12.02.2014

Dlaczego zdecydowałam się na emigrację?

O tym, że wyjadę z Polski wiedziałam już będąc w gimnazjum. Raz mówiłam o tym głośniej, a raz ciszej, ale wiedziałam, że kiedyś się zdecyduję. Głównie kierowała mną ciekawość ujrzenia świata, życie na lepszym poziomie (tak mi się wtedy wydawało) oraz rosnąca frustracja polskim systemem szkolnictwa. Nie chciałam być jednym z magistrów bez pracy albo stawiających pierwsze kroki w firmach, w których pole popisu dla kobiet jest ograniczone.

Celestine Chua


Tak, generalnie w Polsce jest wiele cech, które mnie irytują, ale nie zamierzam tutaj ich wymieniać. Urodziłam się w Polsce i zawsze będzie ona moją ojczyzną. Tęsknię za polskimi przyjaźniami, spontanicznymi wypadami oraz głębokimi relacjami, które w nowym miejscu strasznie trudno mi zbudować. Jednocześnie czuję się obywatelem świata. Obojętnie jak to nie zabrzmi, uważam, że mam prawo mieszkać w większości miejsc na ziemi i czuć się tam jak u siebie. Nigdy nie miałam problemów z tolerancją innych kultur, prędzej wnikliwie obserwowałam i pytałam, dlaczego ktoś zachowuje się tak a nie inaczej.

Ważną kwestią jest praca w Polsce, gdzie w wielu firmach (i małżeństwach) równouprawnienie to część regulaminu, która w normalnej pracy praktycznie nie istnieje. Jestem w szoku czytając doniesienia na temat kłótni o równouprawnienie. Sama wykonuję męski zawód (chociaż znajdą się bardziej męskie) i wiem, jak wygląda traktowanie kobiet w tym obszarze. I nie, nie przeszkadza mi, że ktoś ma odmienne zdanie do mojego. Bardziej mnie boli, że ludzie nie wiedzą przeciwko czemu walczą. Nie rozumieją ideologii, która jest ich niby największym wrogiem. Przy takim nastawieniu, dajemy społeczne przyzwolenie na niższe wypłaty, niższe stanowiska i gorszą jakościowo pracę dla kobiet. Ja nie chcę brać w tym udziału.

Przejdźmy może teraz do bardziej miłych powodów mojej emigracji. Chciałam poznawać świat. Chciałam zobaczyć jak to jest żyć bez bliskich, rodziny, a nawet znajomych, odnajdując się w zupełnie nowym otoczeniu. Samodzielność to jest mój najważniejszy cel w życiu. Chciałam mieć międzynarodowe wykształcenie pozwalające mi znaleźć pracę w wielu zakątkach świata. No i wreszcie - tego, co chciałam studiować na poziomie magisterskim nie było w Polsce. O ile się nie mylę, albo nadal nie ma, albo pierwsze kierunki dopiero powstają. Poza tym, chciałam zobaczyć, jak wygląda inny system szkolnictwa, jak wygląda praca za granicą i czy bez znajomości można tutaj coś osiągnąć.

Z przyziemnych powodów mogę wymienić to, że chciałam poznać biegle co najmniej dwa języki (umiałam wówczas tylko angielski). Mając na myśli biegle nie mówię o książkowej znajomości (która nota bene też często jest przydatna), ale także o tym, żebym się dogadała z prawie każdym i o prawie każdej porze. Tak jak po polsku. Również miałam nadzieję na lepsze możliwości kariery, znalezienie w pracy stanowisk, których nie ma w Polsce (albo są zarezerwowane dla ludzi z kilkuletnim doświadczeniem - według mnie całkiem bez sensu). No i wiadomo - chciałam żyć na wyższym poziomie niż minimalna krajowa w Polsce.

Niemcy z pewnością nie są moim finalnym przeznaczeniem. Jest jeszcze tyle krajów do zobaczenia, tyle miejsc do zwiedzenia i tylu ludzi do poznania. Gdzie będę mieszkać za 10 lat nie mam pojęcia, ale na 99% nie będzie to Polska.

