24.02.2014

Zacznij ćwiczyć, a nie wyzywać

Wyzwanie 20 pompek. Wyzwanie 30 pompek. Wyzwanie 100 przysiadów w jak najkrótszym czasie. Wyzwanie 300 przysiadów w miesiąc. Wyzwanie downward dog. Wyzwanie przysiadów na piłce. Serio? Nie za dużo tego?

Autor: Arya Ziai
Jestem Gosia i założyłam tego bloga, bo chciałam opisywać to, co jest moją pasją, czyli sport. Ćwiczę od kiedy pamiętam i mimo, że nie robiłam tego nigdy profesjonalnie, to podczas studiów nawet udawało mi się dostawać za to sypendium. Po 15 latach regularnych treningów bez sportu czuję się jak bez ręki. Właśnie dlatego postanowiłam o tym pisać na blogu.

Podczas tych 15 lat plątałam się po różnych dyscyplinach - trochę tenisa, trochę pływania, siatkówka. Czasami zdarzyła mi się nawet wspinaczka, piłka ręczna i aerobik. Nie ważne co to było - na treningu zawsze byłam pierwsza. Gdy wyjechałam z Polski skończyły się moje regularne treningi, więc zaczęłam szukać substytutów. Najpierw była to siłownia, potem Ewa Chodakowska, potem Zuzka no i do teraz - z powrotem wróciłam na siłownię. Całkiem się lubimy.

Celem mojego bloga jest opisywanie mojego stylu życia i pokazanie, że MOŻNA być aktywnym przy jednoczesnych innych obowiązkach takich jak praca czy nauka. Pokazanie, że aktywność i zdrowy styl życia to część życia a nie coś co idzie w odstawkę, gdy się pisze pracę inżynierską, dostaje nową posadę, ma kłopoty ze zdrowiem czy przeprowadza do nowego kraju (klik na każdą z czynności przenosi do posta). 

Mam taki charakter, że uwielbiam rywalizację. Mogę spędzić kilka godzin na treningu gryząc parkiet (lub piasek) tylko po to, by potem wygrać turniej o dyplom (Akademickie Mistrzostwa Polski serwują w półfinałach właśnie takie wyszukane nagrody - tutaj relacja z turnieju). W pewnym momencie ta rywalizacja się skończyła. Mogłam tylko mierzyć się ze sobą albo z kimś na ekranie. Teoretycznie.

Obecnie wyrasta nowy trend wymyślania wyzwań, które nie mam pojęcia co mają na celu. Blogi skupiają ludzi o różnych poziomach zaawansowania. Kilka dni temu wrzuciłam moją odpowiedź na piwne wyzwanie, gdzie nagrałam swoje 20 pompek. Filmik nagrywałam 3 razy, konsultując z Natalią, czy aby na pewno robię poprawnie technicznie, bo nie chciałam robić czegoś, czemu nie jestem w stanie sprostać. Gdyby mi się nie udało, to robiłabym na kolanach. Przecież to żadna ujma. Przez to wyzwanie chciałam pokazać, że gdy ktoś na Facebooku pije piwo, można robić coś innego, co jest lepsze dla naszego zdrowia i ciała. Żadnych ukrytych przekazów. To oczywiste, że dla mnie zrobienie 20 pompek to teraz nic nadzwyczajnego (kiedyś nie umiałam zrobić 5 :D), ale dla wielu dziewczyn może być barierą nie do przejścia. Mogę nagrać z tego filmik, by udokumentować i pokazać, że można, pochwalić się, że pokonałam kolejną swoją barierę, ale nie oczekuję niczego wzamian.

