20.11.2014

Jesteś silniejsza od mężczyzny? Nikt Ci nie uwierzy


Wracałam z Indii z ciężką walizką. Znaczy ciężką jak ciężką, ważyła 30kg czyli o wiele mniej niż podnoszę w martwym ciągu. Ale walizka to nie sztanga i trochę mniej poręcznie się ja niesie po schodach. Podczas właśnie takiego nieporęcznego wnoszenia na schodach (muszę przejść dosłownie kilka schodków, bo winda zatrzymuje się między piętrami) zauważył mnie sąsiad. I wtedy się zaczęło.


Gdyby on jeszcze był młodym ewentualnie w średnim wieku wysportowanym mężczyzną... Ale to był starszy pan. I nie, wcale mi nie chodzi o względy wizualne. Pan chciał mi pomóc nieść walizkę. Na mój wyraźny protest dosłownie wyrwał mi ją z ręki i chciał wnieść na te schody... prawie się wywracając pod jej ciężarem. Protestowałam jeszcze kilka razy, ale na nic się to zdało. Do tej pory czuję się z tym niezbyt, że pan mógł sobie coś uszkodzić a dla mnie taki ciężar to coś normalnego. Miałam jednak zahamowania żeby mu wyrwać walizkę tak jak on mi albo żeby mówić przy jego żonie, że jestem bardziej wysportowana niż on.

Spokojnie, Pan żyje i ma się całkiem dobrze. Niemniej jednak ja się tak zastanawiam, ile razy trzeba powiedzieć "nie" żeby znaczyło "nie"? Żyję w Niemczech, gdzie równouprawnienie nie jest fikcją i jako kobieta czuję się tu o wiele lepiej niż w Polsce (chociaż są pewnie kraje bardziej przyjazne dla kobiet). Jestem też dosyć (bardzo) bezpośrednia i to co mówię zawsze ma takie znaczenie jak słowa, które wypowiadam. Wiem, że mimo, że ćwiczę na siłowni, wiele rzeczy jest dla mnie za ciężkich. Wnosząc do domu szafę z Ikei kilku przechodzących chłopaków zapytało się mnie czy mi pomóc, więc z chęcią przytaknęłam. Ale walizkę? Serio, poradziłabym sobie sama.

Problemem jest, że w sumie sama nie mam pojęcia jak powinnam się zachować w takich sytuacjach. Powiedziałam Panu, że ta walizka dla mnie nie jest ciężka i wniosę ją bez problemu, ale nie zadziałało. Powinnam się jej kurczowo trzymać i nie dać sobie wyrwać? A może zaczekać aż nikogo nie będzie i wnosić po kryjomu? Czy któraś z obecnych tu dziewczyn miała podobną sytuację? Jak sobie z nią poradziłyście? Natomiast jeśli ten post czytają jacyś mężczyźni - jak to wygląda z Waszej strony? Kiedy "nie" znaczy "nie"?

22 komentarze :

  1. Probelamatyczne troszke ale nei narzekaj ze pan mial gest i chial pomoc malo juz takich mezczyzn. Gdy ja kiedys nioslam walizke ktora wazyla ok 50kg bo urwalo mi sie kolko od niej, to zaden pan a bylo ich wokol mnostwo (godizny szczytu na mokotwie przy korporacjach) nei raczyl mi pomoc. dopiera jakas babeczka w szpilkach zlapala ja za drugie ucho i tak osbie ja nioslysmy.

    OdpowiedzUsuń
  2. Zabawnie to się robi w momencie, kiedy stajesz się silniejsza niż osobisty mąż :) niedawno była potrzeba wniesienia paru kartonów na trzecie piętro w kamienicy. Każdy w okolicach 25 kg. Chłopcy, owszem, wnieśli. Ale sapali jakby zaraz mieli zejść ;) na mnie wnoszenie nie zrobiło większego wrażenia. Nie wyglądam na silną, ale coraz bardziej taką jestem

