28.12.2013

Cele niesylwetkowe na 2014 rok

Mimo, że nie lubię postanowień, postanowiłam w tym roku opowiedzieć o moich celach niesylwetkowych. Niestety nie gram już w siatkówkę i nie wiem, kiedy do tego wrócę, więc postanowiłam walczyć ze sobą i udowodnić sobie, że to, co kiedyś było dla mnie niemożliwe, będzie możliwe. Jednocześnie, nie chcę wypisywać tysiąca czy stu podpunktów, na których nie będę mogła się skupić. Cel to dla mnie coś odległego, na co trzeba długo pracować. I mimo, że może większości z nich nie uda mi się osiągnąć, to te rzeczy, które przychodzą najtrudniej, doceniamy najbardziej.



1. Pompka na jednej ręce.
Planowałam zrobić ją jeszcze przed wakacjami, ale ciągle dam radę zrobić może z 1/3 damskiej. Idealnie, chciałabym zrobić jedną męską, ale będę się cieszyć również z damskiej.

2. Pompka w staniu na rękach (bez wybicia).
Tak jak wyżej, obecnie dam radę zrobić z 1/3.

3. Stanie na rękach bez asekuracji.
Tak, do gimnastyki to ja się nigdy nie nadawałam. Czas to zmienić.

4. Jedno podciągnięcie się.
Dobra, jestem prawie pewna, że to mi się nie uda, ale marzyć można.

5. 100kg w martwym ciągu.
To mi się wydaje całkiem realne za rok. :)


Jak widzicie, moje cele dotyczą głównie siły rąk. Do nóg nie mam raczej zastrzeżeń. Każdy z osiągniętych celów postaram się opublikować na blogu w postaci filmiku lub zdjęcia. Zachęcam inne blogerki i nie tylko do podzielenia się swoimi celami! Jeśli nie jesteście w stanie dogonić Zuzki, przebiec 5km czy wbiec po schodach bez zadyszki, to nie znaczy, że tak musi być zawsze. Nasze granice zależą tylko od nas. :)

30 komentarzy :

  1. Ja spróbuję wykonać jak najwięcej ZWOWów i do tego stanie na jednej ręce przy ścianie:D No i oczywiście dopracowanie pompek męskich żeby zrobić chociaż jedną taką jaka być powinna:)

    Co do reszty takich wyzwań stawiam je sobie wtedy jak akurat najdzie mnie pomysł co można by spróbować:) Dlatego jak na chwilę obecną te dwa wyzwania są jako pierwsze,a co jeszcze tam dopisze to się okaże:)

    O dwóch pozach jakie udało mi się zrobić nie dawno pisałam już u siebie tak więc wiem że się da:)

    OdpowiedzUsuń
  2. Ambitne cele! Ja postanowiłam się w końcu nauczyć pływać i mam zamiar to osiągnąć w najbliższym semestrze akademickim ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pływanie to podstawa, masz moje wsparcie duchowe :D

      Usuń
  3. Ja też chciałabym do końca przyszłego roku robić choć raz pompkę na jednej ręce. No i marynarską ;) i pistol squats!

    Życzę powodzenia :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pistol już za mną, ale do reszty dobrze, że mam konkurenta - wspieracza ;)

      Usuń
  4. wow, ja bym się chyba zabiła przy takiej pompce;p

    OdpowiedzUsuń
  5. W staniu na jednej ręce postaraj się przenieść środek ciężkości bardziej na rękę na której stoisz, przy czym wyprostuj tułów i mocno się cała usztywnij, od rąk aż po same palce u stóp. Głowę trzymaj blisko ręki na której stoisz. Będzie Ci łatwiej złapać równowagę i utrzymać się w takiej pozycji. Pozdrawiam i życzę osiągnięcia wszystkich założonych na ten rok celów :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Świetne cele! :) Jaki uchwyt w podciągnięciu? ;)

    Powodzenia!

    OdpowiedzUsuń
  7. Powodzenia :) Ja nad swoimi celami pomyślę po Sylwestrze, myślę że wtedy będzie akurat czas na przemyślenia ;) Aby dążyć do czegoś w życiu, żeby miało ono sens, potrzebne są nam cele, a jak już spełnimy chociaż jeden, radość jest bezcenna :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Nie podciągniesz się, a zrobisz taką pompkę (nawet 1/3)??? Patrzę na to i jestem w szoku, bo nigdy tego próbowałam, a wygląda to niesamowicie efektownie. Z podciągnięciem dasz rade :)))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Podciągnięcia to dla mnie czarna magia. Zrobię 1/3 damskiej :)

      Usuń
    2. odpowiednia technika,wyważenie ciężkości i spokojnie taką damską pompkę na jednej ręce można zrobić, damską spokojnie zrobię ale męskiej jeszcze też nie potrafię.

