14.04.2014

Czy wierzyć fit blogom?

Moda na fitblogosferę trwa i bardzo mnie to cieszy, bo społeczeństwo wysportowane to zdrowsze społeczeństwo. Mamy blogi trenerów, dietetyków, zawodników... ale zdecydowana większość z nich to blogi zwykłych dziewczyn, które uprawiają sport amatorsko i chciały się tym podzielić z szerszą publicznością. Dokładnie tak jak ja.

Photo by redspotted / CC BY

Mój blog zawsze zahaczał o styl życia i zawsze taki będzie, bo trenerem nie jestem. Co prawda staż mam dosyć długi, sport towarzyszy mi od dziecka i jest częścią mojego życia. Korzystając z własnego doświadczenia i ciągle się ucząc staram się dzielić moją wiedzą oraz pomagać innym odnaleźć swoją drogę. Niemniej jednak nie silę się nawet na pisanie pseudonaukowych artykułów. Nie chcę nikogo wprowadzać w błąd i mówić "prawd objawionych". Od tego są moim zdaniem inne strony oraz ludzie wykwalifikowani.

Gdy blog pisze trenerka mamy o wiele większe prawdopodobieństwo, że jego treść będzie zgodna z prawdą i bardziej użyteczna niż u zwykłej dziewczyny. Jednak wiecie... tak samo jak po świecie chodzą słabi lekarze, słabi nauczyciele czy styliści tak samo wśród trenerów nie ma samych perełek. Gdy bloga pisze natomiast osoba bez wykształcenia w tym kierunku, może jej się przydarzyć po drodze wiele błędów. Szczególnie gdy dziewczyny dopiero zaczynają ćwiczyć i chłoną wszystko jak gąbka. Kilka miesięcy treningu po pół życia na zwolnieniu z wfu nie nazwałabym fit postawą. Możecie się na mnie obrażać, ale moim zdaniem to lata decydują o tym jaki ktoś ma styl życia a nie tygodnie czy miesiące.

Istnieją pewne proste reguły w treningu i odżywianiu, których przestrzeganie jest obowiązkowe do osiągnięcia sukcesu i to właśnie o nich powie każdy trener. Tak samo jak technika wykonywania ćwiczeń - jest jedna i choć byście chcieli to się jej nie zmieni. Dla zwykłego czytelnika odróżnienie tych rzeczy od herezji a także zauważenie detali w wykonywaniu ćwiczeń może być niezwykle trudne i dla mnie też takie jest. Po prostu trzeba się zapoznać z kilkoma źródłami zanim się komuś uwierzy.

Oprócz tego, że poszczególne osoby mogą popełniać błedy co jest ludzkie i się zdarza, miejmy na uwadze, że każdy post jest w jakimś stopniu uogólniany albo odnoszony do danej blogerki. Nie ma sensu pisać postu dla jednej konkretnej osoby, a każdy z nas ma mocno zróżnicowane potrzeby, geny i tryb życia. Nie ma metod uniwersalnych, bo mimo, że trening siłowy działa najlepiej na zdecydowaną większość ludzkości to i znajdze się taki osobnik, który będzie miał po nim średnie rezultaty. Po prostu sama czytając inne posty biorę z nich to, co może być dla mnie adekwatne - nie zacznę jeść owsianki mimo jej "cudownych właściwości" i nie zacznę też biegać maratonów, bo zwyczajnie tego nie lubię.

Podsumowując, chcę Wam powiedzieć, żeby nie brać wszystkiego jako prawdy objawionej. Sama uwielbiam czytać blogi i wierzę wielu osobom na słowo, ale pamiętajcie, nie wszystko co tam napisane zadziała również na Was.

