21.08.2013

Holandia - dzień 7 (samochody!)

Dzień jak zwykle rozpoczęłam od śniadania - muszę wyjeść tonę owoców i masła orzechowego kupionych na targu.




Potem poszłam do jednego z moich ulubionych miejsc do spędzania wolnego czasu - muzeum samochodowego <3



Muszę przyznać, że muzeum to jest bardzo dobrze wyposażone i mogłabym je nawet próbować porównać do muzeum Mercedesa w Stuttgarcie. Wstęp jest strasznie drogi - 13.50€, ale nie żałuję wydanych pieniędzy. Muzeum jest duże - mieści się na trzech rozległych piętrach i jest to najstarsza na świecie prywatna kolekcja samochodów obejmująca ponad 250 sztuk.

Wycieczkę zaczynamy od najstarszych samochodów, które bardzo mi się podobają. Były wśród nich ciekawe okazy - niektóre z nich widziałam po raz pierwszy w życiu. Na przykład niemiecki samochów w prawym górnym rogu z cylindrami nad przednim kołem, które są chłodzone wiatrakami napędzanymi pędem powietrza.



Były też inne cuda, jak mini samochody stworzone na potrzeby armii niemieckiej, samochód plażowy Fiata z wiklinowymi siedzieniami (po prawej w środku), samochód do przewożenia motocyklu (na dole po prawej) czy samochód Jamesa Bonda (lewy dolny róg) z wystającym zderzakiem, bronią palną nad nim, katapultą pod siedzeniem pasażera, zmienianymi w czasie jazdy tablicami rejestracyjnymi czy kuloodporną tablicą za tylnią szybą.


Był też najdziwniejszy samochód, jaki w życiu widziałam, stworzony na potrzeby pewnego Hindusa. Co ciekawe, samochód poruszający się po drogach wzbudzał strach i musiała interweniować policja, więc zamiast jeździć, został sprzedany. Ma kilka ciekawych funkcji, jedną ze śmieszniejszych jest telegraf między pasażerami a szoferem. Pasażerowie nie mogli w tamtych (początki 20. wieku) czasach rozmawiać z szoferem, więc mieli tablicę z kilkoma wyrażeniami takimi jak "dom", "lewo", "prawo", "stop" z korbką, którą ustawiali na danym wyrażeniu. Wtedy dzwonił dzwonek u szofera i patrzył on na wyrażenie na swojej tablicy a następnie wykonywał rozkaz.



Samochód doczekał się nawet swojego "dziecka".



Dzisiaj dokończyłam leczo, ale czułam się jeszcze głodna, więc dojadłam kolację.

 


Jutro już ostatni dzień mojego wyjazdu. Szkoda, bo strasznie mi się tutaj podoba!

11 komentarzy :

  1. Bardzo podoba mi sie Twoje arelacja z wyjazdu :) A podczas ogladania zdjec cieknie mi slinka na te pysznosci :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Tyle ciekawych miejsc odwiedziłaś,nic dziwnego że wyjazd szybko zleciał:) Ale chociaż jest co oglądać:) A muzeum naprawdę ciekawe:)

    OdpowiedzUsuń
  3. Co miałaś na śniadanie:) bo widziałam owoce chyba masło a ten biały to ser??:P

    OdpowiedzUsuń
  4. Ciekawa relacja :) Świetny jest ten samochód plażowy ;P Chciałabym zobaczyć miny plażowiczów kiedy ktoś jedzie takim cudem wzdłuż brzegu Bałtyku :D

    OdpowiedzUsuń
  5. Aż wysłałam link notki dla mojego taty, żeby obejrzał. Baaardzo lubi takie stare fury :) rewelacja!

    OdpowiedzUsuń
  6. Jejku, bardzo ciekawe te samochody. Jakoś nie interesuję się takimi rzeczami, ale to muzeum mnie naprawdę zaskoczyło.
    Bardzo mi się podobają fotki Twoich posiłków. Aż mi zaczyna burczeć w brzuchu. Wszystko wygląda tak apetycznie ! Mmmm i zdrowo ! Tak lubię.
    Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  7. świetne te samochody... chciałabym kiedyś jeździć takim. ale byłby szał na ulicy :D

    OdpowiedzUsuń
  8. To po drodze do PL, jeśli jesteś w podróży autem, podjedź do Muzeum w Sinsheim/Speyer w DE.
    Doskonałe!

    A na wyprzedaże do Roermond (w NL). Rewelacyjne miejsce. Polskie outlety (bidne ;>) absolutnie się do Roermond nie umywają. 50km ode mnie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Coś nie możemy się zgrać! :( Już jestem w Pl i nie samochodem, a samolotem.

      Usuń

Każdy komentarz jest dla mnie cenny, dziękuję!