20.05.2014

Jak wzbudzić szacunek u mężczyzn?

Siłownia. Wczoraj. Wyciskam na klatkę sztangą na ławce płaskiej, robię to drugi raz w życiu. Bardzo się skupiam, żeby wyglądało to dokładnie jak na filmikach i tutorialach. W ostatniej serii daję radę zrobić tylko 4 powtórzenia. Pewnie byłoby więcej, gdyby ktoś mógł mnie asekurować, ale boję się że zostanę ze sztangą na klatce do zamknięcia klubu i poddaję się. Wstaję, biorę ręcznik z ławeczki. "Szacunek! Ale masz technikę!" woła do mnie jakiś mężczyzna siedziący na maszynie również ćwiczący mięśnie klatki piersiowej. Ja trochę w szoku odpowiadam "dziękuję". Potem słyszę jeszcze raz ten sam głos "Większość facetów tutaj nie potrafi tak ćwiczyć. Naprawdę szacunek!". Trochę się zawstydzam, odpowiadam "wiem", uśmiecham się i odchodzę.



To jedna z sytuacji, które przydarzyły mi się ostatnio na siłowni. Było ich jeszcze kilka. Kiedyś podszedł do mnie trener personalny mówiąc "W końcu ktoś w tym klubie prawidłowo robi przysiady! Piątka!". Ja przybiłam piątkę, ale ledwo się słaniając po ostatniej serii, nawet nie miałam siły nic odpowiedzieć. Inny pan powiedział mi kiedyś "Gratulacje, jesteś bardzo silną kobietą!". Kiedyś trener pokazywał na mnie innemu trenerowi martwy ciąg (generalnie chcieli sprawdzić czy mam poprawną technikę ;)). Inny ćwiczący (podejrzewam, że musiał kiedyś trenować coś profesjonalnie, bo technikę miał delikatnie mówiąc idealną) podszedł do mnie i powiedział "Super, że robisz martwe ciągi. Tyle kobiet ich nie robi a są bardzo ważne!".

Tych sytuacji nie jest może multum, ale jest ich relatywnie dużo - co najmniej raz w miesiącu ktoś podejdzie i powie coś miłego. Czasami zdarza się, że jakaś grupka nastolatków stoi kilka(naście) metrów ode mnie i śmieją się z siebie nawzajem, że "dziewczyna bierze więcej od ciebie". Jednak od kiedy chodzę nie zdarzyła mi się nigdy nieprzyjemna sytuacja, nawet najwięksi pakerzy dzielą się ze mną sztangą albo urządzeniem jak ich poproszę.

Nie wiem jaki cel ma ten post, po prostu poczułam wewnętrzną potrzebę napisania tego. Szczególnie dla dziewczyn, które się boją i które nasłuchały się niestworzonych historii o tym jak ktoś się z kogoś wyśmiewa itd. Mi się to nigdy nie zdarzyło szczerze mówiąc. Powiem więcej, kiedyś ćwiczyłam na  siłowni tylko z dziewczynami i bardziej mnie to stresowało niż na tej koedukacyjnej. Faceci czasami się patrzą, ale potem raczej wracają do ćwiczeń, bo po to tu przyszli, nikt nie zawraca sobie nikim głowy. Tam natomiast wiele kobiet łączyło się w antylopie stada na rowerkach i gapiło na moje powtórzenia, albo patrzyło jak na nienormalną jak podnosiłam więcej niż przeciętna dziewczyna.

Zdarzyły Wam się takie sytuacje? Albo słyszałyście o nich? Jestem bardzo ciekawa jak to wygląda na różnych siłowniach :)

38 komentarzy :

  1. Nebeskaa Natalia20 maja 2014 17:07

    zawsze myślałam, że to krępujące, ale słyszałam o wielu sytuacjach, że faceci są pełni podziwu dla kobiet ćwiczących siłowo i często podchodzą i komplementują :)

    OdpowiedzUsuń
  2. To może ja dodam otuchy dziewczyną grubym, bo wiem z doświadczenia, że to jest trudne, ale na prawdę nie ma się czego bać. Ci panowie też nie urodzili się z mięśniami napakowanymi. I też nie mam problemu, jak potrzebuje rady, to pomogą, nikt mnie nie zaczepia, nie komentują, czasem spojrzą co robię i tyle.
    Zauważyłam też śmieszną tendencje - jak ćwiczę na ginekologu albo suwnicy to się nie witają (chyba ze mnie kojarzą), a jak cisnę hantle to podają rękę :D