36 komentarzy :

  1. Nebeskaa Natalia14 kwietnia 2014 16:51

    masz rację, wiele rzeczy to kwestia bardzo indywidualna, np. to, że jakiś trening świetnie zadziałał na daną osobę, nie znaczy że i nam będzie tak służył, tak samo z dietą i wieloma innymi rzeczami :) no i ważną rzeczą jest sprawdzanie informacji w kilku źródłach, by mieć jednak pewność :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Sama prawda. Nie lubię, kiedy czytelnicy pytają mnie o to, jakie obciążenia biorę do poszczególnych ćwiczeń czy jakim tempem biegam, bo wiem, że znajdą się tacy, którzy będą się tym sugerować. To samo z jedzeniem - ile gram kaszy, ryżu, warzyw i tak dalej. Jem tak, aby nie być głodna; ćwiczę to, na co mam ochotę i możliwości. I niech każdy się tego trzyma ;)

    OdpowiedzUsuń
  3. Ojej, ojej Gosia nawet nie wiesz jak bardzo się z Tobą zgadzam.

    Wystarczy zrzucić 5kg i jesteś dla innych wzorem do naśladowania niezależnie od tego, co wtedy robiłaś. Inni będą wypytywać i robić dokładnie to, co Ty, bo chcą uzyskać podobny efekt. A tak to niestety nie działa. Zrzucenie 5kg nie robi z nas nagle dietetyka, trenera personalnego i psychologa.

    Również tak samo jak Maggie nie lubię podawać dokładnych kg, bo każdy z nas jest inny, powinien dobierać ciężar do własnych możliwości sprzętowych, a przede wszystkim poziomu zaawansowania i siły poszczególnych mięśni.

    Jak widzę brzuch codziennie w planie treningowym albo tyłek i uda 4x to się zastanawiam skąd te pomysły? ;)

    Moją odpowiedzią na Twoje retoryczne pytanie z tytułu postu: Nie wszystkim :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Zgadzam sie, ale uderzylas tu najcelniej w to ze to wlasnie lata decyduja o fit postawie, a nie miesiac i -5kg. "Moj fit blog opowiada o tym jak byc szczesliwa i aktywna mama ale nie moge na raxie cwiczyc bo jestem miesiac po porodzie z reszta nie mam kiedy" (popularny przyklad). Tak samo jak blogerki ktore pakuja w siebie sproszkowane bialko eliminujace np wszystkie owoce i wegle...
    Dobrze ze czesc z nas ma swoj rozum ;)

    OdpowiedzUsuń
  5. Ja już mam dość napotykania blogów czy też kanałow na YT o ludziach, którzy się uważają za znawców i wypowiadają na tematy o odżywianiu, byciu FIT (i nie tylko). Najbardziej boli mnie fakt, że takie osoby przeważnie ogląda/czyta bardzo szeroka publiczność, szczególnie młode osoby, które mają za dużo czasu wolnego... Cała ta rewolucja blogowo-"jutuberska" zaczyna mi działać na nerwy, bo teraz każdy dureń może napisać w sieci, co tylko chce, na jaki temat tylko ma ochotę...

    OdpowiedzUsuń
  6. no widzicie....a ja jestem jedyną blogerką gdzie nikt do mnie nie piszę, nie radzi się i nie pyta ile używam obciążenia czy ile schudłam :D

    OdpowiedzUsuń
  7. Mnie ile schudłam też nikt nie pyta :D

    OdpowiedzUsuń
  8. Moim hitem jest "pół roku nie ćwiczyłam bo jestem mamą/piszę pracę zaliczeniową/rozchorował mi się kot/miałam depresję, ale już zaczynam, biorę się z zapałem i od dzisiaj wracam do starych nawyków" no i drugi "raz na dwa tygodnie jeżdżę na nartach więc jestem fit" :D

    OdpowiedzUsuń
  9. To bardzo trafne spostrzeżenia! Tym bardziej, że większość e-trenerów nakłania wręcz do przetrenowania i zbyt rygorystycznego podejścia do odżywiania, ponieważ im więcej straconych kg, tym ich prestiż instruktorki rośnie.. Co tam zdrowie, czy samopoczucie osób korzystających ;-)

