06.09.2013

Formalności po przyjeździe do Niemiec

Zapytałam się Was na Facebooku, o czym chcielibyście poczytać jeśli chodzi o życie w Niemczech i najwięcej osób odpowiedziało, że o formalnościach. Uważam, że jest to najlepszy moment, żebym o tym napisała, bo od kilku dni nic innego nie robię tylko wszystko załatwiam, więc jestem na bieżąco.


źródło

1. Zameldowanie.

W Niemczech każda osoba ma obowiązek się zameldować. W tym celu idziemy do najbliższego urzędu (Bürgeramt), wypełniamy specjalny druczek. Trzeba mieć ze sobą umowę wynajmu i (dla studentów) zaświadczenie o studiowaniu. Trzeba mieć, ale u mnie chyba tylko raz na trzy razy to sprawdzali. W urzędzie najczęściej trochę się czeka. Raz nie czekałam w ogóle, raz 20 minut a raz godzinę, przy czym zawsze dostajemy numerek i widzimy ile osób jest przed nami. Polecam starą taktykę, którą stosowałam zawsze w NFZ - wziąć numerek i iść załatwiać inne sprawy, wrócić za pół godziny i zobaczyć, jak szybko idzie kolejka. ;)


2. Bilet komunikacji miejskiej.

Wszyscy, którzy mają samochód, mają szczęście. :) Inni muszą jeździć środkami transportu pubicznego. Bilety jednorazowe czy tygodniowe są ekstremalnie nieopłacalne, jeśli korzystamy z komunikacji często. Bilety można nabyć w automatach, kioskach, przez komórkę albo oddziałach przedsiębiorstwa komunikacji. Czasami zanim kupi się bilet, trzeba wyrobić specjalną kartę - po przedstawieniu dokumentów typu legitymacja studencka, umowa o praktykę czy innych dostajemy odpowiednią zniżkę. Polecam uzbroić się w cierpliwość - raz stałam w kolejce 40 minut, a innym razem pótorej godziny. Bilety na kartę kupujemy już w w/w miejscach. Komunikacja w Niemczech jest droga - tak poglądowo, ceny biletów zaczynają się od około 50€ za jedną strefę aż do nawet 200€ za wszystkie strefy w dużych miastach.


3. Karta podatkowa.

Nie wiem, jaka procedura jest obecnie, ale kiedyś trzeba było wyrobić kartę podatkową (Lohnsteuerkarte), którą potem okazuje się każdemu pracodawcy. Urząd skarbowy (Finanzamt), w którym byłam był bardzo dobrze zorganizowany - przy wejściu i stojaku z formularzami stało dwóch panów i pytało, po co przyszliśmy, następnie wybierało odpowiednie dokumenty. Po wypełnieniu dokumentów szło się do okienka (znowu numerek) i sprawa załatwiona. Tak więc nie ma co się bać, wystarczy pójść i się dowiedzieć. Karta podatkowa jest również potrzebna przy tzw. Minijobs. Minijobs to praca z zarobkami do 450€ miesięcznie (jeśli teraz jest inaczej, to mnie poprawcie), która jest nieopodatkowana dla nas, ale podatki płaci nasz pracodawca. Taka praca to dobra możliwość zarobku np. dla studentów.


4. Ubezpieczenie zdrowotne.

Po przyjeździe powinno się zarejestrować w kasie chorych. Po wybraniu jednej z kas chorych, idzie się do jej oddziału i pokazuje umowę o pracę (lub inny dokument - nie jestem pewna jak jest ze studentami, którzy nie pracują). Pani od ręki wypełnia z nami formularz i daje potwierdzenie, które trzeba potem okazać pracodawcy. Karta ubezpieczenia przychodzi do domu z opóźnieniem, bo potrzebne jest do niej zdjęcie. Na odwrocie jest EKUZ, więc nie trzeba już nic więcej załatwiać. Pamiętam, że podczas praktyki nie zrobiłam tego, bo nie wiedziałam, co i jak. Mój pracodawca i tak odprowadził na mnie składkę a ja poszłam do kasy chorych po miesiącu i też nie było problemu.


5. Ubezpieczenie socjalne.

Nie wiem, czy cokolwiek trzeba tutaj robić, bo mój numer ubezpieczenia socjalnego został mi przysłany do domu i tylko musiałam go podać w nowej pracy.


6. Konto w banku.

Ci zostający dłużej będą potrzebowali też konta w banku. Konto jak konto, żadnej filozofii nie ma, tylko uprzedzam, że najczęściej trzeba się umawiać z doradcą z kilkudniowym wyprzedzeniem.


