09.12.2013

Czemu paleo, czyli kilka słów o moim zdrowiu

Praktycznie co posta dostaję pytanie czemu nie jem nabiału, czemu owoców a czemu tego czy tamtego. Postanowiłam zebrać powody tutaj tak, abym wszystko raz i porządnie wyjaśniła i w razie czego mogła odsyłać do tego posta. Jednocześnie, postaram się nakreślić sytuację szybko i sprawnie, bez zbędnego wywnętrzania czy użalania się nad sobą.

"Medicine Drug Pills on Plate" by epSos.de, used under CC BY / Desaturated from original
 
Zacznijmy od rozgraniczenia dwóch spraw - zdrowia oraz sylwetki. Po pierwsze tak, chciałabym mieć lepszą sylwetkę i pracuję nad nią, ale moja dieta nie jest teraz stricte sylwetkowa. Teraz skupiam się na zdrowiu i staram się polepszyć sylwetkę jako efekt uboczny. Nie zalecam wszystkim ludziom takiej diety, o ile dążą tylko do uzyskania dobrej sylwetki a zdrowie im dopisuje. Wtedy polecam przestrzeganie odżywiania z sfd. Przy każdym poście, który piszę, jeśli nie zaznaczam konkretnej przyczyny danego stylu odżywiania, jest on skierowany właśnie do zdrowej większości. Wszyscy inni, którzy cierpią na jakieś schorzenia mogą bazować na moich doświadczeniach, ale nie traktujcie tego jako porady lekarskiej. Najpierw skonsultujcie się z lekarzem!

Od kiedy pamiętam, zawsze bolał mnie brzuch. Najczęściej byłam oskarżana (raz słusznie a raz nie) o to, że za dużo zjadłam słodyczy, chipsów czy czegoś "niezdrowego". Z biegiem lat brzuch bolał coraz bardziej i dochodziły inne dolegliwości. Przez ból nie mam na myśli tego, co ma większość ludzi. Miałam skurcze przez które nie mogłam się ruszać a trwały one od kilku do kilkunastu godzin i żadne leki nie pomagały. Takie skrajne bóle zdarzały mi się raz do dwóch razy w miesiącu. Natomiast mniejsze, z różnymi dodatkowymi objawami, które uniemożliwiały mi normalne funkcjonowanie, były co najmniej raz w tygodniu. Na te mniejsze pomagały dostępne w aptece leki. Wyjście z domu bez tabletek było niemożliwe, ale liczba pigułek, które musiałam wziąć była z roku na rok większa, żeby zaczęły działać. W czasie gimnazjum zaczęły się również badania. Podejrzewano, że mam robaki, których nie miałam, potem stwierdzono refluks, przepisano mi tabletki i dietę. Nie pomogło.

Potem przyszły studia, bóle były takie same albo i gorsze. Inne, dodatkowe objawy dwa razy w tygodniu były standardem, a ostry, kilkunastogodzinny ból występował raz na dwa - trzy miesiące. Po leżeniu cały dzień z termoforem w końcu przechodziło, aż do następnego razu. Jednak pewnego dnia nie przeszło. Ból zaczął się o 10 rano, wspierając się o różne przedmioty pojechałam na zajęcia, wróciłam, potem na trening, na którym już trener i inne zawodniczki chciały mnie wieźć na pogotowie. Wróciłam do domu i z nadzieją, że mi przejdzie poszłam spać przytulając się do termofora. Nie przeszło, a było jeszcze gorzej - co chwilę budziłam się z bólu, ale byłam tak wyczerpana, że dalej zasypiałam. W końcu, o 2 w nocy pojechałam na pogotwie. Na pogotowiu dostałam kilka leków zaczynając od zastrzyku rozkurczowego, przez kroplówkę z Ketonalem kończąc na Ranigaście. Gdy o 7 rano dalej nie mogłam się podnieść, skończyło się na morfinie. I terminie na następne badania. Zdiagnozowano mi refluks, zapalenie żołądka, zespół jelita drażliwego i genetyczną chorobę wątroby. Dostałam tabletki, ale stwierdzono, że zawsze (!) już będę tak musiała żyć.  Tabletki oczywiście nie pomogły. Później wypady na pogotowie zdarzały się mniej więcej co pół roku, ale na szczęście pomagały zastrzyki rozkurczowe. Oprócz tego mam problemy ginekologiczne, o których pisałam już tutaj i więcej nie chcę poruszać tego tematu.

