25.10.2013

Babochłopy, chłopobaby

Czasami wystarczy jeden krótki komentarz i nachodzi nas refleksja dotycząca całego życia. Przedwczoraj miałam przyjemność skręcić dwie szafy i łóżko z okazji kolejnej przeprowadzki. I nie dopatrujcie się tu bynajmniej żadnej ironii, ja uwielbiam skręcać meble i kiedy wszyscy się pukali w głowę i mówili, żebym zapłaciła komuś za to albo poprosiła kolegów, ja szłam z bananem na twarzy ciesząc się na cały dzień z wkrętarką i młotkiem. No dobra, obcęgami, bo młotka nie mam, ale tym też idzie wbijać gwoździe. Gdy po skończonej pracy moim prywatnym sukcesem pochwaliłam się na fan page'u, jedna z czytelniczek (pozdrawiam Cię Iza!) napisała mi, że jestem rasowym babochłopem skoro nie dość, że przerzucam żelastwo, to jeszcze sama skręcam meble. Sama. Ja biedna i słaba, delikatna kobieta.


Tak na marginesie, wiecie, że sąsiad powiedział mi, że nie postawię sama szafy? A stawianie szafy to taki martwy ciąg z szafą zamiast sztangi i poszło łatwiej niż na siłowni. Tego to nawet ja się nie spodziewałam. :)

Dobra, wracając do tematu. Słabą, delikatną czy biedną nie jestem, a przynajmniej za taką się nie uważam. Kobietą natomiast tak. Od zawsze miałam coś z babochłopa - jestem typowym ścisłowcem, interesują mnie samochody, prędkość, adrenalina, skręcanie mebli i mecze z (nie)kontrolowanymi wulgaryzmami oraz całym wachlarzem porad trenerskich udzielanych sprzed ekranu telewizora, bo jakby inaczej. Nie, nie piłki nożnej, a siatkówki. Ale mężczyźni w siatkówkę chyba też grywają?

Do tego dochodzą moje preferencje - nie lubię długo rozmawiać przez telefon, niechętnie obgaduję, plotkuję czy też daję cokolwiek do zrozumienia. Wszystko (albo prawie wszystko) mówię wprost i nie widzę sensu bawić się w kotka i myszkę. Ze względu na powyższe oraz na wiele innych, zawsze myślałam, że lepiej jest z mężczyznami, bo oni właśnie tacy są - prości, nie zawracają sobie głowy zdaniem innych, a rozmowy z nimi przez telefon są szybkie i konkretne. Ja się specjalizuję w telefonach "Jestem na ulicy x, będę za 20 minut, cześć". :)

Ten mały komentarz uświadomił mi, że przez większą część życia byłam w błędzie. Sama padłam ofiarą stereotypów, z którymi tak walczę. Owszem, towarzystwo mężczyzn bardzo mi odpowiada, ale nie dlatego, że mają oni inne narządy płciowe niż ja, a dlatego, że spotkałam ludzi, którzy do mnie pasują. Tak samo, jak pasują do mnie moje przyjaciółki za które mogłabym świadczyć obcięciem ręki i przegadać z nimi całą noc (albo dłużej).

Czytelniczkami mojego bloga są w zdecydowanej większości kobiety, które pokazują mi, że równouprawnienie nie jest tylko sloganem, niegoleniem pach czy chodzeniem bez stanika. Dostaję komentarze i wiadomości od wielu świetnych dziewczyn, które nie boją się wyłamać ze stereotypów i podążać swoją drogą, słuchając swojego charakteru. I wcale tutaj nie mówię, że "typowe - stereotypowe" kobiece zachowania są złe, bo sama je często uskuteczniam i mam do tego pełne prawo. Wolność to wolność i jeśli kobieta może chodzić bez stanika, to facet może chodzić w staniku (albo na odwrót) i dla mnie obie rzeczy są dopuszczalne i nie robią mi różnicy. Właśnie ta wolność powinna być naszym polem do popisu. Mamy to szczęście, że nie mieszkamy w kraju muzułmańskim (pewnie muzułmanki myślą na odwrót :)) i możemy robić to samo co mężczyźni, a mężczyźni mogą robić to, co kobiety.

