18.07.2014

Czy warto dać się zmienić?

Żyjemy w czasach kiedy kobiety mają prawo do głosowania i pracy zawodowej, a mężczyźni mogą wziąć macierzyński. Żyć nie umierać. (Czy aby na pewno? Tutaj świetny post Pawła Opydo) Mimo to, stereotyp kobiety jest mocno zakorzeniony w naszych mózgach. Widząc kobietę większość osób ma pewne oczekiwania, jak ona powinna się zachowywać, co powinna robić, a czego nie. Jednak konsekwencja w oczekiwaniach nie jest popularna. Mimo oczekiwań "kobiecego zachowania", często zdarza się usłyszeć, że ktoś robi coś jak baba i nazwałabym to raczej określeniem pejoratywnym niż pochlebnym. (tutaj super post Magdy o zachowywaniu się "jak kobieta") To jednak nie wszystko. Jeśli kobieta zachowuje się inaczej niż oczekują ludzie, nazywana jest babochłopem a ludzie mówią, że "powinna się zmienić".
 
Wyglądam tutaj jeszcze kobieco czy już jak babochłop? A może jak człowiek po prostu? ;)
 

Skąd to wiem? Z własnego doświadczenia. Co prawda nie usłyszałam nigdy, że "zachowuję się jak baba" (może się kiedyś zdarzyło, ale raczej tego nie pamiętam). Za to słyszę non stop, że zachowuję się "jak chłop" albo "babochłop". Ba, sama często mówię, że tak się zachowuję (!). I szczerze mówiąc, denerwuje mnie to, bo jest to przejaw powielania pewnych stereotypów, ale często nie widzę innej drogi, żeby ludzie oswoili się z moim stylem bycia. Jak kilka razy powtórzę koleżankom, żeby traktowały mnie jak faceta, to komunikacja staje się prostsza.

Wiem, że jest masa dziewczyn, która mi zazdrości. Nie mam "kobiecych" problemów, w życiu nie kieruję się emocjami, jestem dobra z matematyki, mam bardzo proste podejście do życia... Jest też druga strona medalu. Słyszę non stop, że powinnam "bardziej pokazywać emocje", "być bardziej kobieca" ("bo żaden mężczyzna nie chciałby babochłopa w domu" (!!!!) - tekst który słyszę czasami kilka dni pod rząd!), "udawać, że jestem głupsza" (mój ulubiony! - jakbym kurwa była co najmniej geniuszem...), "nie pokazywać, że interesuję się techniką" i milion innych. Cholera, ja się pytam, czemu to ma służyć? Czemu mam się na siłę wpasować w jakieś stereotypy, bo ktoś tego ode mnie oczekuje?

Ja tak samo zazdroszczę wielu kobietom tego, że są emocjonalne, że potrafią "wyczuć ludzi na odległość" albo przekazywać emocje często bez użycia słów. Że mogą siedzieć i rozmawiać godzinami o kosmetykach (kiedy ja bym już dawno zasnęła) a w pracy efektywnie zarządzać ludźmi dzięki swojej emocjonalności. Zawsze zazdrościmy tego, czego nie mamy. Nieraz słyszałam, że ktoś się z nich wyśmiewa (ba nawet samej mi się zdarzyło!), że nie umieją zaparkować, że nie mają orientacji w terenie albo że się przejmują pierdołami. Cholera, i co z tego? Czy to czyni z nich gorszych ludzi? Czy jak facet się zgubi w terenie to jest spoko a jak kobieta to już nie? Bo ja chyba czegoś nie rozumiem.