PS Pod wpisem tak samo jak poprzednio czekam na Wasze pytania. To Wy decydujecie, w którą stronę pójdzie ta seria postów. :)

42 komentarze :

  1. A jaki kraj będzie Twoim następnym "domem", jak już skończysz studia? :) masz już jakieś pomysły?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To zależy od tego, czy dostanę tutaj stałą pracę i jaka praca to by była (więcej o mojej pracy i programie, w którym biorę udział będzie niedługo). Chciałabym bardzo pomieszkać w USA, Kanadzie, Chinach, Japonii, Australii, Norwegii, Szwajcarii i wielu innych. Ogólnie ciekawa świata jestem :)

      Usuń
  2. Przyznam szczerze, że ja również planuję wyjazd za granicę a konkretniej do Niemiec. Ciekawa jestem jak odnalazłaś się tam, jak wygląda tam system szkolnictwa wyższego i czy ciężko było znaleźć pracę. No i najważniejsze jak długo uczyłaś się języka niemieckiego?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Uczyłam się 3 lata gdy pierwszy raz wyjechałam na Erasmusa i praktykę. Po roku wróciłam, byłam rok w Polsce i znowu wyjechałam do Niemiec.

      Usuń
  3. Bardzo fajny wpis. Mnie ineresuje tolerancja Niemcow - jak oni reaguja na obcokrajowcow z roznych kultur, religii?
    Duzo czytam o tym, jak to Turcy i ogolnie muzulmanie, maja za nic integracje i rzadza sie wlasnymi prawami; zwlaszcza w kontekscie kobiet i "sprawowania wladzy" nad nimi, lacznie z morderstwami za "skalanie honoru rodziny". Interesuje mnie ten temat nie tylko w Niemczech, ale i w innych krajach.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ciężko mi jest się wypowiedzieć, bo nie mam zbyt wielu znajomych Turków. Jest ich tutaj cała masa i nietolerancji ze strony Niemców nie ma, albo ja się z nią nie spotkałam. Turcy natomiast słabo się integrują i w dużej mierze pozostają w hermetycznym środowisku, chociaż młodsze pokolenie to zmienia. Ale Polacy też są dosyć hermetyczni - albo są tylko ze sobą, albo nie integrują się z innymi Polakami.

      Usuń
  4. Ja chętnie przeczytałabym post na temat nauki niemieckiego. Sama uczę się go w szkole na poziome rozszerzonym, ale to i tak za mało. Pewnie prędzej napisałabym esej, niż dogadała się z Niemcem. Uwielbiam ten kraj i sama chciałabym kiedyś tam zamieszkać, ale obawiam się, że mój niemiecki jest i będzie zbyt słaby. Uczę się na własną rękę, ale to mało mi pomaga..

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pisałam kiedyś coś podobnego, ale mogę obszerniej do tego podejść. W szkole nie miałam rozszerzonego niemieckiego, a w gimnazjum nie miałam go w ogóle. Uczyłam się trzy lata, ale miałam też styczność z niemieckim, bo grałam w niemieckim klubie (treningi dwa razy w tyg). Idąc do klubu nie potrafiłam powiedzieć nic, po trzech latach mogłam się dogadać. Jednak w kryteriach studiów i pracy "mogłam się dogadać" to jest o wiele za mało i przekonałam się o tym będąc tutaj. A co nauki w szkole... to też było powodem mojej frustracji. Do tej pory nie wiem, jak się pisze esej, ale potrafię napisać oficjalnego maila, pracę zaliczeniową na studia albo egzamin.

      Usuń
    2. Link do posta tutaj: http://www.fitblogerka.pl/2013/08/nauka-jezykow-obcych-moim-zdaniem.html.

      Usuń
    3. Za chwilę poczytam, dziękuję. :)

      Usuń
  5. Teraz studiuję ale też marzę o zamieszkaniu w innym kraju, marzą mi się Niemcy (od zawsze byłam zafascynowana tym krajem) ale też Skandynawia, a szczególnie Finlandia:). Nie dlatego że nie czuję się patriotą tylko jestem takim typem człowieka którego ciągnie do innych kultur, co chwilę wymyślam nowy język do nauki (chyba dlatego naprawdę dobrze znam tylko angielski:D)

    OdpowiedzUsuń
  6. Good for you, ja mam taki sam tok myślenia, wszyscy twierdzą, że każdy przechodzi prze taką fazę, ale to nie prawda. To od zawsze się czuje, czy chce się TU mieszkać, czy nie :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Mój brat wyjechał jakiś czas temu do Niemiec i choć tęskni za 'domem', to wracać do Polski nie zamierza. Ja znów nie wyobrażam sobie wyjazdu z Polski na kilkanaście lat czy za zawsze ważniejsze są dla mnie inne rzeczy niż pieniądze i poziom życia.

