25.05.2014

Bądź moją psychofanką


Cześć jestem Gosia, mam 173cm wzrostu i ważę ponad 70kg (chyba, bo nie mam wagi w domu). Prowadzę bloga o sporcie, ale wcale po mnie tego nie widać, bo nie mam kraty na brzuchu, szczuplutkich nóżek ani dużego bicepsa (ale mam za to duży tyłek). Większości dziewczyn, które do mnie piszą, doradzam, żeby wzięły się za żelastwo, bo nie mają ani grama mięśnia i jedząc mniej będą wyglądały jeszcze gorzej (a one mi nie wierzą). Nie mam grona psychofanek jedzących 1300kcal, które chcą wyglądać tak jak ja i które modlą się wieczorem do moich zdjęć. Nie chcesz zrobić czegoś dla mnie i zostać moją psychofanką?

Photo by Charlotte Astrid / CC BY

Prawda jest taka, że zakładając tego bloga nie miałam zamiaru robić sobie tysiąca samojebek, wrzucać swoich zdjęć jako fitspiracji i tak dalej. Nie chciałam pokazywać ani narzucać innym jak mają żyć. Chciałam pokazać, jak ja żyję i pytać innych jak oni to robią, aby każdy mógł wybrać z tego to, co jest dla niego najlepsze. Minęły ponad dwa lata od kiedy założyłam bloga i od tego czasu nic się nie zmieniło. Nadal nie chcę być wrzucana do żadnego worka, przypisywana do żadnej grupy. Bardziej zależy mi na manifestacji własnej indywidualności i zachęcam do tego wszystkie moje czytelniczki.

Nie jestem szczupła, nie jestem wiotka, nie jestem też nie wiadomo jak umięśniona. Nie wpasowuję się w kanon chudziutkiej fitspiracji z leciutkim sixpackiem na brzuchu i malutkim bicepsem. Wszystkie koszulki moich koleżanek są na mnie za małe, bo mam szerokie bary, które jeszcze dodatkowo chcę poszerzyć treningiem z obciążeniem. Przychodzą wakacje a mi nawet nie przyszło do głowy, żeby przejść na redukcję mimo kilku pytań, które dostałam na ten temat.

Nie podoba mi się to, że coraz częściej bycie fit sprowadza się do liczenia kalorii oraz chudziutkich nóżek na zdjęciu. Coraz więcej młodych dziewczyn widzi zdjęcie, pyta autorkę jak to zrobiła, że tak wygląda. Dostają dpowiedź o diecie redukcyjnej, tak samo albo bardziej tną kalorie i zadają magiczne pytanie - kiedy będę miała kaloryfer na brzuchu? Myślę, że cały fit styl życia ma do zaoferowania o wiele, wiele więcej niż ten magiczny sixpack.

Sama bez tylu postów i tylu poznanych osób nigdy nie pomyślałabym, że moje problemy ze zdrowiem mogą w tak dużym stopniu przekładać się na moją masę ciała. Chciałabym wyglądać inaczej, ale w tym momencie mam inne priorytety. Niemniej jednak, moje ciało bardzo się zmieniło od kiedy zaczęłam trenować i podoba mi się to, co teraz widzę. Niewiele dziewczyn zastanawia się nad tym, że to właśnie mięśnie nadają dobry wygląd naszemu ciału. Bez nich nasza skóra nie byłaby jędrna, tyłek uniesiony a plecy proste. Właśnie to zauważyłam u siebie, mimo, że w centymetrach nie ubyło mi nic.

Abstrahując od wyglądu, jestem jedną z tych niewielu, która na każdym treningu siłowym walczy o ciężar, na siatce o każdą piłkę a podczas interwałów o każdy metr. Nie chcę stać w miescu, bo moje ciało potrafi o wiele więcej. Nie interesują mnie Tiffoczki boczki i inne machania nogami na dywanie, mimo, że ich nie neguję - dla wielu osób wystarczą przez długi czas. Nikt nie musi teraz nosić moich walizek, a na starość nie będzie musiał pchać mojego wózka. Nie mam w planach stracić sprawności ani siły.