Nie uważam wcale, że niekobiece jest skręcanie szafki tak samo, jak nie uważam, że niemęskie jest spytanie kobiety o pomoc przy naprawie samochodu albo w matematyce. Zdarzyło mi się parkować koleżankom samochody, bo nie potrafiły zrobić tego równolegle, czy pomagać kolegom w matematyce, ale sama też często prosiłam o pomoc w naprawie samochodu czy "kobiecych" sprawach (np. Ewę RLM o makijaż). Niemal nigdy nie wzruszam się na filmach, nawet siedząc obok kolegów mających łzy w oczach. Widziałam mężczyzn mdlejących na widok krwi, ale też mnóstwo mężczyzn jest świetnymi chirurgami. Tak samo widziałam pięknie umalowane dziewczyny ćwiczące bez kropli potu i te bez makijażu sapiące i przeklinające przy ostatnich powtórzeniach. Jestem przeciwna dzieleniu świata na męski i damski, bo to nasza osobowość i predyspozycje a nie to, co mamy w majtkach, powinny nas wyróżniać.

20 komentarzy :

  1. "Jestem przeciwna dzieleniu świata na męski i damski, bo to nasza osobowość i predyspozycje a nie to, co mamy w majtkach, powinny nas wyróżniać." - idealne podsumowanie. :)

    Mam podobny charakter jak ty, wprawdzie nikt nie powie na pierwszy rzut oka, że jestem babochłopem bo ubieram się bardzo kobieco, ale wielokrotnie usłyszałam od męża, że pod względem charakteru w naszym związku on jest babą a ja chłopem. :P Jakoś nam to nie przeszkadza. :P

    OdpowiedzUsuń
  2. Kobieta zawsze będzie miała coś z mężczyzny, a mężczyzna z kobiety- w mniejszym lub większym stopniu...tak to już jest ;-)

    OdpowiedzUsuń
  3. Ogromny szacun za ten post, sama od niedawna trenuję podnoszenie ciężarów i wpadłam po uszy, dlatego tak bardzo kłują komentarze, że to niekobiece, ze nie powinnam, albo co gorsze, że to dziwne, bo przecież jestem KOBIETĄ, żeby było śmieszniej przez kolegów "po fachu" jestem traktowana zupełnie przeciwnie :P

    OdpowiedzUsuń
  4. Nie trawię dziewczyn/kobiet, które pozują na takie, które mają dwie lewe ręce do wszystkiego. Nie wiem, w jakim celu to robią, podobno faceci lecą na takie sieroty, ale na szczęście ja mam do czynienia z facetami, którzy od 'cielaków' trzymają się z daleka. Możliwe, że się nie znam, bo wychodzi na to, że też jestem babochłopem, ale dla mnie sztuką jest umieć chodzić w 12 cm obcasach i zmienić koło w samochodzie, jeśli wiecie co mam na myśli :D

    OdpowiedzUsuń
  5. ''z bananem na twarzy ciesząc się na cały dzień z wkrętarką i młotkiem.'' rozbroił mnie en tekst:D

    ''Do tego dochodzą moje preferencje - nie lubię długo rozmawiać przez telefon, niechętnie obgaduję, plotkuję czy też daję cokolwiek do zrozumienia. Wszystko (albo prawie wszystko) mówię wprost i nie widzę sensu bawić się w kotka i myszkę. Ze względu na powyższe oraz na wiele innych, zawsze myślałam, że lepiej jest z mężczyznami, bo oni właśnie tacy są - prości, nie zawracają sobie głowy zdaniem innych, a rozmowy z nimi przez telefon są szybkie i konkretne. Ja się specjalizuję w telefonach "Jestem na ulicy x, będę za 20 minut, cześć". :)''

    skąd ja to znam:) sama wiem jak to jest lepiej dogadywać się z chłopakami:) już w dzieciństwie wolałam ''rozrabiać'' w męskim towarzystwie niż bawić się lalkami:D

    OdpowiedzUsuń
  6. Nie mam znaczenia jaką ma się płeć trzeba być zaradnym! ja w wakacje pomagałam tacie w firmie budowlanej uczyłam się kłaść płytki czy tynkować, koło w aucie też wymienię i nie potrzebuję do tego faceta. Wiele kobiet ma jednak problem ze znalezieniem partnera przynajmniej w moim otoczeniu bo faceci zwyczajnie się takich kobiet boją. Ja przeżyłam jeden związek w którym z charakteru byłam facetem to był koszmar nie ma nic gorszego jak niezaradny facet którego musisz ogarniać. Także kobiety babochłopy łączmy się jest w nas siła !!

