26.03.2014

Widać Ci mięśnie!

Nie dalej jak wczoraj pisałam o tym, że często ludzie dziwią się, że trenuję. Po zdjęciu mojego brzucha, które zamieściłam tutaj, dostałam wiele komplementów od znajomych i rodziny. Dziwne, bo mi mój brzuch podoba się tak sobie. Mam lordozę i jakbym nie stanęła, to zawsze z boku wyglądam jak w ciąży. Zawsze. Tak czy inaczej, nie zniechęca mnie to do ćwiczeń.

No jak tam, widać coś poza srajtaśmą? ;)

Właśnie dlatego, że uwielbiam sport, nie brakuje mi motywacji do ćwiczeń. Jak zaczynam trening od razu polepsza mi się humor. Gdy wykonuję ćwiczenia skupiam się tylko na nich. Nie zastanawiam się nad tym, czy i jak działają. Nie wykonuję ćwiczeń tylko i wyłącznie po to, żeby lepiej wyglądać. Mam gdzieś tam z tyłu głowy, że moje ciało z dnia na dzień staje się jędrniejsze i bardziej umięśnione, ale nie ma to dla mnie znaczenia w codziennym życiu. Zresztą byłabym hipokrytką, gdybym mówiła, że zależy mi tylko na wyglądzie, bo moja dieta jest całkiem "niewyglądna".

Gdy od czasu do czasu spojrzę w lustro, nie jestem zadowolona. Powinnam być szczuplejsza, mięśnie powinny być bardziej widoczne, spada motywacja. Nie motywacja do ćwiczeń, ale motywacja do jedzenia mniej, do tego, żeby wierzyć, że ćwiczenia oprócz siły i dobrego samopoczucia dadzą mi dobry wygląd. Powiedziałam o tym koleżance, która jest czasem ze mną na siłowni. Ona się popatrzyła na mnie jakbym była nienormalna. "Na początku może i tak, ale jak ćwiczysz to widać Ci wszystkie mięśnie." Seriooooo? Wszystkie mięśnie?

Aż zrobiłam sobie zdjęcia po treningu. Powyżej biceps, ale też pośladek. No rzeczywiście, coś tam się przebija. To się nazywa motywacja. Obcy ludzie widzą nas z różnych stron i w różnych pozycjach. To, że gdy napnę rękę nie mam bicepsa nie znaczy, że go nie widać, gdy ćwiczę. Napinać mięśnie i robić ich dobre zdjęcia też się trzeba nauczyć. Ten etap najwidoczniej jeszcze przede mną.

Jest też druga strona medalu. Jestem najlepszym chodzącym przykładem na to, że nie tak łatwo o widoczną muskulaturę. Podnoszę więcej niż niejeden mężczyzna (słyszałam takie uwagi przy martwym ciągu, jak panowie "żalili się" do siebie, że biorą mniej ode mnie), a bliżej mi do Jennifer Lopez niż kulturystki. Przypadek? Nie sądzę. Jednak inni mi mówią, że moje ciało jest bez cellulitu, jędrne, a skóra napięta. Mówię inni, bo ja zawsze zauważę jakiś mankament. Jak siądę to cellulit jest, a i brzuch często puchnie i napięty nie jest.

Wracam do tego, o czym mówię od kiedy prowadzę bloga. Po kij oglądać zdjęcia modelek, które zostały potraktowane zacną dawką fotoszopa? Ja wiem, że efekty nie przychodzą z dnia na dzień, a osoby które nigdy nie trenowały muszą na nie czekać jeszcze dłużej. Ale co ma być motywacją jak nie Wasze własne, ciężko wypracowane widoczne zmiany? Jeśli sami ich nie widzicie, zapytajcie się innych osób, które widzą Was rzadziej. U mnie "przytyłaś" zmienia się ostatnio w "dobrze wyglądasz". Umięśnione barki równoważą nawet 107cm w brazylijskim tyłku ;)

24 komentarze :

  1. Agnieszka Szatkowska26 marca 2014 16:40

    Widzisz, ja często patrzyłam na te podrasowane modelki, nie raz na wkurwie, że ja tak nie moge wyglądać, bo p prostu mi się nawet nie śniło, że można aż tak naściemniać tym fotoszopem :D