Prowadzę bloga nie po to, żeby mieć fanów, a po to, żeby mieć koleżanki (i kolegów). Jeśli komuś pomagam, bardzo mnie to cieszy. Staram się obiektywnie pokazywać fakty poparte badaniami i wiedzą od tych bardziej doświadczonych, do których na końcu dodaję swoje zdanie. Moja droga nie jest jedyną właściwą, dlatego bardzo liczę się z Waszym zdaniem i nie usuwam komentarzy z konstruktywną krytyką. Właściwie nie usuwam żadnych komentarzy (ostatnio usunęłam jakiś pół roku czy rok temu bodajże), dopóki ktoś mnie nie obraża*. Czasami z poruszeniem czytam wiadomości, w których ludzie piszą, że ich zmotywowałam do działania, do zmian w życiu, do odnalezienia własnej drogi. Uwielbiam Was, moi czytelnicy. Zostańcie tacy, jacy jesteście. Nie bądźcie moimi psychofanami. :)

*usuwam spam, ale Disqus rozwiązał mój problem i sam wrzuca większość "zajrzyj do mnie" do spamu :)

55 komentarzy :

  1. W większości postów mam wrażenie, że jednak bardzo szydzisz z "machania nogą nad dywanem" :(.
    Fajne jest to, że Ty koncentrujesz się na swoim zdrowiu i w ogóle o byciu fit w bardzo "zdrowy" sposób piszesz. Albo mówisz na YT :).

    OdpowiedzUsuń
  2. Szydzę... hmm z siłowni też szydzę (patrz filmik o kobietach na siłowni) mimo, że połowę tych zachowań zauważam i u siebie :) Jeżeli to dla kogoś działa to może i machać nogami, ja po prostu nie lubię tego rodzaju aktywności.

    OdpowiedzUsuń
  3. Fajnie, że taka jesteś. Czasem można się zdołować oglądając te wszystkie laski z delikatnym sixpackiem. Sama (mam 16 lat) od roku chodzę na siłownie, a ćwiczę od 2 lat i tez mam szerokie bary i w cale chuda nie jestem. W ciągu zimy przerzuciłam jakieś 2 tysiące ton i wszystkie koleżanki pytają dlaczego to robię, skoro one "mają koleżankę, która schudła 10 kg z Ewą Chodakowską". Sama też schudłam 10kg, ktore potem nadrobiłam... Pewnie trochę tłuszczem, ale też mieśniami.
    Fajnie, że piszesz tego bloga tak po ludzku, że wyglądasz fit, ale nadal jak normalna dziewczyna.
    Jak dotąd nie komentowałam, ale dziś musiałam.
    Pozdrawiam :)
    O.

    OdpowiedzUsuń
  4. No właśnie, nie lubię kiedy jakaś blogerka pisze, jedz tak jak ja 1300/1500/1600 bo to jest optymalnie i będziesz szczupła i zadowolona jak ja, ćwicz tylko siłowo... ćwicz tylko "aeroby".. Myślę że po jakimś czasie próbowania trzeba się wsłuchać w siebie i dojrzeć, co nam pasuje, jaka ilość jedzenia nas zadowala (nie jestem głodna ani ociężała), jak mi nie smakuje awokado to go nie jem, mimo że trąbią mi "jedz awokado i już", ćwicze to co mi sprawia przyjemność... same nakazy, czasami nie ma miejsca na nasze zaangażowanie. Chyba nasze społeczeństwo staje się bierne, woli być kierowane niż samemu sobie wytyczać drogę. Dobrze, że jeszcze można spotkać ludzi, którzy słuchają siebie a nie podążają ślepo za innymi a potem tracą motywację, no bo jak mieć motywację, skoro ona nie dotyczyła MNIE a kogoś po drugiej stronie ekranu?

