17.06.2014

Bo Tobie się udało


Mam wrażenie, że jako społeczeństwo dzielimy się na dwie grupy. Pierwsza grupa to grupa "mogę wszystko i zapracuję na to" a druga "mi nic nie wychodzi, a innym się udaje". Jak się okazuje, po jakimś czasie wyniki każdej z grup są najczęściej zgodnie z poglądami. Jednej wiecznie się udaje. A drugiej? Drugie nie. Huh, dziwne.



Jakaś moda jest ostatnio na mówienie "ja mam gorzej". Jakby życie to była jakaś licytacja. Już pomijam to, że porównywanie do innych ani w formie fitspiracji ani w formie osiągnięć nie jest zdrowe. Dlaczego miałoby być? Co to ma w ogóle na celu? Ja rozumiem, że postępujemy podobnie jak inni, bo się od nich uczymy, ale żeby non stop tłumaczyć sobie, że mieliśmy "mniej szczęścia/gorszy start/wstaw co chcesz"? Po cholerę? Nawet na konkursach nie odejmuje się punktów za genetykę, a ocenia całokształt. Ludzie bez dobrej genetyki też wygrywają.

Jak dla mnie nie ma nic dziwnego w tym, że druga grupa osób nic nie osiąga. W jaki sposób można osiągnąć jak stoi się w swojej strefie komfortu i narzeka na cały świat? Jak można osiągnąć cel skoro się go nie ma? Ja naprawdę staram się z całego serca motywować. Pokazywać, że można robić kilka rzeczy naraz, że można się realizować i żyć tak jak się chce. Jak nie w Polsce, to gdzieś indziej. Jak nie w tej pracy to w innej, a jak nie z tą osobą to z inną, jak nie w takim treningu to innym. No, ale zawsze można usiąść na kanapie i powiedzieć, że inni mają szczęście.

Prawda jest taka, że ciężką pracę mało kto widzi. Ja mam od zawsze taktykę zamknij się i rób swoje. Też mam wokół siebie ludzi, którzy dostali od życia wszystko jakby mogło się wydawać: są szczupli z natury, zdrowi mimo śmieciowego jedzenia i ciągłych imprez, rodzina albo znajomi im załatwili pracę, do tego lepiej grają ode mnie w siatkę. I co w związku z tym? Nawet oni mówią, że im ciężko, że w Niemczech jest tak źle. Odpowiadam na to, mówiąc ogólnie, jaka sytuacja jest w Polsce i że przeciętnie zarabiający Niemiec mógłby utrzymać kilka polskich rodzin. Polak też bez problemu utrzymałby kilka rodzin w Afryce. Punkt widzenia zależy od punktu siedzenia. Ja wierzę, że może się zmienić jeśli się przesiądziemy. Ale to wymaga pracy, czasu i wysiłku.

Nie chodzi mi o negowanie tej grupy osób, bo ja naprawdę akceptuję wiele poglądów. Kieruję tego posta do osób, które chcą i się boją. Które boją się porażki albo próbowania czegoś po raz dziesiąty. Możecie bać się dalej, ale spróbujcie się sobie przeciwstawić. Jak zakładałam bloga też się bałam, że nikt nie będzie go czytał i będą się ze mnie śmiać. Z tego co wiem, to ktoś tam się śmieje, ale szczerze? Wisi mi to. To co dzięki niemu zyskałam wynagradza wszystko. Jak szłam na siłownię też się bałam, że nic nie podniosę, że będę dalej słaba. Teraz jestem o wiele silniejsza i sprawniejsza. Mimo, że nie wyglądam tak, jakbym chciała, to zaczynam się bardzo powoli sobie podobać. Jak się przeprowadzałam do Niemiec też się bałam, że sobie nie poradzę. Poradziłam sobie i żyję, jestem całkiem szczęśliwa.

Teraz nie chciałabym wrócić do tego co było wcześniej i cieszę się, że jestem tu gdzie jestem. Poznałam masę wspaniałych ludzi i mam niemalże co posta wsparcie od Was. Dziękuję. Teraz dajcie mi coś dla Was zrobić i się wesprzeć. Ja w Was wierzę.


