26.09.2013

Organizacja czasu - moje triki

Wiem, że postów na ten temat jest milion a mnie o nowy post w podobnym temacie nikt nie prosił, ale... zaprosiłam się do niego sama, bo zaczął się rok szkolny, zbliża akademicki, więc obowiązków przybywa, a doba trwa ciągle tyle samo. Mi samej się przyda również parę rad, które Wy mi sprzedacie w komentarzach (mam nadzieję), bo od przeprowadzki czasu coraz mniej i mniej, co odbija się na blogu, chociaż wcale tego nie chcę.

http://themetapicture.com/

Moja organizacja czasu zmieniła się znacznie od trzeciego roku studiów, kiedy to stałam się bardziej świadoma, że nie wykorzystuję do końca swojego potencjału. Zdecydowałam się na drugi kierunek, przy czym ciągle trenowałam 3 razy w tygodniu a w soboty grałam mecze oraz dużo (kilka razy w tygodniu) udzielałam się w organizacji studenckiej. Później, gdy wyjechałam do Niemiec, przez pół roku znowu o tym zapomniałam, ale następne pół pracowałam w dwóch pracach, trenowałam 6 razy w tygodniu i prowadziłam bloga. Nie uważam, że jestem specem w tej dziedzinie i jak każdy popełniam błędy, ale dążę do doskonałości i chcę mieć czas na wszystkie moje zainteresowania i pasje.

1.Więcej zajęć znaczy więcej czasu.

Dziwne? U mnie się sprawdza. Przy braku zajęć spałam cały dzień, nie chciało mi się nigdzie wyjść, uczyć a wyjście ze znajomymi było już prawie wyprawą, do której trzeba się przygotowywać kilka godzin. Przy tym, byłam nieszczęśliwa, bo miałam po prostu za dużo czasu i wynajdowałam problemy znikąd. Jestem typem kanapowego lenia i tylko dokładaniem sobie zajęć, które rzeczywiście muszę zrobić motywuję się do życia na wysokich obrotach.

2. Elastyczny plan dnia.

Codziennie gdy się budzę (no, czasami oprócz niedziel) mam w głowie plan dnia. Wiem mniej wiecej w jakich godzinach co będę robić, w jakich dniach robię zakupy itd. Jednak nie zawsze życie dostosowuje się do mojego planu i często dzieje się inaczej niż bym chciała. Wtedy zamiast się zastanawiać, ile czasu zmarnowałam, zastanawiam się, co mogłabym na tym zyskać. Np. jeśli był wypadek i pociągi przestają jeździć, to idę na zakupy w pobliżu stacji, żeby nie musieć tego robić w domu. Jeśli zaśpię, to zastanawiam się, której z czynności nie muszę wykonywać, żeby wyjść na czas (rzadko mi się to zdarza, ale wtedy wychodzę bez makijażu :)). Ważne jest dla mnie, żeby nie skupiać się na tym, co już było i ile zmarnowałam czasu, ale na tym jakie wnioski mogę z tego wyciągnać i ile czasu mogę zaoszczędzić następnym razem.

3. Ekonomiczne dojazdy.

Dojazdy to coś co mnie najbardziej denerwuje jeśli chodzi o stratę czasu. Chyba najlepszym rozwiązaniem, jakie do tej pory znalazłam jest smartphone i odpowiadanie w drodze na maile oraz komentarze. Natomiast, jeśli dojazdy są naprawdę długie (około godziny), to polecam sen. Swojego czasu zawsze w drodze powrotnej ucinałam sobie drzemke i było to super rozwiązanie na regenrację przed treningiem i dalszą częścią dnia.

4. Sen.

Jeśli długo śpię, paradoksalnie jestem w stanie zrobić więcej. Zauważyłam, że kiedy jestem zmęczona myślę i działam dwa razy wolniej niż gdy jestem wypoczęta. Moje minimum to 7.5 - 8 godzin snu, ale najczęściej śpię do 9 godzin. Rano budzę się wypoczęta i działam na pełnych obrotach tak, żebym mogła znowu wcześnie pójść spać.