    OdpowiedzUsuń
  3. Zgadzam się! Nie ma czego się bać, obojętnie jak się wygląda :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Też mam często podobnie słysząc wiele pochwał ze strony mężczyzn. Głównie wzbudza ich podziw ze ja taka drobna (163cm przy wadze 50) i potrafię podnieśc takie ciężary.. :) Najmilszy komplement jaki usłyszałam to od trenera personalnego że wykonuje idealny przysiad ze sztangą i on sam choc się stara to tak nie potrafi. Śmiał się że mnie kiedys nagra i bedzie pokazywal innym jako wzor :P

    OdpowiedzUsuń
  5. http://liveinharmonywithyourbo20 maja 2014 20:23

    MI kilka razy przyglądali się na siłowni, ale bardzo się zawstydziłam,nie poszłam więcej na siłownie i nie potrafię tam już ćwiczyć.w sumie nie powiedzieli nic do mnie ani złego ani dobrego ale jakoś się zraziłam

    OdpowiedzUsuń
  6. Poszłam tydzień temu na siłownię, macham przysiady ze sztangą (albo nazwij to po imieniu - gryfem i ciutką na tym gryfie :P ) a zaraz 10 chłopa staje za mną i gapi się na mój tyłek - jaki żal ;)

    OdpowiedzUsuń
  7. Może popatrzmy na to z innej strony - masz fajny tyłek! ;)

    Ale tak na poważnie, to czasem się zdarza, może nie 10, ale z dwóch. Co mnie tam, niech się popatrzą jak w domu nie mają ;)

    OdpowiedzUsuń
  8. W sumie nigdy nikt mnie nie chwalił. Kiedyś ktoś podszedł coś poprawić i poradzić. Nikt nie patrzył się krzywo i jak trzeba było to dzielili się ławeczką. Ogólnie faceci na siłowni są zbyt zajeci rozmowami między sobą o tym jakich suplementów używaja albo tłumaczenia zawiłości swojej diety kumplom by zwracać na mnie uwage :D nie spotkałam się z żadnym negatywnym komentarzem czy wzrokiem, to niestety domena kobiet na siłowni.

    OdpowiedzUsuń
  9. i co? myślisz, że któryś na ciebie poleci?

    OdpowiedzUsuń
  10. szczupłej kobiecie jest dużo łatwiej na siłowni, bo się za bardzo nie wyróżnia. ja zaczęłam swoją przygode z wolnymi ciężarami jako osoba po prostu otyła i na początku czułam, ze jestem tam taką ciekawostką w stylu "no ciekawe co nam pokaże", "ciekawe czy da rade", nie powiem aby ktoś byl dla mnie niemiły, w razie czego mogłam liczyć na pomoc, ale tez nikt mnie nie klepał po ramieniu, chociaz z tego co mówił trener moja technika np w martwym ciągu była bardzo poprawna. aktualnie nie chodze na siłownie, jedynie na zwykłe zajęcia fitness, ale juz sobie postanowiłam, że na pewno wróce, ciekawe czy w szczuplejszej odsłonie podejście panów będzie inne.

    OdpowiedzUsuń
  11. Chodź ze mną, może poleci jak mnie oświetlisz swoim blaskiem :D

    OdpowiedzUsuń
  12. To prawda, że są bardzo zajęci sobą, ale mi to odpowiada :)

    OdpowiedzUsuń
  13. Daj znać! No i wracaj, ciężary są super :)

    OdpowiedzUsuń
  14. Nie korzystałam,ale wiem że te koedukacyjne byłyby zdecydowanie bardziej mile widziane także u mnie:)

    Eee no i widzę Ty to masz ładne branie,a mówiłaś że nie masz faceta? Oni tam pewnie się ślinią a Ty spławiasz każdego z osobna:D

    OdpowiedzUsuń
  15. Cześć Agata20 maja 2014 23:37

    Chciałabym, żeby więcej kobietek wybierało się na tą "męską" część siłowni. Panie na siłowniach raczej trzymają się w grupach, a to mnie smuci. Ćwiczę sama od zawsze, na siłowni jestem po to by pobyć sama ze sobą, skupić się na tym, co robię. Przyznam, że baaardzo rzadko spotkam gdzieś nieopodal kobietę, która odważyła się na trening siłowy, a chodzę do największej siłowni w moim mieście. Ponadto ostatnio ćwiczę w najbardziej ruchliwej części dnia. Nie przypominam sobie widoku kobiety z obciążeniem, co jeeest? Nie spotkałam się z uwagami ze strony mężczyzn, raczej patrzą z zainteresowaniem, chociaż sama nie wiem... ja na nich nie patrzę :D

