11.11.2013

Zrób dupę z nami. Sama się nie zrobi!

Bardzo nam miło, że aż tyle osób chce razem z nami walczyć o lepszą sylwetkę i regularnie kontrolować postępy. Jednak tyle różnych propozycji do śledzenia wielu różnych osób to za dużo, żeby nasze małe głowy to ogarnęły, więc postanowiłyśmy sprawę nieco ujednolicić.


Stworzyłyśmy grupę mailową, do której może dołączyć każda osoba chcąca robić dupsko razem z nami. Wystarczy wysłać maila do mnie (fitblogerka@gmail.com) lub do Agi (roodah642@gmail.com) z wyrażeniem chęci uczestnictwa. Do akcji możecie dołączyć praktycznie kiedy chcecie, ale my zaczynamy już od dzisiaj, więc im później, tym mniejsza szansa na postęp. Musicie się jednak liczyć z tym, że będziemy rzeczywiście patrzeć, czy przestrzegacie Waszych zasad i czy trenujecie. Możecie co prawda nas oszukać, ale swoje ciało już ciężej. ;)

Oczywiście osoby, które będą walczyć o sylwetkę na naszych oczach będą miały dodatkowo ciągły mailowy kontakt z nami, monitorowanie naszych postępów każdego dnia a także wpisy w swoim dzienniczku i nasze czujne, motywujące oko. Dokładne zasady, już dla chętnych, roześlemy w mailu po dołączeniu.

Pozostałych czytelników zapraszam na cotygodniowe podsumowania i śledzenie naszych postępów przez bloga. Będzie nie mniej ciekawie. Dodam, że pierwszy trening już za mną i... jest moc! ;)

19 komentarzy :

  1. Akurat u mnie kontuzja, więc odpuszczam, ale trzymam za was kciuki dziewczyny! ;)
    Mam nadzieję, że taka akcja kiedyś znowu się powtórzy :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Blog ciekawy, podziwiam i gratuluję ale jakoś kulturalniej, delikatniej się nie da tylko dupami trzeba rzucać? :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Raz trzeba marchewką a raz kijem. ;) Na mnie marchewki już nie działają. :D

      Usuń
    2. Oj tam, oj tam, to tylko dupa :D

      Usuń
  3. "Rób dupę z nami" - heh za to własnie lubię ten blog!
    Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Ja chce robic dupę z Wami :)

    OdpowiedzUsuń
  5. z całym szacunkiem, ale ja chyba nie do końca łapię ;) ta cała 'akcja' wygląda jak takie szarpanie się ze sobą, tu dieta, ostre ćwiczenia, za każde odpuszczenie diety poza wyznaczonym w zasadach - karanie i przyjmowanie publicznych biczy, za każdy trening zmieniony czy (co gorsza!!) opuszczony to samo. przecież ty od dawna ćwiczysz i od dawna uważasz na to co jesz, więc po co ta szamotanina? :) ja wiem, że niektórzy potrzebują czuć bat nad sobą, bo się za siebie nie wezmą, ale ty reklamujesz siebie jako 'fit-blogerkę', więc można by mieć wrażenie, że to twój styl życia, ale widząc te ograniczenia, zakazy i nakazy wnioskuję, że nie... efekty same przyjdą, ale chociażby to, że założyłyście koniec waszego zrywu jako 'do końca roku, minimum do świąt' - trochę źle świadczy o was, no bo koniec żeby się - za przeproszeniem że tak mało kulturalnie to nazwę - nażreć na święta?
    generalnie w skrócie: skoro twoja dieta to twój styl życia, twoje treningi to twoja pasja, to po cholerę to wszystko, przecież DUPA SAMA SIĘ ZROBI, bo dobrze jesz i się ruszasz, bo to lubisz i tak chcesz żyć, a efekt ekstra tyłka to miły efekt uboczny. no chyba, że rzeczywiście musisz się zmuszać i motywować publicznymi spowiedziami, ale to chyba raczej fit nie jesteś.. ;)
    pozdrawiam! anna

