15.03.2014

Miesiąc bez orzechów i słodyczy - przemyślenia

Dzisiaj mija mój miesiąc bez orzechów i słodyczy. Bez orzechów się owszem (prawie) obyło, ale bez słodyczy niestety nie. Ale po kolei.

Photo by Frank Jakobi / CC BY

Co do orzechów, to było dosyć prosto tym razem. Nie kupowałam, nie patrzyłam na nie w sklepie itd. Gdy poczęstowano mnie w pracy fistaszkami zjadłam garść. I tyle Jakoś uspokoiłam moje uzależnienie od nich i nie czuję potrzeby kupowania póki co. Nie muszę też mieć zamienników. Nie deklaruję się do kolejnego miesiąca bez orzechów, ale nie zamierzam też ich momentalnie wprowadzać do diety.

Co do słodyczy było trochę gorzej. Łącznie słodyczy nie jem od początku roku, więc już dosyć długo. Niestety poległam raz w połowie, gdy zjadłam żurawinę w czekoladzie i pod koniec - jedna tabliczka czekolady Pierrot, kilka cukierków oraz śliwek w czekoladzie (nie wszystko w jeden dzień oczywiście). Nie uważam, że to jest jakaś życiowa tragedia, ale nie uważam też, że tak powinno się odżywiać. Dlatego na tym poprzestanę i planuję abstynencję słodyczową na ile życie mi pozwoli. To znaczy - nie kupuję słodyczy sama a jeśli mnie ktoś częstuje staram się odmawiać - proste.

Co do nauki z takiego ekseprymentu, to zauważyłam, że jestem zdecydowanie uzależniona od słodkiego smaku. Póki są to owoce, to nie widzę większego problemu. Widzę u siebie taką tendencję, że jem więcej i więcej słodkich rzeczy aż do momentu kiedy stwierdzam, że to już za dużo i ucinam koleżeństwo żeby kilka dni nie jeść nic słodkiego. Słodkich rzeczy to znaczy suszonych owoców, gorzkiej czekolady, miodu i bananów. Więcej słodkiego w mojej diecie nie ma :)

Te dwa i pół miesiąca pokazały mi, że bez słodyczy można się obejść i są one właściwie zbędne w moim życiu. Ich smak bardzo dobrze zastępują suszone i świeże owoce. Niemniej jednak jeśli raz na jakiś czas zjemy zwykłą, mleczna czekoladę to też nic wielkiego się nie stanie. Ważne, żeby to nie było naszą codziennością. Oprócz tego... taka abstynencja jest całkiem dobrym sposobem na zaoszczędzenie trochę pieniędzy - orzechy i słodycze nie należą do najtańszych produktów żywieniowych.

Kto tam trzyma się jeszcze od początku roku bez słodyczy? Kto nie? Jakieś przemyślenia? :)

20 komentarzy :

  1. Swego czasu bylam uzalezniona od soli wszystko co slone i potrawy zawsze dosalalam i nigdy schudnac nei moglam. Teraz soli nei jadam praktycznei wcale tzn ja raczej nei sole woel pieprzyc i przyprawy nzi sol . Ale slodycze niestety to moja zmora i musze zjesc cos slodkiego :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Maja Sieńkowska15 marca 2014 21:10

    Nie jadłam nic słodkiego od 6 stycznia do wczoraj. Wzięło mnie przeziębienie i czułam, że baaardzo potrzebuję czegoś wyraźnego w smaku, więc kilka czekoladek pochłonęłam. Jakoś się tym nie zadręczam, miała taką potrzebę, cieszę się, że nie popłynęłam z prądem i uznałam ten wybryk za mały przerywnik. :)

    OdpowiedzUsuń
  3. bodybuildingisalifestyle15 marca 2014 21:32

    też zawsze lubiłam słodki i słony smak, ale da się bez tego żyć :) słodki zastępuję np. odżywka białkowa albo waldeny ;)

    OdpowiedzUsuń
  4. littledietplaybook blog15 marca 2014 21:45

    Ja też mam detoks od słodyczy i czuję się znacznie lepiej. Nie mam takich zjazdów energii, mniej niespodzianek pojawia się na twarzy. Słodkiego smaku brakuje, ale na tym polega cała zabawa, żeby walczyć ze swoją słabą wolą.

    OdpowiedzUsuń
  5. Słodycze to taka wspaniała rzecz :))))) Ale tak na poważnie- można bez nich żyć, ale przecież (tak jak piszesz) wszystko jest dla ludzi, tylko należy zachować umiar. I tyle w temacie :))

    OdpowiedzUsuń
  6. Ja jestem dumna, że udało mi się wyeliminować słone przekąski, od których byłam uzależniona, ale po słodycze wciąż sięgam, choć w zdecydowanie mniejszych ilościach niż kiedyś. Bez czekolady jeszcze mogłabym żyć, ale bez wszystkiego co ciastowe już chyba nie ;)

    OdpowiedzUsuń
  7. Różowa Klara16 marca 2014 09:00

    Ja od sierpnia ograniczałam słodycze na rzecz np. domowych słodyczy, ale trafiły się też kilka razy słodycze kupne. Osiągnęłam sukcesem, bo kiedyś normą było u mnie zjadanie bardzo dużej ilości słodyczy, a 6 dni temu postanowiłam z nich zrezygnować całkowicie.

