06.10.2014

Powinnaś schudnąć

Mamy w Polsce armię trenerów piłki nożnej i siatkówki oraz idealnych kierowców. Pewnie znalazłoby się o wiele więcej ludzi, którzy uważają, że robią to czy tamto najlepiej. Gdy tak uważają i żyją sobie spokojnie na tym świecie, nic mi do tego. Najgorsze zaczyna się, gdy słyszę słowo "powinnaś".


Tak, przyznam szczerze, że mam alegrię na słowo "powinnaś". Powinnaś zrobić czy to tamto, powinnaś zrobić tak a nie inaczej, powinnaś być tutaj a nie tam. Nie wiem czy zauważyliście, ale na blogu staram się nie używać tego słowa i robię to tylko w wypadkach gdy daną rzecz trzeba robić tak a nie inaczej, bo np. inne wykonanie może grozić kontuzją - patrz koci grzbiet przy martwym ciągu. Nie mówię i nie zamierzam nigdy mówić co kto powinien.

Powinnaś się zmienić. Powinnaś się inaczej zachowywać. Powinnaś znaleźć sobie chłopaka. Powinnaś mniej pracować. Powinnaś mniej trenować. Powinnaś schudnąć. Powinnaś wrócić do Polski. Hm, czy ja nie umiem decydować za siebie? No chyba zdaniem wielu ludzi nie umiem, bo zawsze "służą mi dobrą radą". Najczęściej odpowiadam zwięźle: "I tak zrobię co będę chciała. Możesz wyrazić swoją opinię, a nie mi rozkazywać". Mówię tak też do mojej rodziny, znajomych i najbliższych przyjaciół. Guess what? Nikt się nie obraził. Ba, czują się docenieni gdy sama przyjdę i spytam się o radę lub poproszę o pomoc. Nie muszą włazić w moje życie z butami bez zaproszenia. A słucham się ich rad, bo są cenne. Nie jestem przecież alfą i omegą, która wie jak się zachować w każdej sytuacji.

Tak jeszcze od drugiej strony. Jeśli mówisz komuś co on powinien zrobić, to bierzesz na siebie w pewnym sensie odpowiedzialność za jego czyny. Ja przynajmniej to tak rozumiem i zdania nie zmienię. Jeśli nawet chcesz dobrze, ale potem wyjdzie źle to niestety osoba będzie nieszczęśliwa, bo zrobiła, "to co powinna". Według kogoś.

Wyznaję ideologię postawienia się w czyjejś sytuacji albo proponowania możliwych rozwiązań razem z konsekwencjami i dawanie wolnego wyboru. Nie uważam, żebym była na tyle mądra i nie wiem co jeszcze, żebym miała prawo bezkarnie wpływać na czyjekolwiek życie. Możecie się ze mną nie zgadzać. Wiem, że swoje zdanie wyrażam dobitnie i jestem bezkompromisowa. Ale jakoś dobrze mi z tym. Nie musicie się ze mną zgadzać. Nie zamierzam Wam mówić co macie robić.

23 komentarze :

  1. jeśli chodzi o treningi "powinnaś" jeszcze jakoś po mnie 'spływa', ale w innych sytuacjach trudno mi to zdzierżyć.. a 'musisz' działa na mnie jak płachta na byka!

    OdpowiedzUsuń
  2. Też mi się nie podoba jak słyszę "powinnaś", ale jeszcze bardziej mnie wkurza "co ludzie powiedzą"....

    OdpowiedzUsuń
  3. Ha, zastanawiam się ostatnio, ile hejtów się dostaje na takim blogu, gdzie pokazuje się swoją twarz i ciało. niedługo ruszam z własnym projektem fitnessowym i ciekawa jestem na co się muszę przygotować. Nie przejmuj się, dla większości ludzi sukcesem jest schudnąć jak najszybciej i jak najwięcej, nie ważne zdrowie, osiągi sportowe, samopoczucie, a nawet skład ciała.

    OdpowiedzUsuń
  4. W ogóle nie ważne, czy się chce chudnąć, czy nie :D

    OdpowiedzUsuń
  5. Dorota neweatnw.blogspot.com7 października 2014 17:44

    Przepięknie! Jest mnóstwo prac psychologów na ten temat i w pełni wspierają to, o czym piszesz. Myślę też, że sami do siebie mówimy "powinnaś/powinieneś", bo wydaje nam się, że takie są oczekiwania. "Chcę" zmienia wszystko! Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  6. Niedużo :) Tzn. moim zdaniem niedużo, bo ja mało co traktuję jako hejt. :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Właśnie dlatego tak polubiłam Twojego bloga :)
    Drażnią mnie blogi pełne 'fitspiracji' - wychudzonych dziewczyn ze szparą między nogami albo fit modelek, drażnią mnie dziewczyny chodzące na siłownie i wyśmiewające te, które wybierają inną formę aktywności. Zachęcasz do 'żelastwa', ale zawsze da się odczuć luz oraz to, że nie uważasz się za osobę nieomylną. Tak trzymać! :)
    Co do samego słowa 'powinnaś'... miałam np faceta, który mówił "powinnaś to... powinnaś tamto..." "NIE powinnaś chodzić na siłownię" - cóż, faceta już nie ma, zamiłowanie do siłowni zostało ;) Nauczyłam się olewać 'dobre rady' (ileż to razy słyszałam - pewnie podobnie jak Ty - 'Powinnaś wrócić do Polski'!), ale przyznaję, że jest to denerwujące, szczególnie jeśli tego typu zdania wygłaszają osoby prawie nieznajome...

