28.09.2013

Piersi jak ta pani, poproszę

Temat porównywania się do innych nie jest obcy większości kobiet. O ile często zdarza się, że robimy to nieświadomie, nieszkodliwie albo dla zabawy, to czasami zaczyna być to silniejsze od nas i zmienia się w swoisty nałóg. Nie jestem psychologiem, psychoterapeutą i to co napiszę związane jest z moim osobistymi przemyśleniami w tym zakresie. Nie traktujcie tego jak porady, chociaż mam cichą nadzieję, że chociaż jednej osobie ten post da trochę do myślenia.

4chan.org

Idę po ulicy, widzę piękną dziewczynę i myślę "ale ona ma piersi, ale ma nogi, nie to co moje obrzydliwe i grube". Idę dalej myśląc o moich kompleksach i denerwując się, że los jest taki niesprawiedliwy, a ja taka nieszczęśliwa. Dziewczyna patrzy na nas i myśli "ja mam takie chude nogi, chciałabym przytyć tak jak ona, przynajmniej miałabym jakieś mięśnie". Nie wiem, czy tak kiedykolwiek było, zmyśliłam tę historię, ale dałabym sobie rękę uciąć, że tak. Czy takie myślenie wpisane jest w nasze życie? A co by było, gdybyśmy się do nikogo nie porównywali?

Zastanówmy się. Od zawsze dziewczyny z prostymi włosami chciałyby mieć kręcone (tak, ja też!), a te z kręconymi proste. Te, które mają mały biust by chciały mieć większy a te, które maja duży mniejszy i tak w kółko. Ale właściwie po co? Co jest lepszego w prostych a co w kręconych włosach? W takim albo innym wyglądzie?

Każdy człowiek, który się rodzi wart jest tyle samo. Tak samo jak mamy różne charaktery, talenty, kolory skóry, tak samo wyglądamy różnie i różnie myślimy. Na każdego, który powie, że jakaś nasza część ciała jest brzydka znajdzie się 10, którzy powiedzą, że jest ładna. Albo na odwrót. Tylko, czy to, co mówi nam otoczenie na temat naszego wyglądu jest jedynym i najważniejszym sądem? Przecież każdy człowiek wart jest tyle samo. Nie uznaję oceniania się samemu na tle kogokolwiek i tak samo nie uznaję, jeśli ktoś nas ocenia na tle kogokolwiek. Głęboko wierzę, że człowiek sam w sobie jest wartością. Naszego wyglądu nie da się porównać, nie można stwierdzić czy starsza kobieta jest ładniejsza od młodszej a szczuplejsza ładniejsza od grubszej. To są standardy, stereotypy, które siedzą w nas uksztatowane przez media, poglądy naszych znajomych i rodziny. Jeśli do nich nie pasujemy to mamy problem. Duży problem.

Sama pracuję nad swoim ciałem, bo nie do końca (albo dobitniej mówiąc mało) podoba mi się stan obecny, ale przysięgam, że nie wpadłabym na to, żeby szukać kobiet ładniejszych lub brzydszych od siebie. To nie nasz wygląd daje nam szczęście. Niestety jest odwrotnie - nasze wyobrażenie o sobie samych jest w stanie nas unieszczęśliwić. Kompleksy są moim zdaniem jedną z najcięższych broni niszczących nas samych i ludzi dookoła. O ile pracujemy nad nimi i są to rzeczy, których można się pozbyć, jest to zrozumiałe, ale jeśli nie, to niestety trzeba wyjść naprzeciw miedialnym bzdurom i powiedzieć dość. Kobiety szeroko uznawane za piękne wcale nie są bardziej szczęśliwe i wcale nie żyje im się łatwiej. Nie wszystkie nawet znają swoją wartość, wiele z nich umiera na anoreksję, cierpi na depresje i widzi w lustrze co innego niż my na okładkach czasopism czy w telewizji. My w głowie kreujemy sobie iluzję szczęśliwej osoby, która jest szczęśliwa, bo jest piękna. I zaczynamy jej nie lubić. Za to, że jest szczęśliwa, bo nam się tak wydaje. A tak wcale nie musi być.


