31.01.2014

Miesiąc bez słodyczy - wrażenia

Dzisiaj mija mój (nasz? :)) ostatni dzień bez słodyczy. Przyznaję, że takie podsumowanie powinnam była robić częściej, ale prawda jest taka, że... braku słodyczy prawie w ogóle nie zauważyłam. Ale po kolei.

http://www.flickr.com/photos/joanet/

Zaczęłam od wyczyszczenia półek w domu - miałam tylko jedną słodką rzecz, która od razu powędrowała do kosza. Przy zakupach po prostu nie wchodziłam na dział ze słodyczami. A jak już raz weszłam, to kupiłam czekoladę 90% kakao z Lindt. Czyli poszłam na kompromis, chociaż muszę stwierdzić, że czkolada szału nie robi. Za te pieniądze wolę moją, domową. :)

Co było dziwne, w tym miesiącu prawie nikt mnie nie częstował, nie byłam też na żadnej imprezie czy wyjściu, gdzie słodycze mogłyby mnie potencjalnie "zaatakować". Raz tylko miałam sytuację, gdy kolega z pracy namawiał mnie na zjedzenie czekoladki, ale po usłyszeniu, że mam postanowienie noworoczne niejedzenia słodyczy skończył dyskusję.

Słodyczy mi brakowało, a raczej ich słodkiego uzależniającego smaku. Zastępowałam go bananami (jedyny świeży owoc, który wprowadziłam do mojej diety, z całkiem dobrym dla żołądka skutkiem), suszonymi daktylami i figami oraz miodem (w herbacie podczas przeziębienia <3). Niestety, do tego doszły jeszcze orzechy, które padały ofiarą moich kompulsów. Kupując paczkę nerkowców nie potrafię zjeść jej części, tylko od razu całe 200g, co daje 1300 kalorii i bombę kwasów Omega6. Oprócz tego, reakcja na orzechy (szczególnie na taką ilość) jest podobna do reakcji na zboża, więc cierpi na tym mój układ trawienny. Miałam mało dni, kiedy nie jadłam ani orzechów ani owoców ani miodu. Postaram się częściej to uskuteczniać.

Tak więc, skoro mi tak łatwo poszło, ja pozostaję bez słodyczy, a miesiąc luty ogłaszam dodatkowo miesiącem rezygnacji z orzechów. Zamiast orzechów planuję wcinać awokado, tłuste ryby a także olej kokosowy (nawet ze słoika :D). Zobaczymy, czy to też mi przyjdzie tak łatwo, jak słodycze.

Czy są tu jakieś osoby, które wytrwały w postanowieniu ze mną? Jak wrażenia? :)

44 komentarze :

  1. Świetne podsumowanie- sprawiasz, że ma się odczucie, jakby to było coś tak prostego jak mycie zębów :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No bo właśnie to było takie dziwnie proste. W ogóle dziwna sprawa, bo ja jestem od dziecka cukrojad i wymiatam wszystkie czekolady i tym podobne w mgnieniu oka, a tu takie coś :D

      Usuń
  2. Nie miesiąc, ale 3 tygodnie wytrzymuję ;) wczoraj miałam kryzys, bo miałam kiepski dzień i jedyne o czym marzyłam to pochłonięcie tabliczki czekolady, ale o dziwo rozsądek wygrał. Niestety też mam problem z orzechami lub słonecznikiem, bo uwielbiam coś przegryzać z nudy i na razie nie znalazłam lepszego zamiennika słodyczy.

    OdpowiedzUsuń
  3. mój miesiąc bedzie kończył się 20go lutego i pierwsze co zjem 21go będą żelki <3

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jak odstawiałam słodycze to też sobie wyznaczyłam datę wolnego od postanowienia - 6 grudzień, ale jak przyszło co do czego to okazało się, że wcale nie mam na nic słodkiego ochoty. Trzymam kciuki, żebyś 21 lutego też doszła do takich wniosków;) Powodzenia

      Usuń
  4. Wierzę w siłę woli i czasami robię sobie takie "odwyki" z większym bądź mniejszym skutkiem. Gratuluję i życzę powodzenia, na pewno Ci się uda :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Gosiu jak będziesz w Polse polecam czekoladę 90 % od Wawela, 3- 4 zł w zależności od sklepu.
    Stycznia nie przetrwałam w całości, od jutra znów próbuję!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A miałam kiedyś i sobie chwaliłam :)

