12.12.2013

Co złego w owocach?

To pytanie dostaję za każdym razem, kiedy wrzucę na bloga mój jadłospis i określam owoc jako cheat. U mnie wynika to z nietolerancji pokarmowych, bo owoce same w sobie rzeczywiście są zdrowe i dobre dla naszego organizmu ...w odpowiednich ilościach.

Wiem, że gdy nagle po długim czasie rezygnujemy ze słodyczy pozostaje nawyk i chęć sięgnięcia po coś słodkiego. Wtedy większość osób zamienia słodycze na owoce. Jest to na pewno lepszy zamiennik, ale dużo słodyczy zamienione na dużo owoców na pewno nie da nam upragnionej sylwetki. Dlaczego?

Orange Slice © Darren Hester

Owoce zawierają praktycznie tylko cukry proste (fruktozę, glukozę i sacharozę), więc ich metabolizm trwa krótko i szybko podnosi się poziom insuliny, szczególnie u osób z zaburzeniami w tym temacie. Podniesiony poziom insuliny może powodować szybsze odkładanie się tkanki tłuszczowej, szczególnie gdy spożywamy zbyt dużo owoców i nie mamy jak spalić wytworzonej z nich glukozy. Natomiast sama fruktoza nie jest używana do odbudowy glikogenu w mięśniach i albo spala się ją natychmiast albo zostaje odkładana w postaci tłuszczu. Po zjedzeniu owoców i szybkim wzroście poziomu insuliny, następuje jej szybki spadek, przez co stajemy się natychmiastowo głodni. Z tego powodu korzyści w diecie redukcyjnej, w której szczególnie powinniśmy dbać o ciągłe uczucie sytości i brak wahań insuliny, są małe - witamin i węglowodanów możemy dostarczyć też z innych źródeł. Ze względów zdrowotnych mogę dodać, że wiele osób dotyka nietolerancja fruktozy. Oprócz tego, nowotwory, które bardzo chętnie jedzą cukry, mogą się odżywiać glukozą znajdującą się w owocach.

Oczywiście istnieje też druga strona medalu. Nasz organizm potrzebuje cukrów prostych chociażby do odbudowy glikogenu w mięśniach. Owoce zawierają też witaminy i jakby nie patrzeć są zdrowym i nieprzetworzonym zamiennikiem słodyczy. Do tego mają antyoksydanty, które zapobiegają starzeniu się skóry jak i mięśni. Sam skok insuliny spowodowany przez owoce możemy obniżyć przez jedzenie ich razem z tłuszczami i białkiem - np. orzechami, mlekiem lub olejem kokosowym czy nabiałem. Jak więc rozwiązać problem?

Jeśli nie notujemy po owocach złego samopoczucia, to uważam, że możemy je jeść nawet podczas odchudzania. Najlepiej jeśli to będzie po przebudzeniu lub po treningu ze względu na uszczuplone zapasy glikogenu w tym czasie. Przyjmuje się za optymalną wielkość od jednej do dwóch porcji dziennie. Dla tych bardziej dokładnych pań polecam śladem sfd przyswoić tabelkę z ilością fruktozy i nie przekraczać dziennie 25g (znowu posługuję się sfd). Bierzmy jednak pod uwagę, że samymi owocami dużo fruktozy nie da się zjeść - o wiele gorsze są wszystkie produkty słodzone syropem glukozowo-fruktozowym, cukrem itd. To je trzeba wykluczyć w pierwszej kolejności a potem, przy zastoju lub braku spadku wagi zastanawiać się co dalej.

Mam nadzieję, że wyczerpałam temat. Pamiętajcie, że do wszystkiego trzeba podchodzić z głową i dopasować do siebie. :)

Źródła: 1, 2, 3, 4.

24 komentarze :

  1. owoce są słodkie, zdrowe, ale to też cukier : ) przydatny post! pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  2. Ja z kolei zauważyłam, że po owocach mam wzdęcia, wypukły, wzdęty brzuch i ogólnie czuję się jak balon. Mam tak szczególnie po jabłkach i gruszkach. Najmniej dolegliwości odczuwam po zjedzeniu bananów. Chyba czas owoce nieco ograniczyć.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Z tego, co pamiętam, to właśnie fermentująca fruktoza wzdyma. Kto by się spodziewał po owockach takich dramatów ^^

      Usuń
    2. to może być spowodowane złą kolejnością- często ludzie jedzą owoce na deser, po obiedzie czy innym posiłku. A owoce są bardzo lekkostrawne [większość trawi się do 30min], i kiedy wylądują w żołądku zawalonym gotowanymi ziemniakami, duszonymi warzywami czy [o zgrozo] mięsem, zaczynają po prostu fermentować. Też miałam takie problemy po owocach [a jem ich masę], ale odkąd zmieniłam kolejność i jem owoce na pusty żołądek, przed posiłkiem- kłopot znikł :)

      Usuń
  3. fajny post ale z tym stwierdzeniem bym raczej uwazala "Oprócz tego, nowotwory, które bardzo chętnie jedzą cukry, lubią się odżywiać owocami."

