27.04.2014

5 powodów, dla których nie warto być fit

Photo by Adam / CC BY


1. To, że ćwiczysz nie znaczy, że będziesz szczupła.*
2. Jeśli nie masz siły wnieść sama lodówki/szafy/zakupów to możesz poprosić jakiegoś przystojnego pana o pomoc. Może to będzie miłość Twojego życia.**
3. Możesz jeść i pić wszystko, na co masz ochotę.***
4. Oszczędzasz masę czasu, który możesz wykorzystać na milion przyjemnych rzeczy.****
5. Nie zerwiesz sobie ścięgien na siłowni ani nie wybijesz palca na meczu.*****


To jak będzie? ;)


* Popatrz na fitblogerkę.
** A może nie.
*** Tak jakbyś będąc fit nie mogła.
**** Trening chyba czasem też jest przyjemny.
***** Ale jak wyłączą ruchome schody to na 5 piętro dojdziesz za godzinę.

32 komentarze :

  1. Hahaha dobre. Jeszcze oszczedzi sie na "mydle" bo po co sie pocic w nadmiarze? :)

    OdpowiedzUsuń
  2. 6. Zabierzesz trochę męskości swojemu facetowi :D (o ile chodzi o siłowy)

    OdpowiedzUsuń
  3. No i na dezodorancie!

    OdpowiedzUsuń
  4. A jak się nie ma faceta to komu? :(

    OdpowiedzUsuń
  5. Marysia Mądrala27 kwietnia 2014 17:48

    eee strasznie słaby ten punkt, tak jakby mezczyzna gotujący czy robiacy cokolwiek stereotypowo uwazane za damska domene ujmowal lasce kobiecosci... tak sie tylko madrze :P

    OdpowiedzUsuń
  6. Marysia Mądrala27 kwietnia 2014 17:50

    Nikomu :) Ćwicz Gosiu dalej, a moze uda mi sie kiedys Ci do siebie do gymu przeszmuglowac ;) i pojarasz sie!
    *** to mój absolutny faworyt :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Marysia Mądrala27 kwietnia 2014 17:55

    Panoszę się- fit sryt (że się tak kolokwialnie wyrażę), wiesz jak mało kto (boś przytomna), że to tylko etykieta :)
    Moja sąsiadka ma nadzieję, że miłość swojego życia spotka w Albercie Heijnie ;) przy stanowisku warzywnym (serio ;)).
    Np. teraz cała Warszawa jest fit, a jak wracałam spocona z gymu w stolicy (a mam do niego naprawde kawałek), to mnie sobie korpo-lasie (a w warszawskim korpo przciez taki trathlon modny ;>) na ulicy pokazywały palcem (a może mi tylko drogich ciuchów zazdrościły ;) buahahahaha). One wszystkie sa fit ;) to jak one są to ja nie chcę ;))) (być fit tak jak one, płaskodupce* fit). Na złosc mamie odmroze sobie uszy :D


    *ani mi sie waz o moim tymczasowym zaniku pisać ;))

    OdpowiedzUsuń
  8. Proste :D hahaha też bym chiała jeść wszystko, ale chce też schudnać. :D

    OdpowiedzUsuń
  9. Marysia Mądrala27 kwietnia 2014 18:05

    *Ciebie, sorry za typo i nie po polsku to tak jakos.

    OdpowiedzUsuń
  10. ja bym jeszcze do 1 pkt dodała, że to że ćwiczysz nie oznacza, że będzie to po Tobie widać, np. w lato w skąpej bluzce będzie widać piękne, naprężone muskuły-niekoniecznie, mam wrażenie, że niektóre kobiety "naturalnie" lub z zajęć codziennego życia mają lepsze mięśnie niż ja, która wylewam 7me poty na siłowni, dopiero jak zobaczyłam olgę bołądź , przygotowującą się do roli w służbach specjalnych i harującą na siłowni pod okiem najlepszych specjalistów, a potem w sukni na zdjęciach z jakiegoś bankietu , doszłam do wniosku , że po prostu niektóre kobiety tak mają, że ćwiczeń po nich nie widać

    OdpowiedzUsuń
  11. Nebeskaa Natalia27 kwietnia 2014 18:06

    hehehe, ale się uśmiałam :D no i "nie będziesz chociaż wyglądać jak Pudzian" ;)