    OdpowiedzUsuń
  2. są nawet osobni ludzie od korekty brwi, rzęs i policzków - dowiedziałam się tego od znajomego fotografa. tak, straciłam wiarę w zdjęcia :D


    przypuszczam, że jak poszperasz do zdjęć ze swojego gorszego okresu, kiedy nie miałaś takiego ładnie wyrzeźbionego ciała jak teraz, a potem spojrzysz w lustro, to się poklepiesz po plecach za dobrze wykonaną robotę :) naszym ciałem sterują hormony, to ich wina, że nie jesteśmy czasem zadowolone z siebie ;)


    zazdroszczę Ci tyłka! Mój też jest baaaardzo okrągły, ale mam szerokie ramiona i stosunkowo wąskie biodra, co zupełnie nie wygląda kobieco - tak więc, ciesz się, że masz takie kobiece, fajne proporcje, pure awesomeness :)


    pretty-perfection.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  3. Gdybyś zobaczyła moje obecne opuchnięcie i wzdęcie którego nadal nie zdiagnozowałam (najbliżej mu do ZJD,alergii na jakiś składnik lub jego niepoprawne trawienie) czuję się jak nie napiszę co. Do tego też dochodzi prawdopodobieństwo lordozy,więc byłabym wdzięczna czy znalazłaś na to jakiś sposób?


    A łapę masz dobrą,podoba mi się:D

    OdpowiedzUsuń
  4. Również lubię poćwiczyć i podczas treningu daję z siebie wszystko ale denerwuję się trochę kiedy ćwiczę długo a nie widzę efektów :) Wiem że potrzeba czasu ale jestem strasznie niecierpliwą osobą :) Mam taki tydzień gdzie ćwiczę z rozkładem cały tydzień , znowu następnego w ogólę nie mogę zacząć bo brak mi motywacji ;/

    OdpowiedzUsuń
  5. No masz racje nie jest łatwo o widoczną muskulaturę innym wychodzi łatwiej innym gorzej, Ja nie podnoszę więcej jak 16kg na razie a tricka mam, za to bicek wygląda jak u spasionej grubej baby o brzuchu może nie będziemy rozmawiać :D

    OdpowiedzUsuń
  6. Mi się czasem wydaje, że na zdjęciach wyglądam lepie, niż w rzeczywistości.

    Masz rację z umiejętnością napinania się i robienia sobie zdjęć w takiej pozie, by mięśnie było widać. Światło raz, a dwa ustawienie i napięcie, o które trudniej, gdy robi się je "za sucho", niż ćwicząc angażując dany mięsień.

    Dlatego bardzo namawiam do nakręcania siebie podczas treningu i robienia zdjęć, bo czasem wydaje się, że efekt marny, a potem gdy taki film lub zdjęcie ogląda się po jakimś czasie to człowiek stwierdza, że był dla siebie za bardzo surowy:)

    Ja po przeczytaniu ostatniego akapitu wzięłam do ręki centymetr i tak, jak myślałam mam w tyłku równą setkę :D Także no :D

    OdpowiedzUsuń
  7. Piękny tricek. Ja ostatnio zauważyłam, że ręce mi 'urosły', a triceps się w końcu przebija. Dzięki umięśnionym ramionom w końcu zrównoważyłam też niemały tyłek (jestem gruszką).
    Też wydaje mi się, że nie ma progresu, obwody zmniejszają się o 0,5 cm, ale często słyszę, że lepiej wyglądam, czyli chyba moje ciało się zmienia :) Pozostaje nam tylko cały czas ćwiczyć i dobrze jeść, bo pewnego dnia osiągniemy swój cel!

    OdpowiedzUsuń
  8. kochana mam podobnie, jestem bardzo samokrytyczna gdy patrzę w lustro i to puchnięcie no cóż znam to.

    OdpowiedzUsuń
  9. Ty nawet z tym wzdęciem jesteś dwa razy szczuplejsza ode mnie :)

    Sposób na lordozę? Nie patrzeć na siebie z boku :D No i dużo się rozciągać, szczególnie lędźwie.

