31.07.2014

A kogo Ty widzisz w lustrze?


Od czasu do czasu dostaję wiadomości od dziewczyn, które chcą schudnąć. Rzadko podejmuję się doradzania albo układania diety, bo nie mam ani wykształcenia w tym kierunku ani doświadczenia. Niemniej jednak najczęściej proszę o zdjęcia. Nauczyło mnie tego doświadczenie. Jakie? Zdecydowana większość tych dziewczyn jest szczuplejsza ode mnie. Czasami dużo szczuplejsza.



A myśli, że nie jest. A co najlepsze, próbuje mi to wmówić. Umówmy się, że jak mnie ktoś widzi na ulicy, to rzadko pomyśli, że ćwiczę. Jeszcze rzadziej, że tak intensywnie, a na samym końcu, że z ciężarami. Czy jakoś mnie to rusza? Średnio. Bardziej mnie rusza, że nie mieszczę się w stare spodnie ;) Poza tym, dobrze zdaję sobie z tego jak wyglądam i wiele osób jak mnie widzi dziwi się, że jestem większa niż wydaję się na zdjęciach. No, ale tyle o mnie.

Dostaję wiadomości od dziewczyn, które wyglądają hm... przeciętnie. Są szczupłe, mało mięśni, bardziej kierunek skinny fat niż fit. U niektórych widać, że coś kiedyś trenowały, a u niektórych że nic nigdy. Sorry Winnetou - natury nie oszukasz. Niemniej jednak są to dziewczyny normalne, wymiary normalne, uda normalne. Czasami jakieś płaskodupie się zdarzy. Za większością bym się na ulicy obejrzała. Na plaży też. No i te dziewczyny piszą do mnie... że są grube. Że uda za duże (bitch, please - ja mam 66cm w udzie, a jak kiedyś miałam mniej niż 60cm to był to raczej cud i efekt katorżniczej diety, który odbił mi się czkawką), że zbyt umięśnione (grama mięśnia nie widać), że brzuch ma oponkę, że ważą o 3 kilo za dużo i jak te 3 kilo schudną to będą szczęśliwe. Bardzo szczęśliwe. Bardzo bardzo. Tak, że cały świat się zmieni.

Nie zmieni się. To nie jest tak, że tylko szczupłe kobiety są uwielbiane przez mężczyzn, że każdy kto Cię widzi zauważa tylko Twoje uda albo płaski tyłek. Chyba, że o tym powiesz, że sama zwrócisz na to uwagę. Chyba jednak nie wszyscy się ze mna zgadzają, bo wiadomości w skrzynce nadal są. Więc co robię? Odpisuję na takie wiadomości, staram się pomóc. Nie bawię się w kurtuazję i pisanie "no coś Ty Kochana, przecież pięknie wyglądasz". Piszę swoje zdanie, krótko i zwięźle. Czasami piszę, że powinien tutaj wkroczyć psycholog, a waga powinna wylecieć do kosza. Czasami piszę, że uda rzeczywiście są grube a czasami, że są za chude... Mogę polecić trening, który mi przypadł do gustu, mogę polecić próbę eliminacji glutenu/nabiału/fruktozy/cukru przy opuchniętym brzuchu. Jednak nigdy nie polecę odchudzania dziewczynom, które są szczupłe. Polecam wtedy wycieczkę do lustra i dokładne oględziny.

Możecie ode mnie, jako od blogerki "fit" oczekiwać czego innego - szczupłej sylwetki, płaskiego brzucha czy widocznych bicepsów. Nie przeszkadza mi to wcale, dzięki temu staram się do mojego odżywiania wprowadzić większą dyscyplinę, ale nie chcę, żeby zrujnowało mi to życie. Chcę Was przekonać, że bez obiektywnego spojrzenia na siebie, bez pewności siebie i przekonania, że jesteście jedyne i wyjątkowe nawet zmiana wyglądu czy wzrost siły nie dadzą Wam nic. Zupełnie nic.