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oj tak, też zwróciłam na to uwagę. Dziwne stwierdzenie i rzucone hasłowo. Na fizjologii człowieka się szczególnie nie znam, ale zdaje się, że rak nie przyswoi banana, a jedynie glukozę z krwi, która może pochodzić z dowolnych źródeł.

      Usuń
    2. Macie rację, chodziło mi o glukozę. Już zmieniam :)

      Usuń
  4. Owoce jem tylko po treningu lub jako element drugiego śniadania, ale zawsze co najmniej jeden dziennie musi być. Im bliżej wieczora, tym bardziej jestem skłonna nazwać zjedzony owoc właśnie cheat mealem. Jeśli chodzi o tabelkę, to rozumiem, że patrzymy na kolumnę ostatnią? Na tej podstawie wychodzi mi niecałe 22g maksymalnie, ale najczęściej 6 do 15, więc nie jest źle (syropu gf i cukru nie ruszam ;)).

    OdpowiedzUsuń
  5. polecam tak w temacie owoców http://www.youtube.com/user/Freelea

    OdpowiedzUsuń
  6. ja staram się ograniczać do jednego dziennie, ale marnie mi to idzie... tzn. czasem jest ok, a czasem po obiedzie mam mandarynkowy szał i jem z cztery-pięć. A potem jestem na siebie wściekła, bo znowu zmarnowałam wieczornymi mandarynkami cały dzień diety :/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wątpię, żeby 4 mandarynki zmarnowały cały dzień diety :)

      Usuń
  7. naleze do osob, ktore nie toleruja fruktozy i owocow nie jem juz od 5 lat. Nie moge tez jesc slodyczy a warzywa jem naprawde w malych ilosciach. I co moge powiedziec? Nie mam zadnych niedoborow witamin, nie choruje gdzie przed odstawieniem wyzej wymienionych rzeczy non stop bylam przeziebiona albo mialam problemy z gardlem. Mimo, ze zyje "niezdrowo" wyszlo mi to tylko na dobre. Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  8. Dla mnie to Twoje zaparcie sie na owoce jest conajmniej dziwne ( patrzac po ostatnim miesiacu gdzie ciagle piszesz że jesz jakas czekolade, cukierki- cukier cukier cukier itp) a owoce są takie złe. Rozumiem, że jest cześc osób które nietolerują fruktozy i wtedy jest to logiczne rozwiązanie- ograniczyc owoce. Rozumiem że to Twoja subiektywna opinia , ale czym popierasz swoje " nowotwory odżywiają się glukozą?" Przez 6 lat studiów medycznych nie usłyszałam, żeby podobno nowotwory odzywiały się owocami.. ale może to ja jakas jestem niedouczona.. Wytłumaczyłaś że chodzi o glukozę, ale glukoza to przedewszystkim także paliwo dla wszhystkich innych tkanek niekoniecznie nowotworowych, a jeśli wezmie sie pod uwage antyoksydanty to ryzyko powstania mutacji ( nowotworów ) jest mniejsze. Co do Paleo które uważasz że jest takie zdrowe, też bym wzieła pod lupę. Dieta niskowęglowodanowa oparta głównie na białku i tłuszczach, wprowadza organizm w stan ciagłej ketozy. Biochemia się kłania. Przepraszam za tak "gniewny" komentarz ale poprostu serce boli jak czytam takie "dziwne opinie"

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Przecież po pierwsze z posta jasno wynika, że dla osób bez nietolerancji owoce są dobre. Po drugie, skąd czerpiesz swoje informacje, że paleo jest niskowęglowodanowe? Chyba, że wartości ponad 100g węglowodanów/dzień są dla Ciebie niskie. Jeśli tak , to i tak wtedy jest mój pojedynczy przypadek, bo zdecydowana większość osób odżywiająca się paleo je owoce i je węgli jeszcze więcej.

      Co do nowotworów i glukozy, jedno z badań: http://onlinelibrary.wiley.com/doi/10.1002/1097-0142%2819931115%2972:10%3C2979::AID-CNCR2820721020%3E3.0.CO;2-X/abstract. I bynajmniej nie chodzi mi o to i nie napisałam tego, że nowotwór tworzy się od glukozy. Tylko jeśli już mamy nowotwór, to on tą glukozą się odżywia. O ile mi wiadomo medycyna konwencjonalna nieco zawodzi w walce z nowotworami i jest to na swój sposób epidemia dzisiejszych czasów.