Jeszcze trudniejszą sprawą jest pielęgnowanie w sobie kompleksów, bo "mężczyźni wolą duże piersi", duże usta czy nie wiem co tam jeszcze. Słyszałam już miliard bzdur, że odszedł ode mnie mężczyzna, bo ona była ładniejsza/szczuplejsza/... . Jakbym miała takie piersi jak ona to by nie odszedł. Nieprawda. Człowiek jest wartością samą w sobie i jeśli ktoś od niego odchodzi to znaczy, że coś po prostu się kończy i nie miało trwać. Nie zmieni tego operacja plastyczna, nie zmieni kolor włosów. To my jesteśmy świadectwem siebie. Kobiety (chyba zdarza się to też mężczyznom, ale rzadko) mają tendencje do przeceniania mocy wyglądu innych kobiet. Jednosześnie wiele kocha użalać się nad sobą. Przyznam, że sama bym dostała szału, gdybym słyszała non stop "ale jestem gruba, brzydka" czy cokolwiek i szukałabym pretekstu, żeby odejść. I to wcale nie wygląd spowodowałby to rozstanie a brak pewności siebie i niezdawanie sobie sprawy z własnej wartości. Można być okropnym dla 99% społeczeństwa, ale najpiękniejszym dla kilku osób. Wystarczy. Jeśli są tu jacyś panowie, proszę o potwierdzenie.

Na koniec, przypominają mi się słowa Oliviera Janiaka. Jeśli istnieje w nas jakiś kompleks, z którym nie możemy żyć, to go zlikwidujmy. Schudnijmy, zróbmy sobie operację, trwałą. Ludzie bez kompleksów są ludźmi szczęśliwymi i świat byłby lepszy, gdyby byli na nim tylko szczęśliwi ludzie. Pamiętajmy jednak, że kompleksu możemy się pozbyć tylko, gdy widzimy go w sobie. Nie wtedy, kiedy szukamy "lepszych" cech u innych.

47 komentarzy :

  1. Człowiek ma w sobie coś takiego, że nieważne jak piękny by był to zawsze coś mu będzie nie pasować. Musimy z tym walczyć. Zawalczyć o siebie. O swoje życie. A wtedy powinniśmy pokochać siebie, takimi jakimi jesteśmy.
    Pozdrawiam cieplutko!

    OdpowiedzUsuń
  2. ile w tym prawdy.. fajnie, że wreszcie ktoś to napisał :)

    OdpowiedzUsuń
  3. No właśnie! Najgorsze jest kierowanie się w swoich osądach aktualnym trendami i tym, co wmawiają nam media. Dlaczego szczupłe dziewczyny uważane są za atrakcyjniejsze od tych grubszych? Dlaczego duży biust jest ładniejszy od małego? To bez sensu. Porównywanie się do innych to strata czasu i pielęgnowanie własnych kompleksów. A przecież "piękno" to pojęcie względne i dla każdego oznacza coś innego.

    Mi kiedyś pewna osoba powiedziała jedno zdanie, które diametralnie zmieniło mój sposób postrzegania samej siebie, dzięki czemu wiele zyskałam. Nie pamiętam jak dokładnie brzmiało, ale sens był tego taki, że jeśli z jakiegoś powodu mamy kompleksy, to inni je w nas widzą. Dlatego może jeśli przestaniemy przejmować się swoimi mankamentami, to mniej osób zwróci na nie uwagę...? I być może zniknie coś takiego jak "kanon piękna" i stereotypy, wizerunek, do którego chcemy się porównywać...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dokładnie, jeśli np. kobieta mówi swojemu mężowi codziennie, że jest gruba, to on w końcu zacznie tak uważać... Żadnej niespodzianki w tym nie ma.