5. Skup się.

Wszystkie czynności, które są dla mnie ważne wykonuję w wielkim skupieniu, a pozostałe po kilka naraz. Przy pisaniu postów nie oglądam telewizji ani filmików na YT, przy nauce staram się wszystko wyłączyć. Natomiast rozrywka może być dla mnie łączona z innymi czynnościami np. oglądam filmiki przy jedzeniu, gdy wychodzę ze znajomymi zdarza mi się skomentować coś na blogu lub odpowiedzieć na maila. Oczywiście trzeba zachować umiar, żeby znajomi się nie czuli nieważni ;)

6. Kalendarze, kalendarze...

Wszyscy o tych kalendarzach. Ja dopóki nie kupiłam sobie smartphone'a nie miałam żadnego. Moja głowa jest w stanie serio pomieścić wszystkie terminy oprócz terminów zaliczeń na studiach. ;) Posiadanie kalendarza to kwestia indywidualna i nikogo do niego nie namawiam, ale moim zdaniem nie jest to najważniejszy wymóg organizacji czasu.

7. W czasie wypoczynku wypoczywam.

Ten punkt wiąże się nieco z punktem 5. Jeśli przeznaczamy na trening 1 czy 2 godziny to przeznaczamy je na trening i nic innego. Ja wtedy wyłączam telefon lub używam go tylko do obsługi radia i notowania progresu w ciężarze. Tak samo, przed spaniem nie myślę o pracy czy o blogu tylko staram się wyciszyć, żeby się wyspać. Wypoczęte ciało funkcjonuje lepiej i lepiej znosi zadania dnia codziennego.

8. Jeśli nie możesz czegoś zrobić...

...poproś kogoś. Do tej pory ciężko mi prosić znajomych o przysługi, bo wszystko chcę robić sama i nie chcę innym zawracać głowy. Jednak są czasem takie sytuacje, kiedy dla kogoś zrobienie czegoś w naszej sprawie to minuta (bo np. mieszka naprzeciwko dziekanatu) a dla nas półtorej godziny. Wtedy po prostu się pytam, czy jest to możliwe. Jeśli nie, to nie ma problemu. Takie sytuacje nie mogą się zdarzać często, ale raz na jakiś czas naprawdę polecam.

9. Osiągnięcia motywują.

Co jakiś czas myślę sobie, co dała mi ta organizacja czasu. Gdybym nie prowadziła bloga z taką skrupulatnością, w życiu bym nie dotarła do momentu, w którym jestem teraz. Nie poznałabym tylu wspaniałych ludzi, nie miałabym tylu super czytelników i nie dowiedziałabym się tyle o zdrowiu, odżywianiu oraz aktywności fizycznej. Gdybym zrezygnowała z treningów nie miałabym stypendium sportowego. W momentach, kiedy jest mi ciężko i kiedy nie mam czasu nawet na sen (rzadko de facto, tylko podczas sesji zdarzało mi się spać mniej niż 7 godzin dziennie), myślę sobie, co mi dały moje wszystkie aktywności i gdzie bym była, gdybym nie ustawiła sobie poprzeczki tak wysoko.


http://becauseican.co.za/

To chyba tyle. Wszystko wydaje mi się takie oczywiste, ale mam nadzieję, że chociaż jedną osobę udało mi się zainspirować. Jak już napisałam wyżej, czekam z niecierpliwością na Wasze rady dotyczące organizacji czasu! Teraz przydadzą mi się na pewno. :)

39 komentarzy :

  1. Zgadzam się ze wszystkimi punktami, chociaż osobiście nie wyobrażam sobie organizacji nauki bez kalendarza - muszę mieć zapisane wszystkie prace domowe, sprawdziany i inne obowiązki. Ważne jest też to, żeby sprawdzać na sobie różne systemy pracy, co wychodzi nam najlepiej o danej godzinie (trening rano, czy wieczorem, nauka rano, czy popołudniem itd.)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O tak tak, zdecydowanie dobra uwaga! Część moich kolegów pracuje w nocy, ja bym nie potrafiła :)