37 komentarzy :

  1. Racja, racja. Nie ma sie co spinac tylko obiektywnie na siebie spojrzec. Moim zdaniem trzeba do takiego podejscia dojrzec i przede wszystkim wyluzowac. Nigdy nie bedziemy wygladac jak wypindrzone lale z gazetek. Nie, bo nie. Jakos tak wyszlo, ze my z krwi i kosci i nie przechodzimy codziennie porannej zabawy z panem od photoshopa. Takie moje zdanie, a jak widze, ze jest nad czym popracowac, nie taki brzuch, uda to cwicze i zdrowo jem tak zebym byla z siebie zadowolona. Takie moje zdanie.

    OdpowiedzUsuń
  2. Nebeskaa Natalia31 lipca 2014 18:20

    obiektywne spojrzenie na siebie jest bardzo ważne :) ale niekiedy bywa trudne, szczególnie, że ma się na ogół tendencję do wyolbrzymiania swoich wad albo w ogóle ich tworzenia, a nie skupiania się za zaletach :)

    OdpowiedzUsuń
  3. to, kogo widzę w lustrze zależy od mojego nastroju ;)

    wiele osób po schudnięciu rzeczywiście stało się szczęśliwsze, zaczęły się do nich ustawiać kolejki facetów, a życie towarzyskie zaczęło kwitnąć. tylko, że to nie dlatego, że ludzie zobaczyli je chudsze. raczej dlatego, że przez schudnięcie zyskały większą pewność siebie. tylko, że nie zawsze wystarczy schudnąć, żeby samoocena wzrosła.

    OdpowiedzUsuń
  4. Każdy jest jedyny i niepowtarzalny, trzeba tylko uwierzyć w siebie i nie przesadzać - bo można popaśc ze skrajności w skrajność.

    Zapraszam do mnie, dopiero startuję z blogiem o tematyce zdrowego trybu życia i kosmetyków :)
    http://zdrowotnieiradosnie.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  5. no nie mów,że nie mieścisz się w stare jeansy, patrząc wstecz byłaś szczuplejsza jak teraz i moim zdaniem wyglądałas lepiej.

    OdpowiedzUsuń
  6. Ja staram się ćwiczyć i zachować samodyscyplinę ... Choć wiadomo, że pod koniec dnia nie wygląda się tak samo, jak od razu po wyjściu z łóżka. Nie przeraża mnie to. Ćwiczę dla siebie i nikomu nic do tego ! Oczywiście cieszę się z każdego ubytku cm bo chcę czuć się dobrze we własnej skórze - to powinno być myślą przewodnią każdej dziewczyny. Nie bądź miss - bądź sobą !

    Pozdrawiam !
    http://tochangeyourlive.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  7. ElizabethLawess93 .31 lipca 2014 19:45

    Zabawny ten post. Taki fortel dla tych dziewczyn, które pisały do Ciebie. Taka... naga prawda :)

    Pozdrawiam serdecznie!

    OdpowiedzUsuń
  8. Prawda! Bardzo dobry komentarz :)

    OdpowiedzUsuń
  9. Pewnie zdaniem większości osób wyglądałam lepiej :) Sobie podobałam się tak samo jak teraz albo mniej (czyli niezbyt). Wtedy zero widocznego mięśnia, zgarbione plecy, wypięty i stale spuchnięty brzuch. Teraz większe wymiary, ale dobra postawa i jakieś tam prześwity mięśnie, ręce w końcu nie są chude jak patyki. Ale teraz przynajmniej nie boli mnie wiecznie brzuch i nie muszę non stop brać leków jak wtedy ;) Może kiedyś znajdę kompromis.

    OdpowiedzUsuń
  10. Jak się ma płaski brzuszek to nawet duże udo nie przeszkadza o ile nie jest na maxa obtłuszczone:) Wystarczy zerknąć na teledyski amerykańskich raperów-tam takie kobiety są ideałami!

    OdpowiedzUsuń
  11. nie uważasz,,że nawet z tą szczupejsza sylwetką a ćwicząc na siłce mięsnie byłyby widoczne a co za tym idzie sylwetka byłaby bardziej wysportowana? Dźwigasz naprawdę sporo a mięcha to tam mało jakoś.
    problemy żołądkowe?

