04.12.2013

Dieta - tydzień 3 #dssnz

Ten tydzień był tygodniem jednej wielkiej katastrofy. Było wszystko - alkohol, słodycze, owoce... Zacznijmy więc od tego, czego było za dużo, czyli od cheatów.


W tym tygodniu zgrzeszyłam:
- ciastem ziemniaczanym z polewą czekoladową (1 kawałek),
- czekoladą,
- ciastem ziemniaczanym, malinowym z orzechów, owsiankowym oraz muffinkami,
- alkoholem (razem z powyższymi),
- 2 bananami,
- garścią żelków.






I teraz kilka słów wytłumaczenia się, bo jak wiadomo, winni się tłumaczą. Był to tydzień urodzinowo-parapetowy. Najpierw zaniosłam ciasto do pracy (takie niemieckie zwyczaje) i przy okazji wpadło kilka żelków oraz czekolada. Potem organizowałam imprezę i był alkohol plus ciasta (czemu Niemcy tak mało jedzą?!). 2 banany wpadły jak musiałam coś zjeść w pracy i była to jedyna rzecz bez zbóż, cukru i nabiału. Tydzień szalony i świętowałam jak szalona, ale po imprezie poszłam od razu 60 min biegać, a wieczorem zrobiłam siłowy. Więc powiedzmy, że w jakiś tam sposób (bardzo przyjemny) swoje odrobiłam. Tak jeśli pytacie, to przez cały tydzień dzięki powyższym źle się czułam i taka ilość cheatów starczy mi póki co. Oprócz tego doszedł efekt domina i zbytniej kontroli. Więc od tego tygodnia panuje kontrola głównie prozdrowotna i nie zastanawiam się czy białko jest czy kalorie itd. Na bicze i pejcze czekam w komentarzach. ;) Ja sama nad tym się nie zastanawiam - było jak było, nie zawsze jest super, ale im więcej cheatów, tym bardziej mnie samopoczucie przekonuje do paleo.

Oprócz tego, moje śniadania niezbyt różniły się od obiadów - jadłam głównie indyka w przyprawie gyros i wołowinę z solą i cebulką. Do tego zupę cukiniową codziennie <3 Z warzyw jak widać - bakłażan, ziemniaki, pomidorki, awokado (w sumie to owoc) oraz dynia.



W pracy jadłam głównie wieprzowinę oraz raz nerki. Trochę byłam w szoku, ale były dobre. Podwieczorków raczej nie było (banan). To tyle, zobaczymy, co przyniesie kolejny tydzień!

40 komentarzy :

  1. I tak zjadłaś same zdrowe rzeczy, głowa do góry ;) Nie samą dietą żyje człowiek.

    OdpowiedzUsuń
  2. większość jeszcze można jakoś zrozumieć, wytłumaczyć.... ale żelki?! why?! pytam się, why?? :P ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wszystko można wytłumaczyć :P żelki dobre na stawy :D

      Usuń
    2. niektórzy uważają że żelki są najlepsze po treningu jako szybkie uzupełnienie glikogenu :)

      Usuń
    3. Ahahahahaha :D

      To są (niestety) moje ulubione Jelly Beans, dają jako gratis w pracy :/ Długo się opierałam, ale przyszedł ten dzień.

      Usuń
    4. a można wiedzieć gdzie pracujesz? :)
      Aga

      Usuń
  3. nie liczą się drobne porażki, ważne, żeby się nie poddawać ;) głowa do góry!

    OdpowiedzUsuń
  4. oj tam, oj tam;p czasem zdarzają sie wpadki

    OdpowiedzUsuń
  5. ok, tylko czemu ma służyć ten wpis? Chciałaś się pochwalić, czy co? nie ma czym.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No to chyba jest cotygodniowe podsumowanie akcji, które Gosia dodaje 3 tydzień z rzędu (tak ciężko to zauważyć?) i przynajmniej jest szczera. Nie widzę tutaj żadnego chwalenia się.

      Gosiu, czekam na przepisy na kolejne ciasta! A sama chyba w końcu skuszę się na żelki, bo dawno nie jadłam :)

      Usuń
    2. Ciasto malinowe chyba zagości na blogu, bo to była moja fantazja twórcza a wszyscy się nim zachwycali :)

      Usuń
  6. Od kilku żelków czy kawałka ciasta świat się nie zawali ;) Głowa do góry i dalej trzeba robić, to co się do tej pory robiło. Masz dużo ruchu, więc szybko spalisz nadprogramowe kalorie.