      Usuń
  2. Zgadzam sie z Toba :) Ja tez tak mam ze im wiecej zajec tym wiecej czasu :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Robiłam podchody do kalendarza, ale nie zdało to egzaminu. Mam tam jedynie daty urodzin i imienin rodziny i znajomych. Wszystko zapisuje w kalendarzu i notatniku w telefonie. Polecam również nieodkładanie wszystkiego "na później". Zrób to teraz, potem nie będzie Ci to wisiało nad głową! Nie zapomnę jak zaczęłam robić z koleżankami przez Internet grupową prezentację na studia o 22:00 na następny dzień. Szło nam jak po grudzie, a za chwilę przestał mi działać Internet.. Siedziałam wtedy chyba do 3:00 - nigdy więcej ;)

    OdpowiedzUsuń
  4. I dobrze że o tym napisałaś. Kolejne informacje w tej kwestii które mogą się przydać. Ja ostatnio zabrałam się za organizacje nie tylko czasu ale otoczenia (porządki,przemeblowanie itd.) ,ale narazie średnio to widzę:D Ale zbieram się do tego coraz bardziej,a takie wpisy są nie tylko inspiracją,ale i informacją jakie inni mają patenty:)

    Moim zdaniem żeby dobrze funkcjonować trzeba znaleźć swój własny sposób na wszystko tak też jest i z organizacją. Dla jednych dobry będzie notes do zapisywania ważnych spraw,inni obejdą się bez niego. Dlatego znów sprawdza się zasada ze każdy musi dobrać do siebie swój własny plan i to co mu najbardziej odpowiada,a nie podążać za kimś:)

    OdpowiedzUsuń
  5. Ja robię notatki w kalendarzu, po czym najczęściej zapominam kalendarza! A co do snu - 6 h wystarczy ;) też odpisuję na maile z telefonu, to bardzo wygodne ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. 6h? Zazdroszczę. Ja nie mogłabym funkcjonować.

      Usuń
  6. Faktycznie coś w tym jest,że im więcej czasu, tym mniej zrobione. Jeżeli mam luźniejszy dzień, to nie wiem co ze sobą zrobić. A co do planowania, to jednak jestem wierna zapisywaniu, bo pamięć mam dobrą, ale krótka. Pozdrawiam:)

    OdpowiedzUsuń
  7. Bardzo fajne wskazówki! Kilka z nich na pewno wykorzystam u siebie :). U mnie sprawdza się spisywanie na kartce listy rzeczy do zrobienia na następny dzień- wtedy mam pewność, że o niczym nie zapomnę.

    OdpowiedzUsuń
  8. Ja zgadzam się w zasadzie z każdym słowem w tym poście oprócz wzmianki o kalendarzu ;) mnie jest on bardzo potrzebny, ale myślę, że to kwestia indywidualna. Mam do Ciebie pytanie z innej beczki- w poście o cheat mealu pisałaś, że jesteś osobą skłonną do kompulsów- ja właśnie od paru dni zmagam się z efketem domina, po prostu już sił do siebie nie mam. Jakieś wskazówki? Jak sobie poradziłaś z kompulsami, oprócz wspomnianego cheat meal?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Poradziłam to chyba za dużo powiedziane, bo toczę ze sobą walkę. :) Raczej staram się restrykcyjnie - wycięłam wszystkie słodycze i fast foody, owoców też prawie nie jem. Kupienie kiści bananów kończyło się tym, że potrafiłam zjeść wszystkie naraz, więc póki co nawet nie kupuję. To samo wprowadzam z orzechami i innymi rzeczami, które chcę wyeliminować. Jeśli nie kupię to nie zjem. Ustaliłam sobie jeden duży cheat meal na tydzień i max dwa małe. Dzisiaj był mały - 3 tik taki i 6 misiów haribo. Duży to najczęściej dwie bułki z masłem i dżemem lub coś w podobnym stylu, jednak staram się nie wychodzić poza jeden duży i jeden mały. Na wyjściach ze znajomymi piję często wodę (wszyscy się pytają dlaczego?!) i nic nie jem, a jak piję i/lub jem to liczę to jako cheata. Przez to, że mam tyle problemów zdrowotnych, to trochę łatwiej mi nie oszukiwać - w zeszłym tygodniu zjadłam właśnie dwie bułki a na drugi dzień już mój żołądek mnie o tym poinformował. No i na efekt domina działa najlepiej... spojrzenie w lustro. Jeśli zaczynam jeść inaczej niż założyłam, to nie mam prawa narzekać, że nie wyglądam tak jak chcę. Jeśli będę jadła tak jak założyłam, prędzej czy później będę wyglądać (i czuć się) tak jak chcę.