    OdpowiedzUsuń
  12. Ja nie uważam, ja wiem, że ich nie było widać :) Tutaj zdjęcie gdy miałam najmniej w udzie - na rękach mięśnia zero, na plecach zero, brzuch napięty do granic możliwości przed śniadaniem i też mięśni mało, jedyne co to ciut na udzie. http://www.fitblogerka.pl/2012/09/being-fit-and-healty-my-progress.html Mięśni teraz mam i to na pewno dużo więcej niż wtedy, tylko schowane pod tłuszczem.

    O problemach post tutaj: http://www.fitblogerka.pl/2013/12/czemu-paleo-czyli-kilka-sow-o-moim.html

    OdpowiedzUsuń
  13. Hehe no z teledyskami masz rację :D Jednak myślę, że to kwestia gustu, każdy lubi co innego :)

    OdpowiedzUsuń
  14. 49% mięśni to nie tak mało.
    ale z tego co przeczytałam napierdzielałaś 6 dni w tyg z treningami.szalona.
    ciekawe ile tam podnosiłaś na siłce.


    Nie trzeba liczyć,żeby redukować, przecież wiesz. Wiesz dobrze,że się czujesz ze sobą ok, aczkolwiek nie uważasz,że Twoje słowa nie są zbytnio na miejscu pisząc o płaskodupowcach, skinny zamiast fit itp? No jakby nie patrzeć figurą też nie grzeszysz. Chociaż może inaczej odebrałam te słowa...

    OdpowiedzUsuń
  15. Wtedy ćwiczyłam trochę inaczej, tylko na maszynach a potem tylko z Ewką przez miesiąc. Odbiło mi się to czkawką i teraz wolę siłownię i męskie treningi.


    Wiem, że nie trzeba :) A o płaskodupcach i skinny fat z moich wiadomości przecież napisałam, że bym się za nimi obejrzała na plaży :)

    OdpowiedzUsuń
  16. Pierdole Gocha...Twoje treningi nie są męskie. Są...ludzkie. Normalne. są siłowe i tyle. Kuśnierewski ćwiczy z mel b. Ćwiczy damskie treninigi? No nie dzielmy tego na babskie-męskie.
    Nie uważasz się z deczka spasłaś się tu w dojczlandii i teraz starasz się wmówić sobie i reszcie,że podobasz się sobie? Bo ja to tak odbieram.
    Tak ja wiem,że nie startujesz do bikini fitness ale jakiś cel na pewno masz, inaczej byś nie chodziła i nie wyciskała tyle. Mały bicuś marzy się :D

    OdpowiedzUsuń
  17. No fakt, przy męskich powinien być cudzysłów.



    Spasłam się w Polandii. :) Od przyjazdu tyłek i uda wymiar ten sam, w brzuchu -3cm (zeszła opuchlizna). Niemniej jednak uważam, że lekki rekomp się zrobił (nie tylko ja to zauważyłam) i dlatego czuję się lepiej. Tyle w temacie :) A bicuś marzy się, true.


    PS Kto to Kuśnierewski?

    OdpowiedzUsuń
  18. haha wtopa namber łan. Kusznierewicz.
    :)

    OdpowiedzUsuń
  19. A ja nie widzę na zdjęciach nikogo "spasionego" ani "niegrzeszącego figurą". Uważam, że kształty Gosi są ładne, seksowne, soczyste i po ciele widać, że jest trenowane. Może jednak na zdjęciach jest jeszcze jakaś ukryta, inna osoba, której ja nie widzę, bo się skupiam na zmysłowej kobiecie?

    OdpowiedzUsuń
  20. Bo nasz wygląd w dużej mierze ustalany jest w głowie. Znam dziewczyny "grubsze", które były znacznie atrakcyjniejsze niż te szczuplejsze. Dlatego największa praca w fitnessie to zaakceptować siebie. Niestety, ale nie zawsze się to wszystkim udaje.
    Co do Twojej sylwetki: jeśli czujesz się z nią dobrze to dla mnie też jest OK;)

    OdpowiedzUsuń
  21. Ja właśnie Twoja kwintesencje "fit" lubię najbardziej. Niestety, ale wiele blogerek z tej "branzy" pokazalo wczesniej czy pozniej na jakim fit im zalezy i ilosc blogow, ktora czytam zaczela topniec w ogromnej ilosci.