Po powrocie z Niemiec postanowiłam napisać do MS i poznać inne spojrzenie na moja historię chorób. Dowiedziałam się, że z diety powinnam wykluczyć prawie wszystko oprócz gotowanego mięsa i kilku rodzajów warzyw. Do tej decyzji dorastałam długo (ponad pół roku) i długo nie mogłam się z nią pochodzić. Do tej pory jem warzywa, których teoretycznie nie powinnam i zdarzają mi się grzechy, które nie powinny mi się zdarzać. To, co opisuję Wam teraz, to moje wrażenia ze zmiany diety i obserwacja, czy rzeczywiście ma ona aż taki wpływ na moje zdrowie. Póki co, od września musiałam wspomagać się tabletkami tylko w Mediolanie, gdzie jadłam dosłownie wszystko oraz raz przy imprezie. Bóle są zdecydowanie mniejsze, a przy restrykcyjnym trzymaniu diety, praktycznie przestały się pojawiać.

To, co zauważyłam u siebie, to po pierwsze nietolerancja glutenu i nabiału. Po zjedzeniu nawet małej ilości (1-2 bułki lub opakowanie serka wiejskiego) na drugi dzień mam wszystkie objawy zespołu jelita drażliwego i bez leków ciężko mi wyjść z domu. Teraz kolejne w testowaniu są owoce - nie mogę jeszcze jednoznacznie stwierdzić, których nietoleruję, ale stawiam na nietolerancję fruktozy. W tym tygodniu testowałam miód i źle się po nim czułam, a od zawsze nie mogłam jeść winogron.

Nie chcę tutaj pisać jak świetne jest paleo, bo na ocenę jeszcze za krótko. Ten blog jest moją drogą i odzwierciedleniem mojego stylu życia, dlatego pojawiają się tu moje jadłospisy. Być może pomogę osobam z podobnymi problemami. Jeśli Wasza historia jest podobna i powoli tracicie nadzieję na dobre samopoczucie, nie wahajcie się zmieniać i próbować innych rozwiązań. To jest Wasze życie i Wasze zdrowie i sami powinniście decydować o tym, jak ma ono wyglądać. Piszę to, bo wiem, że takie choroby potrafią nas mocno ograniczać - wyjście ze znajomymi a nawet na trening może być wtedy przeszkodą nie do przejścia. A nie musi być.

Obecnie przymierzam się do diety eliminacyjnej. Jeszcze nie czuję się na siłach jeść tylko gotowanego kurczaka i brokuła z kalafiorem przez tydzień, ale prędzej czy później będę musiała to zrobić, żeby jednoznacznie zidentyfikować rzeczy, które mi szkodzą. Jeśli ktoś z Was ma podobne doświadczenia i chciałby poczytać, jak dieta eliminacyjna podziałała na mnie, to będzie to dla mnie duża motywacja i z chęcia opiszę moje poczynania.

Mimo tego, nie zamierzam nikogo ewangelizować i namawiać do paleo czy restrykcyjnych zmian. Uważam, że najważniejsza jest obserwacja własnego ciała i szczerze zazdroszczę tym, którzy tolerują nabiał, zboża i wszystko inne. Nie zamierzam Wam tego zabierać. :)

Jest to jeden z moich najbardziej osobistych wpisów i wszelkie negatywne komentarze pod tym postem zostaną skasowane.

47 komentarzy :

  1. I teraz wszyscy pytalscy mają odpowiedź co i dlaczego :) Jak widać, Gosia naprawdę nie ma fanaberii i nie wymyśla sobie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak, bardzo dobrze, że Gosia o tym napisała! Tutaj jest zawarte sedno: nie ma sensu jeść tabletek, jeśli szkodzi Ci Twoje pożywienie. To tak, jakbyś truła się na własne życzenie. Kilka razy dziennie, każdego dnia.

      Trzymam kciuki za eliminacyjną, pisz, co i jak :)