      Usuń
  9. Mam tendencję do brania za dużo na siebie. To utrudnia dobrą organizację czasu. Zwyczajnie mam go za na styk jak wszystko jest w normie. Kiedy coś się zmienia, a wiadomo że, wszystko się zmienia robi się kiepsko. Tak sobie myślę że, w czasie studiów było łatwiej. Teraz kiedy mam męża, dwoje dzieci, niedołężną mamę w domu, pracę, wożenie dzieci na dodatkowe zajęcia, szkołę muzyczną jednego z dzieci 4 razy w tygodniu, zebrania w szkołach, które często mogłyby trwać 20 min, a trwają 2,5. Walczę o czas szczególnie dla siebie. Na zdrowe jedzenie, na treningi, odpoczywanie. I szczerze mówiąc najczęściej wybieram odpoczynek i sen. Podobał mi się pomysł z spaniem w czasie przemieszczania się. Zazdroszczę. Przemieszczanie się zajmuje mi za dużo czasu, w aucie mam centrum dowodzenia. Często się tam maluję, jem posiłki, odpytuję dzieci z lekcji, czy słucham książek. Mam w aucie skrytkę z awaryjnym jedzeniem, typu orzechy i inne rzeczy które wystarczy uzupełniać raz na jakiś czas.Czasem żeby dobrze się zorganizować trzeba umieć powiedzieć NIE nie zrobię czegoś trudno.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak, ta druga granica też istnieje, ale dotyczy nie tak wielu osób jak ta pierwsza moim zdaniem. Też czasami muszę z czegoś zrezygnować, ale robię to z wielkim bólem serca.

      Co do dzieci, to nie mam jak się wypowiedzieć, bo nie mam i nie wiem jak to jest, ile czasu trzeba poświęcić. Podejrzewam, że dużo.

      Dobry pomysł z centrum dowodzenia w aucie. Jeśli nie możesz spać, to możesz wtedy chociaż robić część innych rzeczy. Publiczna komunikacja jest wolniejsza i mniej wygodna, ale można się zdrzemnąć. Zresztą ja śpię wszędzie, nie raz między wykładami kładłam się na ławce na korytarzu albo u znajomych gdy na nich czekałam aż się wyszykują. ;)

      Usuń
  10. Mam podobnie do Ciebie, im więcej wolnego czasu posiadam tym mniej z niego skorzystam, kręcę się w kółko i w zasadzie nic nie robię. Jeśli natomiast mam sporo obowiązków potrafię się zorganizować i efektowniej wykorzystać dany mi dzień. Co do spania zazdroszczę, sama chciałabym spać przynajmniej te 8h na dobę a 9h to już wogóle wypas. Niestety przy pracy 9h-10h dziennie jest to niemożliwe.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie uogólniałabym, że nie jest możliwe. Pracowałam na cały etat, do tego przerwa obiadowa, więc wychodziło 9 godzin dziennie, dojazd do pracy godzina w jedną stronę, w sobotę też 9 godzin, ale krótszy dojazd, do tego trening 6 razy w tygodniu po 1 godzinę i blog tyle samo a spałam i tak 8-9 godzin na dobę. Uważam, że tutaj liczą się priorytety. Dla mnie sen jest priorytetem i nie zmienię tego.