      Usuń
  6. Ja mam podobne wrażenia do Twoich. Zadziwiająco łatwo przyszło mi odstawienie słodyczy. A pokus miałam dużo, bo mąż co drugi dzień słodycze zjada. Nie miałam ani jednego dnia "boże ale bym zjadła coś słodkiego". I nie rozumiem dlaczego, bo ja uwielbiam słodycze ;)

    OdpowiedzUsuń
  7. Też niestety mam napady kompulsywnego jedzenia, ponadto zajadam nudę...
    o ile z normalnymi słodyczami nie mam raczej problemu (oprócz doła w połowie tego miesiąca i zjedzeniu dwóch czekolad nie jem sztucznych słodyczy od kilku miesięcy) tak orzechy i owoce świeże i suszone są moją ogromną słabością ;/ potrafię za jednym razem zjeść np. 200g nerkowców i 200g migdałów, dopychając się kilkoma bananami, mandarynkami, paczką suszonych daktyli, śliwek itp. To jest straszne, szczególnie, że później powoduje problemy w toalecie :P no i ogromne skoki insuliny oczywiście... w dodatku jeszcze ten tłuszcz... (niby zdrowy, ale bez przesady, w takich ilościach raczej już nic nie jest dobre dla organizmu) no i wiadomo, następnie są wyrzuty sumienia, plucie w brodę i wymyślanie sobie od grubasów...
    Muszę ogarnąć moją psyche bo wiem co będzie dalej jeśli nic nie zmienię...
    Pozdr! ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. z punktu widzenia zewnętrznego obserwatora to jest straszne, jeszcze krok do bulimii... dziewczyny, może pogadajcie z psychologiem, bo to naprawdę może się zrobić groźne. może sobie same nie zdajecie sprawy z tego..
      pozdrawiam i życzę zdrowia! przede wszystkim spokoju psychicznego..

      Usuń
    2. Nie no nie popadałabym w skrajność. W życiu nie wpadłam na to, żeby po tym iść wymiotować czy robić cokolwiek innego. Zawsze myślę, że jak zjadłam to trudno i tyle, nie zadręczam się. A napady takie mam w sytuacjach stresowych, więc z nimi muszę sobie poradzić. Ale dzięki za troskę :)

      Usuń
    3. Ja mam niestety tak samo. :( tez postanawiam miesiac luty bez orzechow)..... jak zaczne to nie moge skonczyc... migdaly albo pestki dyni
      itd..... ehhhh

      Usuń
  8. A wiesz...zajadam olej kokosowy prosto ze słoika i jest pyszny. Szczególnie jak idę biegać to zjadam łyżeczkę- nie mam suchości w gardle, a przy okazji miły smak kokosu w ustach.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja też jadam i lubię ten smak. Przy czym nie da się go dużo zjeść :)

      Usuń
    2. No nie, mnie wystarczą 2-3 łyżeczki :-)

      Usuń
  9. Gratuluję :) Ja nie miałam postanowienia, ale jakimś cudem też nie jadłam słodyczy :). Czuję się super, a desery bez cukru, jakie wymyślałam sprawiały mi wiele radości :D

    OdpowiedzUsuń
  10. Gratuluje :)
    Staram się omijać słodycze szerokim łukiem, ale gdy mama zrobi coś dobrego to trudno jest ;)

    http://katarzynkowyswiat.blogspot.com/ - zostawiam linki bo jest problem z przekierowniem za pomocą komentarzy :/

    OdpowiedzUsuń
  11. Słodycze potrafią nieźle namieszać człowiekowi w głowie i w brzuchu. Sama wiem jak to jest zjeść całą tabliczkę czekolady, a potem nie sięgać po słodkie długimi czasy.