      Usuń
  4. Dobrze gadasz ;)
    Ja się swojego kompleksu pozbywam 23.10 :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pics or it didn't happen :D

      Usuń
    2. mailem Ci wyślę, jak już opuchlizna zejdzie :D

      Usuń
    3. Nie wiem czy mam się bać czy się cieszyć :D

      Usuń
    4. hahaha, cieszyć, cieszyć się trzeba szczęściem bliźniego ;)

      Usuń
  5. He he... Szczera prawda. :) Ja swoje kompleksy likwiduję na logikę - chcę mieć duże piersi, ale po co skoro później będę jęczała, że mi kręgosłup przez nie wysiada albo przeszkadzają przy bieganiu. Chciałam mieć proste włosy - ale wtedy mówiłabym, że są nijakie i mało ich. :P I tak dalej. :P Na razie działa. :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja zawsze byłam tą jedną z niewielu dziewczyn, która się cieszyła z małego biustu. Grałam w siatkę prawie 10 lat i moja główna rola to było wieczne tarzanie się po parkiecie. Nie mam pojęcia jak miałabym robić tyle padów (i wyskoków zresztą też) z dużym biustem...

      Usuń
    2. Witaj w klubie, ja też byłam zawsze zadowolona z niewielkiego biustu... :D Hah, a pewnie "powinnyśmy" chlipać w poduszkę nocami i marzyć o implantach... ;) Mhm, taki wał. :)

      Usuń
  6. Świetny post! zgadzam sie z toba. Kobiety mają już chyba taką część mózgu, która nazywa się "kompleksy".

    OdpowiedzUsuń
  7. Cieszę się że to napisałaś. Dało mi to dużo do myślenia, ale i podbudowało w jakiś sposób. Teraz już patrzę na to z innej perspektywy :) Powiem jedno Dziękuję

    OdpowiedzUsuń
  8. Ostatnio szperałam w necie i trafiłam na takie zdanie: "Spójrz na drzewa za oknem. Jedno jest wysokie, drugie niskie. Wyglądają inaczej, ale czy któreś jest brzydkie? Nie, to że są inne nie znaczy, że są brzydkie." Nasunęło mi się do tego co napisałaś.
    My. Nasze ciało, nasze myśli, nasze charaktery stanowią jedno. Na człowieka składa się milion różnych rzeczy i tylko jedną z nich jest wygląd.
    Dobrym ćwiczeniem (sama wypróbowałam) jest stanąć przed lustrem, spojrzeć na siebie tak jak na przyjaciółkę i obiektywnie ocenić co jest ok a co można poprawić.
    Włosy? Fryzjer.
    Tusza? Dieta i ćwiczenia.
    Nos? Fryzura, która odwróci od niego uwagę.
    Zaakceptować to czego zmienić nie możemy i podkreślać nasze atuty. Życie jest za krótkie na kompleksy ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Za krótkie i wyrządzamy kompleksami sobie i innym za dużo krzywdy. Często całkiem bez powodu.

      Usuń
    2. Tak, to smutne, ale taka jest prawda.

      Usuń
  9. Świetny post :) Ja walczę z kompleksami od lat i na szczęście widzę progres w postrzeganiu siebie :) Co prawda kompleksy dalej są i czasem ciężko mi o nich zapomnieć..

    Niesamowicie podbudowujące jest słyszeć: Jak pięknie dziś wyglądasz :) Usłyszałam to niedawno i zastanawiałam się czy to na pewno do mnie :D Jeszcze rok temu powiedziałabym: Przestań! Na pewno nie, daj spokój... Teraz zawsze staram się mówić: Dziękuję :) nawet kiedy mój umysł podpowiada mi inaczej :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dla mnie przyjmowanie komplementów było i jest bardzo trudną rzeczą. Często wynika to z tego, jakie mieliśmy dzieciństwo, z braku pewności siebie i innych rzeczy. Też się tego uczę i też staram się mówić "dziękuję" nawet gdy co innego ciśnie mi się na język. :)

      Usuń
  10. Każda z nas o tym wie, jednak łatwiej napisać niż zrobić. Prosty przykład 4 lata temu ścięłam moje piękne długie włosy na krótko na boba. Nacieszyłam się możliwością robienie fryzury bo codziennie wyglądałam jakbym moje włosy wyszły spod stylisty.
    Teraz zapuściłam włosy zajęło mi to 4 lata jeszcze zapuszczam, ale widziałam ostatnio dziewczynę obciętą na boba, z mocnym cięciem i asymetrią i wyglądała cudnie! I co od razu zachciało mi się aby coś takiego zrobić sobie na głowie!
    Potem się jak już ochłonęłam zastanawiałam czy ja kiedyś zmądrzeje?

