleń^^

    OdpowiedzUsuń
  49. evenmori.blogspot.com24 maja 2015 15:56

    ja jeszcze pracuję nad akceptacją własnego ciała, ale jestem na dobrej drodze ;)

    OdpowiedzUsuń

Każdy komentarz jest dla mnie cenny, dziękuję!