      Usuń
    2. To po nowym roku. Muszę się przygotować psychicznie. :D

      Usuń
  2. Bóle brzucha miałam od kiedy pamiętam. Rodzice jeździli ze mną po lekarzach, szpitalach. W końcu zabrali mnie do kliniki gastroenterologicznej, Po gastroskopii stwierdzono, że mam liczne wrzody żołądka i dwunastnicy, Zakazano mi słodyczy, tłustych i smażonych potraw, ostrych przypraw i wiele, wiele więcej. Do tego doszła jeszcze alergia na sporą ilość pokarmów. Ale jak wytłumaczyć 7 letniemu dziecku, że nie wolno mu jeść tego co wszyscy? Bóle towarzyszyły mi 3-4 razy w tygodniu. Nie mogłam brać też tabletek przeciwbólowych, ponieważ na nie też jestem uczulona. W końcu ból brzucha stał się dla mnie czymś oczywistym, przywykłam do myśli, że tak będzie już zawsze. Dopiero w marcu tego roku postanowiłam zrzucić kilka kilogramów. Zaczęłam wtedy stopniowo ograniczać wszystkie pokarmy które mi szkodzą. I od tamtego czasu brzuch bolał mnie z 2 może 3 razy. Nie wyobrażam sobie powrotu do starych nawyków. Już nie traktuję tego tak jak na początku, jak dietę, jak wyrzeczenie. Wiem, że to dla mojego dobra i żaden smażony kurczak albo czekolada nie są w stanie tego zmienić :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Dobrze, że znalazłaś dietę, która dodaje Ci zdrowia, sił i pozwala walczyć z bólem.
    Co o paleo jako "diety odchudzającej", czy w ogóle diety dla diety podchodzę natomiast bardzo sceptycznie - po pierwsze to, że niby jadali tak nasi przodkowie, to bzdura, a po drugie, przy tolerancji nabiału i glutenu nie ma żadnych wskazań, żeby wykluczyć je z diety.
    Dobrym sposobem, który polecałam np. mojej przyjaciółce zmagającej się z trądzikiem, jest właśnie dieta eliminacyjna i stopniowe sprawdzanie, jak na co reaguje nasz organizm. Tak naprawdę wiele osób nie toleruje nabiału i o tym nie wie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. to co niby jadali nasi przodkowie? strasznie mnie śmieszy ten argument, że żyjemy w innych czasach więc po, co jeść tak jak kiedyś jedzono, przecież świat tak poszedł do przodu i nie żyjemy już w epoce kamienia łupanego, a tak na prawdę dieta paleo to tylko nazwa, można ją było nazwać inaczej i co by to zmieniło, przecież tutaj mamy szablon jak jeść i trzeba to pod siebie podpasować, są osoby paleo, które nie jedzą fodmaps, są takie, które jedzą nabiał- lactopaleo i można tak wymieniać i wymieniać
      każdy powinien jeść to, co mu z tego szablonu służy, bo jeśli masz np. problem z fruktozą, a będziesz jadł owoce i się dziwił, że nie paleo to ściema to masz rację, jesz to, co Ci szkodzi i nic dziwnego, że Ci nie pomaga, tak samo jest z orzechami, wiele rzeczy na które pozwala dieta paleo są ciężko trawione i mogą sprawiać problemy, ale zawsze naturalne produkty są lepszym wyborem niż przetworzone żarcie


      jeśli chodzi o drugą kwestię to też się nie zgodzę, wystarczy poszukać nawet w sieci, czy na blogach relacje osób, które zrezygnowały z glutenu i poczuły różnicę, bo nie każdy musi od razu mieć problemy trawienne, a moim zdaniem paradoksalnie to osoby, które mają problemy trawienne po glutenie powinny się cieszyć, bo chociaż wiedzą co im jest i co należy wykluczyć, a nie jak większość społeczeństwa ma różne dolegliwości i nikt nie patrzy na to co je, a co jemy ZBOŻA ZBOŻA ZBOŻA od rana do wieczora i nagle się okazuje, że mamy spadki energii, nie mamy na nic siły, żeby jakoś przetrwać dzień trzeba pić kawę, do tego problemy z cerą, wysypki, są nawet badania, że autyzm i różne schorzenia neurologiczne są powodowane przez gluten, ale kto powiąże chorobę za x lat z tym co jem przez całe życie, bo wszyscy tak jedzą, dzisiaj jestem zdrowa, dlatego, że nie mam objawów, a za 20 lat mam początki cukrzycy i nikt tego nie wiąże z tym, co było wcześniej, a taki stan zapalny spowodowany spożywaniem glutenu rozwija się latami, jeszcze jak nie ma objawów to tym bardziej uważamy, że wszystko jest ok, a nie jest


      też byłam z tych zdrowych, w życiu nie miałam grypy żołądkowej, tylko w gimnazjum przez 3 miesiące bolał mnie brzuch, coś z tego co opisujesz, ciągły stały ból, że nie można było stać, chodzić, nic, tylko leżenie w kłębek po 3 miesiącach samo z siebie przeszło nawet nie wiem, co mi wtedy było i tak potem żadnych bólów brzucha, żadnych zatruć, nic, a jadłam dużo i wszystko, ale do czasu, przyszedł stres, zaczeło się od innej choroby, potem przez stres, w połączeniu z kiepską dietą i brakiem snu padły jelita, mi tak nietypowo, bo nic mnie nie bolało na początku i też miałam żal do całego świata, że co ja będę jadła, że dlaczego wszyscy wszystko mogą jeść i nic im nie jest, tylko ja muszę ze wszystkiego rezygnować, a teraz mimo że nie jestem zdrowa, to wiem jaka jest odpowiednia droga, wiem, że mitem jest, że gluten i nabiał szkodzą tylko niektórym i dobrze w sumie wyszło, że jelita się zbuntowały, szkoda tylko, że tak późno MS zaczęła pisać bloga