    OdpowiedzUsuń
  8. Zawsze miałam alergię na musisz to czy tamto. Na ciocie mówiące że muszę mieć dzieci, na ludzi na około mnie, że muszę schudnąć, że muszę nosić makijaż...


    A najlepsze jest gdy słyszę bo co sobie ludzie pomyślą, albo tak wypada :)

    OdpowiedzUsuń
  9. oh jak ja nienawidzę słowa "powinnaś"! jakim prawem ktoś mi mówi, co ja mam robić.. to moje życie i to ja o nim decyduję, nikt go za mnie nie przeżyje, więc niech się odczepią i zajmą się tym, co oni powinni ;)

    OdpowiedzUsuń
  10. Uch co ludzie powiedzą dla mnie nie istnieje. Nie słucham w ogóle takim bzdur, automatycznie wylatują drugim uchem.

    OdpowiedzUsuń
  11. Ja dosyć często używam "should" na angielskim forum. Pisząc instrukcję blogową informuję osobę co powinna - według mnie - zrobić by osiągnąć pewien efekt, ale do tego nie zmuszam w żaden sposób. Sam/a wybiera co i jak zrobi.

    OdpowiedzUsuń
  12. Jeśli nie chcemy podejmować decyzji samemu i opieramy się na tym co mówią inni, to oznacza, że unikamy odpowiedzialności. W momencie gdy coś nie wyjdzie możemy powiedzieć: "Widzisz! Przez Ciebie mi się nie udało!". Wielu ludzi tak funkcjonuje, nie chcą się nawet trochę wysilić żeby zawalczyć o piękne życie.
    Jeśli podejmujemy decyzje sami i popełniamy własne błędy, to wtedy poznajemy smak prawdziwego życia i prawdziwego szczęścia, bo nasze czyny wychodzą od nas - z naszego wnętrza i naszych przekonań, a nie innych. :)

    OdpowiedzUsuń
  13. Wychodzę z założenia, że jedyne co powinnam, to szanować swoich rodziców. Reszta jest opcjonalna.

    OdpowiedzUsuń
  14. Bardzo trafne spostrzeżenie, nie pomyślałam o tym od tej strony :)

    OdpowiedzUsuń
  15. up! up! mam znajomą, która zawsze przychodzi po rady dotyczące wszystkiego od: jaką kupić mąkę do co powinnam zrobić jeśli nie układa mi się z facetem. I za każdym razem obwinia osobę, która jej radziła jeśli jej się nie powiedzie.
    Nie utrzymuję już z nią kontaktu bo za każdym razem jak udało mi się coś osiągnąć wmawiała mi, że miałam szczęście albo jakiś inny dziwny powód. Nie uznaje ciężkiej pracy za sposób na osiągnięcie celu i każdym możliwym sposobem stara się zniszczyć komuś dzień tekstami typu: schudłaś ale co z tego skoro wyskoczył Ci pryszcz i masz beznadziejne włosy. Uwolnienie się od niej trochę mi zajęło ale się udało ^^
    Bardzo lubię Twojego bloga bo jesteś silna i asertywna i czasem jak mam problemy ze zmotywowaniem się albo ktoś mi zepsuje dzień bo jemu się nie układa wracam do niektórych notek żeby wrócić do pionu ^^

    OdpowiedzUsuń
  16. Powinnaś pisać więcej takich tekstów... ;) w pełni się zgadzam, mówienie innym co mają robić tylko odstrasza ich od tego. Zauwazylem też inną rzecz, często przychodzimy do innych nie po pomoc i po radę, a po zrozumienie. Potrzebujemy aby ktos nas wysłuchał, po prostu szczerze i z uwagą wysłuchał, a najczesciej zamiast słuchać jedziemy z ocenianiem i radami...

    OdpowiedzUsuń
  17. O jak miło :) Mi osobiście wydaje się, że czasami jestem zbyt asertywna, ale cóż... wszystkeigo mieć nie można ;) No i dobra decyzja z facetem, tego kwiatu jest pół światu!

    OdpowiedzUsuń
  18. Nawet nie wiedziałam, że są takie prace - chętnie bym się zapoznała :)

    OdpowiedzUsuń
  19. U mnie "powinnam" dotyczy wyłącznie rzeczy, które sama dla siebie ustaliłam.

    OdpowiedzUsuń
  20. Michał Jaworski6 listopada 2014 13:40

    Ze słowem powinnaś / powinieneś i dawaniem dobrych rad to chyba jest tak, że ludzie sami nie mają odwagi / motywacji / wytrwałości, aby coś sensownego ze swoim życiem zrobić i mówiąc powinnaś (w domyśle i tak ci się nie uda) pocieszają się, że komuś może pójść jeszcze gorzej.

    OdpowiedzUsuń

Każdy komentarz jest dla mnie cenny, dziękuję!