10.02.2014

Nie będziesz Miss Bikini Fitness

Wiele z nas dąży do niedoścignionego ideału, który widzimy na konkursach, zdjęciach czy filmach na YouTube. Niewiele z nas zastanawia się nad tym, że te osoby i ich sztaby poświęcają długie godziny na treningi, dietę, suplementację i inne rzeczy, na które normalna dziewczyna nie ma czasu lub chęci. Co za tym idzie, po prostu NIE DA się tak wyglądać bez odpowiednich przygotowań. Nie i koniec.

Problem fit światka zaczyna się w samym centrum - strony trenerów i zawodników mieszają się ze stronami amatorów. Osobie, która nie zna się na rzeczy ciężko zrozumieć, że czeka ją dużo pracy i wyrzeczeń zanim jej sylwetka zbliży się do tego, co widzi na zdjęciach. Dodatkowo, w fitspiracjach w grę wchodzi photoshop, który jeszcze bardziej zniekształca nasze myślenie.

Przeciętny człowiek, który sam sobie układa dietę i suplementuje się na oko lub wcale, nie jest w stanie uzyskać tak niskiego poziomu tłuszczu, jaki widzi na zdjęciach. Nie oszukujmy się, nawet wiele blogerek ma ciągły kontakt z trenerami i dietetykami, ćwiczy latami a do tego ma świetne geny i zdrowie, które pozwalają im tak wyglądać. Oprócz tego warto wiedzieć, że przygotowania do zawodów wcale zdrowe nie są. Po pierwsze jeśli chodzi o dietę a po drugie, bardzo niski poziom tkanki tłuszczowej u kobiet po prostu nie sprzyja ich zdrowiu. Do tego dochodzą takie aspekty jak przetrenowanie, brak snu, brak składników odżywczych itd, które często serwują sobie osoby maniakalnie dążące do fit sylwetki.

Nasza dieta, jako ludzi spoza świata sportu też jest trochę inna. Wszyscy trąbią o umiarze, ale w przygotowaniach do zawodów nie ma czegoś takiego jak cheat day czy umiar. Jest dieta to się jej trzyma, a po zejściu ze sceny można się nawpierdalać. Dosłownie.

Może czyta mnie jakaś zawodniczka bikini fitness (pozdrawiam Karolinę :D), ale taka jest prawda. Większość z nas może mieć ładnie wyglądające wysportowane ciała bez pomocy "z zewnątrz", ale nie będą to ciała idealne, takie jak widzimy wśród zawodowców. Mimo to, można wyglądać ładniem mieć jędrne ciało i wysportowaną sylwetkę nie będąc zawodowcem. Jednak marzenie o wyglądzie "jak ta pani" raczej nigdy się nie spełnia.

Do posta zainspirował mnie post Alicji, za co jej bardzo dziękuję. :)

35 komentarzy :

  1. A tymczasem ja, po powrocie z pracy, równiez sie nawpierdalalam, jesli juz o tym mowa, hehe.
    Co do posta, wysterczy spojrzec na Natalie Gacka przed I na zawodach, a potem obejrzec jej filmik na yt. Roznica jest diametralna.

    OdpowiedzUsuń
  2. Podpisuję się pod wszystkim, co tu napisałaś! Sama chciałam skrobnąć podobnego posta, ale od jeszcze innej strony niż Ty i Alicja i... w sumie chyba go napiszę ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Skrob, skrob :) Trzeba uświadamiać :)

      Usuń
  3. Jakis czas temu ogladalam dokument o dziewczynie z UK przygotowujacej sie do zawodow fitness bikini, ktore mialy sie odbyc w USA. Ostatnie dwa tyg to oprocz morderczych trenigow dieta tak restrykcyjna, ze zawodniczka plakala z wyciencznia psychicznego, a na koncu rowniez z odwodnienia, ktore musiala zafundowac sobie przed zawodami..