      Usuń
  9. z tym podciągnięciem to i ja bym chciała : ))

    ale podoba mi się ta Twoja fota! : D

    OdpowiedzUsuń
  10. pompka na jednej ręce.marzenie!:)

    OdpowiedzUsuń
  11. ambitnie! życzę powodzenia w takim razie ; )

    OdpowiedzUsuń
  12. Podciąganie się jest proste, tylko trzeba zacząć od drugiej strony :)

    Wierzę, że dasz radę ze wszystkim! :)

    OdpowiedzUsuń
  13. Podciąganie też mi się marzy ;)

    OdpowiedzUsuń
  14. Na pewno uda Ci się podciągnąć ;] Sądzę, że jak się zaweźmiesz, to nawet wiecej niż raz :)

    OdpowiedzUsuń
  15. Ładna lista, chciałabym zobaczyć udokumentowane te cele, bo muszą wyglądać efektownie! Trzymam kciuki!

    A ja bym chciała zacząć robić pompki w ogóle, coś czuję, że blisko jestem, tylko czas się rozćwiczyć. Dzisiaj weszło 45 kg w przysiadach, a we wtorek planuję wziąć swoją masę (60 kg) w MC. Tak, żeby dobrze rok zakończyć :D

    OdpowiedzUsuń
  16. To ja też podzielę się swoimi celami niesylwetkowymi na 2014 rok. Fajnie jest móc się z kimś w ogóle podzielić swoimi ambicjami i aspiracjami związanymi ze sportem. Cele niesylwetkowe, sportowe na 2014:
    1) 10 podciągnięć (na razie ledwo jedno umiem...)
    2) 10 podciągnięć na biceps (chin-ups) - na razie tylko dwa potrafię
    3) 70 kg przysiad (64kg rekord, ale nie 'ass to grass')
    4) 70 kg MC (55 kg rekord)
    5) 25 pompek (w sumie nie wiem ile jestem w stanie zrobić teraz, na pewno min. 10)
    6) 5 planche pompek
    7) 3 min. plank (na razie rekord ponad minuta)

    Co do przysiadów i MC to postanowiłam przede wszystkim dbać o poprawną formę. Nie widzę sensu robienia maksa na kocich plecach, ani na 'pół' przysiadach. Nie wiem czy moje cele są ambitne, jak uda mi się wcześniej je zrealizować to oczywiście super, będę w stanie dodać sobie jeszcze więcej.

    Twoje cele wydają mi się o stokroć bardziej ambitne, jak martwy 100 kg? Ja chyba ważę 57 kg przy wzroście 166 i do końca roku na pewno nie widzę siebie podnoszącą praktycznie 100 kg; stanie na rękach jest dla mnie męczarnią i z powodu choroby lokomocyjnej strasznie boję się wszelakich ćwiczeń, które "wywracają" mój błędnik... :( Próbowałam i jak na razie nigdy się to dobrze nie skończyło... Pompka na jednej ręce? Nawet nie wiem jak się do tego zabrać, ale myślę, że lepiej wpierw popracować nad zwykłymi pompkami a potem kombinować (w moim przypadku). To może jeszcze zrobimy jakieś cele sylwetkowe? :D Te jakoś nigdy mi nie wychodzą :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Haha, mi Twoje wydają się bardziej ambitne. Dziwi mnie to, że masz 64 w przysiadzie a w martwym "tylko" 55. Ja mam obecnie 60 na serię w przysiadzie, ale w przyszłym tygodniu już dokładam (miałam tydzień przerwy przez święta, gdyby nie to, to byłby lepszy progres). Też nie ass to grass, ale najniżej jak mogę zejść, czyli tak jak na zdjęciu z podsumowaniem 2013 - leciutko poniżej kolan. Tylko ja z dokładaniem ciężaru staram się jak najniżej schodzić, w październiku większość moich przysiadów była niepełna. I uważam, że mam bardzo silne nogi. Przy tym ciężarze robię 80kg w martwym na serię. Więc pewnie w obu rekordy byłyby większe, ale różnica w kilogramach między dwoma ćwiczeniami jest większa niż u Ciebie i to na korzyść MC (co mi się wydaje bardziej logiczne).

      Co do podciągnięć to moje marzenie, jednak jestem ciężka jak słoń i nie wiem, kiedy to zrzucę, żeby pomóc swoim słabiutkim rączkom. No i planche pompka?! Tego chyba nigdy w życiu nie zrobię. Bez kitu, tak samo jak 3 minut planku. Brzuch mam jeszcze gorszy niż ręce. Na przyszły rok muszę pomyśleć nad jakimiś celami "brzuchowymi".