    OdpowiedzUsuń
  5. Gosia, zostaniesz moją koleżanką? :) faktyko, też masz przemyślenia przy niedzieli. Trzeba się odgrodzić murem od cudzych ciśnień i robić po swojemu, na ogół długa jest droga do porządku we łbie. Ale najważniejsza.

    OdpowiedzUsuń
  6. A ja napiszę że podziwiam Cię właśnie za to jaka jesteś. Za to że masz takie a nie inne podejście,indywidualizm,za to że przede wszystkim stawiasz na zdrowie a do tego potrafisz opieprzyć jak mało kto co sprowadza na ziemie.

    I wiesz żeby być fit ,przede wszystkim trzeba czuć to w środku,w duszy. Dopiero wtedy można mówić że jest się fit,a Ty zdecydowanie możesz tak powiedzieć:)

    OdpowiedzUsuń
  7. Bardzo mnie cieszy ten pierwszy komentarz! Też schudłam dużo z Ewką i też nadrobiłam... i dobrze, bo wtedy nie miałam grama mięśnia na plecach :) Strasznie mi miło, pozdrawiam serdecznie!

    OdpowiedzUsuń
  8. Zgadzam się. Blogi to dla mnie tylko narzędzia, drogowskazy, nie zwalniają z myślenia i dopasowywania do siebie. No i ta motywacja - stały temat wiadomości do mnie, nie mam słów.

    OdpowiedzUsuń
  9. Ach, dziękuję. Opieprzyć... czyżbyś się przekonała o tym na własnej skórze? ;) Jak coś to służę, mogłabym założyć pogotowie sprowadzania na ziemię, pewnie miałabym dużo zleceń ;))

    OdpowiedzUsuń
  10. Ja mam 15 lat, jednak jeszcze nigdy nie dałam się poddać sugestiom wielu dziewczyn, które uważają, że jedynym sposobem na schudnięcie jest redukcja. Jem 1800-1900 kcal, ćwiczę 5-6 razy w tyg od października, również siłowe, jednak przez niechęć moich rodziców do ciężarów na razie tylko z butelkami 5l, ale ważne, że jakikolwiek ciężar jest. Cenię sobie takie blogerki jak ty, ponieważ dzięki wam wiele dziewczyn w moim wieku może w końcu przejrzy na oczy i po prostu zacznie jeść i zmieni swoje poglądy co do "kobiecej sylwetki", która nie powinna być płaska, z wystającymi kościami, a taka jak twoja - z "szerokimi barami" i dużym tyłkiem :D

    OdpowiedzUsuń
  11. Mam nadzieję, że niedługo, m. in. dzięki blogom, ludzie (a przede wszystkim dziewczyny) zrozumieją, że to całe bycie fit to nie nogi-patyki i six packi. Nie powiem, nie pogardziłabym taką tarką, ale dla mnie liczy się bardziej satysfakcja z tego, że biegam dalej, podnoszę więcej czy w końcu robię ćwiczenia, których kiedyś nie byłam w stanie. Ja najchudsza nie jestem, mam duży tyłek i udziska, ale jędrne i bez cellulitu! Niestety pełno wszędzie skinny fatów, które myślą, że są lepsze, bo mają tunel między udami, które trzęsą się przy każdym kroku. Tak trzymaj Gosia :D

    OdpowiedzUsuń
  12. Byłaś szczupła i trochę się roztylas

    OdpowiedzUsuń
  13. A ja Cie taka uwielbiam. Inspirujesz na kazdym kroku:-)

    OdpowiedzUsuń
  14. ja uwielbiam czytac twoje wpisy i dla mnie jestes inspiracja ;) piekna kobieta z idealna puuuupa !!!;)

    OdpowiedzUsuń
  15. Widzę rośnie młoda kadra babochłopów :) high five!

