22.04.2014

Co u mnie i plany poświąteczne

Trochę mnie tu nie było, wiem. Święta miło minęły przy chwilowym odpoczynku od bloga. Pooglądałam Prawo Agaty, wyjadłam wszystkie czekolady w domu, kupiłam kilka polskich kosmetykówm, odpoczęłam od treningów i jestem zwarta i gotowa do pisania kolejnych postów. :)



Mam już wstępną wersję diety prozdrowotnej i muszę powiedzieć, że jest nieco inna niż myślałam. Z jednej strony mogę jeść więcej rzeczy niż byłam na to nastawiona, ale z drugiej zmieniamy główne źródło energii z węglowodanów na tłuszcze. Próbowałam raz takiego rozwiązania podczas testu South Beach i czułam się źle jeśli chodzi o siłę oraz kondycję, ale dobrze jeśli chodzi o jelita i żołądek. Mam nadzieję, że tym razem szybciej się przystosuję do takiego odżywiania i mój układ trawienny mi za to podziękuje. Dieta, którą otrzymałam jest długa, pierwszy etap trwa minimum 9 tygodni, a drugi kolejne kilka. Nie będzie liczenia kalorii, ale będzie uważanie na objętość warzyw i jedzenie dużej ilości tłuszczu. Nie jest to dieta ostateczna, bo robię jeszcze badania i to od nich zależy czy coś się nie zmieni.

Co do treningu, to mam dwóch nowych kolegów - paski z Treca, które mam nadzieję pomogą mi w martwych ciągach. Zakończyłam trening nr 3 z treningów FBW z sfd i niedługo napiszę jego podsumowanie. Do tej pory był to najlepszy z moich treningów i serdecznie go polecam.

Pytałam się Was na Facebooku czy jako kolejny chcielibyście trening całego ciała czy już z podziałem na partie (którego nigdy nie robiłam) i był dosyć mały odzew, więc stwierdziłam, że jest to Wam obojętne. ;) W takim razie wybieram jeszcze FBW, a dokładnie trening nr 5 z SFD. Prawdopodobnie zamienię push press na unoszenie sztangielek w opadzie, ciągle ze strachu o barki. Zaczynę ćwiczyć dopiero po tygodniu nowej diety, żeby organizm nie był w stanie ogromnego szoku, bo i tak dieta to dla niego wystarczający stres. Nie wiem, na ile będę w stanie progresować z ciężarem i w ogóle szaleć na treningu, bo podejrzewam, że przynajmniej na początku zmiany odżywiania nie będę miała zbyt dużo sił. Jednak nie jest to mój priorytet i niezbyt się o to martwię. Po prostu nie chcę przestać się ruszać, a ciężary są sprawą drugorzędną.

Oprócz treningu siłowego przysięgłam sobie więcej się rozciągać, bo poczułam zmianę już po wyjeździe do Włoch, gdzie nie robiłam nic. Mam wrażenie, że wróciłam do stanu sprzed kilku tygodni, co nie jest dobrą nowiną, bo z natury jestem mało rozciągnięta i chcę z tym walczyć.

To tyle chwilowo, napiszcie mi czy macie coś konkretnego, o czym byście chcieli poczytać i co tam u Was. :)

12 komentarzy :

  1. Nebeskaa Natalia22 kwietnia 2014 18:22

    czekam na podsumowanie tego treningu siłowego z sfd :) ja właśnie tydzień temu rozpoczęłam swój pierwszy siłowy również z sfd dla początkującej Lady :) jestem dopiero na drugim tygodniu, jednak fajnie wiedzieć, gdzie można kiedyś tam znaleźć ciekawe treningi ;)

    OdpowiedzUsuń
  2. Bardzo jestem ciekawa jak to odżywianie u Ciebie teraz wygląda ''od środka''. Mam nadzieję że poinformujesz o swoim odczuciu ,ja oczywiście trzymam kciuki aby wszystko się powiodło i abyś znalazła winowajcę swoich problemów i dogłębnie go wyeliminowała.


    U mnie ostatni tydzień obwodówki i rozglądam się za czymś nowym. Chociaż ból kolana doskwiera mi coraz częściej już nawet na rowerze to szukam jakiegoś cardio aby go nie obciążać to nic innego nie znalazłam do tej pory.

    OdpowiedzUsuń
  3. "wyjadłam wszystkie czekolady i obejrzałam Prawo Agaty" :)) świetne zajęcia!! :))

    Obniżasz węgle na korzyść tłuszczy- prawie jak paleo :)

    OdpowiedzUsuń
  4. bodybuildingisalifestyle22 kwietnia 2014 23:22

    uwielbiam paski!!! bez nich ani rusz :D

    OdpowiedzUsuń
  5. Ojej, ketoza? Fuj, ja nie znoszę.

    OdpowiedzUsuń
  6. Od roweru jeszcze lżejsze jest pływanie, ale jak boli to może przerwa?

    OdpowiedzUsuń
  7. Nie rozumiem pytania :D

    OdpowiedzUsuń
  8. Nawet nie prawie ;)

    OdpowiedzUsuń
  9. Ja też nie, ale jak ma leczyć to nie ma zmiłuj.

    OdpowiedzUsuń
  10. No booo czytałam sobie ostatnio gdzieś, że żeby nie kupować pasków, to można wzmacniać przedramiona i wtedy można więcej w MC podnosić. Nie wiem, czy to u Ciebie problem, tak pytam po prostu, bo mnie zastanawia :)

    OdpowiedzUsuń
  11. ja wyjadłam wszystkie ciasta!!! matko! przybyło mnie :D muszę wrócić do żywych :)

    OdpowiedzUsuń
  12. Dawaj znać, jak tam trening z paskami. Wydaje mi się, że split byłby o tyle dobry, że mogłabyś ćwiczyć przedramiona i widziałabyś, czy wzmacniają się ręce po możliwym progresie w MC. Takie moje gdybanie, co myślisz? :)

    OdpowiedzUsuń

Każdy komentarz jest dla mnie cenny, dziękuję!