    OdpowiedzUsuń
  12. O właśnie, zapomniałam cholerka :(

    OdpowiedzUsuń
  13. To prawda, nad moim bicepsem modlę się i płaczę, na sztandze mam już tyle, że u kilku mężczyzn tyle widziałam a i tak nic tam nie ma. :( No i dopóki nie powiem nikt się nie domyśla, że mam bloga o ćwiczeniach :D


    Ewa od jutra zaczynam dietę od MS, chociaż nie wiem czy nie będzie manipulacji, bo czekam na trochę wyników i muszę dorobić kilka badań. Mam duże resrtykcje i ketozę przynajmniej na początku - myślałam, że Cię zainteresuje temat ;)

    OdpowiedzUsuń
  14. Ale podobno wręcz trzeba kazać facetom wrzucać walizkę na półkę, bo się czują wtedy męsko ;)

    OdpowiedzUsuń
  15. Słuchajcie, chcecie zlokalizować swojego chłopaka/dziewczynę lub tatę czy mamę? Skorzystajcie z tej aplikacji: http://goo.gl/mVFQwV, a poznacie gdzie się szwędają :D

    OdpowiedzUsuń
  16. Hah, a mi bajcepsa widać, mam też tak okablowane łapy, jakbym pakowała od lat (te żylska to akurat wolałabym se odpuścić) i ciągle ktoś pyta ile wyciskam, a mi się ręka łamie na samą myśl o cięższych hantlach :> I mimo prac nad pośladami uparcie są dyndające. No co za lipa ;)

    Bosz, ketoza wiosną, gdy tyle warzyw i owoców...

    OdpowiedzUsuń
  17. Kable możesz mi oddać, zawsze w szkole u kolegi z ławki macałam, bo mi ani jednej żyły nie widać :D


    Wiem, wiem, ale nigdy nie ma dobrego czasu na leczenie. Banana dziennie mogę zjeść albo kubek malin :D Ale nie od razu.

    OdpowiedzUsuń
  18. ja też od dziś zaczynam :D więc życzę sobie i Tobie wytrwałości u mnie I etap to 4-6 tygodni, robiłam jeszcze dziś rano badania, narzekałaś na ilość suplementów ja dostałam 20 różnych środków i ms powiedziała, że to wcale nie duzo i rzekomo miałabym dostać więcej ale nie chciała mnie wystraszyć:D ale mam do niej pełne zaufanie więc posłuszenie zamawiam paczuszki z iherb ( a propos - już zamawiałam z 5-6 razy i ani razy nie musiałam płcić cła:D mam 2 zasady : zamówienie max za jakieś 50-70 dollarów i druga sprawa - wybieram najtańszą i najdłużej idącą opcję przesyłki - kiedyś czytałam właśnie, że przy kurierze masz gwarantowane cło)
    -
    ms wprost powiedziała Ci , że masz miećketozę? bo ja mam jeść 6 a najlepiej 9 szklanek warzyw dziennie, co nie zmienia faktu, ze w dalszych wytycznych jest napisane ze tłuszcz ma być głównym źródłem energii , gdyż dieta jest uboga w węglowodany

    OdpowiedzUsuń
  19. U mnie etap I trochę dłuższy, bo 9 do 12 tygodni. 20 środków? Ja mam 4 i to dla mnie dużo, a oprócz tego masę ziół, połowę nazw słyszę po raz pierwszy :D Suplementy z iHerb też zamawiałam do Polski jak Ty i też nie płaciłam cła, ale w Niemczech pewnie bym zapłaciła.

    Nie, powiedziała mi wprost, że ograniczamy węglowodany. Warzyw mam też gdzieś tyle na dzień, ale mogę jeść tylko 24 rodzaje z tego 1/3 niedostępna w Niemczech a części z pozostałych nie lubię. Tylko chyba przestanę nie lubić, bo coś jeść muszę. W każdym razie nawet z tych 6 czy 9 szklanek to wątpię, żeby mi 50g węgli wyszło, bo prawie połowę diety stanowią liściaste, a potem mam dobierać resztę. Ze szklanki marchwi czy fasoli nawet tyle nie wyciągnę choćbym chciała. No i mogę zjeść banana albo maliny, dzisiaj planuję taką rozpustę, bo mi ostatni został, ale potem już będzie olej kokosowy zamiast banana :D