    OdpowiedzUsuń
  16. Tunel między udami :D

    OdpowiedzUsuń
  17. Strasznie mi miło to czytać. Cieszę się z każdej jednej osoby, którą przekonałam do ćwiczeń a w szczególności do ciężarów. I... Można mieć większy tyłek niż ja? :D

    OdpowiedzUsuń
  18. Oh to bardzo miłe, dzięki :)

    OdpowiedzUsuń
  19. Bardzo mi się podoba to, iż ćwiczysz ciężko siłowo. Tutaj masz u mnie bardzo dużego plusa.
    Jak będziesz w Wawie kiedyś przy okazji to zapraszam na wspólny trening z moimi babochłopami :D Czuję, iż martwe ciągi latałyby jak szalone. Zresztą zerknij: https://www.youtube.com/watch?v=YqrXsLrbmV4

    Pozdrawiam Cię serdecznie :)

    OdpowiedzUsuń
  20. bardzo mądre słowa! Daj znać jak będziesz w PL porwę Cie na kawę, Twoja nie-psychofanka- a raczej koleżanka :)

    OdpowiedzUsuń
  21. No jesteś proporcjonalnie szeroka :D
    Talii osy to ja nigdy mieć nie będę, no chyba że jakieś implanty na biodra sobie zapodam ;)

    OdpowiedzUsuń
  22. Nebeskaa Natalia26 maja 2014 15:12

    bardzo mądre słowa :) nie jestem Twoją psychofanką, ale zwykłą fanką i wprost uwielbiam Ciebie i Twojego bloga ;) nie wiem co dziewczyny widzą w byciu wychudzonymi patykami, ja bym się bała, że nogi mi się połamią przy wchodzeniu po schodach :D dla większości mojej rodziny jestem patykiem, bo oni są no cóż, są lepiej zbudowani i się wyróżniam :D chociaż zdaję sobie sprawę z tego, że jestem drobniutka, ale według mnie, nie jestem wychudzona ;)

    OdpowiedzUsuń
  23. Żebyś wiedziała:D Ale właśnie czasem taki opieprz jest bardzo potrzebny żeby spojrzeć na niektóre sprawy nieco z innej strony:)


    O tak,zakładaj,zakładaj będę polecać:D

    OdpowiedzUsuń
  24. Ok, dam znać! :)

    OdpowiedzUsuń
  25. 54kg?! Przecież to mało, ja nigdy tyle nie ważyłam :) Nie daj się, bądź wojowniczką :)

    OdpowiedzUsuń
  26. Pisz, nagrywaj jak najwięcej bo z chęcią Cię czytam/oglądam :)

    OdpowiedzUsuń
  27. To glownie zasluga sposobu zywienia,niskotluszczowy weganizm+jak najwieksza ilosc surowych warzyw i owocow=kg w dol ;)a jako nastrolatka wazylam 86kg ;>

    OdpowiedzUsuń
  28. bez bloga kasia26 maja 2014 22:23

    Bo widzisz, na psychofanki trzeba sobie zasłużyć :) Nie obsypujesz nas "kochanymi", nie pytasz nas co jadłyśmy na śniadanie, więc...:)
    Masz jeden z ciekawszych blogów na które zaglądam, te z fitspiracjami już dawno mi się znudziły i ich nie śledzę.
    Natomiast co do treningu, to każda z nas jest inna i każdej będzie odpowiadał inny rodzaj aktywności fizycznej. Fajne jest to, że promujesz akurat treningi siłowe, piszesz o tym dostępnie, mi się bardzo podobają posty o tym jak zacząć. Ja się czuję już przekonana i mam nadzieję, że wkrótce dołączę do babochłopów :) Nie robię sobie natomiast dużych nadziei jeśli chodzi o taką umięśnioną figurę, bo jak widziałaś jestem niestety patyczakiem :)
    Ale co mnie motywuje to tak jak napisałaś osiągnięcie i utrzymanie sprawności fizycznej, sama sobie noszę walizki, rower i nie mam zamiaru na nikogo się zdawać!