    OdpowiedzUsuń
  8. Każdy, dorosły człowiek podejmujący decyzję o emigracji, robi to całkiem świadomie i nigdy nie wie, co go spotka. W sumie możesz wyjechać do innego miasta (niekoniecznie w PL) i też nie wiesz jak tam bedzie, jak będziesz żyć. Najwazniejsze jest to, że umieć się tam odnaleźć, nie załamywać się kiedy przychodzą ciężkie dni, a najbliżsi- daleko.
    Z tym równouprawnieniem to powiem Ci szerze, że sama na sobie tego nie odczuwam. Nikt raczej mnie nie dyskryminuje. Chociaż czasem mam śmieszne sytuacje na siłowni, kiedy mówię chłopakom, żeby mi ustąpili miejsca na ławeczce, a oni się śmieją, że nie mogą tego zrobić, bo za rogiem na pewno czatują feministki :))
    Najważniejsze, że jest Ci tam dobrze!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie odczuwasz, bo masz inny zawód. U mnie to było notorycznie. Najgorszy przykład: egzamin z elektroniki, ustny. Wyrecytowałam odpowiedzi na wszystkie pytania, niemalże cytując wykładowce. I co pan profesor na to? "Widać, że się pani nauczyła, ale pani tego nie rozumie. PANI JEST KOBIETĄ. 4."

      Usuń
    2. skończyłam infę na innej uczelni i wiem o czym mówisz - uwagi, że poszłam na studia szukać męża, docinki i szeroko rozumiane dziwne traktowanie; ale powiem Ci, że w pracy nigdy tego nie poczułam; praca i uczelnia, to trochę różne światy

      Usuń
  9. U mnie było zupełnie inaczej: zawsze lubiłam podróżować i wylądowałam w takim "wakacyjnym" kraju :)

    OdpowiedzUsuń
  10. najważniejsze, że Ci tam podoba! :) masz rację, całe życie przed Tobą, zatem trzeba poznawać różne kraje! :) przyznaję, że również chciałabym mieszkać w przyszłości za granicą, nie wiem czy na stałe, ale na pewno przez jakiś czas, moim marzeniem jest USA, chyba najbardziej Nowy Jork albo Anglia, w tym przypadku Londyn :) niestety nie mam możliwości studiowania za granicą (swoją drogą, chętnie przeczytałabym o tym, jak wyglądają studia w Niemczech pod każdym względem, w tym finansowym ;)), ale myślę o spędzeniu semestru albo całego roku za granicą, w formie wymiany organizowanej przez uczelnie, w przyszłości na pewno chciałabym chociażby przez jakiś czas przebywać za granicą i poznać coś innego niż Polska ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dlaczego nie masz możliwości? Ja wyjechałam dopiero na magisterkę, bo właśnie nie było mnie stać na studia za granicą. Ale o tym, jak to dokładnie wygląda napiszę w kolejnych postach.

      Usuń
    2. Właśnie chodzi o kwestie finansowe. Ale może wyjechanie dopiero na magisterkę to faktycznie dobry pomysł. Czekam zatem na to, jak dokładniej to wszystko wygląda! Bardzo się cieszę, że o tym piszesz! :)

      Usuń
  11. Ja już też mieszkałam w kilku różnych krajach ale tak jak Ty jeszcze nie znalazłam swojego "final destination" :) a to co cały czas mnie irytuje w Polsce to właśnie brak tolerancji i mentalność, ale może jeszcze się coś zmieni :D

    OdpowiedzUsuń
  12. Ja jestem ciekawa jak taki wyjazd i życie tam mają się pod względem finansowym. Moim jednym z marzeń jest wyjechać do USA bądź Anglii. Nic mnie tu nie trzyma i gdybym miała okazję również bym się nie zastanawiałam nad emigracją więc wcale Ci się nie dziwię.

    No i muszę Ci przyznać że jesteś silna babka. Nie każdy ma na tyle odwagi żeby samemu wyjechać w nieznane i radzić sobie tak dobrze jak Ty.