    OdpowiedzUsuń
  10. za to pytają kiedy na redukcje przejdziesz haha :D

    OdpowiedzUsuń
  11. No widziałam, widziałam :D Niestety będę jeszcze długo fitblogerką bez sixpacka i z dużymi udami :D

    OdpowiedzUsuń
  12. co to za fitblogerka to dupa a nie fitblogerka, w mniemaniu wielu blogerek, taka fit to nie fit, to zło, to szatan, to fatblogerka :D

    OdpowiedzUsuń
  13. Jak ona taka gruba to mi też takie uda urosną od tego co ona je i ćwiczy :D

    OdpowiedzUsuń
  14. (mi już urosły)
    też mnie nikt nie pyta, ile schudłam i takie tam, ale może za X lat... Generalnie to wkurza mnie, jak na blogach powtarzają po raz kolejny to samo, jakieś mało odkrywcze rady czy wtórne posty. Wolę, kiedy blogerka pisze o sobie, bo od tego są te miejsca, i widząc jej doświadczenia, decyduję, czy chcę się jej poradzić.

    OdpowiedzUsuń
  15. Sorka Zielpy :D (dupa też?)


    Ja też lubię czytać posty osobiste, o własnych doświadczeniach i radach. Jakiś kontakt lepszy jest wtedy i mozna poznać nowe rzeczy.

    OdpowiedzUsuń
  16. Absolutnie się zgadzam. Obserwuję grubo ponad 200 blogów i subskrybuję na youtube 120 kanałów, a większość z nich jest o tematyce fit (zajmuję się tym zawodowo i dostałam manii na punkcie oglądania czegoś, co mnie interesuje ;) ) i mogę powiedzieć na ten temat sporo. Hitem od jakiegoś miesiąca jest cukier trzcinowy, którego większość pseudo-zdrowych pseudo-fitnesek zaczęła używać. Ni to zdrowe, ni dobre. Nie chcę tutaj rzucać nazwami, ale ostatnio spotkałam się też z blogiem na którym dziewczyna wykonuje trening siłowy 4 razy w tygodniu i zawiera on ok. 30 ćwiczeń po ok. 30 powtórzeń. Absurdy.

    OdpowiedzUsuń
  17. Nie pisałam tego posta z myślą o żadnym konkretnym blogu ani kanale. Nigdy nie robię, nie wywlekam niczyich brudów. Chciałam przypomnieć czytelniczkom, że nie można brać niczego jako prawdy objawionej - sama niedługo przechodzę na dietę prozdrowotną i aż boję się jej tutaj umieszczać, bo wiem, że co najmniej kilka osób by z miejsca też na nią przeszło. To samo jeśli chodzi o ciężary - próba podniesienia czegoś cięższego niż koleżanka nie zawsze dobrze się kończy (chociaż sama mam takie zapędy). Muszę się zastanawiać kilka razy zanim umieszczę posta z poradami, bo nie chcę nikomu zrobić krzywdy. Nawet nieświadomie.

    PS Ty coś kojarzysz z tych 320 śledzonych osób? :D

    OdpowiedzUsuń
  18. Serio? No tragedia.

    OdpowiedzUsuń
  19. Ja mam to samo z subskrybowaniem kanałów i obserwowaniem blogów i o dziwo nikt mi się nie myli, życzyłabym sobie równie dobrego kojarzenia przy nauce, ale to niestety tak nie działa :P A może jakiś nowy post z blogami/kanałami na yt, które polecasz?

    OdpowiedzUsuń
  20. To może powinnaś się zawodowo zajmować mediami ;)))


    Mogę coś pomyśleć, bo ciągle dochodzą nowe, które mnie interesują. Tylko polskie czy też zagraniczne? Oglądam coraz więcej po niemiecku, ale nie wiem czy jest sens umieszczać, jednak polski w naszym kraju jest popularniejszy :D

    OdpowiedzUsuń
  21. Może nie będą się tym sugerować,ale czasem daje to taki pogląd i poniekąd rozeznanie jak i co na kogo wpływa. Wiadomo,każdy jest inny,na każdego co innego działa,ale często też może to dać obraz i informacje pomagające coś ulepszyć we własnym planie:)