    OdpowiedzUsuń
  29. Katarzyna Schuderla27 maja 2014 01:50

    Goska generalnie pod kazdym Twoim postem mam ochote napisac "totalnie sie z Toba zgadzam!" :)

    OdpowiedzUsuń
  30. To pisz! ;)

    OdpowiedzUsuń
  31. "jestem jedną z tych niewielu, która na każdym treningu siłowym walczy o ciężar, na siatce o każdą piłkę a podczas interwałów o każdy metr." hehe skromniaszka :P

    OdpowiedzUsuń
  32. piona koleżanko weganko ;]

    OdpowiedzUsuń
  33. Ja też jestem Twoją fanką, nie psycho ale zawsze coś ;) Nie chcę schudnąć, chcę mięśni, chcę formy, chcę zdrowia. Byłam NAWET u dietetyka :))
    Z chęcią zaglądam do Ciebie i czytam bo jesteś mega inspirującą osobą,. przynajmniej dla mnie.

    OdpowiedzUsuń
  34. ale jakie ćwiczenie? podśmiechuję się trochę że napisałaś że jesteś "jedną z tych niewielu" które dają z siebie 100% na treningach- noo nie wiem, ja trenując widzę masę dziewczyn które cisną na maksa nie opierniczając się niezależnie od tego, czy lubią czy nie

    OdpowiedzUsuń
  35. No to dobrze, że widzisz masę takich dziewczyn :) Ćwiczenie zależnie od treningu - na siatce nikt nie lubi padów i ćwiczeń na odbicie palcami do tyłu, na siłowni większość dziewczyn robi przysiady bez ciężaru albo z ciężarami do 3 kg, które w ogóle ich nie męczą, a siedząc na przyrządach gadają podczas serii. Jak policzysz te, które naprawdę ćwiczą zobaczysz, że jesteś w tej mniejszości.

    OdpowiedzUsuń
  36. e, to chyba moja siłownia jest jakaś nietypowa, bo dziewczyny dają radę ;) chociaż ofc znajdą się i gazele, i laleczki, i plotkary. ale wśród facetów też ich trochę jest ;)

    OdpowiedzUsuń
  37. To dobrze że ja nie zdążyłam z nią schudnąć, bo.. mnie irytowała ;)
    Po jej ćwiczeniach byłam wyrzuta z energii a efektów żadnych. Wytrzymałam miesiąc.
    Potem znalazłam inną trenerkę i jest znacznie lepiej :)
    Jillian.. Gosia słyszałaś coś o niej albo ćwiczyłaś kiedykolwiek? Moja czarodziejka ;D

    Która to jest przykładem na to, że dywanówki nie muszą być banalne.. Przynajmniej dla mnie. I zachęca, by dokładać ciężar, gdyby ćwiczenia stały się za proste

    OdpowiedzUsuń
  38. Słyszałam i ćwiczyłam, ale wolę siłownię :)

    OdpowiedzUsuń
  39. To dobrze, ja jeszcze nie dojrzałam do siłowni. Wiem że pierw muszę przywrócić kondycję - to priorytet, bo inaczej trafiłabym do którejś z wyśmiewczych grup panienek na siłowni, które sapią ćwicząc z 1kg ;D
    I ułożyć sobie trening, bo skończyłabym na rowerku czy orbiterku.
    Upewnić się, że mam dobrą technikę.
    Nie chcę się porywać z motyką na słońce.. tak po prostu, to jedyny powód dla którego korzystam z dywanówek
    i w domu szybciej, nie trzeba się przemieszczać, płacić, wstydzić się za siebie.