    OdpowiedzUsuń
  11. jestem pod wrazeniem-eden z najdojrzalszych wpisow w blogach typu fit, kazde slowo spijalam z klawiatury,niesamwicie poprawilas mi humor :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. mialo byc- spijalam z ekranu oczywiscie ;p

      Usuń
    2. Dziękuję! (Patrz komentarz wyżej o przyjmowaniu komplementów ;))

      Usuń
  12. Bardzo fajnie że to wszystko napisałaś;) muszę pomyśleć nad sobą i się zastanowić

    OdpowiedzUsuń
  13. Ja też dawniej porównywałam się z innymi, ale już tego nie robię i jestem zdrowsza ;D

    OdpowiedzUsuń
  14. Nie porównuje się, a jeśli coś mi się w sobie nie podoba - staram się to zmienić.

    Porównywanie i się i zazdrość nie ma najmniejszego sensu, lepiej popracować nad sobą i cieszyć się z efektów. A to, czego zmienić nie możemy, warto zaakceptować.

    OdpowiedzUsuń
  15. To samo robią mężczyźni! Wydaje im się, że muszą wyglądać jak modele Calvina Kleina, żeby podobać się kobietom. A ja na przykład uważam, że nie ma nic bardziej atrakcyjnego od lekkiego brzuszka, kilkudniowego zarostu i okularów :) Więcej pewności siebie, Panowie, bo chyba każda kobieta woli się przytulić do ciepłego misia zamiast do kanciastej kupy mięśni ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja wolę kanciastą kupę mięśni, ale to właśnie pokazuje, że nie ma ogólnych wzorców piękna.

      Usuń
  16. Po tym wpisie myślę o http://youtu.be/zM_gOAk9Weg :)

    OdpowiedzUsuń
  17. Niewiele rzeczy chciałabym zmienić w swoim wyglądzie. Ale jeśli już mi się coś nie podoba zabieram się do pracy, zamiast narzekać i zazdrościć.

    OdpowiedzUsuń
  18. to mój pierwszy komentarz u Ciebie na blogu, ale musiałam to napisać: piękny, szczery tekst! dziękuję za niego! :)

    a tak btw: ile masz wzrostu? pytam, bo gdy byłam w gimnazjum (a było to jakieś 12 lat temu) również grałam w siatkówkę, miałyśmy z dziewczynami nawet 1 miejsce wśród klas pierwszych, ale gdy chciałam się zapisać na profesjonalne treningi (na Skrze), okazało się, że jestem za niska :( i w sumie to jest dramat! nie móc robić tego, co się kocha, co najwyżej tylko amatorsko...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mam 173cm. Na pierwszym treningu siatkówki dowiedziałam się, że nic ze mnie nie będzie. :) Trochę późno się zorientowałam, że więcej przyjemności sprawia mi plażówka, ale i tak osiągnęłam w niej więcej niż na hali. Polecam spróbować!

      Usuń
  19. masz 100 % racji!
    Kompleksy wyrządzają nam krzywdę! Ba! czasem popadamy w obłęd i nie potrafimy spojrzeć w lustro. Ładne koleżanki zaczynamy nie lubić...