    OdpowiedzUsuń
  22. Mam podobne spostrzeżenia do Ciebie. Mam nadzieję, że ja nie uchodzę za wymądrzającą się, bo bardzo tego nie lubię u innych i staram się sama taka nie być choć czasem zaglądając na niektóre blogi i spotykając rażące błędy w wykonywaniu ćwiczeń czy planowaniu treningów mam ochotę walnąć łbem o ścianę, bo to są treningi przygotowywane w pięknych ramkach typu "udostępnij dalej"...

    OdpowiedzUsuń
  23. Nie uchodzisz, ale jak dla mnie to możesz się wymądrzać. Nie po to kończyłaś AWF i masz lata doświadczenia w sporcie, żeby mówić potulnie, że może nie to tylko tamto. Dzielenie się swoją wiedzą to najlepsze co możesz zrobić i nawet mimo wymądrzania dalej bym z chęcią czytała Twojego bloga :)

    OdpowiedzUsuń
  24. Zgadzam się, chociaż sama pokusiłam się o posty o odżywianiu, mimo że wykształcenia w tym kierunku nie mam. Mam nadzieję raczej pokazać, że można jeść zdrowiej bez większych wyrzeczeń. Czasami nieświadomie zdarza mi się popadać w mentorstwo, ale staram się wyłapywać takie momenty i je eliminować, bo do autorytetu w wielu dziedzinach mi daleko. Z drugiej jednak strony, jeśli jakąś wiedzę w danym temacie się ma, to czemu się nią nie podzielić. Faktem jest jednak, że im większy zasięg bloga, tym większe poczucie odpowiedzialności.

    OdpowiedzUsuń
  25. (ciii, bo pozwolenia na budowę nie mam)

    OdpowiedzUsuń
  26. Wykształcenie też nie wszystko :) Jest cienka granica między tym dobrym a tym złym, są nawet ludzie ze stopniem doktora, którzy szkodzą innym. Przeglądałam ten Twój post o IG, ale niezbyt dokładnie, bo jakbym to do paleo dorzuciła to bym prawie nic nie jadła. W każdym razie nic strasznego mi się w oczy nie rzuciło, jest to dosyć popularna dieta i herezji tam nie zamieściłaś ;) Też uważam, że wiedzą dzielić się trzeba, ale trzeba być też otwartym na feedback i odmienne zdanie, chyba tutaj tkwi klucz do sukcesu.



    Co do mentorstwa mi się zdarza popadać w to na okrągło i muszę się bić po twarzy, żeby się nie odezwać. Najczęściej się udaje zatrzymać, ale nie zawsze :)

    OdpowiedzUsuń
  27. Przecież wiem, pisałam o ogóle, a tego bloga podałam jako przykład. Zresztą nawet nie rzuciłam nazwy. ;)
    Dla mnie wszelkie fit-posty są tylko inspiracją. Wszystko mogę wypróbować tylko za pomocą obserwacji swojego organizmu. Znam swoje możliwości i upodobania, więc nie kopiuję niczego na siłę. ;)


    Kojarzę większość tych blogów i kanałów, bo większość oglądam od dłuższego czasu..

    OdpowiedzUsuń
  28. To super, że wiesz, ale ja wolę takie rzeczy mówić głośno :) Dziewczyna biedna skasowała posta (jeśli chodzi nam o tego samego), a nie to było moim celem i mam nadzieję, że moje uwagi tutaj się do tego nie przyczyniły.