      Usuń
  11. Wiem jedno, lubię chodzić do pracy, ponieważ w tedy mam wszystko zaplanowane i starcza mi czasu na wszystko. Pracuje w 8-16, wracam do domu, robię obiad, spacer z psem, ogarniam mieszkanie, trening i jeszcze starcza czasu na seans filmowy przed snem. Teraz akurat mam urlop i siedzimy w domu i ten tydzień tak mi zleciał, nawet nie wiem kiedy a kompletnie nic nie robiłam, leniuchowałam, koszmar. Odpoczęłam ale nie mogę się doczekać jak wrócę do normalnego trybu. W pracy nauczyłam się prowadzić kalendarz i zapusuję tam wszystko ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zgadzam się :) Taki urlop też się czasem przydaje, żeby mózg trochę odpoczął ;)

      Usuń
  12. dobrze prawisz ! mi też coraz lepiej wychodzi organizacja czasu, ale wciąż skupiam sie " na życiu" i zaniedbuję bloga.

    OdpowiedzUsuń
  13. Ja stosuje zasade priorytetow przy rganizacji czasu. Najpierw robie to co pilne i wazne, pozniej to co pilne i mniej wazne, pozniej wazne i mniej pilne a na koncu mniej wazne i malo pilne. Sprawdza sie!
    http://beautyandblossom.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Taka organizacja czasu to macierz Eisenhowera. Też ją stosuję, ale bardziej podświadomie - nie muszę niczego zapisywać.

      Usuń
  14. Wszystko super! Dziękuję za przypomnienie! Od poniedziałku się przyda (uczelnia):).

    OdpowiedzUsuń
  15. wszystki rady wypisane tak ąłdnei wyglądaja ale wceilić je w życie - z tym już jest u mnie gorzej.ale fakt sen kalendarz skupienie to podstawa i u mnie też sparwdza się zasada im mniej mam wolnego czasu tym szybciej sie zorganizuję i zrobię wszystko co muszę
    jestem strasznym leniem.uwielbiam wieczorem tworzyc plan na następny dzień ile to rzeczy zrobie wszystko załatwię i rano przesuwać to o jeden dzień bo w końcu jak nie dzisiaj coś zrobię to jutro haha i potem wieczorem się na siebei wkurzam ze przez cały dzień czegoś nie zrobilam tworze plan na jutro od nowa i rano znowu cały plan legnie w gruzach haha

    OdpowiedzUsuń
  16. to wszystko jest prawda, ale najpierw trzeba mieć motywację... gdybym miała motywację wewnętrzną choćby do nauki niemieckiego (który dałby mi większe możliwości jeśli chodzi o pracę) to i czas by się zorganizował, ale ja mam słomiany zapał :(

    OdpowiedzUsuń
  17. Ja też nie potrafię się zmusić żeby regularnie korzystać z kalendarza. Wszystkie ważne rzeczy potrafię zapamiętać, mimo że ostatnio naprawdę sporo tego mam na głowie :) Jeśli już coś zapisuje, to jakieś drobnostki, które łatwo wypadają z głowy :) Ale planuje stworzenie jakiegoś ogólne planu dnia, który ułatwi mi wydają organizację czasu, na razie sama szukam na to pomysłu :)

    OdpowiedzUsuń
  18. Przydatne wskazówki :) Też mam tak, że im bardziej mój grafik jest napięty, tym więcej udaje mi się zrobić, paradoksalnie mam więcej czasu. Poza tym staram się nie marnować czasu w kolejkach albo w podróży i np. odpisywać w tym czasie na maile albo czytać :)

    OdpowiedzUsuń
  19. świetny wpis!
    Kilka rad wzięłam sobie do serca!

    Pozdrawiam,
    Fit
    __________________________
    www.fashionbyfit.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  20. Świetny wpis. Rzeczywiście im więcej ma człowiek zajęć, tym lepiej potrafi się zorganizować. A z kalendarzem się zgadzam, niektórym jest niezbędny, ja w sumie prrzeprosiłam się z nim zupełnie niedawno :)

    OdpowiedzUsuń
  21. Ja polecam skupienie się na jednej rzeczy i w wielu przypadkach - wyłączenie Internetu!

    OdpowiedzUsuń
  22. Zgadzam się zwlaszcza z punktem numer jeden! Im wiecej zajec tym mniej czasu na glupoty!