Moimi dwiema głównymi myślami, którymi się kieruję w życiu są: żyj w zgodzie z sobą i nie rób nikomu krzywdy. Reszta jest dodatkiem. Dopóki ja się dobrze z tym czuję, że jestem babochłopem, to powinnam nim zostać i koniec. Nawet jak "nie znajdę męża, bo oni szukają kobiet". To samo uważam o kobietach, które są kobiece i "muszą kręcić mapą". To samo uważam o "zniewieściałych mężczyznach". I męskich mężczyznach. Przecież jako cywilizacja dążymy do tego, by każdy miał równe prawa do wszystkiego. Jako ludzie do tego, żeby oceniać kogoś dopiero jak go poznamy (o ile w ogóle) i nie krzywdzić się nawzajem. Dlaczego więc tak łatwo jest nam pokazywać innym, że powinni się zmienić? Dlaczego my sami chcielibyśmy być inni? Czy nie lepiej cieszyć się tym co mamy niż na siłę starać się zmienić?

25 komentarzy :

  1. Jedyne co się powinno to być zawsze sobą, reszta nie ma znaczenia!

    OdpowiedzUsuń
  2. Ludzi Ci mówią, że powinnaś być głupsza??? WTF???

    OdpowiedzUsuń
  3. Hmm a jak facet nosi rurki to nikt nie mówi że jest jak baba... W dzisiejszych czasach nie ma co przejmować się opinią innych bo teraz tak naprawdę czasami trudno odróżnić faceta od kobiety.Poza tym gdzie jest ustalone co ma robić/jak się zachowywać jedna czy druga płeć? Może jest jakiś kodeks na to? Wiadomo że są granice co wypada dziewczynie a co chłopakowi,ale takie scematy to raczej utarte stereotypy,bo to że nie lubię rozmawiać o kosmetykach czy spędzać czasu na malowaniu się to chyba nie wyklucza mnie z elity żeńskiej. Czasy są inne,ludzie są inni,a takie uogólnianie i wytyczanie komuś co powinien a czego nie, to ludzka mentalność żeby tylko się do czegoś przyczepić.

    Mi tam dobrze z moim ''babochłopizmem'' o którym słyszałam nie raz i dopóki nie przebieram się za faceta i nie wszczepiam testosteronu na zarost to wydaje mi się że jest dobrze:D

    OdpowiedzUsuń
  4. Haha tak dokładnie, to że powinnam udawać, że jestem. Zdarza się to coraz rzadziej (może głupieję na starość? :D), ale jednak. Zatroskanym ludziom chodzi głównie o to, że "mężczyźni nie lubią kobiet mądrzejszych od siebie" i "tych których demonstrują, że nie są głupie". Taki ważny jest dla nich mój status cywilny. Wiesz, wg mnie to nie jest obraza dla mnie a raczej dla meżczyzn. Jakby byli biedni, zakompleksieni i głupi do tego stopnia, że jedna kobieta może zagrozić ich pozycję. Takie gadki chyba są szczególnie popularne w technicznych zawodach. Przynajmniej u mnie wiele rzeczy toczy się o zawód (i miłość do samochodów, a teraz jeszcze cieżarów ;)).

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Skorzystam z okazji i się wypowiem - wielokrotnie słyszałam od znajomych (w szczególności kobiet, które mają już partnerów), źe powinnam być głupsza? (Jakkolwiek kretyńsko to brzmi) w kontaktach z facetami. Szczerze? Wierzę, że gdzieś tam jest odpowiedni człowiek dla mnie, przy którym będę mogła być sobą. Z moimi mądrościami, blond momentami i wszystkimi przywarami ;) Siebie kocham bardziej, nie ma sensu zatracać swojej osobowości dla kogoś, kto nie potrafi docenić cudu, jakim jesteśmy ;) pozdrawiam!!

      Usuń
  5. Nie zgadzam się z Tobą. Faceci noszący rurki też są oskarżani o to, że są "zniewieściali" i inne takie. Przykład: http://www.facebook.com/pages/Bezradne-męskie-nóżki/356947477720902. Ja tam nie widzę problemu nawet jak facet ma różowe obcasy, bo co mnie to obchodzi? To jest dopiero silny mocny stereotyp, kobieta jak założy moro-bojówki czy co tam jeszcze innego bardzo męskiego, to nie ma to aż takiego oddźwięku.

