18.05.2014

Jak zaradzić wzdęciom?


Takie właśnie pytanie dostaję najczęściej w wiadomościach od Was. I zdjęcia, które od Was dostaję to najczęściej zdjęcia Waszych brzuchów właśnie. Nie pytacie się o treningi, nie o ciężary, ale odstające brzuchy martwią Was najbardziej. I słusznie - przecież to nie jest normalne wyglądać jak w ciąży po zjedzeniu śniadania aż do wieczora.

Może zacznę od tego, że wydaje mi się, że mnie trochę przeceniacie. :) Nie jestem lekarzem, nie jestem nawet pielęgniarką. Daleko mi do tego. To, że interesuję się tematem (chociaż nie bardzo dogłębnie) wynika tylko z moich prywatnych doświadczeń. Nie znam żadnego cudownego leku, nie czuję się na siłach udzielać komukolwiek prywatnych porad a nawet jakbym miała szeroką wiedzę, to udzielenie takiej porady jest przecież niemożliwe. Każdy ma inny tryb życia, odżywianie, schorzenie i nie da się tego poznać przez email. Mogę się wypowiadać tylko za siebie i tak też zamierzam uczynić.

Photo by Chris Yarzab / CC BY


Od zawsze uważałam, że lekko opuchnięty brzuch jest normą, bo zawsze go miałam. Niedawno zmeniłam zdanie, bo przy dobrej diecie mój brzuch jest najedzony, czyli trochę większy, ale nie opuchnięty. Więc jednak można. To, że coś puchnie jest oznaką, że coś jest nie tak w naszym organizmie. Gdy puchnie nam kostka idziemy do lekarza, on przepisuje jakieś zabiegi czy rehabilitację i stosujemy się do tego aż kostka wróci do normalnych rozmiarów. Dlaczego nie robi się tak z brzuchem?

Po pierwsze nie do końca wiadomo, dlaczego powstaje opuchlizna. Może ona być objawem tylu różnych chorób, że ciężko stwierdzić, co dokładnie nam dolega. Po drugie, możemy mieć zdiagnozowaną (moją ulubioną) chorobę, czyli zespół jelita drażliwego, który właściwie nie wiadomo czym jest i jak go leczyć. No i po trzecie (jeszcze bardziej ulubione) - większość lekarzy mówi, że to tylko czynnościowe. Co do cholery znaczy czynnościowe? Przysięgam, że u mnie wszystko było czynnościowe co związane z układem pokarmowym. Czyli, że niby jestem niepełnosprawna, tak jak ludzie ze sparaliżowanymi nogami, z tym, że oni nie mogą poruszać kończynami, a u mnie coś w środku się nie porusza (albo porusza się za bardzo?) i powinnam to wsadzić na wózek i będzie dobrze. Eeeee.... nie.

Jak podchodzę teraz do tematu? Przyznam, że wzdęcie nie jest moim głównym problemem i mogę żyć z trochę grubszym brzuchem, a priorytetem jest zdecydowanie ból. Niemniej jednak te dwie rzeczy idą u mnie w parze i jak nie boli to też nie puchnie (aż tak). A skoro puchło, to uznałam, że coś się ewidentnie nie podoba mojemu organizmowi i miło by było się dowiedzieć co. Zaczęłam od wywalenia tabletek antykoncepcyjnych (klik). To już polepszyło sytuację. Później zrezygnowałam z nabiału, zbóż i cukru (klik). Było jeszcze lepiej. Teraz doszła kompleksowa terapia, wywalenie prawie wszystkich owoców i miliarda innych rzeczy. Ma być jeszcze lepiej.

Osoby, które do mnie piszą najchętniej jadłyby wszystko, brały tabletki antykoncepcyjne, piły alkohol i mało spały oczekując od brzucha poprawy. Niby dlaczego miałaby ona nastąpić? Jeśli szukacie cudownej tabletki, która pozwoli Wam żyć jak żyjecie do tej pory to medycyna konwencjonalna stoi otworem. Ja tutaj jestem niepotrzebna, zupełnie niepotrzebna.

