07.06.2014

Co ja właściwie jem?


Dzisiaj zapraszam Was na spontaniczny filmik z moimi zakupami spożywczymi. Pomysł na niego przyszedł mi do głowy po zakupach, ponieważ wiele osób pyta mnie o koszty życia w Niemczech oraz o to, co ja właściwie jem. Myślę, że taki filmik będzie dobrą odpowiedzią - kompromisem na te pytania. :)




Szczególnie interesuje mnie, co myślicie o cenach takich zakupów i czy w Niemczech jest o wiele drożej niż w Polsce albo innych krajach. Dajcie znać w komentarzach :)

40 komentarzy :

  1. Stylówka do spożywczaka <3
    Produkty z Rossmanna bardzo lubię. Masło orzechowe wymiata więc polecam :)
    Chipsy kokosowe muszę obczaić :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Bardzo mocno odczuwam spadek energii przy obcieciu weglowodanow! Chcialabym przez wakacje zrobic eksperyment i przeprowadzic taka diete bardzo nisko weglowodanowa i zobaczyc jak to wplynie na moj organizm, ale wydaje mi sie ze psychicznie by mnie to nieco wymeczylo. Szczegolnie ze bede miala wiecej czasu na treningi i poki co nie wybrazam sobie realizacji tego pomyłu. W szczegolnosci sniadania niemalze bez wegli sa dla mnie poki co abstrakcja

    OdpowiedzUsuń
  3. ostatnio napisalam o rachunkach i cenach szamy na Teneryfie. mysle ze jest podobnie jak w DE. niektore rzeczy drozsze (ser!) inne tansze (owoce, warzywa). ale na koniec wychodzi mniej wiecej tak samo.

    OdpowiedzUsuń
  4. Masło orzechowe jadłam kiedyś i również mi smakowało :) Chociaż póki jestem w Niemczech, to wolę DM :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Hmmm właśnie dobry pomysł mi podsunęłaś - może nagram o tym filmik? Albo napiszę posta?


    Jak byłam na South Beach, to było bardzo ciężko. Teraz na początku też było ciężko - co prawda nie miałam zawrotów głowy ani żadnych takich, ale po dwóch tygodniach grałam turniej w plażówkę i miałam takie spadki kondycji i siły jak nigdy. Prawie nie mogłam grać. Teraz jest już lepiej - co prawda turnieju nie grałam, czuję, że mam lekko mniej siły, ale wytrzymuję cały trening. Przy ketozie jedna kwestia jest idealna - nie ma takiego czegoś jak senność po południu itd. Poziom energii jest identyczny przez cały dzień i spada dopiero wieczorem.

    OdpowiedzUsuń
  6. Ale owoce i warzywa to muszą być tam lepsze niż zajebiste :)

    OdpowiedzUsuń
  7. chetnie zobacze taki filmik :)


    no i potem ide na trening i chce machac taka sztanga jak zwykle a tu niespodzianka, po prostu odczuwam taki niedosyt, takie " chce ale nie potrafie", straszne uczucie!! musze sie pilnowac, zeby sie nieco oszczedzac ale brakuje mi jak jem mniej wegli takich treningow gdzie wychodzilam dumna z siebie bo widzialam jakis postep w obciazeniu etc ;-). cos za cos


    no ale teraz sesja to jak uda mi sie dojsc na jakis trening to wegli bede miala duzo do wykorzystania ;-)

    OdpowiedzUsuń
  8. Aaaa to takie rzeczy!! Już chciałam pytać pod Twoim super zdjęciem na insta co to za dieta. Wiedziałam, że to jakaś nowość, bo już o tym pisałaś, ale teraz widzę, że jem praktycznie to samo. Tzn ja jem również jajka, a Ty widzę masz je wyeliminowane.
    I wrzucaj film nt diety- chętnie posłucham i obejrzę :)

    OdpowiedzUsuń
  9. Tylko Ty chudniesz a ja nie haha :D A filmik dobry pomysł, Marie to mój manager kreatywny ;)

    OdpowiedzUsuń
  10. Nebeskaa Natalia7 czerwca 2014 12:13

    Super, że ta dieta Ci pomaga :) Ja bym na takiej chyba nie wyrobiła ;) Pewnie to kwestia przyzwyczajenia, niemniej jednak kocham wszystkie warzywa, owoce, kasze, ryże, jajka itp itd :D

    OdpowiedzUsuń
  11. Przypomniało mi się jak pisałaś o poszukiwaniu idealnej czekolady... Dziś odkryłam, że w sklepach można znaleźć "gorzką" czekoladę, która ma tylko 45% kakao... Szok :D.