PS Nagrałam filmik w bardzo podobnym tonie, ale jeszcze się zastanawiam nad jego wrzuceniem. Oglądalibyście?

27 komentarzy :

  1. Nebeskaa Natalia17 czerwca 2014 17:06

    ja chętnie bym obejrzała filmik :) należę do grupy pierwszej i pracowanie na swój sukces sprawia mi ogromną satysfakcję, znam niestety osoby z drugiej grupy i przyznaję, że bywają niezwykle irytujące, ileż można słuchać ich narzekania? ciągle marudzą, a nie robią nic w kierunku danego celu, np.: przez 2h narzekania jakim to się jest grubym można wykonać naprawdę świetny trening i zrobić coś w kierunku zrzucenia kilogramów, również staram się jak mogę pomagać i motywować takie osoby, ale niestety do niektórych kompletnie nic nie dociera... inni mają lepiej, inni mają to, inni mają tamto, ale po co robić cokolwiek, by zmienić swoją sytuację skoro można sobie ponarzekać...

    OdpowiedzUsuń
  2. Oglądalibyśmy ;-) Masz rację, że coraz więcej jest obok ludzi, którzy brną przed siebie, ciężko pracują na to co mają, tych którzy "czekają". "Czekają" na wygraną w totka, chodź nie kupują losów, "czekają" na lepszą pracę, chodź nie wysyłają Cv itp. I narasta w nich frustracja zwana "inni to mają lepiej".

    OdpowiedzUsuń
  3. Ja chcę filmik:) Post świetny. Czasami należałam do tej drugiej grupy. Nie wierzyłam w siebie, ale okazało się, że inni we mnie uwierzyli i teraz mierzę wysoko. Zobaczymy jak wyjdzie;)

    OdpowiedzUsuń
  4. Ja z pewnością należę do uprzywilejowanej grupy, nigdy specjalnie nie miałam pod górkę. Dlatego też mogłam osiąść na laurach i pozostać na poziomie, jaki zaoferowała mi moja rodzina (czyt. rodzice), która na wszystko ciężko zapracowała. Niestety, perfekcjoniści+ambitni (w tejże kombinacji) tak mają, że nie potrafią powiedzieć dość i zawsze pną się do góry... Ja jestem bardzo szczęśliwa, że spotkałam ludzi na swojej drodze, dla których słowa "nie potrafię" i "niemożliwe" nie istnieją, dla których na wszystko da się zapracować, jeśli tylko włoży się w to chęci i nie podda za pierwszym razem. Życie może się o 180 stopni zmienić, jak było w moim przypadku. Ciężka praca popłaca, bo jest satysfakcja! A film to może nie... jakoś wolę Ciebie czytać :p

    OdpowiedzUsuń
  5. Oglądałabym ! Potrzebuję teraz inspiracji do działania ;)

    OdpowiedzUsuń
  6. O, miło widzieć, że nie tylko mnie to "boli". Za "udało się" naprawdę stoi ciężka praca i pewnie ten temat poruszę również u siebie. Dawaj filmik, niech usłyszą! :D

    OdpowiedzUsuń
  7. chce filmik! mam nadzieję, że się nie zniechęciłaś jutubem xp ^^ miło się na Ciebie patrzy i miło się Ciebie słucha ^^

    OdpowiedzUsuń
  8. Dzięki za ten tekst. Jestem w dziwnym momencie mojego życia i chłonę jak gąbka tego typu przesłania. Wrzuć filmik :).

    OdpowiedzUsuń
  9. moze filmik nie, troche duzo, yy nie wiem, agresji w tym poscie...

    OdpowiedzUsuń
  10. Agresji powiadasz? :D Mam nadzieję, że będziesz mogła zasnąć ;)

    OdpowiedzUsuń
  11. A czemu miałabym się zniechęcić? :) Czasochłonne to jest i sprzętu mi ciągle brakuje, ale poza tym... super sprawa!

