11.04.2014

Jak trenować, panie premierze?

Trochę długo byłam na urlopie odcięta od internetu i trochę późno dotarły do mnie takie ciekawe wieści.



Jakie wieści? A no takie:



Nie wiem trochę o co chodzi, bo chłopak powiedział co myśli a do swoich poglądów w temacie ma pełne prawo. Może powiedział to ze zbytnią agresją, może powiedział za dużo, może... Ja tam jednak go rozumiem, bo sama mam tendencje do niewyparzonego języka i mówienia wprost rzeczy, o których w ogóle się nie rozmawia. Poza tym nie oszukujmy się - to on trenuje i poświęca całe życie a dziennikarze obejrzą dwa mecze na krzyż i porozmawiają z nim kilka(naście) minut a potem osądzają na tej podstawie.

Mieszkam teraz w Niemczech i mój wyjazd spowodowany był ścieżką kariery, która była niemożliwa do zrealizowania w Polsce (chcecie post o tym jak niemieccy i polscy pracodawcy odpowiadają na złożone cv?). Nie powiedziałabym, że w Polsce nie ma NA NIC perspektyw, ale na realizację moich celów zawodowych i studiowania tego, co chciałam nie było.

Nie byłam w Polsce wyczynowym sportowcem, ale grałam w siatkówkę na hali i na plaży i jakieś tam wyniki miałam. Trenowałyśmy wtedy na we Wrocławiu niedaleko Odry (na zdjęciu powyżej), gdzie teoretycznie są 4 boiska, ale praktycznie na jednym nie ma słupków do siatki, nie ma tam toalety nie wspominając o prysznicu, niektóre słupki są zbyt krótkie i trzeba coś dowiązywać (kij z drzewa), żeby zawiesić odpowiedniej wysokości siatkę, boiska są nieoczyszczone, w barakach obok mieszkają bezdomni i nie raz wchodzili nam na boisko, a wokół boisk są pokrzywy i trzeba w nie wchodzić po piłkę. Już pomijam fakt taki, że nasz trener w życiu nie widział naszego treningu na plaży, bo jest zainteresowany tylko rozgrywkami halowymi (w których jest całkiem dobry) i cała uczelnia skwitowała nasz udział w finale jako "wielkie zaskoczenie". Także ten, wątpię żeby z takim podejściem można było ugrać cokolwiek większego. Aha, no a hala jest ciut większa niż boisko do siatkówki, śliska i sufit tak niski, że 75% przyjęcia uderza w niego.

Oprócz naszych pięknych boisk są jeszcze we Wrocławiu 3 obiekty, gdzie można trenować plażówkę, o których mi wiadomo. Dwa są przy kąpieliskach i częściej wchodzą tam ludzie, którzy zapłacili za wstęp na kąpielisko niż ci, którzy przyszli trenować. Trzeci jest nowo wybudowany przez AWF na 6 boisk (piękny), ale ich świetna umowa z Unią Europejską, która to finansowała nie pozwala na wejście na ten obiekt nikomu poza zajęciami (wyganiano nas stamtąd w trakcie treningów). Bez komentarza.

Jestem teraz w Niemczech, w Stuttgarcie, który wielkością można porównać do Wrocławia, ale razem z przyległościami to 3mln ludzi (z jednego końca na drugi to ponad 100km). Moi znajomi trenują przeróżne sporty, kolega tańce latynoamerykańskie, koleżanka skoki na trampolinie, a inna piłkę ręczną na piasku (chyba, bo sama nie wiem co to jest). W moim klubie, gdzie gram w siatkę jest sala na 3 boiska, stadion, boisko do piłki nożnej i 3 boiska do plażówki. Poza tym oczywiście prysznice, szatnie. Każda drużyna ma swojego trenera, treningi na piasku powinny się zacząć lada chwila (jak oczyszczą boiska), chociaż nie wiem, czy zawsze z trenerami, ale na pewno częściowo. Kilka kilometrów dalej (może 3, naprawdę niedaleko) jest uniwersytet z jeszcze większym kompleksem od naszego, tylko 2 boiskami do plażówki, ale za to z dodatkowymi do koszykówki, ścianką wspinaczkową, kortami tenisowymi itd. Można wejść za darmo i kto chce byleby w godzinach otwarcia.

Jest też druga srona medalu. W Polsce dostawałam stypendium za osiągnięcia sportowe i dalej bym je dostawała, gdybym poszła na studia magisterskie. Tutaj trenować mogę za darmo, ale już jeśli bym chciała brać udział w lidze, to muszę płacić około 50€ rocznie, co pokrywa też koszty sali i trenera. Nie jest to super dużo, ale zawodniczki płacą za wszystko aż do 2 ligi (1 liga w Polsce) i tylko ekstraklasa opłaca się sama. Turnieje plażówki są płatne tak samo jak i w Polsce.