    OdpowiedzUsuń
  3. Nie wiem, czy w Niemczech jest podobnie jak w Pl, ale faceci często chcą się po prostu wykazać i pokazać, że są silniejsi. W czasach moich częstych podróży pociągami niejednokrotnie spotykała mnie sytuacja, kiedy mężczyźni widząc, że chcę wrzucić walizkę na półkę, podobnie jak u Ciebie, niemalże wyrywali mi ją z rąk. Mój narzeczony z kolei nie pozwala mi nieść nawet zgrzewki wody (lżejszej od kettla!), bo twierdzi, że głupio się wtedy czuje.
    Powinnaś cieszyć się, że masz tak uczynnego sąsiada. Ciężary możesz nosić na siłce ;)

    OdpowiedzUsuń
  4. Mój chłopak robi się trochę przewrażliwiony jeśli idzie o moją siłę...ostatnio z obawą i niepewnością pytał mnie, czy jestem wstanie się podciągnąć na jednej ręce (sic!), bo on nie potrafi - i, że mam spróbować przy nim...dzięki Bogu na jednej ręce się nie podciągnę - bo jakby mi się udało, to nie wiem co by było z moim związkiem :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Nie narzekam, ja się martwiłam, żeby on sobie nic nie zrobił. Nie chciałabym mieć na sumieniu jego kontuzji.

    OdpowiedzUsuń
  6. Jak już napisałam poniżej, ja się martwiłam, żeby on nic sobie nie zrobił.

    OdpowiedzUsuń
  7. Sylwia Natalia Pierzynowska20 listopada 2014 18:56

    Mieszkam w Niemczech. Z domu wynioslam, ze powinnam sobie radzic sama. Tutaj to sie gryzie z ich ideologia. Chyba uwazaja, ze mnie ktos zmusza do noszenia mebli, obslugi wiertarki itp. Dla Niemcow moja sytuacja nigdy nie bedzie normalna, zawsze patrza krzywo... Ale ja sie nie zmienie, bo jak na razie jestem samowystarczalna. Raz znajomy 'wyrywal' mi z rak (doslownie) plytke kartonowo-gipsowa. Takze ja nie mam slow...

    OdpowiedzUsuń
  8. Też mieszkam w Niemczech i też wszystko robię sama, ale nie zauważyłam, żeby ktoś się na mnie krzywo patrzył - wręcz przeciwnie, raczej wielu się to podoba.

    OdpowiedzUsuń
  9. Mnie zwykle chcą wyręczać w pociągach, kiedy muszę wrzucić walizkę na górną półkę. Wtedy odruchowo się zgadzam, chociaż zazwyczaj mogłabym to zrobić bez problemu (albo, jeśli jest naprawdę ciężka, po włożeniu w to większej siły - ale jaka to satysfakcja!). Ale to zwykle młodzi (a przynajmniej dojrzali) mężczyźni, nigdy nie zdarzyło mi się, aby jakiś starszy i nie do końca sprawny pan się zaoferował, większość ma chyba jednak tę świadomość, że nie dadzą rady.

    OdpowiedzUsuń
  10. Ciężka sytuacja bo widzisz, że Pan może sobie zrobić krzywdę a Ty spokojnie sobie poradzisz, ale z drugiej strony szarpać się na schodach o tą walizkę to też słabo. W sumie pozwoliłabym mu nieść i asekurowała. Jak ktoś chce coś zrobić to nic nie poradzisz niestety. Ten Pan był głuchy na racjonalne argumenty, niestety. Też należę do osób bezpośrednich i gdy nie potrzebuję pomocy to odmawiam, gdy uznaję że się przyda to przyjmuję. Ale nie wiesz na kogo trafisz i nie jest to zupełnie od Ciebie zależne. Fajnie by było jak by nikt nie próbował innych uszczęśliwiać na siłę narzucając jak w tym przypadku swoją pomoc. Jest za to jak jest, ludzie są różni.

    OdpowiedzUsuń
  11. Ja zauważyłam że jest odwrotnie. W Polsce mężczyźni nie pomagają już tak kobietą , a czasem mogliby.