Druga część zainteresowanych tematem jest w stanie bardziej się zainteresować, próbować i szukać rozwiązania, które będzie dla nich dobre. Piszę to właśnie do Was, żebyście poszukali co możecie zmienić, co możecie zaobserwować tak, żeby wiedzieć co szkodzi. Wzdęcie nie bierze się z niczego. Istnieją badania potwierdzające chociażby, że opona w dolnej części brzucha ma związek ze zbyt dużym wydzielaniem kortyzolu a nie budową ciała. To taki przykład, czynników jest o wiele więcej. Jeśli macie poważny problem i wyglądacie jak w ciąży to nie tylko względy estetyczne są ważne, ale też zdrowie ogólne organizmu. Przynajmniej ja tak to widzę.

Jeśli natomiast nie wyglądacie w ciąży a brzuch puchnie tylko trochę to... może warto się napić więcej, zjeść więcej warzyw, przestać jeść fast foody? Bo nie każde "wzdęcie" to wzdęcie. Brzuch nie zawsze jest cały dzień idealnie płaski, chociaż życzę Wam tego z całego serca.

28 komentarzy :

  1. Ale wiesz, można się nabawić wzdęcia na 9mcy jak się odstawi tabletki antykoncepcyjne :D

    OdpowiedzUsuń
  2. U mnie różni lekarze stawiali różne diagnozy. Próbowałam tyle sposobów i leków że sama się zastanawiam co jeszcze mogłabym zrobić,aby to zmniejszyć.Nieraz boje się cokolwiek jeść bo tyle produktów powoduje u mnie wzdęcia że chyba jedynie woda działa tak jak powinna.

    Nawet odstawienie nabiału nie pomogło.

    OdpowiedzUsuń
  3. Najlepiej w ogóle przestańmy jeść, bo może widocznie wzdęcia powstają dlatego, że jemy -.- Szczerze mówiąc tak brzmi dla mnie ten post. Nie twierdzę, że dobre jest jedzenie wszystkiego, picie itd. ale nie popadajmy ze skrajności w skrajność.,,zrezygnowałam z nabiału, zbóż i cukru (klik). Było jeszcze lepiej. Teraz doszła kompleksowa terapia, wywalenie prawie wszystkich owoców i miliarda innych rzeczy. '' Przepraszam, ale co ty właściwie jesz?

    OdpowiedzUsuń
  4. Możemy się licytować na liczbę odstawionych rzeczy, które nie pomogły jak chcesz ;)

    OdpowiedzUsuń
  5. Nie zamierzam podawać mojego jadłospisu do wiadomości publicznej, bo to jest indywidualna terapia tylko pod moje schorzenia. Jak mam nie popadać w skrajności skoro wcześniej co pół roku jeździłam na pogotowie z bólami brzucha a co najmniej raz w miesiącu nie mogłam się podnieść z tego powodu z łóżka? Serio? Pisałam już o tym. http://www.fitblogerka.pl/2013/12/czemu-paleo-czyli-kilka-sow-o-moim.html Warto najpierw zaznajomić się z tematem a potem oceniać, jeśli już się musi.

    OdpowiedzUsuń
  6. A może ci wszycy ludzie są tak bardzo zestresowani? :D
    Ja to już chyba jestem fachowcem wzdęciowym, bo idę z Tym od dziecka, chociaż już jest dużo lepiej :)

    OdpowiedzUsuń
  7. To nie jest ocena, napisałam po prostu jak brzmi ten post. Po jego przeczytaniu nasunęło mi się właśnie to ostatnie pytanie, które zadałam. Nie chodziło mi o jadłospis tylko czy eliminując miliardy innych rzeczy np. jesz warzywa, mięso itd. Wiem o czym mówisz, bo mam podobne problemy i przechodziłam przez wiele wyrzeczeń, ale tak naprawdę niczego to nie zmieniało. O lekarzach nie wspominam, bo odwiedzałam wielu i każdy rozkładał ręce. Po prostu ciężko mi dopuścić do siebie fakt, że przyczyną takich dolegliwości jest aż tak dużo różnorodnych rodzajów jedzenia. Jasne, są alergie, nietolerancje pokarmowe, ale jak żyć rezygnując z tak dużej ilości różnorodnych pokarmów? Chyba źle odebrałaś mój komentarz, jako 'hejt' na twoją osobę. To jest tylko opinia osoby postronnej, nie napisałam że to co robisz jest złe, a tylko ja mam rację -.-

    OdpowiedzUsuń
  8. Ale ja kocham ser biały z jogurtem i wszystkie owoce

    OdpowiedzUsuń
  9. Nie no bez przesady, taka wrażliwa to ja nie jestem żebym uznała to za hejta :) Krytyka u mnie mile widziana. Natomiast moja odpowiedź jest taka jak i ton komentarza, nie mam już cierpliwości - na blogu i w życiu realnym nie przesadzę jak powiem, że dostaję co najmniej jedno pytanie dziennie na temat mojego żywienia i temat nigdy się nie skończy.