      nagle się okazało, że gardło nie boli i zatoki nie, a tak miałam od dziecka, co jesień byłam przeziębiona, bo oczywiście nabiał jest śluzotwórczy, ale żaden wcześniejszy lekarz o tym nie wspomniał, nie mam spadków energii, budzę się wypoczęta, nie muszę robić sobie drzemek w ciągu dnia, pms już przestaje istnieć, wyostrzył mi się smak, nie mam wilczych napadów głodu i można tak wymieniać i wymieniać, a jak tylko mi się zdarzy, że zjem coś zakazanego to od razu następnego dnia wstaje jak na kacu, jakbym cały poprzedni dzień nieźle piła, zupełnie inny człowiek, dlatego najpierw radzę spróbować, a potem oceniać, bo tak to wszystko można mówić, że nie działa

      ew

      Usuń
    2. Zgadzam się i z jednym i z drugim komentarzem. Argument, że tak się kiedyś jadło też dla mnie nie istnieje tak samo jak argumenty o przystosowaniu organizmu do (nie)jedzenia mięsa itd. W ogóle mnie nie interesuje, co jedli nasi przodkowie i nie ma to żadnego wpływu na moją decyzję. Bardziej interesowały mnie badania, dlaczego się wyklucza zboża dlaczego to dlaczego tamto.

      A co do rezygnacji ludzi, którzy tolerują zboża... Nie mam aż takiej wiedzy, żeby powiedzieć czy jestem za czy przeciw, nie chcę nikomu narzucać swojej woli, a poza tym dochodzą do tego kwestie ekonomiczne, bo nie oszukujmy się, ale wiele osób nie może sobie pozwolić na odżywianie się paleo. Za to, jeśli ktokolwiek do mnie pisze, że ma coś z brzuchem nie tak, od razu doradzam próbę wywalenia glutenu i nabiału, tak jak mi poradziła MS, nawet na 2 tygodnie. Do tej pory poskutkowało (oczywiście u tych, które zastosowały).

      Usuń
    3. kwestie ekonomiczne to fakt, może to drożej wychodzić niż najtańsze produkty typu ryż, makaron poza tym trzeba też brać pod uwagę jakość jedzenia, a dobrej jakości mięso potrafi być drogie noi też zwykłe porównanie cenowe mąki pszennej, a mąki kokosowej to wiadomo co taniej wychodzi, tylko że dla mnie wybór jest oczywisty i tak samo jak Ty długo się broniłam przed przejściem na takie jedzenie i u mnie to było stopniowe najpierw odrzucenie nabiału, potem glutenu, a potem dopiero dieta eliminacyjna i ta fazami czyli scd, a nie ta uproszczona, co podałaś linka i to też było u mnie tak, że ja po prostu nie miałam innego wyboru albo do końca życia męczyć się z jelitami albo zacząć w końcu normalnie żyć, wybór jest prosty i mimo że teraz więcej wydaję na jedzenie to wiem, że przyniesie to korzyści w dłuższej perspektywie, nie wydaję kasy na leki, nie chodzę po lekarzach, a jak mam kupić sobie kolejny z rzędu sweter czy łososia to wybieram łososia :)


      to jest trochę takie uproszczenie, że paleo jest drogie, to prawda, że u nas w PL ludzie nie mają kasy, ale zawsze jest jakiś wybór- kości są tanie, można robić super rosołek, tak samo podroby, warzywa, moim zdaniem największym problemem jest to, co ja teraz będę jadł, no bo jak tu na śniadanie nie zjeść kanapki i jeszcze dochodzi do tego planowanie, robienie zakupów, gotowanie na bieżąco, trzeba wszystko dobrze zaplanować i poświęcić trochę na to czasu,a większości osób się nie chce
      właśnie o to chodzi, że nie tolerują zboża- to że nie boli ich od razu brzuch po zjedzeniu kanapki to nie znaczy, że tolerują, nietolerancja na gluten może się objawiać nawet kilka dni po zjedzeniu, a nikt nie łączy tego co zjadł w poniedziałek z tym jak się czuje w środę, każdemu kto ma wątpliwości to polecam przeczytać książkę dieta bez pszenicy, tam jest wszystko pięknie wyjaśnione co i jak i dlaczego i jaki biznes jest na tym


      ew

      Usuń
    4. "...szkoda tylko, że tak późno MS zaczęła pisać bloga..." - kto to jest MS?