    Ostatnio na Instagramie ogladalam jakies dwa profile. Kobiety mialy ciala jak boginie. Umiesnione tak jak lubie i idealne. Ale jak tak przegladalam sobie te fotki to doszlam do wnisku " boze to jakies slynne dziewczyny, maja tysiace followersow i naprawde cale dnie poswiecaja tylko temu". Mam znajoma ktora aktualnie nie ma pracy, i cwiczy wrecz maniakalnie. Rano macha sztanga, potem przybiega na trening crossfitu. Trzeba dojrzec realizm i rownowage w tym co prawdziwe codzienne zycie moze nam zaoferowac.
    Oczywiscie wymowiki w stylu " oj ja na pewno nie moge cwiczyc bo nie mam czasu tak jak one" to przegiecie w druga strone :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Doskonale to ujęłaś:) To jest jak różnica między sportem rekreacyjnym a wyczynowym. Bikini fitness to jest ciężka praca i zawód tych dziewczyn, ich świadomy wybór i, nie ma co ukrywać, poświęcenie (czasami też zdrowia) jak w każdej profesjonalnie uprawianej dyscyplinie sportu.

    OdpowiedzUsuń
  5. Gosia!!! Dzięki za pozdrowienia!!! :)))
    Trening treningiem, każdy z nas jest w stanie robić taki jak robię np. w tej chwili JA :)
    Ale dieta.. To inna bajka- "Jest dieta to się jej trzyma, a po zejściu ze sceny można się nawpierdalać. Dosłownie." Nie mam pytań. Idealnie to ujęłaś !! PIONA!!!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Proszę Cię bardzo, szanuję to co robisz i podziwiam za wytrwałość :) High five!

      Usuń
  6. Och, to prawda, że wiele z ćwiczących w klubach fitness i siłowniach dziewczyn boi sie wyglądać "jak ta pani z kalendarza" albo "jak tamta z tego plakatu nad sztangami". Czysta prawda. Dobrze napisane. Podoba mi się.

    OdpowiedzUsuń
  7. Tak jak pisałam u Alicji, takie właśnie obrazki wytwarzają w Nas ''śmiertelnikach'' presję przez co można łatwo wpaść w kompulsy i to nie tylko odżywiania. To cienka linia.

    Warto jeszcze wspomnieć że taki poziom tkanki tłuszczowej jak np. u tej Pani wyżej jest utrzymywany typowo przed zawodami ,rzadko żeby był trzymany przez dłuższy okres czasu szczególnie u kobiet.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tylko trzeba się zastanowić ile trwa okres "typowo przed zawodami"...
      Jeśli ktoś jest pro czyli zawodowcem- sezon jest dwa razy- na wiosnę i jesień... Czyli praktycznie tylko kilka ms w roku trwa okres robienie tzw. masy i wtedy bf wzrasta...

      Usuń
    2. No tak,ale nie rozumiem o co chodzi? Przecież nie napisałam że to coś złego. Wiadomo że zawodowcy wiedzą co robią,a pisałam głównie o tym że niekiedy takie obrazy jak wyżej mogą wywoływać sprzeczne sygnały.

      Usuń
    3. Ym, Karolina chyba chciała się z Toba zgodzić :D Moim zdaniem dwa razy w roku to dużo.

      Usuń
    4. Jeśli tak to ok,nie zrozumiałam po prostu. Ale o tej porze tak już mam:D I do tego dzisiejszy dzień jakiś ''zamulony'' więc żeby nie wyszło że się czepiam to tylko dokładniej uściśliłam co miałam na myśli:)

      Usuń
  8. Ja również podpisuję się pod wszystkim, co napisałaś :) Zdjęcia tych kobiet doprowadzają tylko niektóre do kompleksów i jakichś depresji, że same nie mogą osiągnąć takich efektów, przez co nieraz się poddają. A szkoda.. Najlepiej to starać się osiągać ideał na miarę swoich własnych możliwości :)