    OdpowiedzUsuń
  7. Ja też skręcam meble, rąbię drzewo do kominka i do tego jeżdżę traktorem.. Nigdy nie chciałam być słabiutką kobietką, lubię być niezależna. Wiem, że mało jest takich kobiet (przynajmniej w moim otoczeniu). Nie lubię gadania, plotkowania bez sensu.. wolę konkretnie i na temat. Przez to nie mam przyjaciółek, ani nawet koleżanek. I wcale nie jest mi z tym źle, lubię spędzać czas sama.

    OdpowiedzUsuń
  8. nie no, nieco się różnimy (kobiety i mężczyźni), ale bardziej percepcyjnie niż koncepcyjnie tzn postrzegamy świat odmiennie ale nie ma to nic wspólnego imho ze skręcaniem mebli, prowadzeniem auta etc. nie wiem czy zauważyłaś, ale kobiety często tego po prostu nie robią, bo odmówiły się tego nauczyć, bo "po co to kobiecie?". daaaaah?!
    Ja np meble skręcać lubię, wychowałam się w hangarze, a po przebywaniu ostatnio w towarzystwie pilotów wojskowych wiem, że kobiety są znacznie lepszymi pilotami transportowców niż fighterów, bo tak mamy ;) zamykanie się na płeć (na to co w majtkach) to szkoda dla obu stron, a otwieranie się na nasze ograniczenia i możliwości to czysta frajda. Jestem inżynierem, nie załamuję się i nie mażę (chyba, że mam pms, ale na to też są leki ;>), zajebać (pardon my french) mnie trudno, a i nieraz słyszałam, tak niby trochę nie i w temacie, że byłabym taka ładna i kobieca, gdybym miała włosy długie... a że mam krótkie to z całym swoim cudownie męsko-damskim mózgiem i krągłym tyłkiem byłabym no prawie idealna, a jestem taka... taka niekobieca "choć Twój seksapil taki jest... mylący"... podsumowując: ograniczenia, ograniczenia, ograniczenia, na różnych płaszczyznach smutne są.

    post fajny!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Uważam, że percepcyjnie też nie zawsze. Jest wielu mężczyzn, których percepcja wygląda jak u kobiet. Często są to homoseksualiści, ale nie zawsze. Jednak masz racje, takich osób jest naprawdę mało.

      Robiono badania, czy dziewczynki, którym się wmawia od dziecka, że są tak same dobre w naukach ścisłych jak mężczyźni, będą miały lepsze wyniki a matematyce w porównaniu do reszty społeczeństwa. I miały. Więc to nie geny, a środowisko i stereotypy.

      Usuń
    2. A włosy mogłabyś sobie zapuścić, serio. :D Ja lubię długie, chociaż takie jak Ty też kiedyś miałam.

      Usuń
    3. Ale... no... kiedy ja nie lubię długich :D
      A mój facet kocha, kocha krótkie ;) więc to woda na mój młyn!

      Usuń
  9. Gosiu ,mam nadzieję ,że nie uraził Cię ten komentarz ,pisząc go miałam na myśli to ,że silna babka z Ciebie :)
    No i zazdraszczam samodzielnego skręcenia mebli ,ja robiłam to razem z mężem :)
    Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. i też z dumą mogę zaliczyć się do grona babochłopów :)

      Usuń
    2. Mnie uraził? Ty się ciesz, że dałaś mi tyle inspiracji!

      Usuń
  10. Cieszę się, że w połowie posta zmieniłaś front, bo już się bałam, że jesteś kolejną kobietą, co w imię źle pojmowanego feminizmu chwali się, jaka to jest męska. Bo często się babki zapędzają w kozi róg i zamiast pokazywać po prostu swoją siłę i niezależność to za punkt honoru przyjmują wykazanie, jak to im tylko penisa brakuje, a każda męska cecha w ich oczach od razu zasługuje na miano bardzo pozytywnej i pożądanej. Czasami to wręcz czekam, aż zaczną się chwalić, że nawet pierdzą jak chłopy. I potem się jedna z drugą boi wkurzyć na źle postępującego partnera, bo wyjdzie, że się sfochała "jak baba". Też miałam taki okres w liceum, ale teraz jestem pogodzona ze swoją kobiecością i nie boję się typowo kobiecych zachowań, bo mi się należą jak psu buda.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie no bez przesady, nie ma co udowadniać sobie rzeczy, których się nie robi. Skrajność nie jest dobra. :)

      Usuń
    2. Ooo właśnie właśnie świetnie to ujęłaś Crusia :-), nic dodać nic ująć.

