25.04.2014

Tani i dobry dezodorant - ISANA

Nie jestem maniakiem kosmetycznym i dążę raczej do minimalizmu niż testowania wszystkiego, co dotknę. Niemniej jednak uważam, że dezodorant to rzecz prawie obowiązkowa przy ciężkich treningach i używają jej chyba wszyscy. Postanowiłam z tego powodu opisać dezodorant, który nad wyraz przypadł mi do gustu.


Jak wybieram dezodorant? Po pierwsze - nie kupuję tych drogich. Z natury pocę się dużo, ale równomiernie, nie mam plam pod pachami (albo mam niezwykle rzadko) i tym podobnych historii, więc czy bardziej spocę się tu czy tam jest mi generalnie obojętne. Po drugie, szukam tych bez aluminium i z w miarę optymalnym składem. Wiem z doświadczenia, że wiele tych całkiem naturalnych nie chroni przed niczym i równie dobrze mogłabym się niczym nie smarować. Jednak nie chcę też używać tych zbyt toksycznych. Mój zapach po treningu nie jest super nieprzyjemny - miewałam okresy nieużywania dezodorantu i z wyjątkami "słabszych dni" nikt mnie z sali nie wyrzucił ani sama nie zlokalizowałam okropnego zapachu po treningu. Trzecim kryterium jest testowanie na zwierzętach i w miarę możliwości staram się kupować te nietestowane. Tak, wiem, jestem słabym testerem. Jeśli nie macie jakichś ponadprzeciętnych problemów, to możecie tu zostać, w innym przypadku podejrzewam, że ta recenzja nie ma dla Was zbyt dużej wartości.

Na Isanę Deo Stick Sensitive zdecydowałam się pod wpływem chwili, gdy zapomniałam wziąć dezodorant na wyjazd. Kosztowała mało, nie pamiętam ile dokładnie. Jest dla skóry wrażliwej, bez parabenów i alkoholu. W sztyfcie. Opakowanie jak opakowanie, nie zwracam na to uwagi jak wygląda. Rolka chodzi w porządku, ale nie da się wykręcić dezodorantu tak, aby komfortowo się posmarować i opakowanie zamknąć bez zmiany wykręcenia rolki. Albo można wysunąć sztyft na tyle by po użyciu nałożyć przykrywkę i zawadzać skórą o plastikowe brzegi podczas smarowania albo wysunąć wyżej i komfortowo się smarować. Nie jest to "first world problem", ale musiałam wspomnieć. Zapach ma ładny, delikatny. Nawet jeśli się komuś nie spodoba, to nie ma ryzyka, że będziemy go czuć w ciągu dnia.

Co do samego działania to zacznę od rzeczy, która mnie najbardziej zaskoczyła. Dezodorant bardzo dobrze nawilża i łagodzi podrażnienia. Aż jestem w szoku. W składzie ma glicerynę i alantoninę, więc to pewnie dlatego. Mimo tego nie zostawia tłustej warstwy ani niczego podobnego. Tak jakby się wchłaniał, ale nie jest przy tym mokry. Nie trzeba czekać aż wyschnie. Ochrona dzięki temu dezodorantowi nie jest jakaś super hiper, ale nie przypominam sobie, żeby nawet przy moich słabszych dniach mój zapach pozostawiał wiele do życzenia. Dezodorant nakładam koło 7 - 8 rano a trenuję około 18 - 19, więc wytrzymuje on dosyć długo. Potliwości na pewno nie hamuje, ja od niego tego nie wymagam. Ostatnia zaleta - skubaniec jest strasznie wydajny. Używam go już cztery miesiące a została mi połowa opakowania.

Produkt ma natomiast jedną wadę - zostawia plamy na ubraniach. Przynajmniej gdy smarujemy się bezpośrednio przed ubieraniem, po kilku godzinach chyba nie zostawia, ale nie testowałam tego jakoś szczególnie.

Także podsumowując, wszystkim z normalną skórą bardzo go polecam. Tani i dobry dezodorant. Ktoś używał? Macie inne propozycje dezodorantów, może jakieś sprawdzone i naturalne? :)

6 komentarzy :

  1. Nebeskaa Natalia25 kwietnia 2014 17:39

    wszystko pięknie ładnie, ale przeczytałam "białe plamy" i już nie dla mnie ;) mam traumę za sobą po jednym dezodorancie, który zniszczył mi kilka bluzek, plam nie dało się usunąć, teraz używam nivea invisible i faktycznie nie zostawia kompletnie żadnych śladów, zapach ma przyjemny, jest dość wydajny, potu jakoś mocno nie hamuje, generalnie nie miewam żadnych mokrych plam pod pachami od kiedy prawie dwa lata temu zaczęłam używać bloker, przed nim bywało strasznie, teraz jest super, praktycznie w ogóle nie pojawia się pot pod pachami, więc nie wymagam tego od nivea ;)

    OdpowiedzUsuń
  2. Moje jak do tej pory się spierały, ale jak się boisz to nie ryzykuj :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Dorota Chmielewska25 kwietnia 2014 20:21

    ja zazwyczaj używam Fa lub Rexony w sztyfcie, są mega wydajne, podobnie jak twój, działanie ok, zapachy ładne i plam również nie zostawiają :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Kolejny dowód że droższe nie zawsze znaczy lepsze o czym niejednokrotnie się przekonałam. Chociaż u mnie problemem mogą być białe plamy ,ale nie wykluczam że wypróbuję mimo to.

    OdpowiedzUsuń
  5. Isana jest świetna firmą, ja używam dezodorantu w spreju i jest świetny ponieważ nie podrażnia skóry, a o to mi chodziło!W dodatku trzyma bardzo długo. Pozdrawiam :*

    OdpowiedzUsuń
  6. Widzę, że potliwość mam podobną więc z chęcią wypróbuję ten dezodorant. Cieszę, że o nim napisałaś, bo mam zamiar kupić soby nowy i z chęcią zobaczę jak będę się czuć po tym. Teraz używam dezodorantu żółtego z Dove, zapach grejfrutowy z dodatkiem czeogś innego, nie pamiętam czego. Grefrutem mi to nie pachnie, ale zapach jest przyjemny na ciele. Jeden z niewielu produktów, dzięki któremu się tak nie pocę albo po tego potu tak nie czuję ;) Polecam, jest naprawdę fajny.

    OdpowiedzUsuń

Każdy komentarz jest dla mnie cenny, dziękuję!