    OdpowiedzUsuń
  9. Im dłużej czytam twojego bloga tym bardziej utwierdzam się w przekonaniu, że lepszej fitblogerki długo nie znajdę. Śledzę jeszcze 2 inne blogi, jeden z nich diametralnie różny od twojego, bo prowadzony przez trenerkę fitness. Mimo że pisze sensownie (trudno, żeby nie pisała..:)) i wygląda jak ósmy cud świata dla mnie i tak wzorem jesteś ty, a przede wszystkim twoje podejście do tematu. Idzie się zarżnąć patrząc na te wszystkie wyrobione laski, jednocześnie wiedząc, że nigdy do takiego stanu się nie dojdzie. Ja, ta "zwykła" śmiertelniczka przede wszystkim potrzebuję zdrowego rozsądku i cieszenia się sportem. U Ciebie to odnajduję, za co masz ogromny plus. Warto trzymać tempo dla samego zdrowia, wygląd powinien być sprawą drugorzędną i takim przyjemnym bonusem ;)

    Rzadko kiedy pieję nad czymś z aż takim zachwytem, ale już zbyt wiele razy myślałam sobie "kurcze, ta Gośka to jest babka", że musiałam to w końcu napisać!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Popieram i podpisuję się pod tym!!!

      Usuń
    2. Dziękuję za komentarz, najlepszy jaki dostałam... aż się wzruszyłam :)

      Usuń
  10. Jak widać temat fitspiracji i wszystkie mu pokrewne chyba nigdy nie zostanie wyczerpany. I cale szczęście, bo może dzięki temu więcej dziewczyn przestanie się zarzynac. W teorii wszystko jest do zrobienia, ale tak jak już pisałam u siebie na ten temat- wiele kobiet i nie tylko nie ogarnia takiej walki o sylwetkę bogini psychicznie, bardziej niż fizycznie. I pomimo świetnych waraunkow fizycznych, wiele z nas nie osiągnie swojego celu właśnie z powodu słabości psychicznej. Smutne acz prawdziwe.

    Swoja droga rozpisałam się, jeszcze trochę potrenuje i chyba będę pisać posty na telefonie, bo odczuwam boleśnie objawy abstynencji, stad te długie komentarze ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jak dla mnie to możesz i tu się wyżywać, ale posta chętnie bym sobie przeczytała :D

      Usuń
  11. Ten jakże prawdziwy post można chyba przyłożyć do każdej dyscypliny sportu :) Na blogach biegaczek spotykałam się np. zdjęciami Pauli Radcliffe albo czołowych długodystansowych Kenijek i opisem, że jak się będzie biegało długo i po płaskim to się będzie miało takie smukłe, żylaste ciałko prawie z automatu. Czasem niektórzy amatorzy zapominają, że nasza dieta i trening do tych stosowanych przez zawodowców ma się mniej więcej tak jak podróż promem kosmicznym do konkursu Red Bulla w lotach na mydelniczkach ;) Myślę, że dystans przychodzi z czasem.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dokładnie. Grałam przeciwko czołowym polskim zawodniczkom w plażówkę i nie dość, że nie wszystkie wyglądały jak te "typowe" z sześciopakiem itd, to jeszcze dosłownie zmiatały nas z powierzchni ziemi. Niebo a ziemia.

      Usuń
  12. Gosia, a ja się zwierzę: od jakiegoś czasu nie znoszę fitspiracji. Z jednego powodu - to nie moje ciała! Nic nie przynosi mi gapienie się na nie, nie motywuje mnie to, jedynie może sprawić, że posiedzę przy kompie kilka chwil dłużej. Kiedyś się wgapiałam w te "idealne" tyłki, a sama miałam marny. Teraz powoli zaczynam robić zdjęcia swojej dupie w lustrze i to jest dopiero motywacja :D zresztą wiesz najlepiej!

    OdpowiedzUsuń
  13. Absolutnie się zgadzam. Wiele z nas z różnych względów nigdy nie osiągnie takiego ciała, ale nie znaczy to, że nie możemy być umięśnione w swoich granicach i mieć jędrnego ciała. Sama chciałabym nieco bardziej widoczne mięśnie, ale nietolerancja laktozy i niewielka alergia na białko sprawia, że jest to maksymalnie trudne.

    OdpowiedzUsuń
  14. Tak w sumie, to nie chciałabym jak ta pani wyglądać x)
    paleblueme.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  15. Dokładnie! Może niektórym rozmydli oczy po tym poście.