Jednak szczerze wolę trochę zapłacić a grać w dobrych warunkach niż obawiać się, że wejdę w szkło na piasku. Jak możemy mieć sportowców światowej klasy skoro tak mało osób w Polsce bierze sport na poważnie? Są albo profesjonaliści albo nikt. A co z pozostałymi? Przecież profesjonaliści nie korzystają non stop z obiektów stworzonych dla nich, może by tak udostępniać je szerszej publiczności? Niewysportowane społeczeństwo to chore społeczeństwo i większe obciążenie dla służby zdrowia. No, ale cóż.

16 komentarzy :

  1. "chcecie post o tym jak niemieccy i polscy pracodawcy odpowiadają na złożone cv?" Tak :)
    A o sporcie się nie wypowiem. Napisałaś dużo złotych zdań, oraz prawdy :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Przypomniała mi się sytuacja jeszcze z gimnazjum, kiedy miałyśmy na hali trening siatkówki. Zaczął padać deszcz i drużyna piłkarska, która miała trening na zewnątrznym orliku, wparowała nam do sali, mówiąc że teraz oni tu mają trening, a my możemy iść do salki gimnastycznej. I mimo że to był nas czas na hali, nasza trenerka musiała ustąpić, bo to byli PIŁKARZE. Na propozycję zagrania w siatkówkę w mieszanych drużynach, usłyszałyśmy, że to sport dla bab i że możemy sobie iść poskakać przez kozła. Nie wspomnę o tym, że my doszłyśmy do finału wojewódzkiego, a oni nawet z Powiatu nie wyszli, a to oni mieli co rok nowe stroje, a my grałyśmy przez 3 lata w tych samych i do tego dzieliłyśmy je z piłkarkami ręcznymi :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Jestem w ostatniej klasie gimnazjum. W tym tygodniu, mimo wolnych sal, nie ćwiczyłyśmy, tylko wyszłyśmy na dwór, żeby kibicować kolegom (grali z zaprzyjaźnioną szkołą).

    Inna rzecz: nasza sala od siatkówki ma wysokość ok. 3.5m wysokości. Jeśli gramy w szóstkę, to wychylenie się na bok po odbiór (nie odrywając nóg) oznacza odebranie za koleżankę, która tam stoi.
    I moja ulubiona sprawa - nasza wuefistka pojawia się na lekcji 15 minut po dzwonku. Jeśli nic nie robimy, pyta "a dlaczego się nie rozrzewacie?". Biorąc pod uwagę fakt, że na wspomnianej sali od siatkówki są wyłożone materace z pozszywanymi pokrowcami (tak, że między jednym a drugim jest 20cm-owa dziura zakryta materiałem), czyli dopiero jak wpadłę i skręcę kostkę to dowiem się, że tam był dołek... Chyba wolę jednak mieć wpisaną uwagę za "brak aktywności na lekcji".

    OdpowiedzUsuń
  4. disqus_edmHzA9lKb11 kwietnia 2014 20:19

    Może i warunki w Polsce nie są najlepsze, ale mnie Janowicz trochę rozśmieszył... "Poświęca całe swoje życie" ale dla kogo? Po co? Mi jego sport jest na nic nie potrzebny, nikt go do niczego nie zmusza,a on nie mało na tej swojej pasji zarabia...

    OdpowiedzUsuń
  5. A jakby mało zarabiał to by było w porządku?

    OdpowiedzUsuń
  6. Aż mi ręce opadają jak to słyszę, ale sama przeżyłam podobne sytuacje. Tragedia.

    OdpowiedzUsuń
  7. Ok, coś sklecę :)

    OdpowiedzUsuń
  8. No dobrze po części miał rację. Ale pamiętam naszą medalistkę w rzucie młotem Anitę Włodarczyk. I pamiętam reportaż,że trenowała w jakimś polu i rzucała m.in.oponą. Czy jak niedawno zdobyła srebro a nie złoto to się skarżyła? Czy była agresywna na konferencji w stosunku do dziennikarzy? Nie. Trzeba umieć przegrywać. I umieć spokojnie odpowiadać na pytania. Teraz w kabaretach już się śmieją z tej szopy. Nawet jeśli miał rację nie może tak agresywnie się zachowywać.Czy to wina tego dziennikarza?Nie. A że kibice mają swoje oczekiwania to jeszcze inny temat. Trzeba umieć pokazać klasę.