    OdpowiedzUsuń
  12. Kasia Lewandowska-Gradowska17 czerwca 2014 21:37

    Będąc w Polsce słyszałam podobne zdania na każdym kroku:"Wy to macie szczęście!!!!" Postanowiliśmy wyjechać do Niemiec ooo "Wy to macie szczęście!!!", szybko znaleźliśmy klienta na nasze polskie mieszkanie i znowu usłyszeliśmy to samo...o zarabiacie teraz w euro i znowu to samo!!! Ludzie samo nie przyszło. Mam podobne zdanie do Twojego, na wszystko trzeba zapracować, mieć cel i twardą du.....! Bardzo podoba mi się Twój blog. Mieszkam w Berlinie od marca 2013, było mi ciężko się zaaklimatyzować w nowym miejscu, wśród nowych ludzi i z nowym językiem ale z moim pozytywnym nastawieniem do świata i chęcią przełamania barier w sobie obecnie jestem tu bardzo szczęśliwa. Wiem, że przede mną jeszcze długa droga ale Twoje posty nastawią mnie pozytywnie. Pozdrawiam Kasia z Berlina

    OdpowiedzUsuń
  13. Bardzo fajny post ! Ja zmiany w swoim życiu zaczęłam od odizolowania się od ludzi, przez których stałam w miejscu, którzy z jakiś powodów mnie hamowali i przeszkadzali w dążeniu do celów. Bo właśnie każdy mówił, że inni mają lepiej, że nam nie jest coś dane albo że coś nie może się udać bo... mieszkamy w Polsce, bo jest ciężko, bo nie ma pracy. Przebywanie w takim towarzystwie sprawiało, że zaczynałam wierzyć w to co mówili inni i straciłam cały optymizm jaki we mnie siedział. Zostało mi niewiele znajomych ale są to ludzie, z którymi uwielbiam spędzać czas, mamy wspólne tematy, hobby, dopingujemy się wzajemnie i wspieramy swój rozwój. Teraz czuję, że mogę być kim chcę i nikt nie śmieje się kiedy mówię, że nie jem mięsa czy że w sobotni wieczór wolę pobiegać niż pić piwo w głośnym klubie. Cieszę się, że zrezygnowałam z utartych stereotypów i zaczęłam spełniać swoje cele, czuję, że w końcu coś się ruszyło i pędzę do przodu drogą, którą zawsze chciałam iść ale była dość nierealna. Chętnie obejrzę filmik, który nagrałaś :)

    OdpowiedzUsuń
  14. Moje ulubione: "bo tobie sie poszczęściło". Nie, nie poszczęściło się. Ja po prostu spędzałam czas inaczej niż pijąc piwo i dlatego jestem gdzie jestem (choć i piwo wypić lubię ;) ).
    Zgadzam się z postem w 100%!! Tylko dorzucę od siebie, że ci którym 'się nie udaje' lubią żadać od 'tych, co im się poszczęściło' rekompensaty - bo ty w tej Francji siedzisz, to może mi zorganizujesz wakacje? No wiesz, lot byś mi znalazła, spać to u ciebie będę, ale zorganizuj mi jakieś rozrywki. A, i kasę mi pożycz, bo przecież w euro zarabiasz <3 I pomyśleć, że kiedyś się tym przejmowałam :)

    OdpowiedzUsuń
  15. O właśnie. Mam niemalże identycznie:)

    OdpowiedzUsuń
  16. Dokładnie o tym jest filmik!

    OdpowiedzUsuń
  17. Bardzo spodobał mi się Twój tekst ;) ja należę do grupy pierwszej w 100% - jeśli nie dam z siebie wszystkiego i nie dojdę do czegoś ciężką pracą, nic z tego nie wyjdzie ;) zgadzam się z Twoim stwierdzeniem - zamknij dziób i rób swoje, to jest bardzo dobra taktyka ;) ja sama wierzę, że moje życie zależy tylko i wyłącznie ode mnie, więc nie ma co oglądać się na innych i jęczeć, że mają lepiej niż ja, bo tylko ja sama mogę wszystko zmienić.

    OdpowiedzUsuń
  18. bardzo mądrze to napisałaś. Wszystkim się wszystko udaje, a reszta to bidulki. Jak mnie to wkurza :) niczego nie dostałam nigdy za darmo, wszystko sobie wywalczyłam i jestem z tego dumna. Każdy ma to co chciał, takie jest moje zdanie.