    OdpowiedzUsuń
  6. I mam wrażenie, że kobiety oceniają inne kobiety brutalniej niż panowie - chyba, że ci pomyślą a nie powiedzą. Częściej kobiety mają więcej wyrozumiałości dla panów niż dla pań. Bywamy bardziej okrutne wobec siebie niż wobec facetów:-(
    I to jest mit, że faceci orientują się w przestrzeni. Przecież GPS nie powstał bez przyczyny. Zabrać GPS i się zgubią:-)

    OdpowiedzUsuń
  7. Mam dokładnie tak samo. Od dziecka byłam bardzo ambitna, skończyłam technikum informatyczne i właściwie o komputerach wiem prawie wszystko, bo był czas kiedy mocno się tym interesowałam. Nie potrzebuję nikogo do pomocy jak mi się coś zepsuje w komputerze. Trenuję na siłowni, często dużo bardziej intensywnie niż nie jeden mężczyzna i zdaję sobie z tego sprawę, że może ich to lekko przerażać. Ale no po co robić z siebie idiotkę, no co mam wziąć różowe hantelki 1kg i nimi machać bez celu? Albo iść na bieżnie na 2h? Albo udawać, że sobie słoika nie odkręcę albo się na pocztę @ nie umiem zalogować? Są ludzie i ludzie. Niektóre osoby nie akceptują tego, że "słabsza" płeć staje się silniejsza i mądrzejsza niż płeć "silniejsza". Świetnie to napisałaś i w 100% się z Tobą zgadzam.


    www.HealthyVibes.pl

    OdpowiedzUsuń
  8. Cieszę się, że post się spodobał :)
    A zmieniać się warto tylko wtedy, gdy sami czujemy taką potrzebę :)

    OdpowiedzUsuń
  9. Nie wiem gdzie ci tam do babochłopa.. :P Ja widzę piękną, wysportowaną kobietę która wie czego chce i nie boi się swojego wyrażać własnego zdania. Wiele osób boi się po prostu ludzi silnych (a raczej silniejszych od nich :D) i zdecydowanych ;)

    OdpowiedzUsuń
  10. Ale z czym się ni zgadzasz? Z tym że każdy może myśleć co chcę ale nie powinniśmy się tym przejmować? Bo taki właśnie miał być przekaz. Każdy ma swoje wyznania ,poglądy,styl czy bycie i nikomu nic do tego moim zdaniem. Przecież nie można upodabniać się do kogoś kim się nie jest tylko dlatego że ludziom nie pasuje nasz styl bycia,rajt?:

    OdpowiedzUsuń
  11. Nic dodać, nic ująć.

    OdpowiedzUsuń
  12. Dobrze powiedziane, nad podobną kwestią zastanawiałam się też dzisiaj, ale doszłam do wniosku, że i tak na świecie każdy jest inny, a stereotypy to może kwestia podejścia-przykładowo kobietka pakująca na siłowni, dla jednych będzie mało kobieca, a dla innych mega seksowna, każdy i tak na świat patrzy przez swój pryzmat i swoje doświadczenia, grunt to po prostu nie brać do głowy co ktoś myśli, bo ktoś obok może myśleć całkowicie inaczej, nie możliwe jest dostosowanie się w taki sposób by każdy był zadowolony, to przez to, że jesteśmy różni, ale to piękne, ważne, żeby doceniać najdrobniejsze proste rzeczy w swoim codziennym życiu i czuć się dobrze takim jakim się jest :)

    OdpowiedzUsuń
  13. fajny wpis... ja kieruje sie zasada: dont give a fuck :D mam gdzies co mysla o mnie inni, jestem soba i nie robie nikomu krzywdy, jak kogos nie lubie to po prostu z nim nie rozmawiam :) hehe

    OdpowiedzUsuń
  14. Żyj i daj żyć innym. Piąteczka, Gosia! Zgadzam się w zupełności.