Nie zamierzam nikogo wyzywać i narzucać co i w jakiej liczbie mają robić. Każdy powinien trening dobierać do siebie i stawiać sobie cele tak, aby przełamać swoje bariery. Ciekawe co byście powiedzieli, gdybym dała Wam wyzwanie zagrywać 10 razy flotem w linię końcową albo robić poprawne pady boczne z przewrotem na czas. No właśnie. Ja się odcinam od tematu i moje poprzednie wyzwanie potraktujcie jako zaproszenie do ćwiczeń zamiast picia piwa. Albo przed piciem. Wasz wybór. :)

21 komentarzy :

  1. Gosia, za dużo, to mało powiedziane... Ok, rozumiem, że fajne są sportowe wyzwania- zdecydowanie lepsze od tego piwnego, ale w sumie- co kto lubi. Z drugiej strony nie popadajmy z jednej z skrajności w skrajność, bo ileż można. Dziś muszę zrobić to, jutro tamto, a znów pojutrze- sprostać kolejnemu wyzwaniu i wrzucić filmik...
    Fajnie by było, gdyby ktoś taki nominowany ktoś- rozpoczął swoją przygodę ze sportem na dobre, ale wydaje mi się to mało prawdopodobne...

    OdpowiedzUsuń
  2. Zdecydowanie zbyt dużo. Szkoda ogromnie, że czasem zapominamy o zdrowym rozsądku. Gdybym wiedziała jakimi nierozsądnymi próbami skończy się mój film z przysiadem na piłce NIGDY bym go nie dodała.

    Mam nadzieję, że blogerzy przestaną się prześcigać w wymyślaniu coraz bardziej wymyślnych wyzwań.

    Oczywiście nie rezygnuję z wyzwań innych blogerów, ale nie będę brać udziału we wszystkich. Wracam przede wszystkim do mojego ścigania się z samą sobą i wyzywaniu samej siebie.

    OdpowiedzUsuń
  3. Ja niestety wpadłam w to, bo chcąc za wszelką cenę zrobić te 20 pompek, całe szczęście, że nic sobie nie zrobiłam, mimo że wiadomo, że przy obniżeniu dolnej części ciała przy pompkach, można zrobić krzywdę swoim plecom. Nic innego nie próbowałam i nie sądzę, żebym spróbowała.

    Podoba mi się to co napisałaś o sporcie jako codzienności. Ja studiuję dziennie (piszę właśnie pracę licencjacka), pracuję na pół etatu i mam czas i ćwiczyć i iść z chłopakiem do kina i z koleżankami potańczyć. Ale to właśnie chodzi o to, że jeśli sport jest dla Ciebie czymś naturalnym, to nie musisz szukać na niego czasu, bo po prostu go na niego masz, tak jak na spanie, czy jedzenie. Koleżanka spytała się mnie jak to możliwe, że przy tylu obowiązkach nie jestem zmeczona, a wręcz przeciwnie tryskam energią, podczas gdy ona najchętniej nie wychodziłaby z łóżka, mimo że zajęcia na uczelni ma tylko 3 dni w tygodniu. Moją odpowiedzią była praca nad sobą i bycie aktywną, bo ćwiczenia nie tylko sprawiły, że jestem silniejsza fizycznie, ale też mentalnie.

    Ja nigdy nie trenowałam siatkówi na takim poziomie jak Ty, najdalej udało mi się dojść z koleżankami do półfinałów wojewódzkich mistrzostw szkół gimnazjalnych, ale zostanie siatkarką było kiedyś jednym z moich marzeń. Nie udało się, bo nie urosłam za wysoka, a pozycja libero nie była dla mnie :)

    Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  4. brawo! coż za mądry wpis. Nie czaje idei tych wyzwań, bo w zasadzie nic nie wnoszą, i tyle. nie ma co się rozpisywać.

    OdpowiedzUsuń
  5. Ładnie napisane, Gosiu. Przede wszystkim nie widzę potrzeby narzucania sobie cudzych wymagań. Mam swoje i chyba są zbyt wygórowane, po co się zajeżdżać.

    OdpowiedzUsuń
  6. Właściwie pierwszy raz zostałam wyzwana i nawet w pracy na siłowni mocno krytykuję takie przekomarzanie się miedzy klubowiczami. Moje wyzwanie jest tylko pewną odpowiedzią na te wszystkie nieco "wkurzające" wyzwania- "czytaj miedzy wierszami"...I kieruje je również do kłopotliwego kolegi Adama ( pracujemy razem na siłce, krytykuje mnie za brak siły i robi wpisy na moim blogu, których na pewno nie opublikuję. Adama frustrata "kobiecego" mam gdzie..s.). Ale niczego ani sobie ani innym nie muszę udowadniać:-). Przede wszystkim ćwiczenia to zdrowie. I tak trzymać!