      Usuń
    5. Patrz komentarze niżej :)

      Usuń
    6. Abstrahujac od samego paleo i jego zasadnosci/zdrowotnosci: jestem historykiem, i jak slysze argumenty "bo tak jedli nasi przodkowie" to zalewa mnie krew. Jest zreszta swietny wyklad z TEDa, badaczki zajmujacej sie tym tematem, obalajacy "historycznosc" paleo. Podobno nasi dalecy przodkowie byli skrobiozercami przede wszystkim (na zebach trzonowych roznych wykopanych panow i pan znajdowane sa osady skrobiowe wlasnie).

      Co oczywiscie nie zmienia faktu, ze dieta eliminacyjna moze byc wyjsciem dla wielu osob, a alergie pokarmowe sa czestsze, niz myslimy.

      Usuń
    7. Widziałam ten wykład, ale wniosek dziewczyny był już odpowiadający paleo. Mówiła ona, że brakuje w dzisiejszym odżywianiu różnorodności, warzyw itd. Z tym się zgadzam i do tego nawiązuje paleo. Oprócz tego, ilość np. cukru, którą teraz spożywa się powiedzmy w butelce Coli, kiedyś była po prostu fizycznie niemalże nie do zjedzenia.

      A co do pochodzenia, czy warto się nad tym zastanawiać? Jak się dobrze czuje, to dla mnie może i pochodzić z księżyca.

      Usuń
  4. :) nie będę się uzewnętrzniała i komentowała, przykro mi, ale ogarniasz :) i oby szło już tylko ku lepszemu.

    OdpowiedzUsuń
  5. podziwiam cię, że w ogóle myślisz o diecie eliminacyjnej... sama mam refluks i różne problemy żołądkowe, na szczęście nie tak poważne jak ty, ale kwestię ograniczania się na każdym kroku znam doskonale. na razie staram się jakoś wychwytywać pokarmy, które ewidentnie mi szkodzą, ale wiem, że jest pełno takich, które gdzieś niby unikają mojej uwadze a nie są dla mnie dobre, natomiast jeszcze nie dojrzałam do decyzji przejścia diety eliminacyjnej... może kiedyś się odważę ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja siebie kompletnie nie widzę na tej diecie, bo do tej pory nie potrafię odmawiać non stop czekolady (wiadomo jak jest życiu, ciągle ktoś czymś częstuje) mimo, że wiem, że na drugi dzień będzie buba. Jednak wiem, że muszę, bo do końca życia nie mogę na ślepo próbować, że może to a może tamto.

      Usuń
    2. a tak z czystej ciekawości - robiłaś może któreś z testów na nietolerancje pokarmową??? bo swojego czasu intensywnie nad tym myślałam ale jakoś nie umiałam się ostatecznie do tego przekonać, bo taka impreza zrobiona powiedzmy profesjonalnie w jakimś tam instytucie kosztuje nawet kilka tysięcy a testy do zrobienia w domu "tylko" parę stów ale z drugiej strony czy to aby na pewno działa, czy tylko nabija ludzi na kasę ... ;|

      Usuń
    3. Odpowiedź jest w komentarzach niżej :)

      Usuń
  6. matko :o to na prawdę miałaś ciężkie życie... ja zaś mam uczulenie na nabiał, białko (jaja kurze) i orzechy. Niestety nie potrafię ich odstawić, orzechy jak orzechy ale jajka? przecież figurują w praktycznie każdym daniu... nawet do naleśników jajo się dodaje. Myślałam nad odżywką białkową ale raczej to błędne koło. A Ty przy swoich dolegliwościach próbowałaś kiedyś przygody z odżywką? hm?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zamiast jajek do naleśników, ciasta itd możesz dać banana. 1 banan = 2 jajka. Próbowałaś?

      Raz brałam odżywkę prawie dwa lata temu i czułam się źle. Drugą (izolat) kupiłam niedawno, bo nie miałam jak gotować i jadłam same syfskie wędliny kupne itd. Piłam ją zaledwie kilka razy i niby nie czułam się źle, ale teraz stoi i czeka, bo wolę nie ryzykować. Poza tym tak mi się oczyścił smak, że ciężko mi przełknąć ten aspartam czy inny słodzik, który tam jest.

