10.09.2013

Ceny niemieckiego jedzonka

Cieszyłam się na wyjazd do Niemiec, bo mam wrażenie, że dostępne tutaj jedzenie jest bardziej różnorodne. Bardzo lubię próbować nowych rzeczy i jeść różne egzotyczne potrawy. Nie wiem, czy mi się wydaje, czy rzeczywiście ceny jedzenia, które w Polsce uważane jest za luksusowe, tutaj są o wiele niższe. Żeby przedstawić Wam obiektywnie sytuację, zebrałam kilka paragonów z moich ostatnich zakupów.


Więc tak kształtują się ceny w Aldim:
- tuńczyk w wodzie 1.19€,
- sardynki w oleju 0.75€,
- bio banany 1.49/kg,
- bio ziemniaki 1.99€/1.5kg,
- orzechy makadamia 125g 2.49€,
- melon galia szt. 0.79€,
- krewetki małe gotowane 100g 1.59€,
- łosoś wędzony 200g 2.99€,
- myta i krojona sałata 0.89€,
- figi świeże 0.5kg (ok. 10 szt.) 1.09€.

A tak w Lidlu:
- brzoskwinie ufo (tak się to nazywa?) 1.49€/kg,
- szczypiorek 0.49€,
- awokado 0.99€,
- szynka włoska 1.99€/150g.

Z kolei w mięsnym za 160g szynki szwarcwaldzkiej zapłaciłam 3.50€.

Póki co nie gotuję, tylko się "sałatkuję". Na gotowanie nie mam ani czasu ani zbytnio warunków, dlatego też nie kupuję kurczaka, indyka czy surowych ryb. Może niedługo zacznę, ale bez fajerwerków. Póki co, chcielibyście przepisy na sałatki? Planuję się też wybrać do sklepu ekologicznego i na rynek, żeby też tam porównać ceny. Co uważacie o tych powyższych? Drogo/tanio?

24 komentarze :

  1. Tuńczyk w wodzie nie jest dużo tańszy, w biedronce można kupić za 3.90. Więc taniej niż u Ciebie ;] Ale ja akurat patrzę na te produkty, na które u mnie jest największy zbyt ostatnimi czasy, you know what I mean ;)

    OdpowiedzUsuń
  2. Czekam na sałatkowe przepisy! :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Sama jestem ciekawa jak to wygląda w Polsce. Za niedługo wybieram się w odwiedziny i tak od drugiej strony patrząc jestem przyzwyczajona do tutejszych cen :D Choć w sumie pewnie większość się pokrywa milej widzieć cyfrę 3 jak 12 :D

    Parę tygodni temu na DW był artykuł o tym, że sporo ludzi z Polski zachodniej, mieszkając blisko granicy, jeździ na zakupy spożywcze do Niemiec. Zrobili więc badania i takie same zakupy produktowe w realu po stronie Polskiej jak i Niemieckiej. Okazało się, że niemiecki koszyk był niecałe 30% tańszy. Zaciekawiło mnie to, bo real tutaj nie należy do najtańszych sklepów... więc może i w innych wychodzi spora różnica? :)

    Pozdrawiam,
    Ola

    OdpowiedzUsuń
  4. Ogólnie ceny są porównywalne, a czasami nawet jest taniej :) niestety pieczywo jest strasznie drogie :( czekam na Twoje przepisy :) No i jest większy wybór różnych rzeczy :) choć gdybyś zobaczyła ceny produktów spożywczych we Francji to przeżyłabyś szok :)

    OdpowiedzUsuń
  5. W Holandii jest drożej niż DE, dlatego często na zakupy jeżdżę właśnie do Niemiec. Inna też sprawa, że w PL za luksusowe (ergo kosztowne) uchodzą stuffy znacznie na Zachodzie powszechniejsze.
    Ja mam ten jeszcze kłopot, że jak w NL na zakupy (takie większe) wydam 200€, to myślę "spoko, norma", w Polsce gdybym wydała tych 800 PLN chyba bym osiwiała...
    A i nie polecam Ci mięsa z Lidla i Aldi, mamy fatalne doświadczenia :(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. a zakupy za 200€ robisz na ile dni??

      Usuń
    2. Ja z kolei mam bardzo dobre doświadczenie z mięsem z Lida i Aldiego (w Irlandii) zwłaszcza steki w Aldim mają super. I mieszanki owoców morza idealne na zupę

      Usuń
    3. Ja mięsku z Aldiego też nie miałam nic do zarzucenia.

      Usuń
    4. @Agnes, gdy mamy gości- na tydzień, choć wtedy i tak sałatę/ świeże warzywa w J.Lindersie albo A.Heijnie dokupuję świeżą co dwa dni, a gdy gości brak to na 2-3 tygodnie.

      @M.Arty i @Fitblogerka mrożone stuffy steki etc z Lidla uwielbiam i są dobrej jakości, natomiast to co "świeżego" mają w chłodniach zawsze mnie przeciągnie, jak pod kilem...