    OdpowiedzUsuń
  13. Jeszcze ze dwa lata temu byla pewna, ze po studiach spakujemy walizki i wyjedziemy z Polski. Moze nawet juz po I stopniu z tytulem inzyniera w garsci. Teraz jednak co raz bardziej przekonujemy sie, ze chyba jednak tutaj zostaniemy, przynajmniej takie jest chwilowe stanowisko w tej sprawie... :) Wszystko zalezy od tego, gdzie bedzie sie godnie zylo.
    Osobiscie marze o mieszkaniu w NY, ale to marzenie sie chyba nigdy nie spelni bo z D nie jestesmy zgodni w tej kwestii :) Podoba mi sie tez Kanada. Tylko to wszystko tak daleko od rodziny...
    Podziwiam Twoj wybor i to jak swietnie sobie z ym radzisz, na pewno bydzie obywatelem swiata wyjdzie Ci na dobre.

    PS. Wiem ze studiowalas na Pwr, jaki kierunek wybralas na II stopniu studiow?

    OdpowiedzUsuń
  14. W tym roku bronię licencjat i wlaśnie stoję przed wyborem: zostać w PL czy wyjechać? Na magistra póki co się nie wybieram (a przynajmniej nie w PL), ale dostałam propozycję awnasu w obecnej pracy (która nawet jako tako jest powiązana z moim wykształceniem) który dałby mi mocną pozycję w CV. Pracę lubię, mam świetną ekpię, ale cały czas mam dylemat, że jeżeli teraz nie wyjadę to później będzie ciężej podjąć taki krok.... Chciałabym zrobić mastera za granicą, ale i tak najpierw muszę podszkolić drugi język i trochę zaoszczędzić. I też myślę o Niemczech ;)

    OdpowiedzUsuń
  15. Pomieszkiwałam trochę w Niemczech, podobnie jak Ty byłam na Erasmusie, na innych stypendiach już po studiach, wyjeżdżałam też typowo do pracy i mimo wszystko nigdy nie czułam się tam w 100% u siebie. Mam wrażenie, że obcokrajowcy zawsze mają taki trochę status obywateli drugiej kategorii, choć z pewnością dużo zależy od tego, co się robi i gdzie.

    OdpowiedzUsuń
  16. Ja też dopiszę się do listy chcących wyjechać z Polski. Niestety zbyt późno się obudziłam jeśli chodzi o moje wykształcenie więc muszę jeszcze kilka lat popracować w Polsce żeby mieć zawód no i podszkolić język. W każdym razie mam swój cel do którego dążę i motywuje mnie to do dalszej pracy (chociaż czasem mam chwile zwątpienia).
    W tym momencie nastawiam się na Niemcy, ale kto wie co przyniesie życie. Gdzieś po głowie chodzi mi też Norwegia, Finlandia, Anglia i USA.

    OdpowiedzUsuń
  17. Ja wyjechałam do Anglii zaraz po skończeniu liceum ;) Nie miałam wtedy nic do stracenia. Na początek super, obcy kraj, inni ludzie itp, a potem zaczęłam dostrzegać że oprócz dobrej wypłaty nic fajnego w tym kraju nie ma ;d Wszystko przereklamowane na maxa, a też miałam "wielkie marzenia" kiedy byłam w gimnazjum-liceum. Nie wróciłam do Polski tylko dlatego, że wiem, że ciężko byłoby mi tam założyć rodzinę i żyć na takim poziomie jak tutaj :(

    W każdym razie, popieram emigrację autorki plus życzę powodzenia w odnalezieniu final destination (niekoniecznie prędko :) )

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Domi , czy mozna napisac do cb aby dowiedziec sie troche więcej o wyjeżdzie ?? To bardzo ważne. Podasz e-mail??

      Usuń
  18. Wiesz... jestem feministką i rozumiem Twoją frustrację, ale też dość irytuje mnie ten kult emigracji, który często widuję. Przybiera irracjonalne wymiary czasem i utyskiwanie "nie chcę pracować za najniższą krajową" kogoś, kto kończy studia inżynierskie i nigdy nie próbował nawet pracować w Polsce... no bez przesady. Rozumiem chęć podróżowania, rozumiem chęć uczenia się języków i poznawania innych kultur. Ale bez tego "bo w Polsce jest do dupy i nic tu nie można osiągnąć" poproszę ;) A jeśli pijesz do walki z ideologią gender to serio, dziel doniesienia medialne przez trzy: większość ludzi się z tego śmieje i przyrównać to można chyba tylko do słynnych smoleńskich brzóz ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O nie, ja nie należę do ludzi na emigracji, którzy pracują za najniższą krajową, ale angielską albo niemiecką i mowią jak to w Polsce jest do dupy. Jest wiele rzeczy, które mnie irytuje i wiele, które kocham. To się nie zmieni. Jeśli Niemcy mnie pytają o Polskę, to mówię, że powinni pojechać i się przekonać, bo jest fajnie :)