      Usuń
    2. Pierwszy raz słyszę o tym bananie, że można dodawać go do naleśników i będzie robił za jajko, jutro spróbuje! :) no bo te wszystkie odżywki białkowe to też nie jest taka super sprawa, wiadomo są różnymi słodzikami doprawiane..lepiej zjeść kawał mięsa. Tylko że niestety u mnie w domu zazwyczaj mielone i kurczak jest i tak na zmianę. Ogólnie myślałam, że nie dam rady zbudować ładnej umięśnionej sylwetki nie jedząc dużej ilości białka.

      Usuń
    3. Nie wiem, czy siemię lniane nie podziałałoby podobnie do banana, kiedyś widziałam przepis na krówki z siemienia.

      Usuń
    4. Gosiu a jeszcze zapytam.. z jakiej firmy masz ten izolat ?

      Usuń
    5. http://www.amazon.de/gp/product/B0050O4PFC/ref=oh_details_o06_s00_i01?ie=UTF8&psc=1

      Usuń
    6. Sprawdzone naleśniki bez jajek http://www.jadlonomia.com/2013/04/idealne-nalesniki-bez-jajek.html

      Usuń
    7. dzięki wielkie :*

      Usuń
    8. dupa dupa hejt hejt !! dodałam do naleśników banana zamiast jajka i musiałam zdrapywać tą masę z patelni :/ wrrrrrrrr nic nie wyszło.

      Usuń
  7. Aco to za blog MS?
    Można prosić linka ?

    OdpowiedzUsuń
  8. A moze Ty masz problemy z trzustką, że nie mozesz jesc owoców? kiedys o tym czytałam, że to może byc od trzustki coś takiego, że źle się czujesz po zjedzeniu surowego owocu.

    OdpowiedzUsuń
  9. A wiesz, że dzisiaj zaczęłam u siebie podejrzewać coś podobnego? Zaczęło się od osłabienia, niskiego żelaza, a teraz doszły pękające kąciki ust (nie do doleczenia!), a parę dni temu pojawiły się afty... zespoł złego wchłaniania i objawy nietolerancji glutenu u dorosłych, oczywiście lekarz mnie olał, a ja niedługo tracę pracę i ubezpieczenie, więc chyba na badania będę musiała iść prywatnie...
    Pierwszy raz mnie coś takiego dotknęło, a z tego co czytam ty masz dużo gorzej :(( Współczuję serdecznie i mam nadzieję, że z czasem opracujesz dietę, która pozwoli ci życ bez tych dolegliwości

    OdpowiedzUsuń
  10. Do tej pory dziwiło mnie trochę Twoje podejście do diety, ale teraz, kiedy znam już powody decyzji o takim a nie innym żywieniu, uważam, że zrobiłaś dla siebie najlepszą rzecz jaką tylko mogłaś! Bardzo współczuję - mimo że widzę iż dobrze Ci z paleo :) to jednak problemy zdrowotne nigdy nie są przyjemne - i podziwiam.

    OdpowiedzUsuń
  11. Do mnie argument że "tak jadali nasi przodkowie" w ogóle na mnie nie działa. Oni jedli po prostu to, co mieli do dyspozycji. Poza zwierzyną i korzonkami nie mieli za bardzo wyboru. Gdyby mieli inne produkty do dyspozycji, to by je po prostu jedli, tak jak my czynimy dziś.

    OdpowiedzUsuń
  12. Hej, obawiam się, że mogę mieć podobną sytuację do Ciebie. Kiedyś mogłam jeść wszystko, płatki z mlekiem to było moje śniadanie przez hmm 10 lat? (oczywiście płatki najgorszego typu, jak spytałam się mamy dlaczego mi to dawała to odpowiedziała: lubiłaś to, więc kupowałam - ech, świadome rodzicielstwo...) W każdym razie, w pewnym momencie zaczęłam mieć problemy z objadaniem i myślę, że przez to zwichrowałam swój układ pokarmowy. Teraz coraz bardziej podejrzewam, że nabiał, zwłaszcza krowi, mi nie służy (gdy zjem za dużo naraz: wzdęcia, biegunki, ból brzucha, śluz w gardle, zaostrzone zapalenie przymieszkowe skóry), a ostatnio zaczęłam się obawiać, że gluten też na mnie tak działa! Już nie wiem, czy to wmawianie sobie, bo zanim nie usłyszałam o nietolerancji na gluten to nie zauważałam żadnych zależności...
    Przez moje problemy z objadaniem i względy psychiczne nie wyobrażam sobie tak restrykcyjnej diety jak eliminacja, ale myślę nad zrobieniem sobie testów na nietolerancje, widziałam, że taki foodtest kosztuje ok 400 zł, trochę to jest, no ale jeśli miałoby to mi jednoznacznie wyjaśnić sytuację to może warto - czy słyszałaś o takiej opcji? Byłoby to o wiele prostsze niż kurczak z kalafiorem...
    Pozdrowienia,
    Natalia

