16.10.2013

O motywacji od serca

Jest wieczór, godzina 20:55 a ja już leżę w łóżku i pewnie zaraz zasnę, bo niedobrze mi ze zmęczenia. Miałam mieć refeed day, ale zjadłam więcej niż powinnam i pewnie gdyby było to trzy miesiące temu to atak kompulsywności kazałby mi jeść dalej, ale teraz jest inaczej. Źle się czuję przez cały dzień, bardzo mało spałam, zapomniałam karty na siłownię, więc stwierdziłam, że to przeznaczenie i pojechałam na zakupy. Wróciłam do domu cała przemoczona, ale włączyłam komputer tylko po to, żeby włączyć radio i zabrałam się za Zuzkę. Chociaż w planie było 5 serii, stwierdziłam, że jeśli pobiję rekord w 3 to mogę przestać. Pobiłam, prawie o minutę.

Teraz mogłabym już spać albo oglądać filmiki na Youtube, ale tego nie robię, bo zdecydowałam, że napiszę dla Was post. Post o motywacji, czyli o tym, co jest głównym tematem Waszych wiadomości, na które często nie mam pojęcia jak odpowiedzieć. "Nazywam się X, od jakiegoś czesu nie mam w ogóle motywacji do ćwiczeń. Proszę, poradź mi co zrobić." Szczerze? Nie znam żadnych zaklęć. Nie mam żadnego przycisku, którym mogę włączyć motywację i nie potrafię powiedzieć, co się stało, że niektórym osobom jej brakuje. Wtedy potrzebny jest dłuższy kontakt, dyskusja, wymiana zdań, czasami wspieranie dzień w dzień. Nie zawsze mam na to czas, ale próbuję go znaleźć. Z całych sił.


Wszystko to, co staram się przekazać leży głęboko w moim charakterze i poglądzie na życie. Nie wierzę w cuda, nie zazdroszczę i nie chciałabym się z nikim na nic zamieniać (no dobra, może na uda... :D). Uważam, że rzeczy, które przyszły łatwo odchodzą niedocenione. Wierzę, że praca i wysiłek włożony w dążenie do celu zawsze nam się zwróci. Wstaję codziennie rano, szykuję się i wychodzę z domu. Wracam czasem po 10 czasem po 12 godzinach, a czasem jeszcze pózniej. Łącznie z sobotami. Trenuję, staram się być tu regularnie i odpisywać regularnie na wiadomości. Póki co, małymi krokami osiągam to, co sobie zaplanowałam. Mimo, że nie raz wyrzucano mnie drzwiami, wchodziłam oknem.

Motywacja nie jest dla mnie czymś, co się ma lub czego się nie ma. Jest wiarą, że przyczyna i skutek są nierozłączne. Że praca przynosi efekty, a każdy mały krok zbliża nas do tych efektów. Że samodoskonalenie jest drogą, na której jest raz lepiej a raz gorzej, ale która pomaga nam żyć. Wiem, że to brzmi trywialnie, bo to jest trywialne. Wszystko co robimy, żeby pomóc ludziom i sobie sprawia, że jesteśmy lepszymi ludźmi. Opowiem Wam pewną historię.

Jechałam na Akademickie Mistrzostwa Polski. Wysiadłyśmy z partnerką z pociągu, poszłyśmy na autobus w złą stronę. Po drodzę spotkałam starszego pana, który z bólu nie mógł dojść do swojego domu. Bez zastanowienia wzięłyśmy go pod pachy i prawie wniosłyśmy do klatki. Na następny dzień ugrałyśmy 2 miejsce w Polsce spośród uczelni technicznych. Czy to dzięki temu, że zaprowadziłyśmy tego pana do klatki? Niekoniecznie. Bez treningów pewnie skończyłybyśmy tak jak w poprzednich latach, nawet nie dochodząc do finału. Lecz również, nie miałybyśmy siły pomóc panu iść. Trenowałyśmy czasami w 8 stopniach na dworze, grałyśmy też w 35. Zdarzały się też dni, kiedy nie trenowałyśmy, jednak szukałyśmy sposobu a nie wymówki.

Dzisiaj rezygnując ze swojego małego kroku nie wiesz, co stanie się jutro. Może jutro a może za jakiś czas będziesz potrzebować tego, czego nie zrobiłeś dzisiaj. A może wystarczy jeszcze raz spróbować, żeby się udało. Jeśli chce się coś osiągnąć, zawsze się znajdzie sposób. Czasem potrzeba więcej pracy, czasem więcej czasu. Ale czas i tak płynie i tylko od nas zależy, jak go wykorzystamy.

Nie opublikuję dzisiaj tego posta, bo nawet nie mam siły go przeczytać. Czuję się lepiej, że go napisałam i mam nadzieję, że jutro obudzę się wyspana, żeby móc go poprawić. O motywacji powstają całe książki, wykłady czy kursy. Zastanawia mnie to, dlaczego często potrzeba stracić dużo czasu, żeby uwierzyć w to, że działanie ma sens. Jednak cokolwiek, jeśli pomaga, warte jest zachodu. Mam nadzieję, że mój wywód się do tego zalicza.

Nie myślcie, że chcę pokazać jaka jestem idealna i jaka jest jedyna i słuszna droga postępowania. Chciałabym być idealna i ciężko mi się z tym pogodzić, że nigdy nie będę. Jednak droga jest ważniejsza niż cel. We wszystkim.