    Fajnie Gosiu, ze odpisujesz wszystkim prosto z mostu i piszesz to co myslisz. Tak jak napisalas mi ostatno: zły gen czy tak bardzo sie zapuscilam. Bo przeciez taka jest rzeczywistosc wiec po co pisac " wcale nie jest tak zle! ".


    A fakt widzenia czegos w lustrze to juz zupelnie inna sprawa. Ja postrzegam sie znacznie lepiej jak wiem, ze cos dla siebie robie. Nienawidze jednak uzalania sie nad soba. Noz mi sie w kieszeni otwiera jak slysze na silowni czy w tramwaju o tym ile musi jakas jedna z drugą dziunią schudnac Z UD. Potem rzucam okiem, a tam nozki szczuple jak zapalki, tylko ozdobione girlandami cellulitu...

    OdpowiedzUsuń
  22. Tak to już jest, może to zależy od samopoczucia. Choć, szkoda, że dużo dziewczyn nie zdaje sobie sprawy, że wyglądają dobrze, a wręcz idealnie. Kości na zewnątrz, lub nadmiar mięśni nie jest dobry. Chociaż, to już kwestia gustu...

    OdpowiedzUsuń
  23. Już sobie wyobrażam te Twoje odpowiedzi. Ktoś liczy na kilka ciepłych słów, a Ty mu wiadro zimnej wody na głowę i to bez zbędnego owijania w bawełnę :D Aj lajk ju! :)))

    OdpowiedzUsuń
  24. Według mnie wyglądasz przeapetycznie :) Nie trzeba być super szczupłym żeby wyglądać świetnie! Może i jest kilka cm więcej w obwodzie niż jakiś czas temu, ale ciało wygląda na jędrne i sprawne ;) A te trochę tłuszczyku zawsze można w miarę szybko zwalczyć. Tylko po co? I tak jest świetnie! :)

    OdpowiedzUsuń
  25. Oj tam oj tam :P

    Może powinnam gdzieś dać jakiś dopisek "przygotuj się na kubeł zimnej wody"? :D

    OdpowiedzUsuń
  26. Dusiaczku, czemu miałabym nie zrozumieć? Ja staram się z całych sił nie pisać postów z dupy tylko o swoich doświadczeniach :) Sama łapałam się na tym, że im bardziej chudłam, tym bardziej mi coś nie pasowało, bo oczekiwałam od siebie więcej i więcej. Niestety może nie jestem najlepsza w empatii i stosunkach międzyludzkich, dlatego wolę krótko i zwięźle powiedzieć co uważam, bez zbędnej empatii, ale też bez zbędnego podlizywania się. Wiem, że wiele osób czuje się rozczarowanych tym faktem, ale wiem też, że wielu osobom taka "terapia szokowa" pomaga. Ten post ma skłaniać do refleksji dziewczyny, które właśnie wyglądają jak Ty albo podobnie. Do refleksji nad tym, że ludzie widzą nas inaczej niż my same siebie.


    Co do moich obciążeń :D Nie zaprzeczam, że chcę podnieść więcej i mam obsesję na tym punkcie. Wiem to od dawna i to nie tylko na siłowni, ale na siatkówce też - każda niepodbita piłka to istny lament z mojej strony. Taka natura perfekcjonistki. Zauważ jednak, że nie jest to do końca trafne porównanie - ja nie robię nic ponad swoje możliwości, nie mam kontuzji od zbyt dużych ciężarów i nie przeceniam swoich możliwości. Myślę, że spokojnie mogłabym wziąc nawet 70kg, ale nie czułam się gotowa i tyle. Na drugi dzień (czyli wczoraj) owszem bolały mnie uda, ale skoro mogłam grać non stop dwie godziny w plażówkę, to znaczy raczej, że nic sobie nie zrobiłam :) Zwykłe mikrourazy i zaskoczenie dla organizmu. Natomiast wiele z dziewczyn, które do mnie piszą nagle zaczynają jechać na kaloriach mocno poniżej 1500, treningi 2 razy dziennie i inne takie. Myślę, że to już jest jednak ponad ich możliwości.