    To nie chodzi o to, że przyczyną musi być dużo rodzajów jedzenia. Na początku eliminuje się wszystko, żeby potem przy wprowadzaniu patrzeć na co się jest uczulonym/nadwrażliwym. Jak się je wszystko to nie można być w 100% pewnym czy uczula to czy tamto. Diety eliminacyjne są różne, moja jest długa i monotonna też częściowo przez to, że nie lubię żadnych leków i dostałam tylko 4 suplementy. Na sfd pierwszy etap wielu osobom robią 2-tygodniowy z tylko 6 produktami bodajże i potem wprowadzają. Różne schematy, ale dążą do tego samego generalnie.


    To jest mój blog i moje przeżycia, ja mogę ręczyć za to, że na mnie działa. Widzę ogromną różnicę w samopoczuciu i to jest dla mnie najważniejsze. A jeśli mogę przy okazji komuś pomóc to tylko się cieszę.

    OdpowiedzUsuń
  10. To też jest możliwe :) Takie czasy ;)

    OdpowiedzUsuń
  11. A napiszę coś innego na początek, że podobają mi się zmiany jakie tu widzę.
    A co do wzdęć to...się ich pozbyłam :D a miałam z nimi problem od dziecka, na początku pozbyłam się owsianki, która wzmagała tą dolegliwość oraz wyrzuciłam cały nabiał (jem sporadycznie- np ser w pizzy raz na 2 tygodnie) oraz chleb (który czasem piekę- czyli raz w miesiącu)- dodatkowo zrobiłam szereg naturalnych metod oczyszczania organizmu i teraz mam spokój. To niesamowite uczucie czuć się lekko cały czas.

    OdpowiedzUsuń
  12. Cieszę się, że się podoba! :)

    OdpowiedzUsuń
  13. U mnie najskuteczniej działa okres. Jak już przychodzi, to jak ręką odjął wszystkie kłopoty z jelitami z poprzedniego tygodnia :D

    OdpowiedzUsuń
  14. świetne zmiany i fajny wpis!! :) czesto te wzdecia to od odwodnienia... tak jak piszesz pijmy wiecej :)

    OdpowiedzUsuń
  15. Jak niżej, cieszę się bardzo, że się podoba! :)

    OdpowiedzUsuń
  16. A to też prawda :)

    OdpowiedzUsuń
  17. Agata Muszyńska19 maja 2014 09:30

    Przede wszystkim mąka! Polecam odstawienie, na próbę. U mnie pomogło. Zgadzam się jednak, że potrzebne jest indywidualne podejście i nie ma co generalizować. A zmiany na blogu też mi się baaaardzo podobają!

    OdpowiedzUsuń
  18. Moim zdaniem trzeba po prostu próbować. No i cieszę się bardzo :)

    OdpowiedzUsuń
  19. Dietowe Pogotowie19 maja 2014 12:56

    Dobry wpis, bardzo przydatny i może da wielu osobom do myślenia. Z resztą bardzo lubię czytać tego bloga :) Ja
    osobiście polecam próbę przejścia na dietę łatwo strawną na jakiś czas, a
    jeśli dolegliwości nie ustępują, brzuch jest nadal wzdęty, nie pomaga
    też odstawienie produktów mącznych, to warto wybrać się do specjalisty i
    po prostu wykonać odpowiednie badania. Bo przede wszystkim
    profilaktyka.A moim zdaniem - najlepiej najpierw się sprawdzić, żeby
    sobie bardziej nie zaszkodzić, dlatego , że nie każdy dobrze reaguje na
    odstawianie produktów z diety , takie rygorystyczne, a czasem jest to
    konieczne, żeby (tak jak napisała Autorka), wiedzieć co nam tak szkodziło, tylko trzeba najpierw to rozróżnić. Działanie w ciemno czasem
    po prostu nie ma sensu. Czasem brzuch jest wzdęty przez problemy z
    wątrobą lub jelitami, bądź przez inny problem i trzeba to sprawdzać. Ja
    też zachęcam żeby nie zostawiać tego tematu i wziąć sprawy w swoje ręce.
    Pozdrowienia dla wszystkich:) A gdyby ktoś potrzebował pomocy w tym
    temacie i porady dietetycznej - skromnie zapraszam do mnie:) Albo
    zachęcam żeby znaleźć dobrą pomoc gdzieś "w realu" :) bo o takich problemach często dobrze jest porozmawiać z kimś twarzą w twarz:).
    http://dietowepogotowie.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  20. Nebeskaa Natalia19 maja 2014 21:30