17 komentarzy :

  1. ''Mimo, że nie raz wyrzucano mnie drzwiami, wchodziłam oknem.'' Zgadzam się z tym:) Bardzo znajomo dla mnie to brzmi:)

    Jak zwykle wpis dający do myślenia,mądry i zarazem dający pozytywnego kopa. Dlatego wchodząc do Ciebie wiem że znów przeczytam słowa dzięki którym nalecą mnie refleksję:)

    OdpowiedzUsuń
  2. Teraz, w okresie jesienno-zimowo-buro-szarym takie posty tym bardziej się przydają :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Jejku, uwielbiam sposób, w jaki piszesz. Tak mądrze i z sensem o wydawałoby się - rzeczach banalnych. Żeby osiągnąć dobry stopień motywacji, musimy uświadomić sobie, czego chcemy. Potem powinno być tylko łatwiej. Szkoda, że nie jest... Pozdrawiam : )

    OdpowiedzUsuń
  4. Jeśli czegoś nie chce się robić znajdzie się milion wymówek, a jeśli chce się coś zrobić znajdziemy mnóstwo sposobów by tego dokonać. Wszystko zależy od nastawienia ;)

    OdpowiedzUsuń
  5. Świetny post! Inspirujący, podnoszący na duchu, motywujący. Oby takich blogów jak Twój, pełnych pozytywnej energii, było jak najwięcej!

    OdpowiedzUsuń
  6. Bardzo mądrze napisany i widać że płynący z Twego wnętrza post. Powiem tylko tyle-że w pełni się z Tobą zgadzam..

    OdpowiedzUsuń
  7. Bardzo przyjemnie czyta się Twoje wypowiedzi.Myślę ,że na temat motywacji można się rozwodzić ...ale czy to rzeczywiście ma sens? To co napisałaś jest prawdą . Nie da się ludziom włączyć motywacji , trzeba chcieć czegoś naprawdę ,aby to osiągnąć .Pozdrawiam ;)

    OdpowiedzUsuń
  8. Już wiem czego mi brakuje - wiary w to, że osiągnę swój cel. No tak, tylko że aby coś osiągnąć, przydałoby się sprecyzować do czego się dąży. Do bycia fit, chudym czy po prostu zdrowym? Przez jakiś czas ćwiczyłam z bananem na twarzy, jednocześnie wizualizując sobie efekty mojej przemiany. Nagle coś się popsuło i obecnie praktycznie przed każdym treningiem gdzieś z tyłu głowy słyszę: "I tak Ci się nie uda, i tak nigdy nie zaakceptujesz siebie, nawet w rozmiarze 36 ". To jest najgorsze i nie wiem co z tym zrobić... Jestem strasznie niecierpliwa. Chciałabym mieć wszystko JUŻ, NATYCHMIAST, a tak się nie da.

    OdpowiedzUsuń
  9. Można rzec, że jest to odpowiedni post....w odpowiedniej porze roku! Jesienią najgorzej o mobilizacje..

    OdpowiedzUsuń
  10. Świetny post :) A ten obrazek muszę sobie chyba wydrukować :D Przypomniało mi się,że kiedyś gdzieś pisałaś,że Twoim celem jest wykonanie jednej męskiej pompki na jednej ręce do września (albo października ,ewentualnie listopada :D) , i chciałabym spytać czy Ci wyszło, czy jeszcze do tego dążysz?:)

    OdpowiedzUsuń
  11. Rewelacyjny post! Aż motywacja się odzywa, chociaż odpukac- u mnie jej nie brakuje.

    OdpowiedzUsuń
  12. Raz motywujesz i naprawdę dajesz poczucie przyjemnej wspólnoty pisaniem o "zarzynaniu się", a potem fundujesz dokładnie te same przyjemne odczucia pisząc o staraniu i "walce", która nie zawsze jest taka stokrotkowo pachnąca. Piszesz nie odrywając się od życia. Ogromnie rzadkie. Cenne.

    Ten tydzień był dla mnie morderczy- fizycznie i psychicznie. Dziś więc zbieram siły, bo od rana znów powalczę o kawałek perfekcji!

    Dobrej nocy!

    OdpowiedzUsuń
  13. bardzo ciezko jest mi zdefiniowac swoja motywacje. w ogole nie jaraja mnie wklejane czesto i gesto zdjecia superlasek z umiesnionymi tylkami albo jakies cytaty majace nadac nam powera. moje wlasne postepy i to jak sie czuje i zmieniam chyba najbardziej mnie nakreca. no i to ze robie to dla siebie.

    buziaki!

    OdpowiedzUsuń
  14. Masz rację. Poddając się nie osiągniemy celu. Warto samemu powtarzać sobie, że nie warto rezygnować.

    OdpowiedzUsuń
  15. No tak ale mi brak motywacji a raczej sily fizycznej-zawsze mnie cos boli, a to glowa a to zmecozna jestem gdyz pracuje na nocki-wstaje jakas opuchnieta, obolala. Wrzucam w siebie co popadnie bo nie mam sily na gotowanie mimo ze posiadam parowar a wrzucenie do niego lososia i brokuow to kilka sekund. Pomoz bo juz nie mam sily.

    OdpowiedzUsuń

Każdy komentarz jest dla mnie cenny, dziękuję!