    OdpowiedzUsuń
  27. Zgadzam się, podejmowanie wysiłku ponad możliwości jest wyniszczające dla organizmu. (siedzę obecnie ze spuchniętą, już na szczęście mniej, stopą ;P)
    Osobiście przerażają mnie dziewczyny, które są cały dzień na jogurcie i robią intensywne interwały O.o Ważne, żeby unikać tego, co wyniszcza nasz organizm.
    To wynika przede wszystkim z potrzeby, aby zmiana była szybka i szybko widoczna dla otoczenia.


    Znalazłaś wielką pasję i przyjemność w sporcie i to emanuje z Twoich wypowiedzi :)
    A co do obciążeń ;) nie chodzi mi o fakt, że robi się głupotę, tylko o fakt,że im więcej mogę, tym lepiej się psychicznie czuję - uzależnienie jak najbardziej pozytywne :)

    A z niezrozumieniem... chodziło mi o to, ze czasami jak otoczenie patrzy na nas i deklaruje, że jest super, że już wystarczy, psychika podpowiada, że to nieprawda, że te komunikaty są tylko po to, aby poprawić nam samopoczucie. Poza tym umysł zawsze wynajdzie jakąś szczupłą, czy szczupłą-fit dziewczynę i popchnie nas do dążenia do nowego "ideału" za wszelką cenę. Umysł wie, że to często photoshop. Widzi pojawiające się w wynikach ciężkich treningów mięśnie i żyły i zmiany zachodzące w ciele, ale znajdzie jedną dziewczynę, która jest naturalna i zakrzyknie "jak ona mogła, to Ty też". Nie ważne, że ta dziewczyna jest innej budowy, że ma grubsze nogi,ale optycznie szczuplejsze, że ma większy biust, więc talia wydaje się bardziej wcięta, oh to takie banalne...


    A to,co robisz dla tych dziewczyn,że im doradzasz i próbujesz pomagać jest super :) i to,że walisz prosto z mostu - no, ktoś musi ;P

    OdpowiedzUsuń
  28. Dobrze piszesz Gosiu :)

    OdpowiedzUsuń
  29. Szczerze mówiąc to nie wiem po co w ogóle takim osobom odpisujesz. Świata nie zmienisz. Jak ktoś ma w głowie zakodowane, że takie podejście do życia jest zdrowe, to już ich problem. Nie każdy chce wyglądać jak te wszystkie fit laski na instagramie, bo niektórym odpowiada tzw. skinny fat i nie widzę w tym nic dziwnego. Trening powinien być przede wszystkim dla umysłu, dla zmiany siebie od środka... a zmiany zewnętrzne powinny być tylko tego odzwierciedleniem. Ponieważ nie żyjemy w idealnym świecie i ludziom odbija, bo nie mają zupełnie perspektywy i wyobraźni to niestety, ale Twoje szczere słowa najprawdopodobniej wiele nie zmienią. Fajnie, że poruszasz takie kontrowersyjne tudzież trudne tematy, ale nie marnuj czasu na odpisywanie na te wszystkie e-maile. Szkoda życia :) I nie pisz w co drugim poście o tym, jak bardzo Cię nie rusza Twój wygląd i jaka to jesteś z tym pogodzona, bo wywołujesz zupełnie inne wrażenie. Myślę, że warto by było pisać bardziej bezosobowo, neutralnie, bo czasem mam wrażenie, że odpierasz ataki innych i próbujesz się wytłumaczyć przed swoimi czytelnikami/widzami. Każdy jest jaki jest, niektórzy mają poważniejsze problemy, niż tylko wygląd (np. zdrowie) i każdy rozumny człowiek powinien to być w stanie uszanować...