      Usuń
    5. Szczerze mówiąc, to jest to słabe porównanie na ile czasu starczą komu takie zakupy. Jak ja nie jem zbóż, to automatycznie wydatki idą w górę, do tego dochodzą jeszcze prywatne preferencje, sklepy, w których się kupuje, ilości spożywanego jedzenia, czy marnujemy jedzenie czy nie i milion innych rzeczy.

      Usuń
    6. Zgadzam się i przyznam, że podwójnym znakiem zapytania poczułam się wywołana do tablicy ;)

      Usuń
  6. Ceny są takie jak kraj. To co u Nas wydawać by się mogło drogie tam to norma,ale wiadomo że ma się to do zarobków więc chyba nie trzeba się rozgadywac w tym temacie:D

    A co do sałatek to ja jak najbardziej podejrze co tworzysz:)

    OdpowiedzUsuń
  7. Ja mieszkam w Szwecji, więc tutaj wszystko jest dwa razy droższe, ale trzeba brać pod uwagę też inne zarobki...

    Kiedy mieszkałam w Polsce (w Szczecinie) to bardzo często jeździłam do Niemiec na zakupy i już nie chodzi o to, że taniej, ale lepsze produkty, np. chemia.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie chcesz mnie zaprosić? :D Jeszcze nigdy nie byłam w Szwecji :(

      Usuń
  8. Prosiłabym o przepisy na sałatki :)

    OdpowiedzUsuń
  9. A ja mam Aldiego pod domem i nic bio nie ma :(
    Ja to bym chciała precla niemieckiego i kiełbachę :) I nie żartuję!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jak to nic bio nie ma? We wszystkich Aldich, w których byłam zawsze były bio produkty.

      Precla też chcę, ale póki co nie mam czasu, zjem w weekend :D A kiełbasę... niekoniecznie ;)

      Usuń
    2. Wyślij mi zdjęcie koniecznie tego precla, bede jesc oczami :)
      No w moim Aldi nie ma nic bio, tzn. reklamowki są :) Ale jutro z ciekawosci poszukam, moze nie zauwazylam, bo generalnie w Aldim kupuje najczesciej waciki, worki na smieci i wode :)

      Usuń
  10. Porównywałam ceny produktów spożywczych z firmy enerBio dostępnej w Rossmanach. Były o 2, a czasem 4 zł droższe niż u nas po przeliczeniu. Zauważyłam też, ze przeceny były "porządne" bo w polskim Rossmanie wystawione są często produkty na promocji w rodzaju 6, zamiast 7 zł, a w Niemczech odkupiłam się produktami za pół ceny ;D Jesli miałabyś czas i ochotę odpowiedzie ć na kilka pytań, to nominowąłam się do Liebster Blog Award http://dannythegrizzly.blogspot.com/ Pozdrawiam serdecznie!

    OdpowiedzUsuń
  11. a ja bym wolala zebys pisala bardzie "fit" posty...;) mieszkam w Polsce i raczej do Niemiec nie wyemigruje, ani nie bede tam sie zaopatrywac w spozywcze produkty, taki post nic nie wnosi nowego. mimo wszystko bede zagladac bo lubie Twoj blog :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardziej fit posty też będą, chociaż nie wiem, czy ich ilość się nie zmniejszy, bo mam o wiele mniej czasu niż w Polsce. W każdym razie postaram się z całych sił i dzięki za feedback :)

      Usuń
  12. Tak czy tak w Niemczech więcej zapłacimy jeśli mamy wypłatę z Polski, ale biorąc pod uwagę ich zarobki, wychodzi, że płacą mniej.
    Jedna rzecz od razu rzuciła mi się w oczy, a mianowicie, cena Awokado. W markecie niedaleko mojego domu za sztukę chcieli prawie 7zł! Wiem, że muszą brać większą marżę niż supermarkety, ale i tak, wyszłam ciężko zszokowana.
    A tu proszę, niecałe euro.

    U mnie też coś o żywieniu.
    Pozdrowienia.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bierzcie też pod uwagę, że jeśli produkt jest niemiecki to kupienie go w Niemczech jest tańsze, bo odpada transport do Polszy. Proste.
      Inaczej porównuje się produkty globalne, a i inaczej lokalne.

      Cen towarów w kraju zakupów nie można (zawsze) oderwać od siły nabywczej zarobków w tymże kraju.
      W NL- i najbiedniejsi (na "socjalu") obkupią się w Lidlu/Aldim pod dach, ale już w Albercie Heijnie i Lindersie zrobią duuuuużo skromniejsze zakupy. W Lidlu za 200€ zrobię masywne zakupy, w w/w niekoniecznie.

      Usuń
    2. Hłe hłe GinerGin, tłumaczysz podobnie jak ja :D

      Jeśli chodzi o produkty globalne, to Niemcy też mają przewagę, bo jest ich w końcu dwa razy więcej i więcej kultur, więc importują więcej i cena spada. Oprócz tego jest większa podaż, większy popyt i przez to większa konkurencja, czyli niższe ceny - wiąże się to z wcześniejszym.

      W Niemczech "socjal" to bon właśnie do Lidla albo innych sklepów (widziałam jak ktoś przede mną tak płacił) - ma to sens ze względów, które wspominasz.

      Usuń

Każdy komentarz jest dla mnie cenny, dziękuję!