    OdpowiedzUsuń
  16. Ta Pani ze zdjęcia wcale mi się nie podoba ;)
    Prawda jest taka, że poza dietą i treningami geny mają duże znaczenie. Jeśli ktoś jest wąski w biodrach i cyckach z natury, to choćby na siłowni 24 h siedział krągłości nie zbuduje. Nad czym ubolewam ogromnie ;P

    OdpowiedzUsuń
  17. oj ale tak jak Pani ze zdjęcia nie chciałabym wyglądać, chociaż może za 20 lat, jak będzie mi wszystko opadało;-P to kto wie

    OdpowiedzUsuń
  18. a tak sie balam napisac tego posta! Myslalam, ze zastane sporo hejterskich komentarzy, ale odwaznie sobie powiedzialam "no dziewczyno, musisz byc szczera w tym, co robisz :D". Gosia jestes moja inspiracja :)!

    OdpowiedzUsuń
  19. Mi też się ta Pani nie podoba.. lubię delikatne mięśnie a nie takie (a jej biust brr)
    pomijając fakt, że przed zawodami fitnesski się odwadniają, by mięśnie były widoczne.

    OdpowiedzUsuń
  20. Przeczytała przypadkiem przyszła bikini fitness zawodniczka :)
    U mnie zaczęło się jeszcze w liceum od zajęć fitness. Chodziłam na nie 7 lat - regularnie 5 razy w tygodniu. Z małymi przerwami na przeziębienie, święta, brak motywacji, ale przerwa nie trwała nigdy dłużej niż tydzień. Fakt - nie da się osiągnąć formy konkursowej bez diety (wyliczonej i wyważonej konkretnie pod osobę). Pewnego dnia doszłam do wniosku, że po za lekko zarysowanymi plecami i całkiem niezłymi pośladkami 7 lat moich ćwiczeń było bezsensowne. Poszłam zatem na siłownię - z pomocą koleżanki trenerki personalnej oraz zawodniczki ułożyłyśmy dietę i plan treningowy. Na efekty nie musiałam długo czekać. Na siłownię chodziłam regularnie, ważyłam produkty przed przyrządzeniem posiłków, uzupełniałam węglowodany po treningu. Moja sylwetka zaczęła kształtować się "całkiem znośnie". Traf chciał, że poszłam na inną siłownię niż zwykle i zostałam dostrzeżona przez trenera kulturystyki. Zadał mi pytanie czy jestem zawodniczką :) cudowne uczucie, a dosłownie 3 dni przed zapytałam mojej kumpeli czy zrobi ze mnie cyborga, żebym mogła startować - jednak jej wiedza nie była wystarczająca jeśli chodzi o proporcje i odmówiła mi.
    Od miesiąca szlifuję moją sylwetkę 5 razy w tygodniu. Jestem szczęśliwa gdy widzę efekty (mam upragnioną kratę na brzuchu:) ) i trenerzy są zadowoleni.
    Ale podsumowując: nie da się, bez indywidualnego podejścia, poznania swojego ciała i czujnego oka osoby znającej się na tym, dojść do odpowiedniej formy.
    Dziewczyny, nie bójcie się siłowni!!! Ona jest super :)

    OdpowiedzUsuń
  21. anca_kowalczyk29 marca 2015 21:00

    Zupełnie się nie zgodzę w powyższą wypowiedzią ! Każdy może tak wyglądać, co prawda nie da się na codzie utrzymać tak niskiego poziomu tkanki tłuszczowej ale to bzdura, że zależy to od genów. Ja przeszłam totalną metamorfozę w ciągu 1 roku ! I jak ja mogłam to każda może ! Ale co się uśmiałam, to się uśmiałam czytając ten post. Po prostu się nie che większości wziąć się za siebie i tyle !

    OdpowiedzUsuń
  22. Przeczytałaś post? O genach tam jest jedna wzmianka i nie napisałam, że one są kluczowym faktorem...

    OdpowiedzUsuń

Każdy komentarz jest dla mnie cenny, dziękuję!