      Usuń
  11. Hm... z jednej strony sama ostatnio zajmuję się męskimi rzeczami, jest taka jedna, która jest moją pasją i nie mogę się jej wyprzeć. I nawet nie chcę.
    Z drugiej strony czuję niechęć do kobiet, które są za równouprawnieniem. Krzyczą takie, że chcą być tak samo traktowane jak faceci, a potem jest płacz, jak trzeba wnieść pralkę i naprawić samochód ;)

    Szczerze? Czasem się boję zrobić coś, co jest uważane za męskie zajęcie, bo czuję, że faceci chcą od razu rywalizować i pokazać, że kobiety są niżej. Jest też wiele kobiet, które próbują udowodnić, że faktycznie są od nich lepsze. Męskie ego powinno być dopieszczane, dzięki czemu nigdy nie będziemy miały problemu "Jak wnieść tą lodówkę jeszcze 7 pięter?"

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wnosiłam niedawno z kolegą komodę do mieszkania i w pewnym momencie on nie miał siły i niosłam przez chwilę sama. :D Wiesz, lodówkę nie wiem czy bym wniosła, ale nie zamierzam się nikomu podlizywać, żeby na przyszłość się nie obraził i mi nie wniósł lodówki. To właśnie jest równouprawnienie, że robisz to, co potrafisz lepiej a nie to, co zapisane jest w stereotypach (lub tylko to co nie jest zapisane). Jeśli kogoś poproszę o wniesienie lodówki, to może to być mężczyzna, ale może być też kobieta, która będzie miała tyle siły.

      A tak poza tematem, męskość to dla mnie właśnie pewność siebie a nie to, że muszę ciągle słuchać pochwał i upewniać się, jaki jestem męski.

      Usuń
  12. Niekoniecznie musimy iść za stereotypami. Jeżeli w związku kobietka lubi majsterkować i nie przeszkadza jej, że to właśnie ona zrobi szafki w sypialni, a facet ugotuje pyszny obiad, bo to jest to, co robi dobrze- dlaczego nie?? Nie ważne jak, ważne, żeby podzielić się tak, aby się uzupelniać:) Znam tylko takie przypadki, gdzie kobieta jest tą bardziej zaradną, i jeżeli raz pokaże, że potrafi naprawić pralkę, samochód, kran i inne takie, a mężczyzna jest leniem- to już kompletnie nic nie zrobi;/ Ty to potrafisz, lubisz to, więc sobie to rób, ja na babskich sprawach, takich jak pranie czy sprzątanie się nie znam i nara. Masakra, tylko współczuć.. I też nie chodzi moim zdaniem o to, żeby robić z siebie sierotę, która ma dwie lewe ręce, ale dać facetowi poczuć, że to on jest tym silnym, prawdziwym mężczyzną, i bez niego nam ciężko:) Fajnie dla obu stron, jeżlei On naprawi stolik, powiemy mu jaki jest męski i wspaniały;) Mój mężczyzna nie jest ścisłowcem, nie lubi majsterkować, naprawiać itd. (ciężko mi to było przeżyć, bo mój ojciec jest złotą rączką i zrobi w domu wszytsko sam), ale potrafi wysłuchać mnie, mówić o swoich uczuciach, akceptować moje pasje, daje niezykle dużo ciepła- większość facetów tego nie potrafi. Więc dlaczego, skoro daje mi aż tyle, mam wymagać jeszcze, żeby był tym 'typowym fecetem'. W sumie to mogłabym długo, długo pisać........... ale po pierwsze to nie pisałas o związkach, a ja sie tego uczepiłam;) Pozdrawiam Cię serdecznie, jakiś czas temu trafiłam na tego bloga, mam teraz z zakładkach, czytam regularnie i czekam na nowe posty <3 Kasia

    OdpowiedzUsuń

Każdy komentarz jest dla mnie cenny, dziękuję!