    Życzę zdrówka!
    Pozdrawiam cieplutko z:
    positiveattitudetowards.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  12. mam nadzieję,że na miesiącu się to nie skończy, dawaj dalej :)

    OdpowiedzUsuń
  13. Też rzuciłam cukier. Na początku było ciężko ale po dwóch tygodniach przestało mnie ciągnąć :)

    OdpowiedzUsuń
  14. gratuluję i życzę powodzenia w kolejnym miesiącu! mnie również udało się wytrwać bez słodyczy, ale nie sięgam po nie od dłuższego czasu, więc w sumie żaden to szczególny wyczyn :D

    OdpowiedzUsuń
  15. Jestem z Tobą:) Wiem coś o tym kompulsie i wiem jakie to upierdliwe... No,ale jakoś trzeba dawać rade nie? :)

    Orzechy i u mnie są piętą achillesową. Jak nie jedno to drugie. Ale damy rade:)

    OdpowiedzUsuń
  16. Wyrzuciłas jedną jedyna słodycz z domu?? Myślałam ze zjesz i rozpoczniesz postanowienie ;)) :pp

    OdpowiedzUsuń
  17. Witaj Gosiu:) Mam podobne doświadczenie do Twojego - również w chwili, kiedy przyłączyłem się do tego przedsięwzięcia w dniu 29 Grudnia wyrzuciłem wszystkie słodycze z domu i zacząłem nowe życie - walkę z moją własną podświadomością, aby przestać myśleć o słodyczach. Zakupy przynajmniej na początku nie były proste i śmieję się obecnie z sytuacji, kiedy szerokim łukiem omijałem półki ze słodyczami oraz ciastami. Dzisiaj po ponad 30 dniach od podjęcia wyzwania "Słodyczom mówię nie" czuję się świetnie no i przede wszystkim satysfakcję z pokonania największego nałogu - słodyczoholizmu:) Słodkie łakocie zastąpiłem jogurtami nisko-węglowodanowymi, wprowadziłem do diety produkty nisko cukrowe i regularne posiłki zawierające owoce cytrusowe i leśne z jogurtem naturalnym - dzisiaj mogę stwierdzić, że naprawdę uwolniłem się od pokusy słodkości, spożywam pięć posiłków dziennie, jestem non stop głodny, bo organizm domaga się dopychaczy, ale nic z tego:) Rezultaty są imponujące - biegam znowu półmaratony, zrzuciłem parę zbędnych kilogramów i lepiej się odżywiam i tego życzę moim współuczestniczkom tego wyzwania. Super mi się czytało Twoje osiągnięcia, bo są ilustracją moich połączonych z bardzo aktywnym życiem sportowym. Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki za ten długi komentarz! Rozumiem, że przed nami luty również bez słodyczy ;)

      Usuń
    2. Nie inaczej - Pozdrawiam

      Usuń
  18. Przy rzuceniu słodyczy ponad rok temu zauważyłam ogromną poprawę przede wszystkim skóry, cukier nie jest nam potrzebny do niczego ehehe :D gratulacje

    OdpowiedzUsuń
  19. podziwiam Cię :D ja po sesji też rzucam słodkie jedzonko w kosz :)

    OdpowiedzUsuń
  20. Ze słodyczami mam tak, że gdy przestaję je całkowicie jeść jest super i nawet nie ciągnie mnie do podjadania (nawet jak są w domu), gorzej, gdy kończę przerwę - lubię niestety "nadrobić" zaległości;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No to podobnie jak ja, z tym, że tym razem postaram się nad tym zapanować ;)

      Usuń
  21. Postanowienie świetne, chyba sobie je zapożyczę :)

    http://blogdzielonyprzez2.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  22. Dobre postanowienie. Niestety mi na przykład niejedzenie słodyczy sprawia dużo problemów. Czuje, że jestem od nich uzależniona :(

    OdpowiedzUsuń
  23. Ja od kilku miesięcy nie jem słodyczy, jest to bardzo proste, kiedy możesz sobie pozwolić na czekoladę (nawet domowej roboty), czy inne słodkości jak banany :)

    OdpowiedzUsuń
  24. Wiem ze to mega niezdrowe bylo ale ja ograniczylam węglowodany do 10 gram dziennie. Przez 3 MC. Czyli u mnie nie bylo mowy o bananach czy miodzie :) a owoce to juz calkiem...

    OdpowiedzUsuń
  25. A jak ktoś cały czas kupuje w domu słodyczy np,członek? Co wtedy? :(

    OdpowiedzUsuń

Każdy komentarz jest dla mnie cenny, dziękuję!