      Ty nie kasuj komentarza, bo za rok się rozliczymy. :D

      Usuń
    2. Ok, będzie podsumowanie na koniec roku :D

      Ty grałaś dużo w siatkówkę, pewnie dlatego masz silne nogi (jeśli ma to sens?). Ty robisz fajne te przysiady, niziutko schodzisz. Widać, że masz silne nogi :) A z tym przysiadem to 64 to był mój rekord w sumie. Po wizycie w domu przez dwa tygodnie i nic nierobieniu muszę stopniowo odbudować formę. Przed świętami byłam też chora i kilka treningów wypadło :( Straszne jest to, jak szybko forma spada, gdy się regularnie nie ćwiczy...
      U mnie z martwym jest taki dziwny problem, bo mimo że jestem przeciętnego wzrostu, to moje nogi w proporcji do tułowia są dość długie i w sumie najlepiej mi wychodzi wariacja "sumo". Często jest mi tez łatwiej jak sobie podstawię coś po bokach sztangi tak, aby była wyżej. Wiesz, na początku mnie to denerwowało, wkurzałam się jak nie miałam linearnego progresu z tygodnia na tydzień, a teraz dochodzę do wniosku, że nie ma co się forsować. Sodówka czasem uderza, bo jednak ćwiczy się pomiędzy osiłkami co to bez problemu podnoszą 80kg w MC. Trzeba sobie wtedy przypomnieć, że jest się jednak kobietą początkującą, a oni pewnie już kilka lat chodzą (przynajmniej tak wyglądają :D). Jak padł mój rekord na MC to prawie sztanga wyleciała mi z rąk, więc muszę również popracować nad uściskiem. Ogólnie martwy sprawia mi najwięcej problemów, widzę swoje niedoskonałości i ubytki. Słyszałam też, że właśnie w MC najlepiej widać, jaką ktoś ma postawę, jak jest zbudowany, jakie ma problemy z gibkością... Często też widzę jak ludzie podnoszą zdecydowanie za dużo, jak mają zgięty kręgosłup... a przecież chodzi o to, aby wyrównać swoje niedociągnięcia i pracować nad dobrą formą, aby na starość cieszyć się dłużej lepszą i stabilniejszą postawą niż zwijać się z bólu w kręgosłupie z powodu tych nieszczęsnych martwych w przeszłości :D

      A z tą pompką planche to źle się wyraziłam w sumie. Teraz jak o tym myślę, to na pewno nie dam rady zrobić 5 do końca roku, skoro nawet jednej nie umiem :D Myślałam o czymś innym, a napisałam coś zupełnie innego xD

      P.S. Fajnie, że piszesz posty na blogu i motywujesz innych. Mój chłopak ciągle mnie namawia na założenie własnego "fit" bloga, ale kurczę, nie widzę sensu. Nie sądzę, aby ktoś chciał mnie czytać i nie widzę takiej potrzeby, skoro jest już tyle interesujących polskich blogerek w sieci. Strasznie lubię twojego bloga i chociaż stosunkowo rzadko zostawiam komentarze, to jak już coś napiszę to na pół strony, więc pewnie ilością słów nadrabiam za resztę postów :P

      Usuń
    3. Tak, nie dość, że jestem gruszką i mam genetycznie silne nogi (a może właśnie dlatego?), to jeszcze je bardziej wytrenowałam siatkówką. Szczególnie plażową. Też mam stosunkowo długie nogi w porównaniu do tułowia, ale jakoś mc szybko załapałam i po ocenie wynika, że nawet dobrze robię. Dziwne to, bo plecy mam raczej słabe. To znaczy miałam, bo zaskakująco szybko zaczęły się ze mną dogadywać :D Co do uchwytu... znam ten ból, muszę sztange łapać kilka razy. Tylko chciałabym też wzmocnić dłonie i przedramiona, dlatego ciągle się wstrzymuję z paskami.

      Co do błędów, nawet dzisiaj widziałam dwóch takich... 1/4 przysiadu z ciężarem 70 kg. No bez jaj, lepiej wziąć "lamerskie" (jak na mężczyzn) 50 albo nawet 40 i robić porządnie, niż jakieś wydziwianie. Kontuzje mogą być potem katastrofalne, a przy martwym to lepiej nie myśleć. Ale fakt faktem, że porządnie zrobiony super wzmacnia.

      To o czym myślałaś zamiast planche? :)

      Spoko, ja mimo, że mam bloga, należę do tych "niekomentujących". Więc rozumiem. A swojego możesz założyć, czemu nie? Dla każdego znajdzie się miejsce w sieci.

      Usuń
  17. jak tam treningi stania na rękach bez ściany? Wychodzi co nieco?


    http://workout-polska.pl

    OdpowiedzUsuń

Każdy komentarz jest dla mnie cenny, dziękuję!