      Usuń
  19. Cześć, mam do Ciebie pytanie, które mnie nurtowało gdy to czytałam. Sama wyjechałam do Niemiec niewiele ponad miesiąc temu, nie znałam języka i, cóż, nie znam go dalej. W języku angielskim, który znam, nie mogę się porozumieć z nikim tutaj, a samej jest mi naprawdę trudno nauczyć się niemieckiego, jedynym źródłem informacji obecnie jest dla mnie internet. I dodam, że nie tylko nie umiem się wypowiadać w tym języku (pomijając słownictwo, które chyba jest mimo wszystko najłatwiej w moim przypadku przyswoić, a o formach gramatycznych już nie wspomnę), ale praktycznie nie jestem w stanie zrozumieć najprostszych zdań w codziennych sytuacjach. Mój przyjazd tutaj był praktycznie decyzją podjętą z dnia na dzień, więc miałam świadomość tego, że może być ciężko. Nauka języka angielskiego przyszła mi wręcz naturalnie, obecnie jest to dla mnie praktycznie naturalny przy porozumiewaniu się, a naukę szkolną zakończyłam w gimnazjum na bardzo podstawowym poziomie, dlatego nawet sama nie wiem skąd tak łatwo się go nauczyłam przez te kolejne kilka lat, nie przykładając do tego właściwie uwagi i specjalnego zaangażowania.
    Napisałaś, że znałaś na początku tylko angielski, wiem, że wyjechałaś tu na studia, ale jak poradziłaś sobie z nauką języka? Jakieś specjalne kursy, może przygotowywałaś się jeszcze w Polsce?
    Z góry dzięki za odpowiedź i pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie umiałam biegle, ale umiałam dobrze. To był zaplanowany wyjazd, musiałam mieć chociażby certyfikat na studia.

      Usuń
  20. "Nie chciałam być jednym z magistrów bez pracy..."- przecież to o mnie i moim chłopaku! :P, dlatego pakujemy się i wyjeżdżamy do Niemiec. Obawiam się tylko tego języka...Sama się uczę, często z chłopakiem rozmawiamy tylko po niemiecku w domu, jednak nie mogę się doczekać kiedy będę go szlifować już za granicą!!! Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  21. Bardzo dobrze zrobila, ja wyjechalam z Polski 7 lat temu od razu po maturze a bilet mialam kupiony jeszcze w marcu przed matura a wyjechalam w czerwcu nie znajac jeszcze nawet wynikow. Wiedzialam, ze moja mame nigdy nie bedzie stac aby utrzymac mnie na studiach wiec postanowilam w wieku 18 lat wyjechac i zaczac zyc na wlasny rachunek. Powodzenia slonce xx

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ART ALUZJE czy mozna dowiedziec sie od ciebie czegos więcej ? Gdzie wyjechalas? Jesli mozna wiedziec oczywiscie :)

      Usuń
    2. Hey Anonimowy-jestem w UK.

      Usuń
    3. a mozna napisac do ciebie aby dowiedzieć się czegos więcej ? bardzo interesuje mnie wyjazd już po zakończeniu szkoly ;) podasz e-maila?

      Usuń
  22. Mnie najbardziej interesuje jak się żyje w Niemczech. Jakbyś mogłą opowiedzieć to bym była bardzo wdzięczna. Moim marzeniem jest mieszkać w Niemczech, Norwegii albo Szkocji. Jak znaleść prace w Niemczech, jak tam wyglądają etapy nauki, jak znaleść mieszkanie.
    Ps. Od niedawna czytam twojego bloga i go uwielbiam. Jest to czego od dawna szukałam na innych blogach.

    OdpowiedzUsuń
  23. A czym zajmujesz się w Niemczech? sama też zastanawiałam się nad wyjazdem właśnie do tego kraju, chociaż język mnie nie zachęca:p W czerwcu kończę studia, technologię żywności a perspektywa pracy i zarobki nie zachęcają, a w Niemczech branża spożywcza prężnie się rozwija.

    OdpowiedzUsuń
  24. Pracuję w sektorze IT. Będzie post niedługo :)

    OdpowiedzUsuń

Każdy komentarz jest dla mnie cenny, dziękuję!