    OdpowiedzUsuń
  30. "Czasem jakieś płaskodupie się zdarzy" :D parsknęłam. Lubię Twoje rozsądne podejście. Pewnie dlatego też, że jest bliskie mojemu. Fit życie to nie chudość. 5kg mniej często oznacza niezłe rozregulowanie. To, co widzi się w lustrze, to odbicie myśli, drogie fitnesski. ;)

    OdpowiedzUsuń
  31. "Schudnąć z ud" to jeden z moich ulubionych tekstów. Nie wiem, czemu bawi mnie bardziej niż nawet "zgubienie samego brzucha" :)

    OdpowiedzUsuń
  32. Będę marnować czas, bo mi życia nie jest szkoda :) Cieszę się jeśli pomogłam nawet jednej osobie spośród wszystkich, którym odpisałam. Te wiadomości same w sobie nie są problemem, a najczęściej ich forma i brak celu. Poza tym zdarzają się bardziej bezsensowne i bezcelowe. Zakładając bloga liczyłam się z tym, że ludzie będą pisać, więc im odpisuję.

    Nie będę pisać bezosobowo, bo to jest mój własny, osobisty blog. Piszę o tematach, które obecnie mnie poruszają, więc jak mam ochotę to i co drugi post będę pisać jak to jestem z sobą pogodzona :) W życiu prywatnym wysławiam się i myślę tak samo, bo ważne jest dla mnie odnosić się do konkretnych przykładów. Teorii miałam wystarczająco na studiach. Nie dogodzę wszystkim, więc robię to, co ja uważam za słuszne. Niemniej jednak dzięki za konstruktywną krytykę :)

    OdpowiedzUsuń
  33. "Ważą o 3 kilo za dużo i jak te 3 kilo schudną to będą szczęśliwe. Bardzo szczęśliwe. Bardzo bardzo. Tak, że cały świat się zmieni."
    A takie podejście jest bardzo powszechne. Wśród blogerek fit również...

    OdpowiedzUsuń
  34. to bardzo ważna sprawa, bo wiele dziewczyn nie zdaje sobie sprawy z tego jakie są piękne i skupia się na szczegółach, które czasem są nieźle wyolbrzymione. Sama kiedyś taka byłam. Teraz również mam zastrzeżenia do swojej figury, ale moje postrzeganie tych niedoskonałości się zmieniło, Staram się patrzeć obiektywnie. Ale do tego potrzeba właśnie pewności i wiary w siebie. I tak naprawdę często to jest przeszkodą w postrzeganiu siebie jako atrakcyjnej niż faktyczny wygląd.

    OdpowiedzUsuń
  35. Bardzo dobrze ujęte!

    Sama ostatnio zastanawiałam się nad zaburzeniami odżywiania i tym skąd się wzięły. Nic odkrywczego nie powiem stwierdzając że to media mają niemal 100-procentowy udział w tym jak postrzegamy siebie i jakie wzorce piękna mamy zakodowane. I najczęściej że ten wzorzec mieści się w rozmiarze 32.
    Dodaję do ulubionych ;) i w chwili wolnego zapraszam do mnie ;)
    havemessage.blog.pl

    OdpowiedzUsuń
  36. Wydaje mi się, że trzeba zacząć od akceptacji siebie, nawet tej w wersji trochę większej. Pokochać swoje ciało i chcieć dla niego jak najlepiej :) Często dziewczyny każą siebie za nieprzestrzeganie diety, zjedzenie zbyt późno itp... Żyją nadziejami i w ciągłym przekonaniu, że gdy tylko schudną, wszystkie problemy znikną- zaczną sie powodzenia w pracy, w miłości , w relacjach z innymi... A wszystko mamy w głowie i sposobie postrzegania siebie. Tylko kiedy pokochamy i zaakceptujemy siebie, bedziemy w stanie coś zmienić, zaczać działać na korzyść ciała :) No bo czy możemy dbać o coś, czego nie lubimy?

    Poza tym zgadzam się z Anią poniżej- czasami zmienia się to od nastroju i emocji...
    Piszę o tym tutaj: http://kreatorniazmian.pl/dietomania-jest-wsrod-nas-jak-schudnac-bez-diet-krok-pierwszy-akceptacja-siebie/

    Pozdrawiam, Emilia

    OdpowiedzUsuń
  37. Approbation

    Pozdrawiam,

    Gosia
    fitblogerka.pl

    OdpowiedzUsuń

Każdy komentarz jest dla mnie cenny, dziękuję!