    OdpowiedzUsuń
  7. Nebeskaa Natalia24 lutego 2014 20:13

    Gdy zobaczyłam takie sportowe odpowiedniki piwnego wyzwania, stwierdziłam, że to świetny pomysł, by promować coś dla naszego zdrowia. Jednak ostatnio zdecydowanie pojawiło się za dużo tych sportowych wyzwań. Już nawet zaczęłam się w nich gubić. Zostałam "wyzwana" do dwóch, w których raczej wezmę udział. Ale zobaczę jak mi to wyjdzie. Absolutnie nic na siłę :) Mam wrażenie, że teraz każdy będzie się prześcigał w wymyślaniu coraz bardziej zagmatwanych wyzwań ;) Trzeba zachować umiar i zdrowy rozsądek we wszystkim.

    OdpowiedzUsuń
  8. Dlaczego tak bardzo kompromitujesz tematy na innych blogach? Każda z tych osób również prowadzi bloga dla przyjemności i dzieli się swoją pasją. Uważam, że wyzwania to sprawa tych dziewczyn. Poza tym widać, że one ćwiczą, bo by tego nie dały rady wykonać.Dlaczego my Polacy musimy być tak bardzo zazdrośni i krytykować wszystko? Poza tym nie obraź sie ale praca w korporacji nawet w Niemczech ( czyli to do czego aspirujesz) nie jest taka "różowa" jak ci się naprawde wydaje. Jesteś na razie tym jeszcze zafascynowana...a to dopiero początek.
    Ewa80

    OdpowiedzUsuń
  9. Dokładnie. Nie chodzi mi, żeby nagle nic nie robić. Chodzi mi bardziej, żeby robić to, co leży w naszym zasięgu.

    OdpowiedzUsuń
  10. Też jestem za niska na halę, do tego mam wieczną kontuzję barku i tylko pozostało mi libero albo ława ;) Co do powyższego, w pełni się zgadzam.

    OdpowiedzUsuń
  11. Nie musisz się tłumaczyć. Wiem, że ludzie robią to z różnych powodów. Ja tylko głośno tłumaczę, dlaczego nie zamierzam w tym brać udziału. Mam swoje cele, które zdeklarowałam tutaj pod koniec ubiegłego roku i pracuję nad nimi. :)

    OdpowiedzUsuń
  12. Jak bardzo i jak kompromituję? Wyraziłam swoje zdanie tak samo jak Ty w komentarzu. Co do pracy w korporacji... chyba praca w żadnej korporacji nie jest różowa? Nie ma znaczenia czy to Niemcy, czy Polska czy USA.

    OdpowiedzUsuń
  13. Dokładnie, jeśli rozpoczyna w ten sposób przygodę, to jest to super sprawa.

    OdpowiedzUsuń
  14. Masz rację - tych wyzwań jest za dużo i do niczego nie prowadzą. Bo co z tego, że nagram 20 pompek, skoro co drugi dzień robię 2 razy tyle (oczywiście nie jednym ciągiem), jakie to dla mnie wyzwanie? Natomiast dla kogoś, kto z trudem robił 10 "damskich" niemożliwe jest zrobienie 20 "męskich" (jak ja nie lubię tych określeń!) poprawnych technicznie w ciągu 48h, bez ryzykowania zdrowiem.



    Nie wiem, które wyzwanie było pierwsze, ale ktoś miał dobry pomysł na odpowiedź na wyzwanie piwne i promowanie sportu - to trzeba przyznać. Po co są kolejne - nie mam pojęcia.
    "Pokażmy, że przysiady są fajne", "pokażmy, że planki są fajne" - naprawdę nie można inaczej?

    Ja codziennie stawiam sobie swoje własne wyzwania, robiąc o kilka powtórzeń więcej, wydłużając trening, zwiększając obciążenie czy próbując nowych ćwiczeń, ale wiem, na co mogę sobie pozwolić.