    OdpowiedzUsuń
  40. Ok 'nie interesują mnie tiffoczki boczki i inne machania nogą na dywanie'..
    a ta Zuzka Light z instagrama to co?! >.<
    smuci mnie trochę, promujesz siłownie i tylko siłownie a z drugiej strony.. sama robisz inaczej
    Nie neguj więc więcej dywanówek, a może nie będę się czepiać

    OdpowiedzUsuń
  41. Nie rozumiem komentarza, ja nie neguję dywanówek, popatrz na najnowszy post, gdzie piszę, że KAŻDA dyscyplina sportu jest przeze mnie ceniona. To, że wolę siłownię nie znaczy, że nie będę testować innych rzeczy. Nie promuję TYLKO siłowni - gram od 10 lat w siatkówkę i obecnie jestem w trakcie testów do klubu, jak się dostanę, to ona wejdzie na główny plan. I popatrz na komentarz niżej, gdzie piszę, że z siłowni i siebie samej też się śmieję. Trochę dystansu dobra rzecz :)

    OdpowiedzUsuń
  42. Cieszę się, może tak często używasz sarkazmu że pewne rzeczy niektórym umykają. Właściwie nie jeden komentarz pytał o to, dlaczego tak negujesz dywanówki, więc nie tylko ja to mogłam odebrać.
    Z Zuzką sama ćwiczyłam.. Zuzanna Spears (google).. mehemehm :S

    :DD bardzo daje w kość ale patrząc na jej figurę na zwowach aż chce się ćwiczyć to co ona..

    Często piszesz o pewnych rzeczach w taki sposób, że zastanawiam się czy to kpina czy piszesz serio - i nie są to takie 100% rzeczy, które mogły być wyśmiane, ale dość przeciętne. Może muszę poszukać jakiś poważny wywiad, w którym prostujesz wszystko i zapamiętać, zanim zagłębie się w mroczny labirynt komentarzy, stawiających mi w głowie mnóstwo pytajników.

    OdpowiedzUsuń
  43. Chodzi mi najczęściej o to, że dostaję milion wiadomości od dziewczyn-dywanówek, które ćwiczą x razy w tygodniu i nic nie jedzą a mimo to wyglądają jak chudy (czasami też gruby) flak. Wtedy mówię żeby się złapać za ciężary, bo ewidentnie widać, że dywanówki nie skutkują. Natomiast jak ktoś lubi dywanówki to niech i je robi, tak samo jak jogę, taniec na rurze czy cokolwiek.

    Co do sarkazmu mam taki styl bycia, śmieję się ze wszystkiego i uważam to za najlepsze rozwiązanie. Nawet jak mam bardzo ciężki okres, to i tak szukam rzeczy, z których się można śmiać. Życie jest za krótkie na bycie poważnym. :)



    A z Zuzką ćwiczyłam bardzo długo, lubię jej treningi i podejrzewam, że niejedna zawodniczka fitness bikini mogłaby im nie podołać. Pewnie sama kiedyś jak się wyleczę po tak długim okresie bez właściwego kardio i interwałów umrę jak do niej wrócę. Ale mnie to cieszy :)

    OdpowiedzUsuń
  44. To nie wiem co za dziewczyny do Ciebie piszą, ale ja po długim okresie dywanówek wyglądałam jak idealny nie-flak i teraz po powrocie do ćwiczeń, marzę o wyglądzie z zeszłego roku :) Byłam bardzo zadowolona z twardego jak nigdy ciała, z widocznych mięśni, z tego że wchodzę w każde spodnie i w każde kiecki, i nic mi się nie trzęsie gdy chodzę ;p
    A wpieprzam co mi się żywcem podoba, z tym że zdrowo
    Chociaż chudzielcem nie byłam i nigdy nie będę, nigdy nie spadnę poniżej 60kg.. już się z tym pogodziłam a teraz z 65.7kg to te 61-62kg, co co lato, są znowu wymarzoną wagą ;p
    I dywanówki to także te z ciężarami - może włożyłaś za dużo do jednego wora i dlatego - missunderstanding.. Bo Zuzka z wielkimi ciężarami, większymi niż ona bidulka, to także dywanówki
    Mi bardzo dywanówki służą, ale te używające ciężarów ewentualnie 'oporu ciała'.. innych nie znam.