    OdpowiedzUsuń
  7. Moim zdaniem nie masz sobie aż takich rzeczy do zarzucenia. Ważne że ciasta były w lepszej wersji niż te kupowane ,a poza tym ludzie to ludzie,każdemu się zdarza,ale ważne że masz świadomość tego. A i jeśli robisz do tego siłowy i z tego co teraz napisałaś biegasz to zapewne te kalorie i tak już dawno spaliłaś:D

    OdpowiedzUsuń
  8. ten indyk z ziemniakami i pomidorami<3 wygląda tak bardzo dobrze

    OdpowiedzUsuń
  9. te ciasta mnie kuszą :)

    Pozdrawiam,
    Fit
    ________________________
    www.fashionbyfit.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  10. ja sie swietnie trzymam, w sobote bylam tylko na slodkiej kawusi z bita smietana ( mam wytlumaczenie! nie widzialam sie z przyjaciolka bardzo dlugo i plotkowalysmy godzinami przy tym napoju ! ). Poza tym jest cacy i nie mam zachcianek, a jak juz zaspokajam je owocami, ktorych sobie nie odmawiam.
    Niestety jade do domu na weekend.. Nie widzialam rodziny 5 tygodni, trzeba! chetnie z nimi posiedze i... upieke pierniczki swiateczne. ale bedzie grzechow... :) potem wizyta u babci... wiadomo jak to sie konczy!

    OdpowiedzUsuń
  11. 2 banany na tydzień przecież nie zaszkodzą... Bez przesady,

    OdpowiedzUsuń
  12. A ja Ci napiszę: dawaj przepisy na te ciacha!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pierwsze: http://www.fitblogerka.pl/2013/11/paleo-brownie-z-dostepnych-skadnikow.html.

      Muffinki: http://www.jemczysto.pl/2013/11/przepis-dnia-czekoladowo-bananowe.html.

      Przedostatnie: http://www.fitblogerka.pl/2013/03/najlepsze-ciasto-na-swiecie-z-owsianka.html. Zamiast mąki dałam zmielone płatki owsiane.

      :)

      Usuń
  13. Ktos mi wyjasni dlaczego banany to takie wielkie zuooooo?!!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dlatego, że jak już Gosia pisała milion razy, jej dieta ZDROWOTNA nie przewiduje owoców.

      Usuń
    2. Oh bez urazy, ze nie pamietam wszystkich wpisow naszych wielkich blogerek! A wy biedne musicie odpisywac, bo ktos raczyl nie wiedziec #smuteczek

      Usuń
    3. Tutaj nie trzeba niczego pamiętać, wystarczy kliknąć w jeden z proponowanych postów pod tym wpisem. Ale wiem, napisanie złośliwego komentarza pewnie szybsze niż przeczytanie kolejnego posta. #idontwanttoliveonthisplanetanymore

      Usuń
    4. a ja wsuwam czasami nawet dwa banany dziennie do owsiany! yeeach :D

      Usuń
    5. o kochana, nie ma czego zazdrościć :) bo jestem uczulona na nabiał oraz białko i orzechy (najbardziej na migdały i ziemne). Ostatnio pojadłam sobie trochę jajek i migdałów, moje łydki = masakra, całe podrapane :(

      Usuń
  14. Jestem bardzo ciekawa Twoich ulubionych ćwiczeń z akcji "dssnz" także zapraszam Cie do zabawy--> http://fasterbetternicer.blogspot.co.uk/2013/12/top-3-ulubione-cwiczenia.html :P

    OdpowiedzUsuń
  15. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
  16. o mamusiu ! same pyszności, nie dziwię się, że uległaś. ale najważniejsze to i tak, że zamierzasz walczyć dalej :) !

    OdpowiedzUsuń
  17. sorka, ja tez przegapilam post z owocami gdzies....... pytanie, zadnych ale to zadnych owocow nie zamierzasz jesc??????

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie zamierzam. Tylko chyba powód mam nieco inny niż większość ludzi. Ciężko w to uwierzyć, ale choroba mi nie pozwala.

      Usuń
  18. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
  19. Biczować , pałować i okładać nie ma sensu, to że czułaś się po tej szamie nie za ciekawie to i tak sroga kara. A i takie tygodnie się zdarzają... ja miałam ostatnio takie dwa... masakra. Lawina. Grunt to się z tego "podnieść", majtki na tyłek, pod samą szyję naciągnąć i jechać dalej :) a że Ty tak pewnikiem zrobisz to aż mi się ręki z pejczem podnosić nie chce :D

    OdpowiedzUsuń
  20. Masakra. Jakbym miała się przejmować, bo zjadłam dwa banany, to wolałabym nie żyć. Jak dla mnie przesada... Ale skoro Tobie pasuje takie podejście - to Twoje życie.
    Mam nadzieję, że się nie obrażasz, że wyraziłam swoje osobiste zdanie. Po prostu dla mnie to nie do pojęcia. :)
    Mariolka Michno

    OdpowiedzUsuń
  21. Ciasta wyglądają przepysznie!! Sama z chęcią bym je zjadła... Ale... Nie wolno...
    Co do noszenia ciast do pracy z okazji urodzin, czy nawet imienin- ja robię tak samo. W moim otoczeniu to norma

    OdpowiedzUsuń
  22. Mmm to pierwsze ciasto połknęłabym w całości. Wygląda pysznie! można liczyć na przepis?

    OdpowiedzUsuń
  23. Bardzo fajny ten blog. Tylko skadnia I interpunkcja leza. Bardzo.
    Pozdrawiam:)

    OdpowiedzUsuń

Każdy komentarz jest dla mnie cenny, dziękuję!