    OdpowiedzUsuń
  20. to to tak jak u mnie, lisciaste 2 szklanki dziennie, siarkowe 2 szklanki, kolorwe 2 szklanki, a na warzywa z wysokim IG narazie nie mogę sobie pozwolić, z owoców tylko cytryna i limionka ( ale i tak nie jadam jakoś owoców), ale musze sprawdzic czy mnie nie uczulają, najgorsze to dla mnie napoje tylko wybrane zioła i woda, a z tłuszczy tylko kokos, oliwa, ograniczone ghee i ograniczone awokado bo wywołuje u mnie migreny ( do tej pory nie żałowałam sobie smalcu gęsiego czy wieprzowego) ale ogólnie jeśli dobrze rozumiem rozpiski to nie ma jakiś wielkich różnic w tym co do tej pory jadłam nie licząc suplementów : głównie witaminy

    OdpowiedzUsuń
  21. No to podobnie bardzo, trochę inne proporcje :) cytrusów nie jem od dawna i nic się nie zmienia, awokado też papa. U mnie różnica jest w ilości węglowodanów, więc daję stówę, że na początku osłabienie i senność murowane.

    OdpowiedzUsuń
  22. ja do tej pory jadłam węgle na podobnym poziomie więc jak białko i tłuszcz jest odpowiednio dobrane to nie powinno być tak źle
    -
    dziś nawet jem brukselkę z Twojego przepisu , tylko zrobiłam właśnie na ghee na patleni
    -
    no i jak nie moge psiankowatych nawet w przyprawach! więc żegnaj słodka papryko, pierzu ziołowy i curry

    OdpowiedzUsuń
  23. Właśnie się zastanawiam, czy 6 szklanek to dużo, czy mało. Ile np. małych ogórków gruntowych mieści się w szklance? :>

    OdpowiedzUsuń
  24. Potwierdzone wieloletnim doświadczeniem. Polecam, Zielpy.
    ^^

    OdpowiedzUsuń
  25. I na jedzeniu! Po co tyle żreć, co niektóre blogerki :D

    OdpowiedzUsuń
  26. True, myślę przejść na 1000kcal, jaka to oszczędność. I mniej siat do noszenia ze sklepów ;)
    Zresztą, damom wypada dzióbać jak ptaszek, cso nie ;)

    OdpowiedzUsuń
  27. Możesz zrobić test i zmierzyć :D Ale np jeśli chodzi o pomidory to dwa normalne gdzieś są objętości szklanki. Jeden pomidor to ok 200g, a normalnie np. na sfd zaleca się jedzenie 500 - 700g warzyw więc wiesz, te 9 szklanek to trochę więcej ;)

    OdpowiedzUsuń
  28. miłość swojego życia hahahaha, tylko miłość życia nawet tego nie zauważy .. ;DD
    trytodesign.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  29. Ania/ carpefit.blogspot.com2 maja 2014 08:45

    Koleżanki z pracy nie będą patrzeć na to co jesz i czekać aż w końcu się "złamiesz" i zjesz przy nich czekoladę/pączka/ciasto ;] żeby nie był że taka cała #fit #healthy #fitspo

    OdpowiedzUsuń
  30. Fit modne określenie dzisiejszych czasów, no i jeszcze #healthy przecież z toną suplementów, proszków i sosów 0 kcal :)



    A na warzywnych dobre partie są? Ja prędzej celowałam w fitness kluby albo korpy, ale może zmienię target :D :D


    A co do polskich korpo, to czy to są jakieś żarty cholera czy co? Jakieś określenia ciągle słyszę typu korpo sucz, Ty tutaj piszesz o płaskodupiu (śmiem podejrzewać, że przejeżdżają więcej na rowerku stacjonarnym niż ja samochodem), Pokolenie Ikea opisywał brutalne maszynki pracujące po 12h. Nie no, ja wolę wierzyć jednak, że to żarty są, bo ja się z takimi ludźmi nie spotkałam, nawet w Polsce. Chyba, że branża informatyczna jest specyficzna i w koszulach w kratę się objawia ;)


    *gryzę się w język ;)

    OdpowiedzUsuń

Każdy komentarz jest dla mnie cenny, dziękuję!