    OdpowiedzUsuń
  45. Ale Ty jestes fajna :) Ja,pomimo tego ,ze wiem ze waga o niczym nie swiadczy,dalej slysze czasami diabelski podszept w glowie;) i to wazac 54kg/166 ;> ciezko sie tego pozbyc ;> a cwicze poniewaz walcze ze stwardnieniem rozsianym,ha i nie dam mu wygrac! :)

    OdpowiedzUsuń
  46. Jak będę w Wawce na pewno dam znać! :)

    OdpowiedzUsuń
  47. Ty byś mogła sobie tyłka dobudować, ale tak jak mówisz, by poszedł raczej do tyłu niż na boki. Przynajmniej tak mi się wydaje :)


    Jestem proporcjonalna, ale szeroka :D

    OdpowiedzUsuń
  48. Wygląd to kwestia indywidualna. Jedni są chudzi/szczupli z natury, inni muszą powalczyć o smuklejszą sylwetkę, niektórzy być może nigdy nie dorobią się sześciopaka. Nie ma na to uniwersalnej recepty.
    Ja się dobrze czuję ze swoim wyglądem i raczej niczego sobie nie odmawiam w kwestii jedzenia, trenuję tak jak lubię, trochę dźwigam (chociaż przy Tobie i tak się mogę schować :D). Prawdopodobnie bez względu na to, ile bym podniosła, nigdy nie będę miała tyłka jak J Lo i talii jak Shakira, bo jestem z natury wąska w biodrach. Często dziewczyny nie są świadome, że pewnego wyglądu z racji swojej budowy po prostu nie da się osiągnąć.
    I już nie gadaj, że jesteś taka znowu szeroka w barach czy w tyłku - widziałam na żywo i jesteś po prostu proporcjonalna :).

    OdpowiedzUsuń
  49. Lubię Cię właśnie dlatego czytać - wreszcie jakaś odmiana. Dostawałam już zeza, kiedy czytałam kolejnego bloga z receptami na piękne ciało, raziło mnie to, że zawsze to było takie katowanie się. Od kilku lat odchudzałam się i ćwiczyłam, jak wiele osób, przerobiłam masę diet i programów treningowych. No i nie udało mi się nigdy wyglądać tak, by zostać fitspiracją :) W końcu poczułam konkretnego rzyga na ten ciągły schiz . Na Twoim blogu ucieszył mnie ten luz, to, że potrafisz czuć się ok i olewać te wszystkie fitszajby :) Fajne jest także to, że widać Twoją radość z tego, co robisz.

    Przyznaję też, że choć ćwiczyłam nim trafiłam do Ciebie, to tak naprawdę Ty zachęciłaś mnie do siłówki, którą przede wszystkim uważałam zawsze za nudną. Teraz lubię i choć teraz trochę muszę przystopować, to myślę, że będzie to zawsze moja baza treningowa :) I mogę się pochwalić, że aktualnie mam największe plecy ever ;D Wciągam ostatnio kiecę, a tu zonk - w plecach się nie mieszczę. Nie sądziłam, że to się uda. W jednej bluzce bicek mi się ledwo zmieścił. Wielkie wow :D Szkoda, że tyle ciuchów muszę się pozbyć ;)
    A tyłek mam większy niż Ty :P

    OdpowiedzUsuń
  50. Ze skromnością to nie ma nic wspólnego - większość dziewczyn ćwiczących cokolwiek odpuszcza to ćwiczenie "bo go nie lubi", inne "bo go nie umie" itd. Jaki ma sens wtedy trening?

    OdpowiedzUsuń
  51. Kobieto, ja mam dokładnie taki sam wzrost i ważę 78kg :D Widzę czasem na sfd dziewczyny o podobnym wzroście i wymiarach, które ważą kilkanaście kilo mniej. Rekordzistka ważyła chyba 58 przy tym wzroście i wymiarach podobnych na zasadzie "ja mam tu 2 cm więcej, ale tam 2 cm mniej". A nie przerzucam dużych ciężarów, więc zacznę chyba wierzyć w te historie o ciężkich kościach :D

    OdpowiedzUsuń

Każdy komentarz jest dla mnie cenny, dziękuję!