    Wiadomo - to ma być inspiracja i rozrywka a nie robienie czegoś na siłę i zawodowy trening ;)

    OdpowiedzUsuń
  29. Ja skomentuję z punktu widzenia czytelniczki-obserwatora - kiedyś czytałam namiętnie sporo blogów, bardzo mnie motywowały do pracy nad samą sobą, ale potem przyszedł moment, w którym coraz częściej natykałam się na komentarze typu: "o boże, to jabłko jest takie wielkie, ile to ma cukru? no i chyba dodasz coś innego, bo przecież to niepełnowartościowa przekąska" albo "3% oleju palmowego? samo zło" tudzież jedna z moich "ulubionych" fitblogerek, nad którą wszyscy się trzęsą, że "taka perfekcyjna" a ona ciśnie pod każdym postem "ja bym tego nie zjadła, wolałabym zrobić to sama, ja już od dawna tego nie tykam" blablabla. Ostatnio też trafiłam na post, gdzie dziewczyna rozpisała morderczy trening i po komentarzach - post został usunięty - serio? Łatwo kreować obraz idealnej siebie w internecie, ale mam wrażenie, że w przypadku niektórych poszło to za daleko. Dlatego teraz czytam może ze 3,4 blogi, które wydają mi się nieudawane i szczere. I mój osobisty hit - pani która rozpisuje jadłospisy i reklamuje je na fejsie z zakładanych masowo fałszywych kont... :D

    OdpowiedzUsuń
  30. Hmmm nie w każdym miejscu wiem o kim mówisz, bo nie mam czasu na wnikliwe czytanie komentarzy na innych blogach i chyba dobrze mi z tym ;) Ale... jeśli mnie czytasz to czuję się wyróżniona :)


    Co do ostatniego zdania, to nie widziałam, ale już mi się podoba :D

    OdpowiedzUsuń
  31. Oj nie wiem czy umiejętność kojarzenia wystarczy żeby pracować w mediach :P Ja postawiłam na rachunkowość i dopóki jest liczenie to wszystko super, ale teoria to masakra dla mnie...


    A co do języka, to myślę, że polski byłby najlepszy, albo ewentualnie angielski jeśli takie osoby też obserwujesz :)

    OdpowiedzUsuń
  32. kto układa te jadłospisy bo ciekawa jestem? :)

    OdpowiedzUsuń
  33. A szkoda gadać. Ostatnio trafiłem na krytyczny komentarz w stosunku do pizzy na pełnoziarnistej mące. Zarzut był taki, że cyt. "Wysoka temperatura zabija 20% witaminy A i D w białku " albo "wysoka obróbka termiczna zabija przyswajalne białko do ok 30%". Kiedy padło pytanie o źródła tej wiedzy, autorka tych komentarzy odesłała pytającego do "literatury".

    OdpowiedzUsuń
  34. Ehh to jak już tak narzekamy to parę przykładów z mojego podwórka:
    1. "Zrobiłam cardio z kanału xhit na yt i miałam taką pompę, że dałam sobie spokój, nie chce żeby mi urosły mięśnie" - nie miałam siły skomentować :D i za każdym razem "po Chodakowskiej rosną bicki" :D
    2. "Po bieganiu tylko węgle" - i jako posiłek potreningowy mała miseczka SUCHEGO makaronu...
    3. "Rozepchasz sobie żołądek warzywami" - rzucone znad szklanki marchewkowego soku z Tesco i zbożowych ciasteczek.
    Takie kwiatki mam na codzień, słyszę je od dziewczyny, z którą mieszkam, a która chce zostać dietetykiem/technologiem żywienia. NC :D

    OdpowiedzUsuń
  35. Jeśli chodzi o diety i ich wpływ na zdrowie, to mam wrażenie, że im więcej czytam i się dokształcam, to tym mniej wiem na ten temat :D Nikomu nic nie doradzam, bo kwestia diety to sprawa bardzo indywidualna (co wiem po sobie), a wcześniej i tak wolę niektóre rzeczy przetestować na sobie by mówić wytartymi frazesami z książek.


    Z twierdzeniem o owsiance też się zgadzam ;D

    OdpowiedzUsuń
  36. ja czytam fit blogi nie tyle po to, żeby wierzyć lub nie. bardziej, żeby się motywować i inspirować.

    OdpowiedzUsuń

Każdy komentarz jest dla mnie cenny, dziękuję!