    Przysiadu na piłce spróbowałam, bo sama wyzwałam Natalię. Obejrzałam wcześniej filmy z instrukcjami i nie przechodziłam do kolejnego "etapu", jeśli nie opanowałam poprzedniego. Nigdy w życiu nie wyzwałabym do tego nikogo imiennie, a już tym bardziej przypadkowej osoby czy takiej, która jest na etapie Mel B, Ewki czy innych Jillianów. Każdy niech mierzy siły na zamiary ;)

    OdpowiedzUsuń
  15. Moim zdaniem wyzwania są super, bo mobilizują, wiadomo, każdy chce być co raz lepszy. Wolę taką formę niż piwne, albo jak ostatnio wśród moich znajomych wódkowe... co już jest przesadą. Wiadomo, może to wyzywanie ludzi nie jest najlepsze, bo gdyby mnie ktoś wyzwał do zrobienia 20 pompek to pewnie roześmiałabym mu się w twarz. Po prostu znam swoje możliwości i chude, słabe ręce :) Powinniśmy raczej sami siebie wyzywać i próbować, a mobilizacją powinny być osiągnięcia innych. No chyba, że znamy czyjeś możliwości :)
    paleblueme.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  16. Wódkowe? Czyli ile wypijają?

    Jeśli wyzwania to mobilizacja a nie nadwyrężanie zdrowia i ślepe podążanie za trendami, to jestem zdecydowanie na tak. :)

    OdpowiedzUsuń
  17. Karolina Dziwak24 lutego 2014 22:42

    Zgadzam się, że najbardziej wartościowe wyzwania to te, które stawiamy sami sobie - przygotowujemy się do nich, pracujemy nad nimi i dążymy do ich osiągnięcia. To wszystko wymaga jednak czasu, nie oszukujmy się, że ktoś kto nie robił dotychczas pompek nagle z dnia na dzień nauczy się całej 20 - to jest fizycznie niemożliwe (a jeżeli możliwe to niekoniecznie zdrowe). Zrobiłam pompki bo umiem ale nie dałabym się namówić na coś co mogłoby skutkować jakimkolwiek nadwyrężeniem, za bardzo szanuję swoje ciało. Moja przyjaciółka nie robi pompek, w odpowiedzi na mój wpis zrobiła 3 i uważam, że w zupełności wystarczy. Każdy ma swoje granice, których przekroczenie wymaga czasu, nic na siłę.

    OdpowiedzUsuń
  18. Chyba z innego pokolenia już jestem, , bo na fejsbuku piwne wyzwanie kompletnie mnie ominęło i nie wiedziałabym o nim, gdyby nie lektura co poniektórych blogów. Wyzwanie pompkowe mi się spodobało, bo dla wielu osób to dobra okazja, żeby nakręcić filmik i zobaczyć swoje ciało w trakcie wykonywania tego ćwiczenia, może poprawić technikę. Sama jednak nie czuję potrzeby wzięcia udziału, bo skupiam się aktualnie na innej aktywności.
    Czasami odnoszę wrażenie, że ludzie traktują blogi jak wyrocznię, zapominając, że często piszą je po prostu pasjonaci i że jak najbardziej warto się nimi inspirować, ale niekoniecznie traktować jako dekalog postępowania fit.

    OdpowiedzUsuń
  19. Ym, masakra. Po 0.7l niektórzy już umierają, ale chyba nie w Polsce ;) Oby.

    OdpowiedzUsuń
  20. Też o tym dziś myślałam i o takim ściganiu mi.in. pisałam właśnie ostatnio na blogu. Fakt sama zrobiłam kilka wyzwań,ale te które sama wybrałam(do niektórych nominowałam się sama by sprawdzić po prostu siebie,dla fanu).

    Próbowałam przysiadu z piłką ale widziałam że jeszcze nie czas na takie harce więc nie cisnęłam za wszelką cenę by komuś coś udowadniać.


    Tak samo nie nominuję nikogo,ktoś będzie chciał to spróbuje,nie to nie. Więc zgadzam się z Wami. Rywalizacja jest dobra ale do czasu,gdy nie robi się chora.

    OdpowiedzUsuń
  21. Mój znajomy ostatnio się popisał i na raz wypił pół litra prosto z butelki. Nie mogłam w to uwierzyć... Aż zrobiło mi się nie dobrze.

    OdpowiedzUsuń

Każdy komentarz jest dla mnie cenny, dziękuję!