To tyle! Biurokracja w Niemczech jest o wiele bardziej rozwinięta niż w Polsce, dlatego warto wcześniej wiedzieć, co musimy zrobić, żeby dobrze zorganizować sobie czas. Jeśli gdzieś się pomyliłam, albo coś można załatwić prościej i szybciej, to dajcie znać w komentarzach. Mam nadzieję, że ten post komukolwiek pomógł i formalności w Niemczech już nie będą takie straszne ;)

15 komentarzy :

  1. No to chyba jak wszędzie żeby coś załatwić trzeba się nalatać:D Ale i tak wydaje się że w takich bardziej rozwiniętych karjach jakoś sprawniej to idzie niż u nas.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wydaje mi się, że źle Ci się wydaje :)

      Usuń
  2. Dobrze, że mnie to w NL wszystko ominęło. Jedyne czym musiałam się martwić to rejestracja auta i założenie konta w banku, jestem niestety słabym przykładem, bo jestem wyjęta z systemu.
    Wiem ile zabawy miał u mnie mój brat by zaczepić się tymczasowo w wakacje i znajomi, który pracują w systemie holenderskim.
    Mam mam nadzieję, że już lwia część zabawy za Tobą.
    Powodzenia tam! :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Bardzo przydatne informacje dla osób wybierających się do tego kraju. Rozpakowałaś się już i zaaklimatyzowałaś? :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak, cała i ogarnięta ;)

      Usuń
    2. Elegancko :) to czekam na Twój powrót na bloga, regularnie :)

      Usuń
  4. Raczej większa część jest poprawna :) w De podoba mi się najbardziej to, że nie pozwolą Ci wyjść z urzędu dopóki wszystkiego nie załatwisz :) No i wiele można załatwić przez Internet :) A mam do Ciebie jedno pytanie dotyczące rozmów - kupujesz niemiecką kartę telefoniczną czy zostajesz przy polskich operatorach? Rozważam tą pierwszą obcję, ale zastanawiam się czy się opłaca? Powodzenia :) Pozdrowienia z Offenburga :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kupię niemiecką, bo chcę mieć internet w telefonie, żeby odpowiadać na Wasze komentarze i wiadomości, bo teraz w domu nie starcza mi czasu. Nie marnowałabym czasu w tramwajach ;)

      Podczas mojego poprzedniego pobytu też miałam niemiecką i wydaje mi się, że opłaca się bardziej niż Polska (dopóki nie zniosą roamingu, ale nie wiem, kiedy to nastąpi) - najtańsze są chyba sieci typu Aldi.

      Usuń
    2. Ja kupiłam zaraz po przyjeździe tutaj (2,5 roku temu) kartę w Penny Markt i używam jej do dziś (teraz to chyba Congstar).

      Nie mam pojęcia jak wychodzą Ci koszty, ale ja za 15 euro na miesiąc mam internet za darmo, sms-y (piszę ich multum i raczej też za darmo choć nie wiem ile dokładnie ich jest wliczonych w ofertę) oraz połączenia w DE w wysokości chyba 250 minut. Do Polski zamiast polskiego roamingu używam karty Lebara i wydzwaniam na 'domowe' do Polski :D Jak płacisz więcej w aldim to rozważ zakup w Pennym ;)

      PS. Dalej Stuttgart? :)

      Pozdrawiam!
      Ola

      Usuń
    3. Nie mam jeszcze karty, więc nie wiem, jak wychodzą mi koszty :) Kiedyś też miałam Congstar.

      Dalej, dalej :)

      Usuń
  5. Ja sie nie zgodzę, że biorokracja w DE jest większa :P Tez trzeba patrzec ze tu jestesmy cudzoziemcami, a w pl cudzoziemcy też nie mają lżej.
    Mamy z mezem konta w 2 bankach i otworzyli od razu bez żadnych umówionych spotkać;) Nie wyrabialismy też żadnej Lohnsteuerkarte (mieszkamy w de troche ponad rok).
    I dodam ze tu o wiele lepsi i pomocniejsi sa urzednicy. Nie wyobrazam sobie jak to było by w polsce jakby sie spoznili 3 miesiace ze złozeniem rocznego zeznania podatkowego. W de przyszlismy, powiedzielismy ze zapomnielismy, dali nam dodatkowy 3-miesieczny termin i jeszcze pomogli z wypelnieniem tego czego nie wiedzielismy.
    I z ubezpieczenie zdrowotnym wsyztsko bylo przez internet zalatwione, nie musielismy chodzic (w sumie duzo rzeczy zalatwilismy prezz telefon albo internet;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mi też konta otworzyli bez umówionych spotkań :) To nie jest reguła, ale często się zdarza, że trzeba się umawiać.

      Urzędnicy rzeczywiście są pomocniejsi. Tak samo sprzedawcy, przedstawiciele w banku itd. Pisałam chyba o tym nawet kiedyś :)

      W Polsce w Twoim przypadku by było to samo jak w Niemczech - istnieje coś takiego jak czynny żal, o którym większość osób nie wie. Wystarczy pójść, powiedzieć, że się zapomniało, napisać to i sprawa załatwiona. Wiem z własnego doświadczenia ;)

      Usuń
  6. Haha, teraz już wiem, że bym sie nie odnalazła w Niemczech :D

    OdpowiedzUsuń
  7. Zapomnialas o Ordnungsamt czy Auslaenderbehorde, gdze trzeba pokazac zameldowanie, powod pobytu, np. umowe o prace, studenci jeszcze musza wykazac, ze maja kase na studiowanie (moj kolega musi co roku wplacac 8000 eur na Sparkonto) i ubezpieczenie zdrowotne.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Szczerze mówiąc, to nawet nie wiedziałam, że coś takiego istnieje.

      Usuń

Każdy komentarz jest dla mnie cenny, dziękuję!