    OdpowiedzUsuń
  9. Jak dla mnie mogą robić kabarety i z mojego bloga :) Rozumiem co chcesz powiedzieć, ale mi tam agresja nie przeszkadza - taki ma sposób wyrażania siebie i tyle. Nikogo nie pobił, nie obraził ani nie zabił. Mam inne granice.

    OdpowiedzUsuń
  10. Nebeskaa Natalia12 kwietnia 2014 08:48

    masz rację, myślę, że zdecydowanie lepiej trochę zapłacić i trenować w dobrych warunkach, te w Polsce są wręcz śmieszne..

    OdpowiedzUsuń
  11. poniekąd się zgodzę z Janowiczem, poniekąd nie - fakt, trochę zbyt emocjonalnie podszedł do sprawy, myślę, że nie bardzo po prostu pozbierał się wtedy jeszcze po tych przegranych meczach i w ogóle, ale... to co powiedział, było słuszne. Jestem zagorzałym kibicem siatkówki mężczyzn - oglądam wszystkie mecze reprezentacji, interesuję się tym sportem i wkurza mnie, kiedy ZA KAŻDYM RAZEM, przed jakąkolwiek ważną imprezą, dziennikarze wieszają chłopakom medale na szyi, a co potem kiedy się nie uda? "Miał być medal, a nie ma" - kto ich zapewniał, że będzie? Siatkówka na świecie stoi na coraz wyższym poziomie, jest coraz trudniej i nawet najlepszym zdarza się potknięcie, jak naszym siatkarzom na IO. Ale po złotym medalu Ligi Światowej byli najlepsi, w ogóle, mega zajeb****, a kiedy tylko wrócili z niczym z Londynu wieszano na nich psy. Czy to jest fair? Bo nie sądzę. Jak się czują tacy ludzie, dla których sport to praca, poświęcają całe życie, żeby grać, podziwiam ich za tą pasję i treningi, a potem nagle im ktoś wmawia, że się nie starali i są do niczego. Nie starali się? A to towarzyszyli im na treningach, że to wiedzą? Dzięnnikarze widzą wszystko tak, jak chcą i uważają, że są najmądrzejsi. Otóż nie są.

    OdpowiedzUsuń
  12. Moim zdaniem Janowicz miał dużo racji w tym co mówił. W Polsce jak wygrywasz to jesteś bohaterem, a zdarzy ci się przegrać to wieszają na tobie psy. Już nie wspominając że jest tylko jeden "sport narodowy" i nawet nie chce myśleć jakie pieniądze są wpompowywane w piłkę nożną i nie ma żadnych wyników, a są sporty w których naprawdę odnosimy sukcesy i nikt o nich nie mówi, a co dopiero o jakimś wsparci od państwa.
    Dodam jeszcze, że u mnie w liceum był tylko jeden święty sport - siatkówka. Nigdy nie można było pograć w coś innego, jak tylko były zajęcia na sali to obowiązkowo trzeba było grać w siatkę....

    OdpowiedzUsuń
  13. Wygląda na to, że lepiej ludzie gospodarują swoimi pieniędzmi niż robią to urzędnicy (vide: przykład z grą w niemieckiej lidze). Co do tego kompleksu przy AWF-ie - na mojej wsi jest świetlica, w której każdy organizował swoje urodziny, sylwestra, dyskoteki, można było się dogadać i zrobić imprezę, bo przecież i tak każdy we wsi był zaproszony i korzystał. Po remoncie za unijny hajs już nie możesz zrobić urodzin, bo umowa nie taka. A potem ludzie biorą kasę z PROW z programu LEADER i udają, że poprawiają w ten sposób jakość życia na wsi i relacje społeczne. Do dupy z taką robotą.

    OdpowiedzUsuń
  14. Dobrze, że jeszcze są skoki narciarskie, których obecność doskonale pokazuje absurd napompowanie kasą piłki nożnej. Potem niestety długo nic, aż wreszcie jakaś Justyna, jakiś Jerzyk, jakieś Radwańskie...

    OdpowiedzUsuń
  15. Moim zdaniem bardzo dobrze zrobił! Każdy czeka na rezultaty, sukcesy, medale, ale nikt nie pomyśli o tym, że trzeba na to wszystko bardzo ciężko zapracować. Podwójnie ciężej, gdy nie ma warunków do normalnych treningów. Trochę agresywnie na to odpowiedział, ale wcale się mu nie dziwię. Tez bym tak zareagowała.

    OdpowiedzUsuń
  16. Michalina Wosik14 kwietnia 2014 20:17

    Popieram wypowiedź Janowicza w stu procentach!

    OdpowiedzUsuń

Każdy komentarz jest dla mnie cenny, dziękuję!