    OdpowiedzUsuń
  15. jak na razie to ja odczuwam po tym wpisie,że to Ty robisz stereotypy. Zazdrościsz kobietom,że potrafią godzinami rozmawiać o kosmetykach. cóż za bzdura. To typowy stereotyp którego i Ty się trzymasz.
    Uważasz się najwidocznie za kogoś wyjątkowego. Jesteś zwykłą babą która miewa swoje humorki, która jest emocjonalna. Najwidoczniej wmawiasz sobie bycie babochłopem bo tak chcesz.
    rozbawiłaś mnie tym tekstem. Serio.

    OdpowiedzUsuń
  16. Odniosłam to samo wrażenie. Może nie napisałabym tego tak prostolinijnie i brutalnie, ale zgadzam się z Tobą

    OdpowiedzUsuń
  17. Łatwiej jest mówić drugiej osobie, że jest taka jak wszyscy zamiast próbować jej udowodnić, że jest jedyna w swoim rodzaju. Ja wybieram tą drugą drogę, bo uważam, że każdy jest wyjątkowy, nie tylko ja :)

    A poza tym... Mam wrażenie, że myślicie, że znacie mnie lepiej niż moi znajomi, rodzina i ja sama... a nawet wiecie więcej niż pokazują testy psychologiczne w pracy, które przechodziłam. Wasza sprawa - ja nie muszę nic nikomu udowadniać :) Może kiedyś się poznamy i zmienicie zdanie ;)

    OdpowiedzUsuń
  18. Jestem kobieta, jestem kobieca. Jestem zdecydowana, swietnie parkuje i jestem zaradna. Miewam humory, lubie pogadac o nowinkah kosmetycznych, ale i o filmie czy polityce. Moj facet wlasnie ten miszmasz we mnie uwielbia- ze jestem madra pewna siebie kobieta. Jedni zobacza we mnie babochlopa inni kokietke. A tylko prawdziwy facet umie zmierzyc sie z silna kobieta.

    OdpowiedzUsuń
  19. Nebeskaa Natalia23 lipca 2014 13:19

    Według mnie do babochłopa Ci strasznie daleko ;) Najważniejsze to się nie przejmować i być sobą :)

    OdpowiedzUsuń
  20. Z okazji posta pozwolę sobie napisać co mi przeszkadza w stereotypach...
    Na początek ciekawostka - chodzę na codzień w spódnicach i sukienkach (nienawidzę spodni!!), noszę buty na obcasie (bo lubię! i są wygodne!), maluję się... I słucham o tym, jaka to ze mnie 'męska kobieta' (serio, dokładnie tak!), bo chodzę na siłownię :) A kiedy wspomnę, że - przynajmniej na razie - moim największym marzeniem nie jest posiadanie gromadki dzieci - dowiaduję się, że jestem 'nieczuła'.
    A teraz absolutny hit - w Polsce nie mieszkam, ale znajomych mam (i na wakacje przyjeżdżam, a co!). Poznałam fajnego faceta, 3 miesiące (!) temu. Komentarz koleżanki: 'Ale ślub zróbcie w Polsce!!'. Jaki ślub...?! Dlaczego w Polsce (w innych krajach, gdzie byłam/mam znajomych z tym się nie spotkałam - serio!) oczekuje się, że kobieta będzie jak najszybciej dążyć do małżeństwa?! I dlaczego moją życiową ambicją powinno być upolowanie męża? Czy bez faceta jestem niekompletna? Kiedy mówię moim polskim koleżankom, że nie jestem gotowa na małżeństwo, zachowują się, jakbym postradała rozum. I mam wrażenie, że mi nie wierzą. W brak chęci na macierzyństwo też nie. Bo 24 lata mam, stara jestem, teraz to już będzie coraz ciężej męża znaleźć, w ciążę zajść...