    OdpowiedzUsuń
  12. Myślę, że bardzo grzecznie i zarazem bezpiecznie byłoby, gdybyś poprosiła, żeby ten pan pomógł Ci ją nieść, czyli żebyście w dwójkę dźwigali tę walizkę. Myślę, że nie ucierpiałaby wówczas zarówno jego duma jak i kręgosłup ;)

    OdpowiedzUsuń
  13. Żaden mężczyzna nie jest zobligowany do pomocy tylko dlatego, że masz ciężką walizkę i jesteś kobietą. Ile razy zdarzyło Ci się zaproponować pomoc jakiemuś Panu bo niósł coś ciężkiego? Każdy ma swoje sprawy do załatwienia a jak przechodzisz w godzinach szczytu koło korporacji to spokojnie możesz założyć, że CI ludzie idą na lunch albo jakieś spotkanie i nie mają czasu na zawracanie sobie głowy tym, że nie umiesz dać sobie rady z walizką.

    OdpowiedzUsuń
  14. Zgadzam się. Moim zdaniem gorsza jest postawa roszczeniowa - nie można zakładać, że ktoś rzuci się z pomocą. Co innego, gdy się zapyta, ale zawsze można trafić na kogoś zapracowanego, kto nie ma czasu albo kontuzjowanego, kto nie może nosić ciężkich rzeczy. Niemniej jednak jest to miły gest, gdy ktoś chce pomóc obojętnie czy to walizka czy przytrzymanie wózka itd.


    A ja może powiem za siebie, że czasami chcę pomóc mężczyznom, ale i tak mało kto mi wierzy, że nic sobie nie zrobię, więc zaprzestałam wysiłków :)

    OdpowiedzUsuń
  15. A sąsiad wie, że jesteś Polką? Bo ja w Niemczech spotkałam się kiedyś z pytaniem, czy moje "nie" faktycznie oznacza "nie", bo u Polaków nigdy nie wiadomo i często mówimy "nie", a myślimy "tak", bo się krępujemy...

    OdpowiedzUsuń
  16. Slim Fit Man Blog21 listopada 2014 16:02

    Temat dla wielu kontrowersyjny... ale zgadzam się z nim.
    Kobieta z reguły jest słabsza, bo taką ma budowę ciała. Jednak wystarczy trochę zawzięcia i treningu, a można ten stan zmienić. Psychicznie... zdecydowanie silniejsza :)

    OdpowiedzUsuń
  17. Nebeskaa Natalia22 listopada 2014 09:44

    denerwują mnie takie sytuacje, skoro wiem, że sama sobie poradzę, nie chcę pomocy i tyle, lubię sama sobie radzić ;) ale czasem pozwalam sobie pomóc, żeby tego faceta nie urazić, albo po prostu nie da się inaczej, bo jest uparty jak osioł ;)

    OdpowiedzUsuń
  18. o, znam to! kiedy idę z moim chłopakiem i niosę torbę z zakupami, a w środku dajmy na to ze 3kg mąki, które jestem w stanie podźwignąć, to od razu zabiera i że to głupio wygląda. Raz targał przez miasto moją torbę, w której schowałam dwie półtoralitrowe butelki wody, nie reagując na to, że dziwnie wygląda z damska torebką. Facet to facet - jego urazona duma mogłaby tego nie przeżyć :D

    OdpowiedzUsuń
  19. Ha ha XD rzeczywiście zabawnie! Także trochę ćwiczę, a bywa, że ja otwieram słoiki chłopakowi... Ech. No ale coz - nie narzekam! :D zapraszam na swoją stronę http://www.prominet.com.pl

    OdpowiedzUsuń
  20. To jest naprawdę śmieszne, ale tak się dzieje. Kobiety teraz są silniejsze i mają większą motywację :P Za niedługo odwrócą się nasze role jak dalej tak będzie. Dobry blog, zapraszam na http://www.adamjaroslaw.com.pl

    OdpowiedzUsuń
  21. haha panowie potrafią być strasznie dumni jeśli chodzi o takie rzeczy i chcą pomagać, nawet jeśli całkiem dobrze sobie radzimy. W wolnej chwili zapraszam do siebie http://materialy-budowlane-szczecin.com.pl/

    OdpowiedzUsuń
  22. Też mam dość sporo siły, ale faceci wolą być potrzebni że tak powiem, w wolnej chwili zapraszam na http://www.dormato.com.pl/

    OdpowiedzUsuń

Każdy komentarz jest dla mnie cenny, dziękuję!