10.09.2014

Spasłaś się w tych Indiach?


Takie pytanie zadano mi (nie w internetach, tylko na żywo - mam dosyć bezpośrednich znajomych i rodzinę, dlatego może sama taka jestem ;)) gdy pokazałam swoje zdjęcia z Indii. Szczerze mówiąc to nie wiem. Gdy byłam w górach to miałam tak płaski brzuch, że moje towarzyszki widziały nawet lekki zarys górnych mięśni. Jednak po powrocie niczego takiego nie widzę... :)
 

Nie zamierzam udawać ani niczym się wymawiać, bo nie pojechałam tam trenować ani zdrowo się odżywiać. Pojechałam spełnić marzenie o poznaniu innej kultury a co się z tym wiążę, jadłam niemalże wszystko na co miałam ochotę (oprócz zbóż) i w ilościach, na jakie miałam ochotę. Nie trenowałam, bo szkoda by mi było zmarnować ten cenny czas poznania jak funkcjonuje się tysiące kilometrów od Polski. Szkoda mi było również dlatego, bo wiedziałam, że po powrocie wrócę do treningów. Co prawda nie wiem jeszcze do końca, jak rozegram sprawę siłowni (kilka słów o tym poniżej i w kolejnym poście), ale wiedziałam, że do siatkówki wrócę. Jestem jedną z dwóch nominalnych libero w naszym zespole, ale druga niestety ciągle nie może doleczyć kontuzji, więc większość meczów i turniejów będzie na moich barkach. Bardzo się z tego cieszę, bo niechętnie siedzę na ławce i nie mogę się doczekać początku ligii.

Co do siłowni to sprawę nieco pokomplikowała siatkówka i moja praca. Siatkówkę trenuję dwa razy w tygodniu a w soboty gramy mecze. Z tego powodu piątek odpada dla mnie jako dzień siłowy, bo w sobotę muszę być w pełni sił na grę. Pozostają mi dwa dni do treningu siłowego, żeby nie trenować dzień po dniu. Znalazłam plan na te dwa dni, ale... Trener zapowiedział, że chce, abyśmy robiły krótki siłowy przez pół godziny przed naszym normalnym treningiem. Nie wiem jeszcze co to jest i jak będzie wyglądać, więc z planowaniem nieco się wstrzymuję. Jeśli okaże się to, że rzeczywiście to będą ciężary (robimy bez trenera, ale w kilkanaście dziewczyn na siłowni może być tłum), to trochę pokombinuję. Jeśli "tylko" jakieś taśmy i pompki to zamierzam cisnąć siłowy jak do tej pory, o ile... No właśnie. O ile pozwoli mi na to praca. Zmieniłam stanowisko i będę podobno non stop w podróży, a moja siłownia jest tylko w moim mieście. Jeśli rzeczywiście w tygodniu będę ciągle poza domem, to pozostaje mi jeden marny trening w niedzielę. Heh, tyle spekulacji na dzisiaj, wszystko wyklaruje się w kolejnych tygodniach lub miesiącach.

A Wy powiedzcie, jak tam Wasze treningi w wakacje? Jest tutaj więcej takich leni jak ja? ;)

12 komentarzy :

  1. tak! nie trenowałam 2 mce bo dorwał mnie ból biodra, a teraz trenuję płaskodupie przed egzaminem.
    o.
    Gosiaaaa, ja chcę potrenować juuż! :(

    OdpowiedzUsuń
  2. ps. oddaj włosy ;)

    OdpowiedzUsuń
  3. Kilka dodatkowych kilogramów uda się szybko zrzucić (o ile w ogóle Ci na tym zależy), a wspomnienia i doświadczenia zostaną przy Tobie na zawsze - na pewno warto było porzucić treningi dla tak wspaniałej przygody, jaką był wyjazd do Indii.


    Trenowałam jak zawsze, jeśli nie siłowy, to jakieś popierdółki, ale zawsze coś było - tyle że ja do tej pory nie wyjechałam gdzieś, gdzie nie miałam tej możliwości. Taki wyjazd jeszcze przede mną.

    OdpowiedzUsuń
  4. Nic dziwnego! Szkoda marnować czas i okazje bo w końcu nigdy nie wiadomo, kiedy trafi się następna.

    OdpowiedzUsuń
  5. dwa dni i trening siatki mysle ze wystarczy!!! mój grafik tez jest mega napiety, ale jak chce sie spelniac marzenia to trzeba jakos wcisnac godzinny trening ;)))

    OdpowiedzUsuń
  6. Nebeskaa Natalia10 września 2014 19:59

    nie dziwię się, że nie ćwiczyłaś, bo sama bym tego nie robiła w takim cudnym miejscu! :) ja przez wakacje jak byłam w domu to ćwiczyłam normalnie, jednak podczas wyjazdów nad morze, odpoczywałam nieco :) a głównie moją aktywnością tam były długie spacery :)

    OdpowiedzUsuń
  7. brzmi jakbyś miala w dupie to co kto mówi ale tłumaczysz się teraz tutaj przed tym. Spasłaś się no i co? Twoja sprawa.

    OdpowiedzUsuń
  8. Prawdę mówiąc, jak widze dziewczyny wyjezdzajace w odlegle krainy i poznawajace obce kultury, a zabierajace ze soba białko, płatki owsiane i batoniki proteinowe to troszke mi rece opadaja. Moze dla tego ze DLA MNIE jednym z podstawowych aspektow zwiedzania jest jedzenie. Smakami poznaje i zapamietuje miejsca, markety sa dla mnie jak z snu i ogolnie glodna na wyjazdach nie chodze.
    Równiez nie zaczynam na srodku samolotu robic burpee i pompek ;-)
    A wakacje z wyrzutami sumienia to najgorsze co moze byc. Warto podejsc do tego wlasnie tak jak Ty. Ja tez się w sierpniu nieco spasłam, ale było tyle okazji, spotkań, wesel, odwiedzin ( + kontuzja... cholerna kontuzja... ) ze ciezko torturowac sie salatkami i kurczakiem na parze.

    OdpowiedzUsuń
  9. No jak zdasz to mam nadzieję, że i biodro odpuści ;)

    OdpowiedzUsuń
  10. A widziałam takie, rzeczywiście :) Ich wybór szczerze mówiąc, ja też nie wszystkiego próbowałam, bo bałam się, że trafię do szpitala. Każdy robi to co uważa za słuszne :)

    OdpowiedzUsuń
  11. Gosia, masz zajebiste nogi <3

    OdpowiedzUsuń
  12. Paulina Hurija Ciesielska23 września 2014 13:12

    Nie wyobrażam sobie ćwiczyć na takich wyjazdach, tak jak powiedziałaś: szkoda czasu. A i jedzenia sobie odmawiać to głupota!

    OdpowiedzUsuń

Każdy komentarz jest dla mnie cenny, dziękuję!