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Miałam ponoć robione testy na nietolerancję glutenu podczas badań po wizycie w szpitalu i nic nie wyszło... A test empiryczny wykazał nietolerancję. Ponoć ponad połowa osób z nietolerancją nie wykaże jej na teście. Więc... jeśli tak jak ja się boisz diety eliminacyjnej, to najpierw odrzuć cukier, nabiał i zboża (mi zajęło to właśnie ponad pół roku) na co najmniej dwa tygodnie a najlepiej miesiąc a potem spróbuj zjeść jednego dnia nabiał i patrz na reakcję, potem zboża i to samo.

      Usuń
    2. Dzięki za szybką odpowiedź :) Ja mam niby nawet zdiagnozowaną nietolerancje na to białko krowie, ale był to test biorezonansem, nie wiem na ile to ma jakąkolwiek wartość. I mam już za sobą parę prób wyeliminowania nabiału (weganizm przez parę miesięcy, a potem ovo-wegetarianizm przez parę kolejnych) i pszenicy (z tym mi o wiele ciężej), ale zawsze kończy się dla mnie to tak samo - napadami objadania (miałam w przeszłości problemy z nadmiernym odchudzaniem). Prosty mechanizm - im więcej się ograniczam, tym więcej chcę jeść właśnie te rzeczy, nie ważne czy boli mnie po nich brzuch czy nie. Jestem więc już zupełnie zagubiona co robić, bo chciałabym się pozbyć tych dolegliwości żołądkowych, ale jeśli mogę to zrobić tylko przez wykluczenie czegoś na zawsze, to od strony psychicznej byłoby to dla mnie bardzo ciężkie. Jedynym sensownym wyjściem wydaje mi się odpuszczenie jakichkolwiek ograniczeń dietetycznych żeby mój organizm, moja podświadomość, przestały mieć obawy przed hmm pozbawieniem żywności, a potem zająć się eliminacją szkodzących mi pokarmów. Chociaż właśnie czytam o diecie biosłone, i podoba mi się to, że jest to w zasadzie kuracja, a nie dieta na całe życie, i po paru miesiącach można ostrożnie wprowadzać gluten z powrotem. Co o niej myślisz?

      Usuń
  13. Przeczytałam Twój wpis, szczerze Ci współczuje. Masz naprawdę ograniczone możliwości jedzenia. :(

    OdpowiedzUsuń
  14. ja Cię szczerze podziwiam, że pomimo takiego bólu i to codziennego miałaś siłę studiować, pracować, trenować, żyć... sama coś wiem o tym co to znaczy kiedy normalne wyjście ze znajomymi nie jest już takie normalne, na prawdę jestem w szoku

    OdpowiedzUsuń
  15. Jak czytałam o Twoich bólach brzucha, to myślałam, że ktoś opisał mój stan Oo Bardzo podobna historia, łącznie z leczeniem i właśnie też moją "metodą" na to okazała się dieta (zresztą nawet - boże, nie chce, żeby to zabrzmiało jak reklama blogaska, sory jeśli tak - napisałam o tym u siebie na temat dietoterapii). Strzał w dziesiątkę, brzuch boli baaaaaardzo rzadko, z przyczynami walczę, a pewne rzeczy po prostu trzeba było z diety wyrzucić (jak rzeczy ostre i kwaśne - smuteczek :C) bo ewidentnie powodowały stan zapalny i nasilenie bólu.
    Życzę powodzenia i mam nadzieje, że będzie już tylko lepiej :)

    OdpowiedzUsuń
  16. oja, grubo. nie zazdroszczę takich atrakcji z układem trawienia.. a ja, odkąd przeszłam na weganizm, czuję się bosko i polecam :) elegancko idzie rzeźba i siła, a energii mam tyle że szok w kaloszach!

    OdpowiedzUsuń
  17. moze zamiast diety eliminacyjnej powinnas zrobic testy n anietolerancje pokarmowa?ja zrobilam takie i juz wiem co moge a czego nie.