    OdpowiedzUsuń
  8. a ja mam pytanie z innej beczki, podobnie jak TY, zamawiam suplementy z iherb już dwa razy zamawiałam i wszytko było ok, ale czytałam, nie tylko u Ciebie, że niektóre osoby również musiały zapłacić cło, i teraz pytanie, planuje kolejne ogromne zamówienie, ale teraz zaczęłam się obawiać, czy mnie też "nie spotka konieczność dodatkowych opłat" i boję się zamawiać, bo jak okaże się , że będę musiała dopłacić to interes okaże się nieopłacalny. Nie orientujesz się od czego zależy to cło?

    OdpowiedzUsuń
  9. W Niemczech cło się płaci od 22€, w Polsce nie mam pojęcia. Nie zamawiałam nigdy do Polski.

    OdpowiedzUsuń
  10. Najbardziej lubię 70% z Rittera albo z Alnatury :)

    OdpowiedzUsuń
  11. Ze słodyczami walczę już bardzo długo i nadal to jest mój problem. Umiem już odmawiać, do kawy, zamiast cukierków i ciasta, jem suszone figi lub morele z migdałami, do deseru jogurtowego dodaję miód i zjadam 2 kostki gorzkiej czekolady codziennie. Poza tym, w niedzielę pozwalam sobie, nie zawsze, ale jeśli jest okazja, na mały kawałeczek domowego ciasta (tzw. pół porcji!), 1 śliwkę w czekoladzie, jakieś 1 mało ciasteczko lub kawałeczek mlecznej ulubionej czekolady. I wtedy jest łatwiej, celebrujesz tą chwilę, jest nagrodą, a codziennie nie myślisz o tym, że swoich ulubionych przysmaków nigdy nie zjesz. I nie rzucasz się wtedy na wszystko jak wilk :) Spróbuj może własnie raz w tygodniu wprowadzić taki mały nagrodowy cheat :)
    www.eatsmart4ever.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  12. U mnie różnie to bywa jednak narazie nie narzekam. Słodki smak staram się dostarczać z owoców,owoców suszonych,miodu,gorzkiej czekolady,ale czasem i tego dawki przekraczają ponad to co być powinno:D

    Orzechy to nadal mój czuły punkt... Ty dlaczego całkiem je odstawiłaś?

    OdpowiedzUsuń
  13. dzięki za odpowiedź, może ja mam to "szczęscie" ze place z polski karta wirtualną i bank chyba przelicza z dollarów na zł

    OdpowiedzUsuń
  14. Nie całkiem, teraz powoli wracam, ale będę je jeść naprawdę rzadko. Odstawiłam, bo po pierwsze nie umiem zjeść małej ilości naraz a duża nie dośc, że jest kaloryczna, to źle się po niej czuję. Po drugie czułam, że zaczynam się uzależniać - jadłam je za często i po prostu chciałam sobie zrobić "orzechowy post" :)

    OdpowiedzUsuń
  15. ja bez orzechów bym się chyba nie ogarnęła, codziennie wpada kilka brazylijskich [selen], migdałów [magnez], nerkowców [pyszne :D] czy choćby pestek słonecznika.. ale też się muszę kontrolować, gdyby były niskokaloryczne i tańsze wciągałabym je w opór!

    OdpowiedzUsuń
  16. Ja słodyczy nie jem, właściwie w ogóle. Zdarza mi się, owszem, lubię zjeść naleśniki z serkiem czy czekoladą, czasem kupie pączka czy rogalika, ale tak naprawdę to w miesiącu jem słodkie rzeczy może trzy, cztery razy i to zimą więcej niż latem. Nie wiem, jakoś rezygnowanie ze słodyczy nigdy nie było dla mnie problemem. Za to orzechy staram się włączyć do swojej diety, czemu Ty z nich rezygnujesz?

    OdpowiedzUsuń
  17. Ja trzymam! Jakoś samoistnie udało mi się przerzucić ze słodyczy na owoce, ew. gorzką czekoladę/kakao i... bardzo mi z tym dobrze :). Teraz większość "tradycyjnych" słodyczy jest dla mnie za słodka, w ogóle mnie do niej nie ciągnie. Fajnie odkryć, że wcale te słodkości nie były potrzebne!

    OdpowiedzUsuń
  18. hm...czy to przypadkiem nie jest tak, że orzechy powinno się jeść, ponieważ są dobrymi spalaczami tłuszczu ? i wgl są zdrowe ? ...

    OdpowiedzUsuń
  19. 3 lata walczylam z uzaleznieniem od slodyczy ;) ale od 6 miesiecy jestem "czysta" ;) ale za to uzalezniona od domowych,bezcukrowych,pelnoziarnistych ciastek ;P zycie to ciagla walka ;) No ale tak bez orzechow,toz to nie zycie ;)

    OdpowiedzUsuń
  20. Ja od dawna w ogóle nie jem słodyczy, ale właśnie bez gorzkiej czekolady i owoców to jakoś nie mogłabym żyć. No ale ograniczam, bo wiele owoców mi nie służy.
    A jaką gorzką czekoladę jadasz?

    OdpowiedzUsuń

Każdy komentarz jest dla mnie cenny, dziękuję!