    OdpowiedzUsuń
  10. Duże tyłki rosną w siłę! :D

    OdpowiedzUsuń
  11. Haha no zabawne,żarcik na dobranoc dobra rzecz:D Może na zdjęciach się tak wydaje,a to zapewne zasługa dobrego światła i ustawienia :D


    No z tym patrzeniem z boku to staram się nie przyglądać bo zgroza. Rozciągać też się rozciągam,a dupa nadal do tyłu leci:D

    OdpowiedzUsuń
  12. Dziewczyno spójrz na siebie - nie masz żadnego tłuszczu i mało masy mięśniowej, bliżej Ci do Ewki Chodakowskiej niż do mnie. Ja ważę ponad 75kg przy 173cm wzrostu i mam 107 w biodrach i jakieś 72cm w talii. Ważysz pewnie 20kg mniej ode mnie. Nie traktuj tego jako zarzut, ale otwórz oczy. Ja serio jestem duża, będąc z Agnieszka Szatkowska nad jeziorem w zeszłym roku robiłyśmy zdjęcie siedząc, bo jestem dwa razy szersza od niej. Jestem mocno zbudowana, a do tego mam dużo mięśni i tłuszczu. Na zdjęciach dobrze wyglądam, bo właśnie taka ilość mięśni mnie ratuje. https://www.facebook.com/photo.php?fbid=657940517552370&set=pb.505630069450083.-2207520000.1395864509.&type=3&theater


    Aha, teraz rozumiem o co Ci chodzi z lordozą :) Jak tyłek leci do tyłu to znaczy, że brzuch i plecy są słabe. Osobiście dużo mi się polepszyło po siłowni - martwych ciągach i przysiadach a także planku i pompkach. Staram się jak najmocniej spinać brzuch jak chodzę, bo jak o tym zapominam po godzinie chodzenia już mnie bolą lędźwie. Nie łudzę się też, że "kiedyś urodzę" i lordoza się wyprostuje. Jednak tyle o ile to wzmacniać i rozciągać :)

    OdpowiedzUsuń
  13. Brazylijskie pośladki <3 najlepsza motywacja to własne zdjęcia, a nie cudze. Dzisiaj sobie zrobiłam takie, żeby nie było pustosłowia :)

    OdpowiedzUsuń
  14. Paulina Hurija Ciesielska26 marca 2014 21:58

    Nie masz na co narzekać!

    OdpowiedzUsuń
  15. jak bym czytała o sobie :)

    OdpowiedzUsuń
  16. Nie wiem,bo nie widziałam Cię w realu. Na zdjęciach wydajesz się normalnej postury. Nawet ze wzrostem wydawałaś się na niższą więc chyba na podstawie zdjęć jednak nie ma co wnioskować z tego co widzę.

    Oczy mam otwarte,ale w tym momencie nie piszę o tłuszczu a o wzdęciu które może być wywołane ZJD lub jakąś nietolerancją,a jest ono na tyle duże że pomijając ból czuję dyskomfort,nie miałam na myśli tłuszczu.

    Słyszałam właśnie że na tą ''kurzą dupkę'' dobre właśnie są planki oraz spięcia m.in. takie które wykonywał Arnold na talię. Dzięki za radę:)

    OdpowiedzUsuń
  17. Bez cellulitu... Jak to się robi? :)

    Mój brazylijski ma 92, ale ja jestem mała. Pierwszy raz jednak w życiu zaczynam go lubić, a to dzięki temu, że ćwiczę. Po części dzięki temu blogowi, bo m.in. Twoje podejście pozwoliło mi zluzować i spojrzeć na sprawy inaczej :)

    Dzięki!

    OdpowiedzUsuń
  18. Ooooo bardzo mi miło :)

    OdpowiedzUsuń
  19. Nebeskaa Natalia27 marca 2014 16:43

    ja ostatnio ciągle słyszę od mamy, że mam jakiś większy ten tyłek i pewnie oszukuje w diecie haha :D dla mnie to komplement, który świadczy o tym, że pośladki mam znacznie bardziej uniesione i umięśnione niż kiedyś :D

    OdpowiedzUsuń
  20. Może warto po prostu przejść na redukcje? Mięśnie będą bardziej widoczne. Dlaczego tego nie zrobisz?

    OdpowiedzUsuń
  21. Bo nie mogę. Poczytaj wcześniejsze posty.

    OdpowiedzUsuń
  22. pojawiające się mięśnie to najlepszy motywator do ćwiczeń :)

    OdpowiedzUsuń
  23. Duże tyłki to kwintesencja kobiecości :D A już wyćwiczone - magia :D Mi zawsze mówiono, że mam tyłek murzynki, i o ile w czasach liceum było to zapewne formą dogryzania mi, co sprawiało, że byłam trochę zakompleksiona, to dziś, kiedy jest on bardziej umięśniony i coraz bardziej podniesiony - zwraca dużo większą uwagę, a z kompleksu przerodził się w największy atut! :)

    OdpowiedzUsuń
  24. Znam to z autopsji :)

    OdpowiedzUsuń

Każdy komentarz jest dla mnie cenny, dziękuję!