30.10.2013

8 tygodni treningu siłowego - podsumowanie

Właśnie wczoraj ukończyłam trening siłowy, a dokładniej mówiąc prawie ukończyłam - nie zrobiłam ostatniego treningu. Cały program trwał 8 tygodni. Robiłam go schematem FBW 3 razy w tygodniu czasami uzupełniając aerobami. Jest to mój pierwszy pełny trening siłowy po długiej przerwie, dlatego można powiedzieć, że uroki siłówki odkrywam na nowo.

Sam trening siłowy bardzo lubię. Szczerze mówiąc nie wiem czemu, bo podnoszenie ciężarów i liczenie liczby powtórzeń wcale ciekawie nie brzmi ani nie wygląda. Jednak ja to traktuję bardziej jako odstresowanie się i przełamywanie pewnych barier a także dodawanie sobie siły. Fizycznej i psychicznej.

Po pierwszych kilku dniach nieśmiałości na nowej siłowni muszę stwierdzić, że przerzucanie żelastwa wśród zdecydowanej większości panów na siłowni wcale nie jest niemiłe. Wręcz przeciwnie - wielu mówi mi już "cześć", część traktuje mnie jako ciekawostkę a część nie zwraca na mnie uwagi. W każdym razie żadnych nieprzyjemności z tego powodu nie doświadczyłam.

Trening trwa około 40 minut do godziny gdy mam zły dzień, co łącznie z rozgrzewką daje około 1 godz. 20 minut. Jest to czas zadowalający mnie i mój plan zajęć. Jak bardzo się spieszyłam potrafiłam się ze wszystkim uwinąć i w godzinę. Jeśli nie - robiłam sobie jeszcze aeroby w postaci rowerku na moje kolanko, które i tak dzięki temu treningowi (i regenracji, która go poprzedzała) przestało boleć.

Trening składał się z trzech dni A, B i C. W każdym z tych dni miałam swoje ulubione ćwiczenia i swoje znienawidzone, a dni A oraz C były moimi ulubionymi. Jakie ćwiczenia są moje ulubione? Oczywiście przysiad i martwy ciąg. Oprócz tego zwykłe pompki, wiosłowanie, wyciskanie oraz ćwiczenia na plecy. Czego nienawidziłam? Rozpiętek, wyciskania francuskiego zza głowy (którego chyba nigdy się nie nauczę poprawnie wykonywać!), pompek tricepsowych oraz ćwiczeń brzucha. Nienawidziłam to może za duże słowo, bo każde ćwiczenie przynosi mi radość, ale nie są to moje ulubione ćwiczenia.

Pierwszy i najbardziej spektakularny efekt, to przyrost siły. Mogę dźwiwag nawet do 3 razy więcej niż na początku Przykładowo, zaczynałam z 5kg w zginaniu ramienia o kolano a teraz spokojnie robię to samo z 10kg. Próbowałam robić progres na każdym treningu, ale pod koniec nie zawsze mi to wychodziło. Dobrym przykładem są przysiady, gdzie po 7 tygodniach progresu w 8 zanotowałam regres (z radością!), bo w końcu mogłam niżej zejść i prawie wszystkie powtórzenia były poprawne (pupa na wysokości kolan lub niżej).


Będąc już przy przysiadach muszę wspomnieć, że nakręciłam siebie podczas przedostatniej i ostatniej serii w zwykłym przysiadzie oraz w sumo i wysłałam filmik kilku osobom. Byłam w szoku jak różne były opinie. Mianowicie, wszyscy mówili, że generalnie jest ok. Potem, gdy zaczęłam się dopytywać czy na pewno, padały tak różne porady, że niektóre aż się wykluczały. Jedna osoba kazała mi dokładać ciężaru a inna odejmować. Generalnie, staram się wyciągnąć esencję z wszystkich rad i połączyć ją z tutorialami na Youtube, aby ćwiczyć poprawnie na tyle na ile jestem w stanie.

Przy ćwiczeniach siłowych można też bardzo dobrze zauważyć swoje dysproporcje. Początkowo w przysiadach o wiele bardziej męczyły mi się plecy niż same nogi. Teraz powoli to się wyrównuje, ale naprawdę powoli, bo przy ostatnich powtórzeniach brzuch mnie pali jak nie wiem co. Jestem też w końcu usatysfakcjonowana, bo staram się brać jak największy ciężar i wychodzi z tego naprawdę męczący trening, po którym cała dyszę i się pocę, a nie jakieś machanie hantelkami dla machania.

