06.11.2013

Dupa sama się nie zrobi! - dieta

Zaczynamy naszą akcję od diety, bo dieta to aż 70% sukcesu jak zwykło się mawiać. Moja dieta jest specyficzna, o czym pisałam już tutaj (zmiany w mojej diecie) oraz tutaj (czego nie jeść, gdy brzuch...). W gruncie rzeczy staram się nie jeść zbóż, cukru, nabiału, przetworzonej żywności a  także zminimalizować ilość owoców.


Nie liczę zbyt skrupulatnie kaloryczności, ale nie powinna ona być mniejsza niż 1900kcal i większa niż 2400 kcal. Dziennie nie powinnam zjadać również mniej niż 130-140g i więcej niż 150g białka. Co do tłuszczy i węglowodanów to zależy jak wyjdzie, zaczynam z wysokimi tłuszczami, ale docelowo chciałabym przejść na wysokie węgle i niższe tłuszcze (+/- 75g).

Podsumowując dozwolone u mnie są warzywa (wszystkie, chociaż i tak nie przewiduję strączków i kukurydzy), jajka, orzechy, olej kokosowy i oliwa z oliwek oraz małe ilości olejów roślinnych poza domem, mięso i ryby (oprócz paczkowanych wędlin), kakao, przyprawy oraz owoce w mimalnej ilości (np. sok z pomarańczy dodany do zupy). Istnieje opcja, że z biegiem diety wprowadzę ryż i quinoa, ale jeśli tak będzie, to na pewno się o tym dowiecie. Każdy produkt, który zjem spoza podanej listy jest uważany za cheat meala i będę się z niego spowiadać podczas tygodniowego podsumowania jadłospisu. Pozwalam sobie na jednego dużego cheat meala, którym będzie np. impreza z alkoholem, obiad lub inny cały posiłek oraz dwa małe podczas jednego tygodnia, ale ich ilość chcę ograniczyć do minimum - jest to margines w przypadku, gdy nie będę miała wyjścia. Przy tym raz w tygodniu powinnam zjeść co najmniej 2500kcal, ale nie jest to obowiązkiem.

Przykłady małych cheat meali:
- owoc,
- ryż lub quinoa,
- sos na bazie jogurtu,
- cola zero (ale unikam),
- gumy do żucia, miętówki,
- ponadprogramowa ilość orzechów (więcej niż 30g),
- gorzka czekolada.

Przykłady dużych cheat meali:
- pieczywo,
- nabiał,
- słodycze np. tabliczka mlecznej czekolady,
- alkohol,
- fast food.

Mam nadzieję, że o niczym nie zapomniałam i post jest zrozumiały. Założenia diety Agnieszki możecie znaleźć tutaj. Pamiętajcie, dupa sama sie nie zrobi!

20 komentarzy :

  1. Gumy do żucia też traktujesz jako cheat meal? Ja zjadam 2-3 dziennie, bo nie wyobrażam sobie nie odświeżenia oddechu po zjedzeniu czegoś w szkole :).

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Traktuję, bo zawierają aspartam, a chcę go wykluczyć. Dobrze, że czasy szkoły już mam za sobą. ;)

      Usuń
  2. Dziwne to ale to twoja dieta...życzę powodzenia.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie rozumiem komentarza. Pisałam o moich ograniczeniach żywieniowych już wcześniej, tutaj tylko wszystko podsumowałam.

      Usuń
    2. Bo nie rozumiem tych małych cheat meal, chcesz się pozbyć tego z diety? Bo duże cheat meal rozumiem- sama ich ich wyzbyłam. Ale quinoa?

      Usuń
    3. Dużych cheatów nie zamierzam się wyzbyć, bo uważam, że są potrzebne mojej psychice. Małych zamierzam.

      Podlinkowałam w poście inne posty, w których tłumaczę, dlaczego eliminuję nawet quinoa. W skrócie ta dieta ma mnie leczyć a nawet po quinoa źle się czuję.

      Usuń
    4. Rozumiem, każdy ma inny organizm i inaczej reaguje na dane produkty. Ja bez quinoa nie wyobrażam sobie dnia :-)

      Życzę powodzenia- śledzę waszą akcję :*

      Usuń
  3. "mniejsza niż 1900kcal i większa niż 2400 kcal" ciekawie :D
    Czekam na post o treningu :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. nie mniejsza i nie większa :D

      Usuń
    2. brzmi jak matma;D

      Usuń
    3. Masz rację... zboczenie zawodowe :D W uproszczeniu: około 2200 kcal zamierzam spożywać ;)

      Usuń
  4. Rozumiem Twoje ograniczenia, bo skoro nam coś nie służy to przecież nie będziemy się zmuszać. Stwierdzenie powyżej "dziwne to..." samo w sobie jest dziwne....

    W teorii to ja wiem co zdrowe i w ogóle, ale samemu ciężko mi to pilnować, rozpisywać itd. Więc się zdecydowałam na gotowy jadlospis z potreningu.pl zobaczymy jak mi pójdzie. Do tego ćwiczenia, na razie we własnym zakresie, co najmniej 3 razy w tyg.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Daj znać, jak ten jadłospis, bo coraz więcej osób się decyduje na ich plany. Ciekawa jestem. :)

      Usuń
  5. Czekam mocno na podsumowanie tygodnia i ZDJĘCIA POSIŁKÓW! Proszę :):):):)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O jak niebieskoszara patrzy to nie będzie opier...tego się ;)

      Usuń
    2. :D

      Zdjęcia będą, obiecuję, że będziesz musiała wycierać zaślinioną klawiaturę :D

      Usuń
    3. Ja już mam mała kolekcję 'foodporn'. Moja mama zawsze się krzywo patrzy, jak nakladam jedzenie na talerz i zamiast jeść to najpierw robię zdjęcia ;)

      Usuń
    4. Mam to samo, rodzina dziwnie na mnie patrzy :D Zanim zrobię dobre ujęcie to jedzenie już jest zimne :D

      Usuń
  6. Przyczajony Tygrys też pewnie patrzy :D

    Także no ;) Czekam ze zniecierpliwieniem :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Jestem chyba loserem absolutnym, bo nie umiem sie az tak zebrac, tzn zebrac sie tak konskwentnie i na stale. Madrosc ludowa podpowie, ze pewnie to dlatego, ze nie dosc mi na "dupie" zalezy ;) no ale psia krew nie idzie, no nie idzie.
    Laze do gymu, bo lubie, nie umiem zejsc ponizej 6 treningow tyg. (choc widze, ze sa coraz mniej efektywne- za malo "jestem w stanie sie regenerowac", also moj kortyzol... off the roof), ale moja kompulsywna natura wykancza mnie sposobem odzywiania. A dieta jest kluczowa.
    Poprzygladam sie tej Waszej akcji, bo az strach sie zobowiazywac, jesli tylko przy pierwszym okresie nie dam rady jej dotrzymac ;>
    A tak przy okazji- wczoraj jadlam batona z quinoa ;) ciekawy byl.

    OdpowiedzUsuń

Każdy komentarz jest dla mnie cenny, dziękuję!