31.12.2013

Podsumowanie roku 2013

Nie lubię takich podsumowań. Zawsze zabieram się do tego wolno, zbyt późno, bo wiem, że zapomnę wspomnieć o wielu rzeczach i wziąć je pod uwagę. Mimo tego, uważam, że warto robić takie podsumowania. Jeśli stawiamy sobie jakieś cele, możemy dowiedzieć się, jak wiele z nich osiągnęliśmy i ile mamy jeszcze przed sobą.

60kg na koniec 2013 roku. Ciekawe, ile będzie w przyszłym ;)

Ten rok był wyjątkowo dobry dla mnie. Obroniłam pracę inżynierską i zaliczyłam drugi rok na drugim kierunku. Dostałam się na studia i do pracy za granicę. Usamodzielniłam się. Wygrałam najwyższe miejsce w siatkówce plażowej w historii mojej uczelni. Rozwinęłam znacząco bloga. Z jednej strony mam ciągle niedosyt, ale z drugiej nie poświęciłam mu tyle czasu, ile bym chciała. Najbardziej cieszy mnie to, że mam stałą grupę czytelników, którzy regularnie tu zaglądają i komentują. Oprócz tego dostaję wiadomości i spotykam się z ludźmi, których bez bloga nigdy bym nie poznała. Bardzo doceniam to, że łączy nas jedna pasja. Dzięki blogowi zaczęłam się inaczej odżywiać i leczyć mój organizm. Poznałam też nowe dyscypliny sportu i stałam się silniejsza. Nauczyłam się jasno definiować swoje cele w życiu. Przestałam zwracać uwagę na to, co kto o mnie uważa. Stałam się naturalna i dzięki temu mam takich przyjaciół, na jakich zasłużyłam.

Było też parę porażek. Po raz drugi w życiu odstawiałam środki antykoncepcyjne, co niezbyt się podobało mojemu ciału. Przytyłam. Mimo, że w centymetrach niewiele mi brakuje do mojego "przed", pod spodem mam o wiele więcej mięśni, co możecie zobaczyć na przykład tutaj. Przez miesiąc nie mogłam trenować, bo nie pozwalało mi moje kolano. Musiałam zostawić siatkówkę. Ze smutkiem przyjęłam to, że już pewnie nigdy nie będę mogła sobie pozwalać na pieczywo i biały ser. Zostawiłam moich przyjaciół daleko ode mnie.

Jednak, nie szukam porażek. Staram się na nich uczyć, naprawiać błędy i nie popełniać ich drugi raz. Uważam, że wszystko w życiu zdarza się w jakimś celu i to tylko nasza decyzja, jak sobie z tym poradzimy. Mam nadzieję, że bez pieczywa, nabiału i tabletek anty uda mi się doprowadzić ciało do stanu, o jakim zawsze marzyłam. Z przyjaciółmi rozmawiam przez skype. A kolano już działa.

Czego życzę sobie na przyszły rok? Jak najmniej przeszkód i mniejszego apetytu na czekoladę. Z resztą sobie poradzę. ;) W momencie kiedy czytacie tego posta ja albo przygotowuję się do ostatniej w tym roku imprezy, albo na nią jadę. Chciałabym osobno każdemu z Was złożyć życzenia i pomóc je spełnić, ale niestety jest to niemożliwe. Czego Wy sobie życzycie? Uważajcie na odpowiedź, bo te życzenia mogą się spełnić. Szczególnie, jeśli na to pracujecie. :) Ja Wam życzę spełnienia Waszych marzeń. I zdrowia.

10 komentarzy :

  1. Wszystkiego najlepszego w Nowym Roku :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Wszystkiego najlepszego w 2014 :) to był dobry rok ;)

    OdpowiedzUsuń
  3. Dzięki za życzenia (tak je osobiście odebrałam)! Tobie Goś zdrowia, sukcesów i wytrwałości! Napieraj dziewczyno, bo lubię na to patrzeć :D

    Gorące uściski!

    OdpowiedzUsuń
  4. te studia za granicą to ten drugi kierunek czy może trzeci?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Hm, można powiedzieć, że trzeci ;) magisterka.

      Usuń
  5. Życzę Ci w wszystkiego co najlepsze ! Spełnienia wszystkich marzeń oraz świetnej formy w nadchodzącym roku :) !

    Pozdrawiam serdecznie
    Albert

    OdpowiedzUsuń
  6. Wszystkiego Najlepszego:) Zdrówka,Szczęści,Radości i Uśmiechu a także Spełnienia Wszystkich Marzeń:)

    I oczywiście gratuluję wszystkich sukcesów:)

    OdpowiedzUsuń
  7. wszystkiego dobrego w nowym roku;)

    OdpowiedzUsuń
  8. Parafrazując pierwsze słowa trylogii Sienkiewicza, napisać mogę tak: Rok 2013 był to dziwny rok.

    OdpowiedzUsuń

Każdy komentarz jest dla mnie cenny, dziękuję!