    OdpowiedzUsuń
  23. rzadko zgadzam się z kimś w całości, ale Twój post zgadza się w 100% z moimi doświadczeniami ;) tyle, że jak zaśpię, to wychodzę też bez fryzury ;))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bez fryzury też się zdarza. Zależy, ile mam czasu do rozdysponowania :)

      Usuń
  24. Mnie udało się zainspirować, dzięki :) Ja także zauważam, że jeśli mam więcej do zrobienia to jestem lepiej zorganizowana, a jak nie mam zajęcia to najchętniej bym spała ;)

    OdpowiedzUsuń
  25. Super wskazówki :) Zwłaszcza pierwsza, która po części jest tematem mojej dzisiejszej notki :)

    OdpowiedzUsuń
  26. Zauważyłam to również u siebie, że jestem o wiele lepiej zorganizowana jeżeli mam dużo na głowie, niż nadmiar wolnego czasu. Dla mnie sen także jest ważny. W sesji niektórzy zarywali noce, a jak czułam, że już nie mogę, to odkładałam notatki i kładłam się spać, bo wiedziałam, że z przymykającymi się oczami nic mi w głowie nie zostanie.

    OdpowiedzUsuń
  27. hej obserwuje Twój blog od jakiegoś czasu i musze Ci powiedziec, że znalazłam w sieci fajny program do sprawdzania ile jeszcze sadełka trzeba zrzucić :) SPRAWDŹ-SYLWETKE

    OdpowiedzUsuń
  28. Przeczytałam, wynotowałam najważniejsze rzeczy i zaraz zabieram się za organizację własnego czasu. Problem z jego brakiem był u mnie zawsze duży, bo też należe do kanapowych leni, ale chciałabym wreszcie to zmienić.
    Po raz kolejny zaczynam też przygodę w blogowym świecie, poprzednie nie przyniosły rezultatów,bo po kilku notkach rezygnowałam właśnie z powodu braku czasu, może teraz to się zmieni!

    Dzięki za garść pomocnych informacji :D

    OdpowiedzUsuń
  29. Zwłaszcza z pierwszym punktem się zgadzam. Gdy byłam na zaocznych studiach, najgorszymi studentami byli ci, którzy oprócz tych studiów nic więcej nie robili. Prymuskami natomiast były pracujące na pełny etat, sprzątające i gotujące, matki co najmniej dwójki dzieci. Po prostu wiedziały, że jak dziś się nie nauczą, to potem mogą nie mieć czasu, bo chore dziecko, bo nadgodziny, bo Bóg wie co jeszcze...

    OdpowiedzUsuń
  30. Jestem raczej skowronkiem, niż sową dlatego - kiedy czeka mnie ważny test - nie ślęczę nad książkami do nocy, nie męczę się i nie ziewam nad podręcznikami, tylko...
    Kładę się spać!
    Nie do wiary, prawda?

    Jednak nie ma nic za darmo! - nazajutrz budzę się o godzinę wcześniej, obmywam szybko twarz zimną wodą, zakładam cieplutki sweter i - po zrobieniu sobie kubka gorącej herbaty - zaczynam się uczyć. Rano jest mi znacznie łatwiej się zorganizować, spojrzeć na materiał do przerobienia z dystansem, jaki ma zaspany jeszcze człowiek i nauczyć się 80 %, a nie pobieżnie kuć wszystko na raz (co skutkuje pustką w głowie i paniką, bo przecież uczyłam się wszystkiego!).
    Faktycznie - wszystkiego.
    Naraz.

    P.S Masz świetnego bloga a powyższy post to strzał w dziesiątkę :). Już czytelniczkę we mnie masz!

    OdpowiedzUsuń
  31. potrzeba zorganizowania się przygoniła mnie tutaj ;) ostatnio szukam inspiracji i dobrych porad, zanotowałam w kalendarzu papierowym najważniejsze punkty :) ciekawe informacje znalazłam tez na innym blogu, może komuś się przyda http://blogimpel.pl/zapanowac-pracy-domu/

    OdpowiedzUsuń

Każdy komentarz jest dla mnie cenny, dziękuję!