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Haha, na pewno będziemy się wzajemnie linczować. Przecież to nie o to chodzi... Co do szarpaniny z dietą i narzucania sobie ograniczeń, zawodowi kulturyści pwiedzmy, albo bokserzy Twoim zdaniem też nie są fit, bo w pewnym momencie swojego bycia fit, tj. przed zawodami też narzucają sobie ograniczenia i to takie, o których nam sie nawet nie śniło. Muszą schudnąć do jakiejś tam zadanej wagi.
      My to robimy, bo chcemy właśnie ostatecznie osiągnąć nasze cele sylwetkowe, ale pewnie tego nie wiesz, bo zakładam, że nie jesteś regularną czytelniczką bloga, skoro nie znasz założen akcji, która prowadzimy. Poza tym uwierz mi, nie można ciagle być na diecie z ujemnym bilansem.
      Ograniczenia i zakazy wynikają w przypadku fitblogerki z choroby układu pokarmowego, ale nie możesz tego wiedzieć, z tego samego powodu, o ktorym wposmniałam powyżej.
      Nasz, jak to nazwałaś, zryw jest planowany do świąt co najmniej lub do końca roku, a nawet jeśli dłużej, to proszę Cię, chyba nie sądzisz, że na święta będę jeść ryż z kurczakiem.... Co nie oznacza też, że będziemy leżeć i się tuczyć jak świnie przed ubojem.

      A super sylwetka to zazwyczaj efekt wyrzeczeń i poważnego wysiłku. Każdy, kto się w to bawi doskonale o tym wie, że tylko na początku wszystko właściwie dzieje się samo, wystarczy zmiana trybu życia. Potem trzeba kombinować.
      Ale spoko, masz prawo do własnej opinii i jej wyrażenia. My tez nadal będziemy sie pulicznie spowiadać i narażać na lincz.

      Pozdrawiam!

      Usuń
    2. Ahahaha już sobie wyobraziłam siebie z batem... hatsz! :D :D

      No chyba nie łapiesz, Aniu :) Nikogo nie zamierzam karać i póki co nic mi nie wiadomo o tym, żeby ktoś chciał mnie karać. Chyba, że masz na myśli mój brzuch? To może, bo co cheata mnie boli i nie chce się poddać :D Ponadto, z nikim się nie zamierzam szamotać, napisałam co trenuję i co jem, żeby czytelnicy mieli na to pogląd. (btw czy jak opisywałam poprzedni siłowy i 3 treningi w tygodniu plus aeroby jako założenie, to też dla Ciebie szamotanina, bo o tym napisałam?) Sama zauważyłaś, że trenuję już długo i mogłabym w końcu zacząć dokładnie pisać co i kiedy. Na blogasku przydadzą się cotygodniowe sprawozdania a jeśli mogę to ująć w akcję i włączyć do tego w innych, to chyba jeszcze lepiej?

      Tak i akcja jest minimum do świąt, bo TYLKO czekam, żeby się nażreć na święta, jakbym teraz nie mogła się nażreć bez świąt. :D No i nie, dupa sama się nie zrobi. Może u jednych tak, ale innym potrzeba ciut więcej. Takie fanaberie organizmu. :)

      Pozdrawiam również!

      Usuń
    3. no jasne, każdemu służy co innego ;) fakt, zawodowi kulturyści albo bokserzy stosują się do pewnych ograniczeń, ale istnieje tu jedno słowo-klucz: zawodowi. myślałam, że jesteście zwykłymi dziewczynami, które starają się zainspirować innych do zdrowszego życia, ale fakt, nie śledzę regularnie to mogłam przeoczyć, że staracie sie o miano zawodowych fitnessek ;) jeśli komuś taka dyscyplina pomaga to dobrze, jeśli kilka innych osób zerwie się z kanapy to jeszcze lepiej, ale ja tylko popatrzę z boku :>
      pozdrawiam, anna

      Usuń
  6. Akurat jeżeli chodzi o dupę to wystarczy jedno, jedyne ćwiczenie :)
    Przysiady, przysiady i jeszcze raz przysiady :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Koniecznie dupą do samej ziemi :)

      Usuń
    2. Na to jeszcze jestem zbyt drewniana, ale pracuję nad tym. :D

      Usuń
  7. Świetna akcja! Jednak ja poczekam jeszcze na kolejną, na razie pracuję nad samodyscypliną :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Odpowiedzi
    1. A mnie się nie podoba, infantylny.
      Miśka

      Usuń

Każdy komentarz jest dla mnie cenny, dziękuję!