    OdpowiedzUsuń
  19. Świetny post- dla mnie, jak na zamówienie! Właśnie opuszczam nasz piękny kraj i emigruję wraz z rodziną do Francji. Mam zamiar wziąć pełną odpowiedzialność za swoje życie, mam jasno sprecyzowany cel, ale nie zamykam się na niego- może pojawią się też inne cele...? Zamierzam wykorzystać każdą szansę, pomimo swoich 36 prawie lat.
    P.S. Kiedyś uważałam się za nieszczęśnika, ten czas mam już na szczęście za sobą :-)

    Pozdrawiam, Kasia (jeszcze z Łodzi ;-))

    OdpowiedzUsuń
  20. bo widuję ostatnio komentarze, że ktoś by wolał żebyś już tylko pisała albo, że pełno agresji oO xp więc zaczęłam się trochę martwić pewnie na zapas xp w każdym razie z mojej strony full support ^^

    OdpowiedzUsuń
  21. O agresji będzie post, tylko nie wiem kiedy, bo się nie wyrabiam :) Może powinnam boks trenować? :D

    OdpowiedzUsuń
  22. Wszyscy znamy ten rodzaj zachowania. Jest bardzo powszechny i mega irytujący. Mnie jeszcze na dodatek strasznie wkurza kiedy ludzie wyszukują wymówki i tłumaczą dlaczego w ich przypadku to absolutnie nie zadziała. To tragedia tak tłumaczyć lenistwo i gnuśność zmyślonymi problemami. Sądzę, że każdy człowiek ma jakieś priorytety i jeśli jest nieszczęśliwy z powodu nadwagi na przykład, a tłumaczy to "grubymi kośćmi" lub "chorobą genetyczną" to jest po prostu słaby i tyle. Nie ma nic złego w stwierdzeniu: "Jestem otyły bo lubię frytki" i nikt normalny nie krytykowałby takiego podejścia. Ludzię są słabi i się tego wstydzą. Wiedzą, że nie powinni tacy być. Ale wolą "zamiatać pod dywan". Jak ktoś się użala nad sobą to ja uciekam :-)

    OdpowiedzUsuń
  23. Nawet nie wiesz, jak mi ten post dodał otuchy. Naprawdę dobrze jest poczytać wypowiedzi osób, które wszystko zawdzięczają sobie i swojej ciężkiej pracy. To motywuje i daje nadzieję, że i mnie się jakoś to wszystko ułoży. Bo żeby móc, to przede wszystkim trzeba chcieć.Dawniej zaliczałam się do pierwszej grupy. Ale nastały czasy załamania, zniechęcenia i dołów psychicznych. Aktualnie stoję w miejscu i szukam celu w życiu... I po cichu liczę, że dam radę i jakoś sobie poradzę. Metoda małych kroczków chyba sprawdzi się najlepiej
    Pozdrawiam ;-)

    OdpowiedzUsuń
  24. Swietny post. Bardzo prawdziwy. Tylko naszła mnie taka refleksja po przeczytaniu komentarzy: jaka to szkoda ze Ci ktorym się chce, w większości decydują sie na wyjazd z kraju... To przykre że w Polsce nie ma persektyw dla tych ludzi ... Pozdrawiam i czekam na film! Świetna z Ciebie dziewczyna. Kasia

    OdpowiedzUsuń
  25. tekst który ja słyszę: bo masz dobrą przemianę materii. GUZIK z pętelką kurde blaszka! nikt jakoś nie dostrzega tego, że trzymam mocno dietę [ale i się nie katuję- złoty środek :]], nie obżeram się chipsami i batonami, do pracy śmigam rowerem i intensywnie trenuję. Nie ma opierniczania. Ale nie, taką mam dobrą przemianę materii.. Jak wzięłam tydzień wolnego od siłki, to nawet mimo diety zaczęłam obrastać.. bynajmniej nie w piórka ;)

    OdpowiedzUsuń

Każdy komentarz jest dla mnie cenny, dziękuję!