    OdpowiedzUsuń
  21. bez bloga Kasia24 lipca 2014 10:20

    Ah Gosia, sa ludzie ktorym nigdy nie dogodzisz. W innym przypadku bylabys zbyt kobieca (hmm moze zbyt kokieteryjna czy niesamodzielna?) i za malo lotna. Zauwaz, ze takie uwagi pochodza zazwyczaj od ludzi, ktorzy sami maja malo zainteresowan, nudne zycie wiec wolny czas spedzaja na takich pierdolach jak wynajdowanie 'wad' u innych.


    A co do bycia 'meska'...no prosze! To spoleczenstwo od nas tego wymaga! Obecnie kobieta musi laczyc umiejetnosci tradycyjnie kojarzone jako kobiece (sprzatanie gotowanie dzieci) plus te nadal czesto uznawane jako meskie (praca zawodowa, zarzadzanie finansami, remonty, auto u mechanika, sport itd.). Wiec wiesz, z jednej strony nazwa Cie babochlopem, ale jakbys chciala lezec i pachniec to kto ogarnie reszte?
    Ja wiem, ze emocjonalnie bardziej jestem 'facetka', ale jakos specjalnie nad tym nie rozmyslam, ciesze sie tylko, ze moge sama osiagnac to, co chce, a nie musze sie uwieszac na zadnym facecie :)


    Pozdrowka!
    P.S. A tak nie do posta a do fb: zazdroszcze tych kielbas ze wsi!! To jakis Bauerhof czy taki dobry Metzke?

    OdpowiedzUsuń
  22. Metzger, ale jak będzie nam dane w końcu się spotkać to wezmę Ci jakieś wursty :)

    OdpowiedzUsuń
  23. bez bloga Kasia24 lipca 2014 18:40

    Dowód że jesteś babochłopem- dziewczyny umawiają się na kawę i ciastka! :P
    Ten weekend? albo następny tydzień? Bo później znowu jestem w Polsce! :)

    OdpowiedzUsuń
  24. www.megazdrowie.blogspot.com25 lipca 2014 16:53

    Skąd ja to znam. Tylko u mnie trochę w innym kierunku. Też jestem na paleo i zmagam się z różnymi chorobami. Zanim przeszłam na paleo a choroba dawala mi w kość, to BARDZO schudłam. Wiadomo, ciągły i ostry stan zapalny robi swoje. Teraz nie mogę nadrobić wagi ale myślę że to kwestia czasu. I słyszę ciągle i w koło "Boże jaka ty jesteś chuda", "Ulka masz nogi jak patyczki", "może byś w końcu przytyła bo cię wiatr zdmuchnie". Ale jak się tłumaczę chorobą i alergią na 1/2 jedzenia to NIKT tego nie potrafi zakodować. Więc wychodzę także na debila na uroczystościach i na spotkaniach rodzinnych no bo co to za dziwaczka, która nie zje ciasta, nie napije się wódki, nie zje makaronu z pszenicy w zupie, a panierka, też nie zjesz? Ziemniaków nie możesz? Tylko tak jak mówisz - ja się czuje świetnie. Nie widzę siebie jako patyka tylko jako normalną, szczupłą dziewczynę. Poza tym to nadwaga jest problemem bo ludzie zdrowi z reguły są szczupli i nie widzę w tym żadnej anomalii. Jedzenie też nie jest DLA MNIE problemem bo poza domem umiem jeść przecież to, co mi wolno. Ale cóż z tego, skoro jest to problem dla WSZYSTKICH. Nie wiedzieć czemu. Ale posłużę się twoimi słowami z końcówki posta: "Cieszę się tym co mam i nie staram się na siłę nic zmieniać"! Szczególnie że i tak jest lepiej, niż mogłabym się spodziewać :)

    OdpowiedzUsuń

Każdy komentarz jest dla mnie cenny, dziękuję!