    OdpowiedzUsuń
  12. a na co jesteś chora, że masz aż tak restrykcyjną dietę?:(

    OdpowiedzUsuń
  13. Prawie jak gorzka :)

    OdpowiedzUsuń
  14. Hmmm no to jest wybór, podejrzewam, że ze skurczami żółądka, bólami itd. też byś nie wyrobiła ;)

    OdpowiedzUsuń
  15. http://www.fitblogerka.pl/2013/12/czemu-paleo-czyli-kilka-sow-o-moim.html

    OdpowiedzUsuń
  16. podziwiam Cie! w tamtym roku w czasie redukcji gdy dopadł mnie zastój zdecydowałam się na mocne uderzenie w postaci diety ketogenicznej, która też zakłada bardzo niskie spożycie węgli. w porównaniu z Twoją dietą nie jadłam owoców, ale nabiał i jajka owszem, ale i tak dopadały mnie straszne frustracje ze względu na liczne zakazy. nawet będąc na redukcji można czasem pogrzeszyć i wliczyć to w bilans a na takim low carb to mozna pogrzeszyć co najwyżej z tłustą golonką ;) generalnie wspominam ten etap nie najlepiej.
    mam takie pytanko, nie boisz się przesadnego zakwaszenia organizmu? ja po 2 tygodniach jedzenia minimalnej ilości węgli miałam robione dokładne badania w szpitalu (żeby nie było, pobyt diagnostyczny, bynajmniej nie związany z jakimś upadkiem na zdrowiu spowodowanym dietą ;)) i wyszło mi "milion" ciał ketonowych ponad normę. nie obawiasz się, że przy dłuższym stosowaniu, bo jak sama mówisz, jest to sposób na życie, a nie dietka rodem z kolorowego czasopisma, zwyczajnie sobie zaszkodzisz?

    OdpowiedzUsuń
  17. Jest kilka aspektów, dlaczego się na to zdecydowałam. Po pierwsze nie mam wyboru. Co innego mogłoby mi pomóc? Ja narazie nie znam odpowiedzi, a nie chcę brać leków do końca życia. Po drugie ufam MS i temu, co mi rozpisała. Po trzecie jem dziennie 2kg warzyw (a czasem nawet 3), a one mają działanie odkwaszające. No i wreszcie po czwarte - nie zamierzam do końca życia pozostać na niskich węglach o ile nie będę musiała. To ma potrwać kilka miesięcy i potem mimo, że bez zbóż i nabiału, to wolałabym zwiększyć węgle.

    OdpowiedzUsuń
  18. Też lubię taką szynkę :)
    W UK mięso jest piekielnie drogie, chyba jeszcze droższe niż w Niemczech :(

    OdpowiedzUsuń
  19. Nebeskaa Natalia8 czerwca 2014 08:13

    oj na pewno nie :) ale super, że ta dieta Ci z tym pomogła, wyobrażam sobie jak okropne musiały to być dolegliwości

    OdpowiedzUsuń
  20. Ja nie układałam sama sobie tej diety. Jajka są wykluczone ze względu na ich wątpliwą jakość i możliwość podrażniania. Węglowodany ze względu na gluten, laktozę i fruktozę oraz przerost bakterii w jelicie. Co z tego, że jajko jest białkiem wzorcowym? Ja nie jestem kulturystą i nie buduję mięśni tylko się leczę. Naprawdę miałam masę badań i długi wywiad zanim MS w ogóle pomyślała o tym, co może mi zdiagnozować i jak może wyglądać moja dieta. Sama konsultacja trwała ponad godzinę (pos o tym - http://www.fitblogerka.pl/2014/03/jak-wyglada-konsultacja-z-naturopata.html). To nie jest takie proste jak Ty piszesz i dlatego nie opowiadam szczegółów tej diety, bo jest ona specjalnie dla mnie. X gastrologów i innych nie znalazło przyczyny, więc trafy na ślepo typu "niektóre rodzaje węglowodanów" itd nie mają jak dla mnie sensu. A na śniadanie jem to samo co na obiad i kolację.