    OdpowiedzUsuń
  16. Cwiczen przy facetach nauczylam sie chyba na Crossie. Jeden klub do ktorego chodze ma zajecia, na ktorym zawsze jest przewaga plci tzw brzydszej i prawde mowiac... cwiczy mi sie tam najlepiej. A jezeli jestesmy dobierani w pary i zdarzy mi sie trafic na meskiego osobnika to trenuje sie w ogole najwspanialej bo takie osoby bardzo czesto sprawiaja ze czlowiek daje z siebie wiecej i sprawdza swoje mozliwosci ( czego ze slabsza kolezanka sie nie uswiadczy ).


    Teraz mam swoj plan i jego staram sie trzymac, ale w czasie wakacji prawdopodobnie bede miala do Ciebie pare pytan dotyczacych silowni, bo jak siebie czytam tam i siam to czasami mam juz metlik w glowie.... :)


    :*

    OdpowiedzUsuń
  17. To może i ja się wypowiem ;)
    chodzę na siłownię od listopada. to mała osiedlowa siłownia, więc po pół roku już znamy się z widzenia. Ze względu na to, że zaczęłam ćwiczyć z moim facetem (teraz ćwiczymy razem co drugi tydzień) od początku miałam spokój, jeśli chodzi o gapienie się i głupie komentarze ;) Bardzo się z tego cieszyłam i cieszę ;) niemniej patrzą na mnie na wariatkę, jak wykonuję FBW (okolo 75 min.) a później jeszcze ćwiczę brzuch (kolejne 20 min.) mam 156 cm wzrostu i ważę 48 kg :P w bajcepsie doszłam do zawrotnych 27 cm :D więc no... ani mi się śni mierzyć z facetami na ciężary, a jeden ostatnio powiedział cyt." po co ćwiczysz? jesteś szczupła przecież, Twój facet Cię wykończy" :P śmiałam się cały wieczór z tego :D ponieważ młodo (mam 23 lata) wyglądam (max 19 :D) częściej trafiam na "wujków dobra rada", kiedy trenuję sama ;) olewam, po prostu olewam, chociaż czasami można się dowiedzieć czegoś nowego, warianty ćwiczenia, albo poprawić technikę. trenera u mnie nie ma generalnie, ale co drugi tydzień mam personalnego :P
    pozdrawiam serdecznie, gratuluję rozwijania bloga :) jest świetny ;) i w ogóle Gosiu, moim zdaniem super z Ciebie babka! ;)

    OdpowiedzUsuń
  18. Oj setterka, mi się zawsze wydawało, że rozmowa o ćwiczeniach to nie ślinienie się, ale może jestem jakaś dziwna :)

    OdpowiedzUsuń
  19. A no chętnie odpowiem :)

    OdpowiedzUsuń
  20. Ale długo, ja po godzinie wychodzę z siłowni :) A dzięki, strasznie mi miło!! :)

    OdpowiedzUsuń
  21. ale robisz splita czy fbw? :)
    brzuch mi dodaje czas i łapanie powietrza między seriami i czekanie na sprzęt (niestety jedna płaska, jedna skośna, 1 brama )

    OdpowiedzUsuń
  22. FBW, ale najkrótsze z możliwych - nie mam czasu ani chęci siedzieć długo na siłowni :) http://www.fitblogerka.pl/2014/04/co-u-mnie-i-plany-poswiateczne.html

    OdpowiedzUsuń
  23. Anabel La vida es mentolada21 maja 2014 12:02

    Ja jestem na swojej siłowni wybrykiem natury na "męskiej" sali ;) Ale im dłużej chodzę, tym więcej Panów jednak sobie zjednuję, nie tylko się miło witają, ale też udzielają rad, podpowiadają, pomagają i żartują, więc atmosferę mam jak z bajki ;) Żyć, nie umierać - dopóki nie mam konkurencji, jestem spokojna :P