    OdpowiedzUsuń
  20. u Ciebie jak zwykle cos fajnego do czytania :). Staram sie nie myslec o swoich kompleksach, a generalnie, jesli ktos wyglada lepiej ode mnie, to jest bardzo motywujace, bo wiem, ze na to pracowal i przeciez ja tez moge. Nie oceniam ludzi, ktorzy robia operacje, najwazniejsze, to po prostu sie ze soba dobrze czuc :)

    OdpowiedzUsuń
  21. myślę że jest to tekst, którym powinno się oplakatować autobusy, albo wywiesić w miejscach gdzie ludzie pzeczytają bo jest słuszny

    OdpowiedzUsuń
  22. ...taką dziwną historyjkę wam opowiem, kiedyś gdy byłam mała, gdzieś na początku gimnazjum, usłyszałam kilka razy, że jestem brzydka. Miałam wtedy nieciekawe, krótkie włosy, zaczerwienienia na twarzy i od zawsze miałam kobiecą figurę, biodra i mocną talie. Wiadomo, w tym wieku to się chce być patyk.Dodatkowo koleżanki były bardzo niskie, a ja wysoka i porównywałam się do ich figur. Pamiętam, jak powiedział mi ktoś, że muszę znaleźć swoje wady i je ukrywać, a zalety eksponować. W ten sposób przez 4 lata, nie zakładałam sukienek ani szortów. Pamiętam, gdy siedziałam przed lustrem z włosami zaczesanymi do tyłu i na siłę szukałam mankamentów twarzy, nawet sobie wmawiałam, że może mam odstające uszy (bzdura :p). Teraz warzę 10 kilo więcej niż w gimnazjum, mam nadal 170 i chodzę w kieckach non stop! i ciesze się, że mam biodra, talię i biust co wtedy było wadą nie do pomyślenia haha

    OdpowiedzUsuń
  23. Genialna notka! Mam nadzieję, że te wszystkie zakompleksione kobiety(albo przynajmniej część z nich) ją przeczytają. ;)

    www.mysweetbody.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  24. Świetna notka. Prawda jest taka, że nie potrafimy docenić tego, co w nas piękne, każda z nas potrafi wyliczyć swoje wady, a tak ciężko znaleźć coś, co nam się w sobie podoba...

    OdpowiedzUsuń
  25. Nie wiem jak to zrobiłam, mam 110cm w pasie, 110 tysięcy kreseczek na brzuchu (rozstępy), a tak go bardzo kocham :) Nawet nie wstydzę się go pokazywać przy obcych (np. gdy podciągam spadające podczas biegu spodnie pod pępek.
    Bardzo pozytywna notka. Jak doprowadzę swój blog do porządku z chęcią udostępnię.
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  26. To chyba natura człowieka, narzeka na to co ma,nie dostrzega tego co piękne. Nawet jeśli zdobędzie to co chce ciągle będzie mu mało,albo będzie chciał to ulepszać. Nie docenia się tego co się ma. Przykre to,ale trzeba uświadamiać sobie że każdy jest inny i piękny na swój sposób.

    Wpis naprawdę dający do myślenia. Kolejny raz udowodniłaś jak mądra z Ciebie dziewczyna.

    OdpowiedzUsuń
  27. Ja od natury dostałam sporo, mam bardzo ładną buzie, figurę też nie najgorszą. Owszem jestem typem jabłka i nigdy nie będę mieć płaskiego brzucha,ale z tym się już pogodziłam. Obecnie cieszę się z tego co mam, niestety nie zawsze tak było, większość życia przepłakałam przed lustrem, użalając się jaka to ja jestem gruba i jak źle wyglądam. To co jesteśmy sobie w stanie wmówić przechodzi ludzkie pojęcie, przy wadze 45kg wierzyłam, że jestem gruba i byłam z tego powodu głęboko nieszczęśliwa...Pamiętam, że mama już nie wiedziała co ze mną robić i jak mi wytłumaczyć ze jestem ładną dziewczyna. Dziś sama zastanawiam sie co ja miałam w głowie kilka lat temu ? Media i cała nagonka na bycie chudym pozbawia nas samodzielnego myślenia, szczególnie młode dziewczyny są na to mocno narażone. Cieszę sie że udało mi sie z tego wyjść, dziś staram nie przejmować i przede wszystkim dbać o siebie, aczkolwiek w zdrowy sposób:)

    OdpowiedzUsuń

Każdy komentarz jest dla mnie cenny, dziękuję!