    fakt, dolegliwość uciążliwa, u mnie to najprawdopodobniej kwestia nieidealnej diety, zdaję sobie sprawę z wielu rzeczy, ale po prostu jestem na utrzymaniu mamy i mimo, że jest ona bardzo wyrozumiała i kochana, jeżeli chodzi o moje odżywianie, ale mimo wszystko niektóre rzeczy są ode mnie niezależne, w swoim czasie będzie lepiej ;) narazie staram się odżywiać najlepiej jak mogę na miarę swoich możliwości :)
    badałam się też w wielu kierunkach, nawet hormony, ponieważ miałam pewne podejrzenia związane ze sprawami ginekologicznymi, ale wszystko ze mną okej, jestem zdrowa jak ryba i żadne badania nic nie wykazały ;) jednak w moim przypadku to tylko wzdęty brzuch, nigdy nie powodowało to u mnie żadnego bólu na szczęście :)

    OdpowiedzUsuń
  21. U mnie zachowanie czystej diety wystarczy do utrzymywania brzucha bez wzdec. I bardzo sie cisze, ze problem nie jest w tym przypadku bardziej zlozony! Niestety, sytuacje kiedy z powodu swiat albo wyjazdow nieco pofolguje doprowadzaja mnie do szału, bo wtedy wzdecia wracaja ze zdwojona sila i bywaja naprawde bolesne... To sklania do pilnowania diety nawet w najbardziej ekstremalnych sytuacjach.

    OdpowiedzUsuń
  22. Czy o tym poście pisałaś w komentarzu u mnie? Bo ja nie komentowałam go wcześniej, ta wypowiedź jest moja pierwsza ;)


    Ja mam nieco wypukłą dolną część brzucha - pod pępkiem. I kurczę nie wiem, czy to nieustające napuchnięcie, czy wzdęcia (chociaż to bardzo mała wypukłość), czy to taka budowa ciała (i to ciało na wysokości pępka jest cofnięte). Zaczęło to być widoczne jakieś dwa miesiące temu, gdy zaczęłam więcej jeść - myślałam że to płatki owsiane, ale po odstawieniu na parę dni, nie było różnicy.

    OdpowiedzUsuń
  23. Już się doszukałam, że to był komentarz marissy a nie Twój, przepraszam za zamieszanie! :)


    Co do dolnej części brzucha to winny jest kortyzol - przetrenowanie, stres, za mała ilość snu, zła dieta.

    OdpowiedzUsuń
  24. To teraz muszę przeanalizować, która z tych rzeczy to powoduje - śpię sporo, dietę mam czystą (nie miewałam wcześniej problemów z nabiałem czy glutenem, ale i tak chyba zobaczę co mi da odstawienie), treningi do czterech razy w tygodniu (gdy to się zaczęło, ćwiczyłam sześć razy, ale teraz już ograniczyłam). Może faktycznie stres? Chociaż nie mam wrażenia, że stresuję się jakoś bardzo mocno, to ostatnio byle co mnie wkurza, męczy mnie kilka nieprzyjemnych rzeczy, jestem dość nerwowa, niespokojna.

    OdpowiedzUsuń
  25. Wiesz, dużo to ilość względna :) U mnie stres dietetyczny powoduje ponoć nawet fruktoza, więc to też względne. Wszystko względne jest generalnie. Może Cię coś stresować i możesz nawet o tym nie wiedzieć :)

    OdpowiedzUsuń
  26. Mam pewne podejrzenia, ale w tej kwestii chyba po prostu przejdę się do lekarza i zrobię pełny przegląd. Szkoda, że stres kontrolować trudniej niż dietę :) Dzięki za odpowiedzi!

    OdpowiedzUsuń
  27. Dolegliwość bardzo uciążliwa, szkoda, że nie ma tabletki cud, która pokonała by ten odwieczny problem wielu ludzi :/

    OdpowiedzUsuń
  28. Ta figurka na zdjęciu to jest Boomer z Left4Dead . It's Zombie!

    OdpowiedzUsuń

Każdy komentarz jest dla mnie cenny, dziękuję!