    OdpowiedzUsuń
  24. Haha no tak :D
    Wiesz trochę się uśmiałam prawdę mówiąc. Jasne, że jak to ma być jedyna ich przyjemność w życiu popatrzeć na fajny tyłek na siłce to niech się gapi, tego tyłka mi nie ubędzie ;) Co nie zmienia faktu, że to trochę żałosne iść na siłkę tylko po to, żeby się pogapić na dziewczyny :P

    OdpowiedzUsuń
  25. szybciutko godzinka :) a rozciąganie? :P

    OdpowiedzUsuń
  26. jak będziesz miała konkurencję rzucisz jej gryf rykniesz "łap maleńka" wystraszy się i więcej nie przyjdzie :P queen of the gym jest tylko jedna! oczywiście na każdej gym inna :P lubię mówić o sobie, ze jestem "rodzynką" :D

    OdpowiedzUsuń
  27. Hehe u mnie jest konkurencja i to nawet zawodniczki fitness bikini, ale jakoś mi to nie przeszkadza ;)

    OdpowiedzUsuń
  28. Jak się dobrze zepnę to godzinka z szybką rozgrzewką i rozciąganiem na bogato, a jak się nie zepnę to godzina i 15 minut ;)

    OdpowiedzUsuń
  29. Panowie jak panowie, a co z 'chłopaczkami' którzy przychodzą się 'napompować' przed baletami? Takich obawiam się najbardziej jako, że mam dość sporą nadwagę. Póki co ćwiczę na siłowni wyłącznie dla kobiet, na której niestety sprzętu nie jest zbyt dużo. Chciałabym zacząć chodzić do bardziej 'profesjonalnej' siłowni, ale już mam przed oczami ich wytykanie palcami i szydzenie. Może wyolbrzymiam, ale pewnie nie tylko ja się tego obawiam. Gosiu, z Twoją figurą poszłabym bez zastanowienia, ale niestety nikt za mnie balastu nie zrzuci :D

    OdpowiedzUsuń
  30. Natalia Porabik21 maja 2014 19:09

    Ja tez jestem rodzynką na " męskiej części " , ale dobrze mi z tym, chlopaki zawsze służą radą, wymieniamy się uśmiechami zmieniając sie na sprzęcie, także jest spoko atmosfera, aż chce się ćwiczyć :)

    OdpowiedzUsuń
  31. zgadzam się hehe mam tez mnostwo takich sytuacji, czesto ze strony kobiet ktore "boja" sie sztangi... :))

    OdpowiedzUsuń
  32. Może napisz jakiś poradnik jak zdobyć mężczyznę czy coś? :D

    OdpowiedzUsuń
  33. Raczej nie jestem odpowiednią osobą która mogłaby się w tym temacie wypowiedzieć:P Tyle czasu jestem singielką że raczej nic ciekawego by w nim nie było:D

    OdpowiedzUsuń
  34. Ok, niech będzie "rodzynka" ;) A konkurencją to ja będę dla tych, które może kiedyś pójdą w moje ślady... Ale owszem, królowa na każdej siłowni jest tylko jedna :D Miłego dnia Dziewczyny! :)

    OdpowiedzUsuń
  35. Dorota Chmielewska23 maja 2014 19:11

    Dziewczyny wyluzujcie! Faceci na siłce na pewno z nikogo się nie śmieją, tak jak już zostało powiedziane, są zazwyczaj bardzo zajęci sobą i nie zwracają uwagi. Chodzę na dużą siłownię, gdzie rzeczywiście jest mało kobiet ćwiczących siłowo, na początku też się obawiałam komentarzy czy spojrzeń, ale nie spotkało mnie nic nieprzyjemnego. Jeśli nie chcecie, żeby ktokolwiek was zaczepiał po prostu załóżcie słuchawki z głośną, motywującą muzyką :-) Spokój gwarantowany ;-) a tak na marginesie, martwy ciąg jest super na pośladki! Buźka

    OdpowiedzUsuń
  36. Z tymi antylopami to prawda ;) Ćwiczę gimnastykę ale mam też dość dobrze rozbudowane mięśnie i niektóre kobiety zbierają szczęki z podłogi gdy zobaczą jak po serii przysiadów z 15kg na plecach ściągam buta, skarpetkę i dotykam sobie stopą czoła w skorpionie :P

    OdpowiedzUsuń

Każdy komentarz jest dla mnie cenny, dziękuję!