18.08.2013

Holandia - dzień 4 (targ)

Dzień 4 jak zwykle zaczął się od śniadania :)



Następnie wybrałam się na targ. De Haagse Markt jest największym w Europie targiem na świeżym powietrzu. Można znaleźć tu niemalże wszystko - mnóstwo owoców i warzyw różnego pochodzenia (niektóre widziałam pierwszy raz w życiu), do tego orzechy, ryby, mięso, ubrania, meble, kwiaty i wiele innych. Atmosfera jest rzeczywiście jarmarczna - sprzedawcy przekrzykują się, co jest tańsze, wszystkiego można spróbować i dotknąć. Spędziłam tam dwie godziny i mogłabym zostać o wiele dłużej, ale i tak ledwo zabrałam się z moimi zakupami. Krótki filmik z targu znajdziecie na moim Instagramie.

 


Tu zrobiłam zbliżenie dwóch produktów, na które zdecydowałam się na obiad, żebym mogła je potem zidentyfikować. :) Pierwsze to mątwy lub sepie.



Drugie wyglądają na krewetki - będę przygotowywać je dzisiaj. Jeśli wiecie, co to jest i jak najlepiej smakuje, dajcie znać w komentarzach. :)



Kupiłam sobie kokosa w formie, której nigdy wcześniej nie widziałam.



Masło orzechowe robione na miejscu - bez konserwantów, soli, cukru i dodatków oprócz oleju. Za duże, robione z 700g orzechów zapłaciłam 3.50€.



Też robione na miejscu masło z orzechów nerkowca. Kosztowało 5€.



Przygotowane sepie (trochę za długo je smażyłam, więc wyszły twarde) z frytkami z batatów (z dedykacją dla moich kolegów czytających bloga!) i sałatką.




No i mój dzień cheatera - mohito i stroopwafels. Wafelki podobne do tych z Rossmanna i DM, tylko tutejsze kosztują AŻ 64 centy za 10 sztuk. ;) Później poszłam do klubu, który mi polecili studenci z Hagi jako najlepszy tutaj i muszę powiedzieć, że rzeczywiście mi się w nim podobało. Czułam się bezpiecznie, była fajna muzyka na dwóch salach i mili, ale nie nachalni ludzie. Impreza skończyła się po 4.30 czyli powiedziałabym przeciętnie, ale powrót do domu w deszczu nie należał do najmilszych ;)

13 komentarzy :

  1. To owoce morza z tego co mi się wydaje? Uwielbiam:) Ja owoce morza zazwyczaj duszę w wodzie (ok.3minuty) ,w której są zanurzone lub delikatnie przysmażam (ok.5minut) na patelni teflonowej.

    A to masło orzechowe jest super jeśli jest wyprodukowane na miejscu:) Dobrze trafiłaś:)

    OdpowiedzUsuń
  2. Taki targ ostatnio widziałam w Tunezji, umywa sie do naszych :)) same pysznosci :))

    OdpowiedzUsuń
  3. ale pyszności, nigdy nie jadłam sepi i zaciekawiło mnie jak smakują:) do czego możesz porównać ich smak?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jak kałamarnice albo inne śmierdzące owoce morza :)

      Usuń
  4. Masło z orzechów nerkowca bym spróbowała na pewno :P

    OdpowiedzUsuń
  5. ilez ja bym dala za taki targ pod nosem!

    OdpowiedzUsuń
  6. Przywieź mi takie masło *.*

    OdpowiedzUsuń
  7. z kim pojechałaś?

    OdpowiedzUsuń
  8. Po Twoich postach coraz bardziej chcę tam pojechać! A masło z orzechów nerkowca musi być przepyszne!

    OdpowiedzUsuń
  9. świetne zakupy:) tego masła to zazdroszczę, w kuchni u mnie zawsze dużo bałaganu przy okazji robienia masła:)

    OdpowiedzUsuń
  10. Stroopwafels są najlepsze świeżo robione na ulicznym stoisku ;) Jeszcze cieplutkie z ciągnącym się karmelem. Te z supermarketu czy piekarni choc tez dobre, nie mogą się z nimi równać.

    OdpowiedzUsuń

Każdy komentarz jest dla mnie cenny, dziękuję!