      Polecam post o moim zdrowiu. Spotkałam już wielu gastrologów i innych "po 6 latach studiów medycznych", którzy nie potrafili mnie wyleczyć. I nie, nikogo nie namawiam do paleo, sama bym nie odżywiała się w ten sposób, gdybym mogła inaczej normalnie żyć. Branie tabletek codziennie (kilku rodzajów) i jeżdżenie na pogotowie po zastrzyki rozkurczowe i inne to nie jest dla mnie normalne życie, a to była jedyna oferta jaką dostałam od wszystkich lekarzy, których poznałam.

      Usuń
    2. Aha i nie, nie mam pretensji za "gniewny" komentarz. Cieszy mnie konstruktywna dyskusja i chętnie poznaję też zdanie lekarzy w tej kwestii. Może moja odpowiedź też "gniewna", ale starałam się odpowiedzieć na wszystkie zarzuty.

      Link do posta o moim zdrowiu: http://www.fitblogerka.pl/2013/12/czemu-paleo-czyli-kilka-sow-o-moim.html.

      Aha i co z tymi cukierkami/czekoladą? Skoro i tak i tak źle się czuję i po owocach i po czekoladzie, to już wolę wybrać czekoladę i zaliczyć jako grzech. To jest mój osobisty wybór i nie twierdzę, że jest dobry.

      Usuń
    3. Na raty piszę ten komentarz, ale co zrobić... w każdym razie dzięki za opinię ;)

      Usuń
    4. Jeszcze coś, haha. W przyszłości zamierzam jednak jeść owoce o ile nie będę miała po nich dużych dolegliwości. Nudno na samych warzywach i mięsie :)

      Usuń
  9. kurcze ile komentarzy ;) jesli o Twoje zdrowie chodzi to już kwestia indywidualna. Jesli sądzisz że jest Ci lepiej to już Twój wybór. wiem jakie nastawienie jest obecnie do lekarzy, ja gastrologiem nie jestem cięzko mi się ustosunkować bo na ten temat mam tylko podstawy wiedzy. A medycyna niestety jest taka, że pomaga 90 % przypadków, jest jeszcze zmiennosc osobnicza, rzeczy na które nia mamy wpływu itd.Co do leczenia nowotworów, w internecie można znalezc mase historii że niekonwencjonalne metody przynoszą skutek ale jest to jakiś odsetek % wystarczy przejsc się na oddział onkologiczny. Zdrowe odzywianie jako profilaktyka- zgadzam się w 100 %, ale przede wszystkim badania badania i jeszcze raz badania profilaktyczne, czesto się o tym słyszy ale ile ludzi to bagatelizuje - widac to po przepełnionych jednostkach onkologicznych, gdzie pacjenci czesto mówią " myslałem że samo przejdzie".
    Co do Paleo samo w sobie nie jest niskowęglowodanowe, mój błąd przejżałam Twoją dietę np. z ostatniego tygodnia i oprócz źródła z cukierków węglowodanów nie ma, no chyba że ta dynia, to mi się rzuciło w oczy. Twój wybór w dalszym ciagu ;) najbardziej to mnie zraziły te nowotwory.. przecież każda tkanka naszego organizmu zużywa glukoze- podstawowe paliwo. Wiec jako argument dla eliminacji jest poprostu śmieszny..
    Jesli chodzi o badania, to już pomijając te badania przytoczone- uwierz mi na każdą tezę mozna znależć grupę badawczą, czesto małą, wyselekcjonować jednoski dla których dany przedmiot badania będzie pozytywny. Nie wierzyłabym we wszystko co poparte jest "badaniami" zawsze przestrzegam przed takimi jednoznacznymi opiniami,
    Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wierzę :)

      Nowotwory są mocne, bo każdy się ich boi, ale dla mnie to bardziej ciekawostka niż argument przeciw.

      A co do mojej diety.. Do obiadu i kolacji jem ziemniaki (łączkie koło 500g), więc węglowodanów dostarczam. Chyba powinnam to zawsze zaznaczać, skoro z treści postów nie wynika. Mój błąd.

      Usuń
    2. No, może nie około, ale do 500g. Oprócz tego zupa z dynii, marchwi lub cuniknii, więc trochę węgli się zbiera, ale rzeczywiście mniej niż w standardowej diecie.

      Usuń
    3. Ciekawe, kiedy Ci się znudzi tłumaczenie każdemu barankowi, że jednak jesz węglowodany i ogólnie nie jesteś wielbłądem :D Gosia, dopinguję Cię!

      Usuń
    4. Hmm pewnie kiedyś się znudzi, ale może do tego czasu już będę jeść owoce :D póki co, wszystko lepsze od nauki ;)

      Usuń
  10. to jest bardzo ciekawe, że teoretycznie owoce są tuczące- a jednak frutarianie mają wagę na pograniczu anoreksji chociaż jedzą tylko owoce i potrafią wpierniczyć trzydzieści bananów dziennie. Ciało ludzkie jest nie do ogarnięcia ;)

    OdpowiedzUsuń

Każdy komentarz jest dla mnie cenny, dziękuję!