    OdpowiedzUsuń
  18. Mnie się ostatnio wydaje że mam nietolerancję wszyskiego - po jajkach wysypka, po zbożach liszaje na twarzy, po nabiale krosty na rękach - a do tego nie jem z wyboru mięsa. Też szykuję się do diety eliminacyjnej jakiś czas ale wydaje się to być zupełnym hardcorem w moim przypadku.

    OdpowiedzUsuń
  19. Doszły mnie słuchy o tym poście :)

    Ktoś napisał, że nasi przodkowie jedli co im w ręce wpadło i to jest 100% prawda. Zjedliby cokolwiek, czy to batonik czy robak, bo ich postawa była oportunistyczna....ale nie o to chodzi. Jak pokazuje tona dowodów to wtedy jedli czy jak ktoś woli to co było dostępne okazuje się być dobrą strategią dla zdrowia. Przynajmniej w kwestii chorób cywilizacyjnych o jakich mowa non stop. I nie chodzi o to czy coś jest paleo czy nie, tylko o zrozumienie idei aby jeść nieprzetworzoną żywność i unikać tego co potencjalnie groźne dla indywidualnego człowieka, więc dla jednego to będą owoce, dla innego pomidory. Zboża i nabiał dotyczą nas wszystkich, podobnie jak przetworzone oleje roślinne.

    I nawet nie wiecie jak bardzo ludzie a) cierpią na klasycznej diecie b) czują się lepiej przechodząc na paleo. To co Gosia napisała tutaj o sobie to jest małe nasilenie objawów, w porównaniu z tym co ja na co dzień czytam, ale posypały się głosy współczucia...bo niewiele osób wie jaki wpływ mają te produkty na cały organizm. To że nie ma objawów ze strony układu pokarmowego nie oznacza, że wszystko jest ok - a brak regularnego okresu, zmęczenie, nastroje, zachcianki, wypryski, bóle głowy, problemy z pamięcią, tarczycą czy utratą kg to też ważne sygnały.

    Co do testów: nie ma sensu. Kosztuja majątek a ich wyniki są zawsze niewiarygodne z jednego powodu: nietolerancje są zmienne. Gdy np. sluzówka jelit nie jest szczelna pojawia się w końcu nietolerancje na wszystko. Drugi powód: nie umiemy jeszcze badać nietolerancji w wiarygodny sposób. Trzeci: nic wynik nie zmieni, bo unikanie wszystkich produktów całe życie nie jest opcją, trzeba się zająć przyczyną. Dieta eliminacyjna/prowokacyjna jest najlepszym testem, ale nie jest to dieta eliminacyjna o jakiej pisałam w poście, który był tu podlinkowany. Ta eliminacja moim zdaniem jest zarezerwowana dla osób z dużymi problemami, które nie mają innej opcji. Reszta da sobie radę na klasycznym lub autoimmunologicznym paleo i odpowiednim leczeniu/suplementacji.

    I ostatnia kwestia, sporo osób ma problem z grzybicami, drożdżami, pasożytami, H.pylori czy przerostem złych bakterii, i w takim przypadku trzeba najpierw zaadresować ten problem, bo sama dieta to może być za mało, zwłaszcza jak system odpornościowy nie jest mocny.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. MS chyba zawsze będzie walka między lekarzami a naturopatami... Jak mówisz, że u mnie jest małe nasilenie objawów, to cieszę się, że nie doprowadziłam do momentu, gdzie by ono było duże. Dzięki za komentarz :)

      Usuń
    2. MS, a zaadresować ten problem tzn. co dokładnie ma zrobić osoba, która podejrzewa przerost złych bakterii oprócz zmiany diety, co jeszcze można zrobić, jakie suplementy pomogą?

      Usuń
  20. Nie wiem czy masz to już za sobą ale polecam zrobienie badan pod kątem celiakii (przeciwciała IgA i IgG), bardzo czesto lekarze pomijaja te badania i mysla ze to jelito drazliwe, a okazuje sie inaczej. Nie będe sie tu rozpisywac ale celiakia to nie do konca odkryta choroba przez lekarzy, a wielu jest tez niedouczonych, kazdy moze miec inne objawy i tolerancje. Ale skurcze, biegunki, zaparcia, migreny, wzdety brzuch to chyba takie glowne i potrafia sie trzymac przed kilka dni.

    OdpowiedzUsuń
  21. Ja na paleo jestem od grudnia i jak na razie bardzo mi odpowiada ten sposób odżywiania, pomógł mi zwalczyć hipoglikemie i tendencje do zatrzymywania wody.

    OdpowiedzUsuń

Każdy komentarz jest dla mnie cenny, dziękuję!