Co do efektów wizualnych, to dopóki trening łączyłam z aerobami zanotowałam spadek 1cm w biodrach i płaski brzuch. Niestety ostatni czas spowodował brak aerobów oraz gorsze jedzenie i wysoki poziom kortyzolu, przez co dalszych spadków nie było. Zauważyłam też jakąś milimetrową namiastkę bicepsa i mam nadzieję, że z biegem czasu będzie on się pięknie rozwijał. Innym aspektem, z którego jestem bardzo zadowolona, jest powolne prostowanie pleców. Czuję, że moja postawa się poprawiła, ale do ideału mi jeszcze daleko.

Nie wrzucam tabelki z ciężarami, bo uważam, że to nie są zawody. Jednak jeśli chcielibyście to wiedzieć, to mogę w najbliższym czasie podzielić się moimi wynikami i/lub progresem. Teraz przede mną półtora tygodnia odpoczynku, ale już od poniedziałku startujemy z akcją, czyli treningiem i dietą na serio. Pierwszy tydzień to wprowadzenie i przedstawienie zasad, natomiast od kolejnego zacznie się już rozliczanie z "dokonań". Nie mam już żadnych wymówek - mam gdzie gotować, przeprowadzka skończona, więc pozostał mi ciężki trening i czysta micha. O wszystkim będę Was informować na bieżąco, a już w poniedziałek pierwszy post nowej serii. Będzie ciekawe!

12 komentarzy :

  1. No juz ciekawa jestem tego nowego programu i efektow :)
    Gratulacje zamkniecia silowego.

    OdpowiedzUsuń
  2. Fajne podsumowanie. Też uważam, że nie ma sensu machać sztangielkami dla samego machania. Warto się przykładać, i z każdym powtórzeniem czuć mięśnie. Też nie lubię francuskiego wyciskania.. no i wykroków. Ale czasem trzeba się pomęczyć. Ja ćwiczę w domu, więc czuję się swobodniej niż na siłce. W przyszłym tyg. kończę 8-tygodniowy plan (wykupywałam plan na "potreningu"). Efekty widzę podobne jak Ty - głównie wzrost siły a i w bicku przybyło mi 1,5 cm. Po tym cyklu wezmę się za nowy plan treningowy, aby mięśnie dostały nowe bodźce.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ile kosztował taki plan? Póki co uważam, że jest tyle darmowych do przetestowania, że nie kupuję, ale warto wiedzieć na przyszłość :)

      Usuń
    2. Sam plan treningowy na m-c kosztuje 35 zł, (ja brałam razem z dietą i płaciłam 69 zł za m-c, ale diety i tak nie stosowałam, bo od razu dostałam 2200 kcal, bałam się że taki skok kalorii jest za duży - sama powoli zwiększam kalorie - teraz mam ok 1800 dziennie). Ogólnie jestem zadowolona z treningu i kontaktu z trenerem (Kamil Akielaszek).

      Usuń
  3. Na tym zdjęciu wygląda jakby Ci kolanka leciały do środka przy przysiadzie, ale może to tylko kwestia zdjęcia ;)
    Fajnie, że nie boisz się treningu siłowego;) To mój ulubiony i łącze go z aerobami, chociaż ja już dziele partie (ale mój facet jest trenerem personalnym to mi łatwiej i od lutego już ja zaczynam przygodę z kursami:)).
    Powodzenia w osiąganiu celów!! ;)
    K.

    OdpowiedzUsuń
  4. Gratuluje samozaparcia. Staram się cały czas trenować, ale różnie to bywa.

    OdpowiedzUsuń
  5. Odpowiedzi
    1. Dziwne jakbym nie miała, haha :D

      Usuń
    2. Heheh, uśmialam się :))
      Nie bedziesz miała płaskodupia, jak większość dziewczyn, dla ktorych bieżnia to istne bóstwo :)
      "Szczerze mówiąc nie wiem czemu, bo podnoszenie ciężarów i liczenie liczby powtórzeń wcale ciekawie nie brzmi ani nie wygląda"- moja droga, to jest wręcz poezja ;)))

      Usuń
    3. nie każdemu musi się podobać takie udo...szanujmy się nawzajem

      Usuń
    4. Hm, a gdzie tutaj brak szacunku? Wiadomo, że nie każdemu - ile ludzi tyle gustów. Wcale mi to nie przeszkadza :)

      Usuń
  6. I teraz chcę wrócić do klasycznego treningu siłowego :) Niedobra, niedobra!

    OdpowiedzUsuń

Każdy komentarz jest dla mnie cenny, dziękuję!