    To nie ma nic wspólnego z odchudzaniem, kulturystyką i niczym takim, tylko ze zdrowiem. Uważam, że jeśli ktoś chce być fit musi być najpierw zdrowy :)

    OdpowiedzUsuń
  21. Gosia, spokojnie, ja Cię przecież nie atakuje, tylko jestem ciekawa wpływu poszczególnych produktów spożywczych na organizm.

    OdpowiedzUsuń
  22. to, że dieta jest ze względów zdrowotnych, a nie fitnessowych, odchudzających etc to już dawno ogarnęłam. po prostu nie wiedziałam, że takie produkty jak własnie jajka, mogą negatywnie wpływać na organizm. nie próbuję kwestionować zasadności twojej diety i nie uważam jej za fanaberie, po prostu jestem zdziwiona, a ty chyba podchodzisz do tego trochę zbyt emocjonalnie.

    OdpowiedzUsuń
  23. Aż musiałam jeszcze raz przeczytać te komentarze, bo nie wiem nawet czym miałabyś mnie atakować :D Ja nie należę do osób emocjonalnych (chociaż to się okaże, bo właśnie w tym tygodniu robili nam testy w pracy ;)), co raz jest wadą a raz zaletą. Ciężko mi się emocjonować, dlatego też mam raczej kolegów niż koleżanki, bo wiele kobiet ocenia mnie tak jak same do tego podchodzą, czyli myślą, że się emocjonuje rzeczami, które dla mnie generalnie nie mają sensu. Polecam Ci obejrzeć wykład TEDa na temat kobiecego przywództwa. Tam właśnie CEO Facebooka pokazuje, że kobiety zachowując się tak samo jak mężczyźni brane są za agresywne w pracy, zupełnie niesłusznie. Po prostu oczekuje się od nich czegoś innego. Ale wracając do tematu :) Nie poczułam się zaatakowana i nie chciałam Ciebie też atakować - po prostu podczas konstruktywnej dyskusji nie piszę żadnych emotek, bo uważam, że nie ma po co. Słowo pisane to jednak bariera i dlatego też zaczęłam nagrywać, żeby ludzie zobaczyli, że jednak nie jestem taka straszna ;) Ja bardzo lubię dyskutować i wymieniać poglądy, nawet jak się z nimi nie zgadzam. Do Twojego komentarza podeszłam właśnie jak do dyskusji, a nie do ataku :) To, że odpowiadam raczej wprost i dosadnie wynika też z mojego braku cierpliwości - pytania o to mam praktycznie co post o jedzeniu. Ale nie chcę być niemiła, po prostu chcę szybko odpowiedzieć i tyle.


    Uwierz, że sama bym nie wykluczyła sobie jajek, ale jak MS tak powiedziała, to muszę się trzymać, bo wychodzę z założenia, że nie mam aż takiej wiedzy, żebym sama się wyleczyła. Czy to poskutkowało to powiem za jakiś czas.


    PS MS na początku chciała zostawić jajka, ale jednak przez nasilenie skurczów postanowiła i je wyeliminować.

    OdpowiedzUsuń
  24. jeśli po zjedzeniu czegoś mamy dolegliwości to dużo łatwiej z tego zrezygnować.. Moja dieta nie jest tak restrykcyjna jak twoja, ale pewne produkty, których mój żołądek nie toleruje po prostu przestały mi smakować :)

    OdpowiedzUsuń
  25. Bardzo fajne zakupy :) U mnie w okolicy nie ma Aldiego, ale za to jest właśnie Lidl i jestem tam bardzo częstym gościem :D

    Ktoś napisał, że w UK mięso wychodzi drożej. Ja się nie do końca z tym zgodzę, trzeba łapać fajne promocje, których w supermarketach nie brakuje (np. 3 za 2, albo 30% taniej) i można spokojnie kupić fajne mięsko za rozsądną cenę.
    Ostatnio też często kupuję cukinię - najfajniejsze jest w niej to, że można ją przygotowywać na mnóstwo sposobów i jeść również na surowo:)

    OdpowiedzUsuń
  26. Widzę z innych postów, że lubisz słodycze. Polecam stronę "protein pow" Anny Sward. Ma tam wiele przepisów zastępujących wiele rzeczy typu gluten, itp.

    OdpowiedzUsuń
  27. Co fakt to fakt, albo przecena bo za 2 dni mija termin ważności :) Ja jednak byłam tam sama a lodówkę dzieliłam z 5 innymi osobami, więc niestety odpadało kupowanie większej ilości mięsa jednorazowo :(

    OdpowiedzUsuń
  28. miedzyszprychami.blogspot.com9 czerwca 2014 21:21

    Twoja dieta nie wydaje się łatwa. Z pewnością jest zdrowa i Tobie służy,
    ale wydaje mi się, że trudno jest trzymać się takich dość restrykcyjnych zasad. Życzę Ci, abyś już niedługo mogła powoli dodawać pewne pokarmy do jadłospisu.

    OdpowiedzUsuń
  29. w porównaniu do Luksemburga to taniocha w Niemczech ;) w Luksemburgu jest o 1/3 drożej... ale porównując jakość życia, zarobki itp. to zdecydowanie na ichniejsze warunki wychodzi taniej niż w Polsce ;)

    OdpowiedzUsuń
  30. przeczytałam post z opisem Twoich problemów zdrowotnych. czy Tobie rzeczywiście szkodzą każdego rodzaju węglowodany czy szkodzą niektóre (np zawierające gluten), ale nie jesz wszystkich, bo są wbrew paleo? albo jajka... mówi się,że białko jajka jest najlepszym rodzajem białka. swoją drogą to jestem ciekawa co Ty jesz na śniadanie? nie ukrywam, że wlasnie ten posiłek był powodem ciągłych frustracji w czasie trwania mojej ketozy, bo wszelakie warzywa, mięsa czy nabiał to było dla mnie zdecydowanie za wcześnie jak na ten posiłek i standardowo kończyło się na jajecznicy, którą normalnie zjadam raczej jako "przekąskę" gdyby nie to, że w czasie mojej keto-diety były mega upały to chyba "umarłabym" z głodu ;)
    jeśli chodzi o Twoje zakupy to rzucił mi się w oczy bardzo tani kurczak. z tym drogim bio mięsem to zazdroszcze niemcom, że w ogóle mają jakiś wybór. pomidorki koktajlowe też tanie, ale ja je kupuje tylko poza sezonem, słyszałam, że są mocno pryskane i trzeba je dokładnie myć. to by się moglo zgadzać, bo mi się już wielokrotnie zdarzało zapomnieć o nich w lodówce po czym po dłuższym czasie "znajdywałam" je w stanie nienaruszonym. suszone pomidory też kupuje w rossmanie i w przeliczeniu wychodza chyba tyle samo. fajnie, że zwracasz uwagę na niemieckie produkty, ja za jakiś czas wybieram się w odwiedziny do babci w niemczech, jeśli masz jeszcze jakieś swoje typy (ew. spoza bieżącej listy zakupów) to daj znać. dla mojej babci szczytem zdrowego odżywiania jest jedzenie owoców na kolację, więc zakupy na pewno będa mnie czekac ;)

    OdpowiedzUsuń
  31. Dla obserwacji wlasnego organizmu, ale mam tyle roznych " przeciw" jak o tym mysle ze nie wiem czy uda mi sie przeprowadzic taki eksperyment. Boje sie na przyklad ze mialabym jakies kompulsywne zachowania przez to, spadek energii, psychiczne problemy...
    Ale ogolnie samo ograniczenie a nie wykluczenie weglowodanow jest u mnie swietne bo bardzo latwo mi tym regulowac nawet na oko deficyt kaloryczny. Jem w zasadzie tak samo tylko ze w ciagu dnia mam mniej kaszy/ryzu/makaronu do posilkow, zamiast dwoch kromek chleba jest jedna, czesc owocow zastapiona warywami i w paru banalnych krokach " robi sie samo". jednak calkowite wykluczenie to dla mnie na razie abstrakcja i zastanawiam sie czy warto.
    musze ogolnie umowic sie do lekarza bo chcialabym skontrolowac pewne procesy trawienne bo wydaje mi sie ze nie wszystko jest do konca okej

    OdpowiedzUsuń
  32. A tak właściwie to czemu chcesz zrezygnować z węglowodanów? Dla testu i obserwacji czy kryje się za tym jakaś głębsza filozofia?

    OdpowiedzUsuń
  33. Irytujące jest to, że wszystko osobno popakowane w folię grr. Ekologia to w sklepach kuleje :/

    OdpowiedzUsuń
  34. http://blondynkacwiczy.blog.pl29 listopada 2014 20:28

    Zdrowo kolorowo ! :) Zapraszam do siebie :)

    OdpowiedzUsuń

Każdy komentarz jest dla mnie cenny, dziękuję!